Nasze projekty
fot. Susanne Jutseler/Unsplash

Święci uśmiechnięci. Dzień osób pozytywnie zakręconych

Kiedy myślisz, że świętość to droga od cierpienia do zbawienia...mylisz się! Ci święci, błogosławieni, słudzy Boży udowodnią ci, że pozytywnie zakręceni mają swoje miejsce w niebie!

Reklama

Muszę pisać Homilię

W Jerzym Popiełuszce na pierwszy rzut oka nie dostrzegamy śmieszka, który na każdym kroku uśmiechał się do wiernych. Raczej zarażał ich optymizmem, dodawał otuchy i zagrzewał do walki o swoje prawa i poszerzenie swobód obywatelskich. Okazuje się, że prywatnie był sympatycznym, pozytywnie zakręconym kapłanem, na którego wierni mogli liczyć nawet w najtrudniejszych chwilach! 

Jerzy Popiełuszko, a właściwie młody Alfons Popiełuszko (takie imię nadano mu podczas Chrztu świętego) nie wyróżniał się spośród swoich rówieśników. Właściwie przede wszystkim nie odznaczał się ani zdolnościami językowymi, ani jakimikolwiek talentami. Jego koledzy ze szkolnej ławki wspominali, że bardzo często był spóźniony, zapominał o Bożym świecie i… zasypiał nawet na Mszę świętą. Jego znajomi wspominają, że samochodem jeździł szybko i woził ze sobą worek z zawartością 10 i 20 groszy na wypadek gdyby dostał mandat.

W latach 70. jeździł sportowym chevroletem, palił czasem papierosy, kupował je zresztą często w Peweksie, nosił dżinsy, lubił podróże. Nie miał raczej w planach „zbawiania świata”. Takich ludzi, jak wskazuje biblijna nauka, Pan Bóg lubi wybierać najbardziej.

Reklama
Reklama

Ks. Popiełuszko stresy wyładowywał w… paleniu papierosów – palił nałogowo. Kiedy wiadomo było, że kapłan jest w niebezpieczeństwie, jego przyjaciele rozpoczęli dyżurowanie przed jego plebanią. Pewnego dnia, Popiełuszko podszedł do górników, którzy akurat czuwali nad jego bezpieczeństwem i podarował im paczkę markowych fajek. Wrócił po nie jednak po chwili, zabrał je ze sobą i z uśmiechem powiedział “Muszę pisać homilię”. 

Towarzystwo ciemnych typów

Pier Giorgio Frassati – włoski tercjarz dominikański, błogosławiony Kościoła katolickiego to postać, która była wyjątkowo optymistycznie nastawiona do życia!

W 1924 roku, na rok przed końcem studiów Frassati obawiał się, że wraz z otrzymaniem dyplomu straci kontakt z przyjaciółmi. Myślał o tym, jak utrzymać więź między ludźmi różnego pochodzenia, różnych charakterów, różnych zainteresowań… Wspólnym mianownikiem miała być… wiara! Wraz z przyjacielem, Marco Beltramo, na górskiej równinie Pian della Mussa zapoczątkowali spotkania grupy, w której oprócz wspólnych wypraw górskich, rozmów, a także wizyt wśród biednych, będą się codziennie za siebie nawzajem modlić.

Grupę nazwali „Towarzystwem Ciemnych Typów” (Compagna dei Tipi Loschi), żartobliwie nawiązując w ten sposób do określeń włoskiej mafii. Główną dewizą Towarzystwa było hasło: „Mało nas, ale dobrych jak makaron”. Pisali do siebie żartobliwe listy, robili sobie kawały. Wszystko to miało sprawić, że nawet będący dalej od Kościoła, dzięki lekkiej atmosferze, przyłączą się do Towarzystwa. Siostra Pier Giorgia, Luciana Frassati-Gawrońska, wspominała po latach, że „pod żartobliwym statutem [grupy] kryły się wyższe cele”.

Kiedy pójdę do nieba, to zapytam 

Sługa Boży Arcybiskup Fulton J. Sheen to jeden z najbardziej znanych hierarchów XX wieku. Jego niezwykła charyzma każdego tygodnia gromadziła przed odbiornikami radiowymi i te­lewizyjnymi trzydzieści milionów ludzi. Był pierwszym biskupem, który otrzymał nagrodę Emmy! 

Reklama
Reklama

Podczas jednego z wykładów, które dawał grupie studentów na pewnym uniwersytecie, abp Fulton Sheen przeznaczył czas na zadawanie pytań. Wtedy jeden ze studentów zapytał, w jaki sposób Jonasz przetrwał trzy dni w brzuchu wieloryba. “Nie mam zielonego pojęcia, ale kiedy pójdę do nieba, to go o to zapytam” – odpowiedział Sheen. “A jeśli Jonasza nie będzie w niebie” – kontynuował student..”Wtedy ty będziesz miał go okazję zapytać” – odpowiedział z humorem arcybiskup. 

“Daj indeks” 

Młody Karol od najmłodszych lat słynął z niebanalnego poczucia humoru i… pozytywnego zakręcenia. Jego współpracownicy, przyjaciele, znajomi, a nawet przypadkowo napotkane osoby opowiadały o zabawnych anegdotach, w których najważniejszy udział przypadał Janowi Pawłowi II. Oto jedna z nich…

Wojtyła, kiedy wykładał na KULu, był wykładowcą lubianym, ale także… niezwykle wymagającym. Pomiędzy studentami chodziły plotki, że Wojtyła to prawdziwa “kosa” i bardzo ciężko zaliczyć u niego egzamin. Te informacje dotarły też do studenta, który przyszedł na uczelnię i zestresowany czekał na przyjście tego “Wojtyły”. Nie był u niego na żadnych zajęciach, więc nie wiedział nawet jak wygląda. Wiedział tylko, że nie jest dobrze przygotowany, więc szanse na zdanie egzaminu były marne… Obok niego chwilę później usiadł tajemniczy mężczyzna, który spojrzał na studenta i zaczęli rozmawiać o Wojtyle. Okazało się, że oboje podobno czekają na ten sam egzamin. Rozmowa chwilę później przeobraziła się w swego rodzaju powtórkę… Kiedy zrozumiał, że jego nowo poznany kolega jest doskonale przygotowany poprosił, by wszedł na egzamin po nim – bo inaczej na sto procent obleje. Po chwili mężczyzna powiedział “Daj indeks. Ja jestem Wojtyła”. Student zdał egzamin na 4 z plusem. 

Reklama

Nie wyjdziecie głodni od Prymasa

Kard. Stefan Wyszyński – już wkrótce błogosławiony – poza pokrzepiającymi mowami, wybitnymi kazaniami – w swoim prymasowskim życiu potrafił także żartować! Często się uśmiechał i rzucał pozytywnymi komentarzami. Ludzie, którzy otaczali Prymasa nie mieli nigdy żadnej wątpliwości, że mają do czynienia z człowiekiem świętym, na którym można się wzorować i który jest dla nich autorytetem.

Co roku, w okresie Bożego Narodzenia studenci chodzili do kard. Stefana Wyszyńskiego na pączki z nadzieniem z dzikiej róży. Po latach wspominali, że prymas widząc u kogoś pusty talerz nakładał pączki widelcem. “Jedz, bracie, żebyś nie wyszedł głodny od Prymasa!” – mówił przy tym do młodych.  

kw,kh/Stacja7

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę