“Tajny Agent Pana Boga”. Nastolatek w drodze na ołtarze

Chciał być tajnym agentem Pana Boga wśród nastolatków - swoich kolegów, bo poza tym był zwykłym chłopakiem, grającym w zespole i mającym dziewczynę. Papież zatwierdził dziś dekret o heroiczności cnót Sługi Bożego Matteo Fariny, który zmarł na guza mózgu zaledwie w 2009 r.

Polub nas na Facebooku!

Matteo Farina był zwykłym nastolatkiem z Brindisi na południu Włoch. Urodził się zaledwie w 1990 r., w 2000 przyjął I Komunię św. zaś w 2003 – bierzmowanie. Od początku odznaczał się wielką pobożnością i zażyłością ze św. O. Pio z Pietrelciny oraz św. Franciszkiem z Asyżu. Kilka miesięcy przed I Komunią przyśnił mu się św. Ojciec Pio, który zachęcił go do ewangelizowania rówieśników. Od tej pory nieustannie mówił kolegom o Bogu i Jego miłości.

“Mam nadzieję, że uda mi się zrealizować moją misję bycia tajnym agentem pośród ludzi młodych, mówiąc im o Bogu (…) obserwując, kto jest obok mnie, aby wkroczyć pomiędzy młodych niepostrzeżenie jak wirus i zarazić ich nieuleczalną chorobą – Miłością”

– mawiał.

Poza tym był zwyczajnym chłopakiem z podwórka: po ojcu odziedziczył talent muzyczny, grał na kilku instrumentach, razem z kolegami założył nawet zespół o nazwie No Name. W starszym wieku miał również dziewczynę imieniem Serena, którą nazywał “najpiękniejszym prezentem, jaki dostał od Boga”.

Wszystkie jego plany pokrzyżował jednak zaawansowany guz mózgu, który zdiagnozowano u niego niedługo po bierzmowaniu, w 2003. Od tej pory zaczęła się walka o jego życie. Po operacji i kilku chemioterapiach choroba zaczęła ustępować. Remisja zaczęła się w dniu śmierci św. Jana Pawła II, którą zresztą Matteo bardzo mocno przeżył. W swoim dzienniku duchowym zanotował tego dnia m.in. takie zdania:

“Wraz ze swoją śmiercią Jan Paweł II pozostawił ranę duszy całej ludzkości i osobiście ta historia sprawiła, że straciłem przykład życia. Nie oznacza to, że straciłem wiarę, ale wręcz przeciwnie, że to cierpienie dało mi jeszcze więcej radości i nadziei, nauczyło mnie ofiarowywać Bogu nasze krzyże oraz pokazało, że miłość między narodami nie jest rzeczą niemożliwą. Naprawdę mam nadzieję, że życie Wojtyły to kropla, która drąży skałę, to strzała miłości, która uderzająca w serca każdego może doprowadzić do zbawienia wielu i wielu dusz.”

Niestety w 2007 r. nastąpiła remisja jego choroby, konieczne były dalsze operacje i zabiegi, wskutek których doznał porażenia ręki i nogi i musiał poruszać się na wózku. Swoją ostatnią Komunię św. w życiu przyjął 13 kwietnia 2009 r., 24 kwietnia już nie żył.

Jego proces beatyfikacyjny ruszył w 2016 r. Już badany jest także prawdopodobny cud za jego wstawiennictwem, który miał się wydarzyć w 2018 r. Od dziś – od momentu zatwierdzenia przez papieża dekretu o heroiczności jego cnót, Matteo może być tytułowany Czcigodnym Sługą Bożym.

 

Modlitwa o uproszenie łask za wstawiennictwem Czcigodnego Sługi Bożego Matteo Fariny

(do prywatnego odmawiania)

 

Przenajświętsza Trójco, źródło wszelkiego światła i wszelkiego dobra,

która wzbudzasz nawet w naszych czasach kolejne nowe przykłady życia chrześcijańskiego.

Chwalimy Cię i uwielbiamy za jasne świadectwo życia młodego Matteo Fariny. 

Jego życie, w pełni otwarte na Ciebie, zadziwia nas i porusza.

Patrząc na niego modlimy się i za nas, za Kościół w naszej diecezji, za nasze rodziny i za młodych ludzi. 

Pomóż nam chodzić w wierze, nadziei i miłości.

A jeśli jest to częścią Twojej woli, udziel nam łaski, o którą Cię prosimy za jego wstawiennictwem (wymieniamy prośbę),

aby po raz kolejny Twoja Chwała ukazała się w Twoich świętych, a Twoje Imię było wywyższone teraz i zawsze. Amen 

 

modlitwa pochodzi z oficjalnej strony procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożego Mattero Fariny https://www.matteofarina.com/

 

Anna Druś/Stacja7

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Bł. Maria Katarzyna Troiani. Nic nie mogło jej powstrzymać

Jako pięciolatkę powierzono ją klaryskom pod opiekę, a sama poprosiła o habit w wieku 16 lat. W klauzurowym zamknięciu odkryła powołanie do wyjazdu na misje. Żadne trudności nie powstrzymały ją w odpowiedzi na Boże wezwanie. 5 maja wspominamy w Kościele bł. Marię Katarzynę Troiani.

Otylia Sałek
Otylia
Sałek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Castanza Troiani urodziła się w 1813 roku na przedmieściach Rzymu. Gdy zmarła jej mama, zaopiekowały się nią siostry klaryski z Ferentino. Jako 16-latka wstąpiła do wspólnoty sióstr i już wtedy, czytając żywoty świętych, s. Maria Katarzyna zaczęła się fascynować misjami. Mając 22 lat usłyszała głos Boga, że dla zbawienia dusz trzeba podjąć działalność misyjną za granicą.

