ŚWIĘCI

Św. Rafał Kalinowski: powstaniec, zakonnik, spowiednik

Inżynier, powstaniec, kapłan i zakonnik, który posiadał wielki dar nawracania. Dziś w liturgii wspominamy św. Rafała Kalinowskiego.

Polub nas na Facebooku!

 

Urodził się 1 września 1835 r. w Wilnie, w rodzinie profesorskiej. Na chrzcie otrzymał imię Józef. Jego matka, Józefa z Płońskich, zmarła kilka dni po jego urodzeniu. Po ukończeniu z wyróżnieniem Instytutu Szlacheckiego w Wilnie, Józef rozpoczął studia w Instytucie Agronomicznym w Hory-Horkach koło Orszy, które po dwóch latach przerwał i przeniósł się do Mikołajewskiej Szkoły Inżynierii Wojskowej w Petersburgu. gdzie uzyskał tytuł inżyniera oraz stopień porucznika. Wtedy właśnie przestał chodzić do kościoła i przystępować do sakramentów świętych.

Wspominał: “Praktyki religijne zaniedbywałem, do pobożności jednak wewnętrznej popęd tu i ówdzie mocno, acz przechodnio, w duszy się budził. Nie byłem temu głosowi jednak wierny”. Jednak nie zaprzestał poszukiwać prawdy i stawiać sobie pytania o sens życia. Odpowiedzi szukał w dziełach filozoficznych i teologicznych. W tym samym czasie przeżył nieszczęśliwą miłość. Jego uczucie do Celiny Gruszeckiej nie zostało odwzajemnione. Zrażony i obolały popadał ze skrajności w skrajność: raz szukał rozrywki, to znów samotności.

W liście do brata Wiktora pisał: “Przy tych wszystkich niezbyt łaskawych dla mnie warunkach, nie powiem, żebym tracił na humorze i żebym czuł wielką potrzebę towarzystwa; przy ciągłej samotności wyrobić w sobie umiałem życie wewnętrzne i powiem Wam szczerze, że ta ciągła praca ze sobą i nad sobą, daleko od ludzi, wielką zmianę ku dobremu we mnie zrobiła. Poznałem cały ogrom potrzeby utrwalonych pojęć religijnych i ostatecznie ku nim się zwróciłem (…). Spokojniej teraz spoglądam na życie i znaczeniem zobojętniał ku jego rozkoszom”. Jednocześnie, wspierany modlitwami bliskich, przeżywał nawrócenie religijne, m.in. pod wpływem lektury “Wyznań” św. Augustyna. Odkrył potrzebę żywej i prawdziwej więzi z Bogiem, zaczął ponownie przystępować do sakramentów. Spokój odnajdywał w pracy dla innych, w pochyleniu się nad bardziej – niż on sam – zagubionymi. Przestał myśleć o małżeństwie i zaangażował się w pomoc potrzebującym, odnajdując w nich Boga żywego. To właśnie wielka wrażliwość na krzywdę spowodowała, że zaopiekował się podrzutkiem znalezionym na ulicy, a później, kilkunastoletnim chłopcem Ludwikiem.

Wiara i patriotyzm

Jednocześnie bardzo mocno zaangażował się w sprawy narodowe. Pod pretekstem kłopotów zdrowotnych wystąpił z carskiego wojska a następnie został członkiem Rządu Narodowego i objął stanowisko ministra wojny w rejonie Wilna. W chwili wybuchu powstania styczniowego, znając dobrze możliwości wojsk rosyjskich, był świadomy jego daremności. Jednocześnie nie mógł być bezczynnym w momencie, gdy walczył naród, dlatego przyłączył się do powstania. Starał się przez cały czas, aby nie dochodziło do niepotrzebnego rozprzestrzeniania się walk i bezsensownego przelewu krwi.

Po upadku powstania powrócił do Wilna, gdzie 24 marca 1864 r. został aresztowany i osadzony w więzieniu. Za udział w powstaniu został skazany na karę śmierci. Wskutek interwencji krewnych i przyjaciół, a także z obawy, że po śmierci Polacy mogą uważać Józefa Kalinowskiego za męczennika, władze carskie zmieniły wyrok na dziesięcioletnią katorgę na Syberii. Podczas zesłania oddziaływał na współtowarzyszy swoją głęboką wiarą, ujmował cierpliwością i delikatnością, wspierał dobrym słowem i modlitwą, czuwał przy chorych, pocieszał i podtrzymywał nadzieję. Po powrocie z zesłania w 1874 r. uzyskał paszport i wyjechał na Zachód jako wychowawca młodego księcia Augusta Czartoryskiego.

Powołanie zakonne

W lipcu 1877 r. wstąpił do nowicjatu karmelitów w Grazu. Na życie zakonne wybrał sobie imię Rafał od św. Józefa. Studia teologiczne i filozoficzne odbył na Węgrzech. 15 stycznia 1882 r. złożył śluby zakonne i otrzymał święcenia kapłańskie w Czernej koło Krakowa. W kilka miesięcy później został przeorem klasztoru w Czernej. To dzięki niemu nastąpiła odnowa Karmelu w Galicji. Z jego inicjatywy w 1884 r. został założony klasztor karmelitanek bosych w Przemyślu, 4 lata później we Lwowie, a następnie klasztor karmelitów wraz z niższym seminarium w Wadowicach.

Wśród wiernych zasłynął z niezwykle ofiarnej posługi w konfesjonale. Spowiadał wiele godzin dziennie. Bywało, że poświęcał jednemu penitentowi nawet kilka godzin. Miał niezwykły dar jednania grzeszników z Bogiem i przywracania spokoju sumienia ludziom dręczonym przez lęk i niepewność. Wiele osób odbywało przed nim spowiedź generalną z całego życia. Kryzys wiary, który sam przeżył w młodości, ułatwiał mu zrozumienie błądzących i zbuntowanych przeciwko Bogu. Nikogo nie potępiał, ale każdemu starał się pomagać. – Penitent – jak pisał – za łzy miłości nabywa powódź z ran Zbawiciela, nędza grzeszna ustępuje łasce, ciernie zamieniają się w róże, a sam jad grzechów w przeciw-truciznę. – Takie są owoce dobrej spowiedzi. Ona oczyszcza, uzdrawia, wzmacnia i w ozdoby przyobleka duszę. W zimnym i wilgotnym konfesjonale nabawił się śmiertelnego przeziębienia.

Opinia świętości

Zmarł 15 listopada 1907 r. w opinii świętości w Wadowicach. Jego relikwie spoczywają w kościele karmelitów w Czernej. Bez reszty oddany Bogu, umiał odnaleźć Go i uwielbić w drugim człowieku. Potrafił zachować szacunek dla człowieka i jego godności nawet tam, gdzie panowała pogarda. Niedługo po śmierci rozpoczęto zbieranie dokumentów i świadectw o życiu i działalności o. Rafała Kalinowskiego, z zamiarem rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego. Urzędowe otwarcie procesu nastąpiło w 1934 r. w Krakowie. W udokumentowanych świadectwach wielokrotnie można przeczytać o jego zakonnej gorliwości oraz przykładzie wypełniania obowiązków, sprawiedliwości i miłości, gdy pełnił obowiązki przełożonego. Na podstawie tych dokumentów w 1980 r. został ogłoszony dekret o heroiczności cnót Sługi Bożego Rafała Kalinowskiego; zaś podczas drugiej pielgrzymki do Polski w 1983 r. papież Jan Paweł II zaliczył go w poczet błogosławionych a w 1991 r. w poczet świętych, ustanawiając wspomnienie liturgiczne na dzień 20 listopada.

KAI/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Bł. Karolina Kózkówna: modlitwa, praca, heroizm

W grudniu 1914 r. chłopi z niewielkiej podtarnowskiej wioski Wał Ruda odnaleźli ciało współmieszkanki, którą dwa tygodnie wcześniej, 18 listopada, rosyjski żołnierz wywlókł z domu żeby ją zgwałcić w pobliskim lesie. Choć ranił ją wielokrotnie, dziewczyna stawiała zacięty opór i zbrodnicza próba się nie powiodła. Dziś w liturgii wspominamy bł. Karolinę Kózkównę.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Szesnastoletnia Karolina Kózkówna była jedną z wielu ofiar wojennego zdziczenia. O tym, że była wyjątkowa, pokazała jej śmierć – nie tylko heroiczna obrona dziewictwa, ale także przeświadczenie mieszkańców okolicznych wiosek – na jej pogrzeb do parafii Zabawa mimo działań wojennych przybyło ponad 3 tys. żałobników. Od tego dnia lud Boży nie miał wątpliwości – to męczennica. Niektórzy twierdzili, że widzieli snującą się po okolicy opromienioną postać zakrwawionej dziewczyny.

Bł. Karolina Kózkówna: modlitwa, praca, heroizm

Urodzona 2 sierpnia 1898 r. Karolina wychowywała się w atmosferze modlitwy i pracy. Dni rodziny wyznaczały rytm prac polowych i rok liturgiczny. Dzień rozpoczynali od śpiewania Godzinek, w południe odmawiali Anioł Pański, kończyli zaś wieczornym pacierzem. Kózkowie mieli w domu modlitewniki, czytali prasę religijną. Byli członkami kilku bractw i stowarzyszeń kościelnych, znajdowali na to czas, choć praca od świtu do nocy pochłaniała ich siły. Od świtu do nocy pracowała też Karolina – ich czwarte z jedenaściorga dzieci. Żeby pomóc finansowo rodzicom najmowała się do pracy, ale gdy uznała, że pracowała krócej, nie brała całej dniówki – była sumienna i drobiazgowa, pracę wykonywała z wielką starannością, nie znosiła bylejakości.

Na mieszkańcach wioski robiła wrażenie jej stała modlitwa. Pracując czy idąc przez pola śpiewała pobożne pieśni i odmawiała różaniec. Tak została zapamiętana przez jedną z mieszkanek. Blisko stuletnia Maria Kotwa całe życie pamiętała, jak będąc dzieckiem przestraszyła się ptaków w polu, a Karolinka, która wracała z kościoła i pięknie śpiewała, przytuliła ją i oddała mamie. Pomagała biednym i chorym. Była w praktyce świecką katechetką, bo katechizowała nie tylko dzieci, ale przygotowywała chorych do przyjęcia Komunii św. w domu przed przyjściem księdza z sakramentami. Była łagodna, ale i bezkompromisowa i stanowcza. Koleżankę, która wybierała się na wiejską zabawę, przestrzegała przed “szmaceniem”.

Karolina Kózkówna, dziewica i męczennica, została beatyfikowana przez Jana Pawła II 10 czerwca 1987 r. w Tarnowie. W kazaniu opisywał jej dramat, jej trwogę i modlitwy o ratunek, cytatami z psalmów. Zostały one później wykorzystane w stacjach Drogi Krzyżowej, ustawionych na szlaku jej męczeństwa w lesie pod Wał Rudą. Jan Paweł II mówił też, że święci są po to, żeby świadczyć o wielkiej godności człowieka. A ona zginęła w obronie tej godności.

Heroizm skromnej mieszkanki wioski bardzo mocno przemówił nie tylko do zwykłych wiernych. O jej świętości od początku przeświadczony był proboszcz Zabawy ks. Władysław Mendrala. To on wyczuł niezwykłość swej młodej parafianki. Kilka dziesięcioleci przed Soborem Watykańskim nie wahał się świeckiej dziewczynie powierzyć katechizację dzieci i młodzieży, a także dorosłych. Choć Karolina nie studiowała teologii, jej wiedza musiała być bardzo kompletna, skoro w pełni zaakceptował jej kompetencje jako katechetki. Po jej śmierci proboszcz Zabawy powtarzał, że Karolina to chłopski doktor wiary. Nie pisała rozpraw teologicznych, ale swoim życiem pokazała, na czym polega istota chrześcijaństwa. “Anioł” i “pierwsza dusza do nieba” – mówił o niej ks. Mendrala.
Ksiądz Zbigniew Kucharski, asystent generalny Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, któremu patronuje męczennica z Wał Rudy sprzeciwia się przedstawianiu Karoliny wyłącznie jako ofiary przemocy. – A co tam, nie dała się zgwałcić – mówią ludzie, którzy słyszą o niej, ale dokładnie nie wiedzą, kim naprawdę była. W rzeczywistości na długie lata przed Soborem była świecką liderką życia kościelnego, katechetką, współpracowała z proboszczem w dziele ewangelizacji. Realizowała już wówczas soborową wizję świeckich w Kościele.

Dla mnie jest wzorem nauczycielki, bo ciężko jest w dzisiejszych czasach zgromadzić dzieci tak, jak ona to robiła – mówi Jadwiga Bieś, wieloletnia dyrektorka szkoły, do której chodziła Karolina, obecnie pracująca w Radłowie. Mimo że nie miała wykształcenia pedagogicznego i nie studiowała psychologii, czytała Pismo Święte i inne książki. Jest wzorem współczesnego nauczyciela, który powinien wiedzieć, że dziecko potrzebuje innego spojrzenia na nie – z miłością. Dziś trzeba dzieciom pokazywać pracowitość, uczciwość, skromność – tego jest za mało. Dziś promowany jest ten, co coś pokaże, zabłyśnie. Mówię uczennicom żeby nie malowały paznokci, bo jeszcze jest czas na to, popatrz na swoją patronkę, na Karolinę – mówi Jadwiga Bieś.

To naturalne, że do Zabawy przyjeżdżają ludzie młodzi, gdyż, jak mówią tutejsi duszpasterze, potrafią dogadać się ze swoją rówieśnicą, a ona z nimi. Męczennica z Wał Rudy jest patronką KSM i Ruchu Czystych Serc, w diecezji tarnowskiej Szkolnych Kół Caritas, a także przygotowań do Światowych Dni Młodzieży, które odbędą się za dwa lata w Krakowie. Co roku po rekolekcjach, organizowanych w Zabawie, około 300 młodych składa przyrzeczenia dochowania czystości do chwili zawarcia małżeństwa
Karolina będzie też patronką polskiej młodzieży. Ks. Kucharski uważa, że wiejska dziewczyna wspaniale uzupełnia się ze św. Stanisławem Kostką, który był synem potężnego rodu. Jest przekonany, że kult św. Stanisława ożywi się dzięki Karolinie. Stanowią piękną parę – on z pałacu, ona spod strzechy i obydwoje są fajni i pokazują, że można być wspaniałym człowiekiem, niezależnie od stanu konta.


KAI/Stacja7

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap