Święta Klara z Asyżu. Radykalna mistyczka

Święta Klara i święty Franciszek dali początek wielkiej rodzinie zakonu franciszkańskiego. Oboje byli niezrównanym przykładem duchowej przyjaźni i radykalnie ewangelicznego życia. Kościół wspomina ją 11 sierpnia.

Polub nas na Facebooku!

Święta Klara z Asyżu. Radykalna mistyczka
Święta Klara i święty Franciszek dali początek wielkiej rodzinie zakonu franciszkańskiego. Oboje byli niezrównanym przykładem duchowej przyjaźni i radykalnie ewangelicznego życia. Kościół wspomina ją 11 sierpnia.
Święta Klara z Asyżu. Radykalna mistyczka

Ołtarz św. Klary, Włochy, 1280r., artysta nieznany

Św. Klara urodziła się w 1194 r. w zamożnej rodzinie mieszczańskiej. Rodzice kilkakrotnie próbowali wydać ją za mąż, ale Klara zafascynowana przykładem św. Franciszka, chciała prowadzić życie podobne jak on.

Mając 17 lat uciekła z domu i z rąk św. Franciszka przyjęła zgrzebny habit zakonny. Wkrótce dołączyło do niej kilka innych kobiet. Razem utworzyły przy kościele św. Damiana pierwszy klasztor, którego przełożoną została Klara.

Święta dbała szczególnie o to, by zakon zachował swoją specyfikę, to znaczy skrajne ubóstwo i prostotę życia. Miała ogromne nabożeństwo do Męki Pańskiej i Eucharystii. Przez swoją modlitwę i osobiste zabiegi sprawiła – jak przekazują podania – że w 1240 i 1241 r. Saraceni odstąpili od oblegania Asyżu.

Klara zmarła w 1253 r. i w dwa lata później została ogłoszona świętą przez papieża Aleksandra IV. Relikwie Świętej spoczywają w Asyżu, w bazylice pod jej wezwaniem. Z kilkunastu pism jakie pozostawiła po sobie wynika, że doświadczała stanów mistycznych, choć przeżywała je w sposób niezwykle dyskretny.

Dziełem św. Klary jest kontemplacyjny zakon klarysek, które tworzą modlitewne i pokutne "zaplecze" dla apostolskiej działalności franciszkanów. Obecnie na świecie jest ponad 10 tysięcy żyjących w klauzurze sióstr. W Polsce w 5 klasztorach żyje ich ok. 120.

Papież Jan Paweł II 16 czerwca 1999 r. w Starym Sączu kanonizował bł. Kingę, księżnę, która ufundowała klasztor klarysek w Starym Sączu, a po śmierci męża sama do niego wstąpiła. Ponadto Kościół czci dwie inne polskie klaryski: bł. Jolantę, rodzoną siostrę św. Kingi i bł. Salomeę, która w 1245 r. sprowadziła zakon do Polski.


ca / Warszawa

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7




 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Joanna Beretta Molla. Na zaproszenie świętej

Opowieść o tym, jak spotkałam swoją patronkę

Joanna
Boral
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Joanna Beretta Molla. Na zaproszenie świętej
Opowieść o tym, jak spotkałam swoją patronkę

To ona mnie codziennie wspiera. Szepcząc do ucha Pana Boga wyprasza łaski dla mnie i mojej rodziny. Uczy mnie jak być cierpliwą, kochającą i czułą żoną oraz mamą. Pomaga mi, kiedy po raz kolejny trzeba wstać w nocy by nakarmić córeczkę, albo wtedy, kiedy chcę ugotować smaczny obiad dla męża. Idzie jej to całkiem nieźle. Dlaczego? Ponieważ tego doświadczyła. Sama była żoną, mamą czwórki dzieci, lekarzem pediatrii, miłośniczką mody, górskich wędrówek i teatru. Moja święta, moja Gianna Beretta Molla. Czemu święta? Ponieważ wiedziała jak wielkim darem jest życie, szczególnie to poczęte. Kiedy była w ciąży z czwartym dzieckiem, w jej macicy rozwinął się włókniak. Pomimo medycznych wskazań do jej usunięcia odważnie zdecydowała, że pozwoli maleństwu przyjść na świat. 28 kwietnia 1962 roku, tydzień po narodzinach trzeciej córeczki – Gianny Emmanueli, Joanna zmarła mając zaledwie 39 lat.

Obie mocno się zaprzyjaźniłyśmy. Do tego stopnia, że sama święta zaprosiła mnie do siebie w gościnę do jej rodzinnego miasta – Magenty, niedaleko Mediolanu. Będąc z Przyjaciółkami we Włoszech podczas wakacji, skontaktowałyśmy się z proboszczem tego małego miasteczka. Napisałyśmy naszym łamanym włoskim wiadomość, choć szanse na jakikolwiek odzew oceniłyśmy jako nikłe. Stało się inaczej.

Następnego dnia dostałyśmy telefon z zaproszeniem do Magenty. Gospodarz tego miejsca okazał się niezwykle serdecznym kapłanem, który poświęcił nam cały dzień oprowadzając po wszystkich miejscach bliskich sercu Gianny. Włosi kochają swoją święta, a mieszkańcy Magenty szczególnie. Jest tutaj wszędzie, nie da się nie odczuć jej obecności. W bazylice do tej pory można zobaczyć jej portrety, maleńką sukieneczkę, w którą była ubrana do chrztu świętego, oraz zdjęcia z dnia ślubu Gianny i Piotra Molli. To tutaj szczególnie prosiłam ją o pomoc w rozeznaniu powołania, o dobrego Męża. Moja święta Przyjaciółka jak zwykle nie zawiodła. Dziś jestem przeszczęśliwą żoną wspaniałego mężczyzny i mamą pięknej 3-miesięcznej córeczki.

Niedaleko bazyliki znajduje się oratorium żeńskie z siedzibą w Instytucie Sióstr Kanonsjanek. Starsze siostry, które jeszcze pamiętają Giannę mówią o niej z wielką życzliwością i z dumą pokazują zdjęcia świętej. Kiedy była młodą dziewczyną spędzała tutaj wiele czasu pomagając im w pracy. Niedaleko Magenty, w Puento Novo obok rodzinnego domu jej męża można zobaczyć również gabinet lekarski, w którym pracowała święta Joanna. Cały czas jest taki sam – niezwykle skromy, bardzo ciepły i przytulny. Ma się wrażenie jakby czekał na swoją panią Doktor.

Idąc kilka uliczek dalej dochodzimy do małego kościółka, jednego z nielicznych, który jest pod wezwaniem świętej Gianny Beretty Molli. Przy ołtarzu z jej portretem wiszą karteczki z podziękowaniami, prośbami oraz setki zdjęć małych dzieci, które za pewne żyją dzięki jej wstawiennictwu. Gianna nie odmawia swej pomocy nikomu. Jedziemy dalej do Massero, gdzie znajduje się cmentarz. Święta spoczywa w grobowcu rodziny Mollów. To miejsce niezwykłe, w którym można wyczuć zapach modlitwy.

Rodzinnym domem Gianny i Piotra opiekuje się ich najmłodsza córka, Gianna Emmanuela. Ku naszemu zaskoczeniu i wielkiej radości nasz Przewodnik okazuje się jej serdecznym przyjacielem. Dzięki temu zostałyśmy sobie przedstawione. To było niezwykłe spotkanie. Gianna Emmanuela jest niesamowicie podobna do swojej Mamy – ma duże niebieskie oczy, czarne lekko kręcone włosy i piskliwy, uroczy głosik. Ma się wrażenie jakby rozmawiało się z samą świętą. Gianna Emmanuela z wielką czułością opowiada nam o swojej „Mamusi”, oprowadza po pięknym, klimatycznym domu, pokazuje zdjęcia, ulubiony fortepian Gianny… Radość jest ogromna, żegnając się każdej z nas ciekną po policzku łzy wzruszenia… To bez wątpliwości jedna z najbardziej inspirujących i motywujących do świętości chwil w moim życiu.

Tak sobie myślę… A może Pan Bóg dał nam również świętych po to by pokazać, że dla przyjaźni nie ma granic? Nie patrzy ona na zegarek, ani mapę. A przyjaźń z tymi, którzy już teraz cieszą się obecnością niebieskiego Ojca pozwala nam już tu, na ziemi doświadczać nieba.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


🔷 Jej bajka urzekła o. Adama Szustaka. Obejrzyj odcinek "Piernikowych Bajek"! ⤵️



 

 

Joanna Boral

Zobacz inne artykuły tego autora >

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Joanna
Boral
zobacz artykuly tego autora >