Niesamowitym jest, że właśnie za klauzurą odkryła powołanie misyjne. Pokornie jednak podchodziła do złożonych ślubów posłuszeństwa. Kiedy spowiednik poradził jej podzielić się tym pragnieniem z innymi siostrami, znalazł się sposób, by Maria Katarzyna odpowiedziała na rodzące się w niej pragnienie. Padła propozycja, że utworzy nowy klasztor, misyjny i na tę propozycję chętnie przystał wikariusz apostolski w Egipicie, bp Perpetuo Guasco da Solero. Mówił on, że brakuje tam zakonnic, które mogłyby się zająć edukacją wykluczonych dziewcząt.

Wyprawa do Kairu nie była łatwa do zorganizowania. Wszystkie niepowodzenia i trudności nie zniechęcały jednak przekonanej o swym powołaniu s. Marii Katarzyny. W 1858 roku, po wielu trudnościach, udało się kupić posiadłość w Kairze. Rok później udała się tam wraz z 5 siostrami oraz o. Giuseppem Modeną, swoim spowiednikiem.

W trakcie podróży, będąc jeszcze na Malcie, siostry dowiedziały się o śmierci bpa Guasco, który oczekiwał na nie w Kairze. Matka przełożona zachęciła jednak siostry do kontynuowania misji. Kiedy dotarły do Kairu, franciszkanie powitali ich śpiewem “Te Deum”.

Niedługo po przybyciu matka przełożona poważnie zachorowała i nie była w stanie pomagać w misji. Z racji jej powrotu do Włoch rolę lidera musiała przejąć osoba o dużej odwadze. W tej roli, nic dziwnego, świetnie odnalazła się s. Maria Katarzyna. 

Na początek klaryski zaczęły współpracę z franciszkankami z Kustodii Ziemi Świętej. Zaledwie po dwóch tygodniach od przyjazdu otworzyły wspólnie bezpłatną szkołę żeńską. Przyjmowano do niej dziewczyny z biednych rodzin, bez względu na pochodzenie i wyznanie wiary. Siostry działały tak prężnie, że w następnym roku otworzyły jeszcze internat.

 

 

Kilka lat później nadeszły kolejne trudności. Klasztor macierzysty zadecydował o zakończeniu misji w Egipcie. Nawet to nie przeszkodziło Marii Katarzynie realizować swojego powołania. Aby móc pozostać w Kairze, powołała nowe zgromadzenie, na miejscu i po kolejnych wielu trudach zostało ono zatwierdzone przez Stolicę Apostolską. W 1868 roku powstało Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Misjonarek Egiptu czyli Sióstr Franciszkanek Niepokalanego Serca Maryi. Ich charyzmat mówi, że chcą “żyć Ewangelią Jezusa Chrystusa, naszego Ukrzyżowanego Oblubieńca, nagiego i opuszczonego na Krzyżu i w Nim być posłane dla nawrócenia ludzi za morzami”.

Pierwszą przełożoną zgromadzenia została s. Maria Katarzyna. Poza działalnością edukacyjną siostry zajmowały się także działaniami przeciw niewolnictwu. Wykupywały na rynku sprzedawane do niewoli niemowlęta z Afryki i uratowały w ten sposób blisko 750 dzieci. Ponadto siostry szukały porzuconych na śmietnikach noworodków. Udało im się uratować ponad 1,5 tysiąca takich dzieci. Siostry zapewniały uratowanym maluchom opiekę, a w późniejszych latach także edukację, zdobycie zawodu i znalezienie pracy. Wśród czarnoskórych nazywana była “białą mamą”.

Kiedy s. Maria Katarzyna Troiani zmarła, wielu ludzi uważało ją już za świętą.

Dzieło sióstr misjonarek rozwijało się dalej i przyniosło liczne nowe powołania zakonne. Dzięki temu siostry mogły otwierać nowe placówki. Dziś można je spotkać w 14 miejscach w Egipcie, a także we Włoszech, Ziemi Świętej, w kilku krajach Bliskiego Wschodu, USA, Brazylii – na wszystkich kontynentach świata. Franciszkanki wzorują się na żarliwej pobożności swojej założycielki, szczególnie w nabożeństwie do Jezusa Eucharystycznego, który jest niewyczerpanym źródłem siły duchowej; nabożeństwie do Niepokalanego Serca Maryi oraz do św. Józefa.

14 kwietnia 1985 roku papież Jan Paweł II potwierdził heroiczność życia i cnót s. Marii Katarzyny Troiani i ogłosił ją błogosławioną. W liturgii wspominamy ją 5 maja.

 

5 inspirujących cytatów bł. Marii Katarzyny Troiani

  • Lepiej jest zapobiegać złu, niż je potem wynagradzać
  • Bez modlitwy jesteśmy jak rośliny, które więdną i giną z powodu braku wody.
  • Bóg prawie zawsze miesza słodycz z gorzkim.
  • Przed działaniem i mówieniem pomyśl o konsekwencjach.
  • Nie możemy się nigdy zniechęcać, ponieważ to, czego Pan nie udziela od razu, daje w lepszym czasie… Bóg rozporządza wszystkim dla naszego większego dobra, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydaje się, że tak nie jest. Wszystkie trudności należy postrzegać jako korzyści duchowe.
Otylia Sałek

Otylia Sałek

Z wykształcenia psycholog, z zamiłowania śpiewaczka, z Bożego (jak ufa) zamierzenia redaktor portalu Stacja7.pl. Wielbicielka muzyki liturgicznej, kawy i “Przyjaciół” oraz żywy dowód na to, że da się lubić Warszawę i Kraków jednocześnie.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Otylia Sałek
Otylia
Sałek
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap