Fot. Siostry Franciszkanki Służebnice Krzyża - FSK/Facebook

Matka pięknych spotkań. Mija rok od beatyfikacji Matki Czackiej

"To, co w ostatnim czasie jakoś bardzo mocno mnie w niej dotyka, to jej relacyjność. Mam takie wrażenie, że teraz w szczególny sposób Matka uczy nas relacji z ludźmi, relacji opartych nie na intelekcie, ale na sercu, na otwartości, na zwykłej międzyludzkiej bliskości" - rok po beatyfikacji Matki Czackiej mówi s. Faustyna Szulc FSK.

Reklama

Laski, mała podwarszawska miejscowość, stały się w ostatnim roku miejscem pełnym pięknych spotkań. Wszystko za sprawą beatyfikowanej we wrześniu 2021 r. Matki Elżbiety Róży Czackiej, do której zdążają pielgrzymi z każdego zakątka Polski. Niektórzy znają pisma Błogosławionej lub przynajmniej słyszeli o Dziele Lasek. Ci przyjeżdżają zaczerpnąć z jej bogatego ducha i odnowić swoje siły. Ale są też i tacy, którzy początkowo nie wiedzą, co ich czeka w tym miejscu. Przyjeżdżają powodowani, być może, zwyczajną ciekawością. Niejednokrotnie wyjeżdżają oczarowani, umocnieni i zaskoczeni, że w tym niezwykłym miejscu przeżyli coś istotnego i pięknego.

Ojciec chciał pokazać Matkę

Jeszcze przed beatyfikacją mówiliśmy w Laskach, że Ojciec poczekał na Matkę[1]. Teraz, po roku od beatyfikacji, zyskujemy coraz większą pewność, że Ojciec nie tylko poczekał, ale poprzez podwójną beatyfikację chciał tę niewidomą Franciszkankę po prostu pokazać światu – tymi słowami rozpoczęła opowieść o minionym roku s. Faustyna Szulc FSK, archiwistka z Lasek, która oprowadza teraz pielgrzymów. A tych, od września ubiegłego roku było już ponad 15 tysięcy!

Mamy czasem dwie, trzy pielgrzymki dziennie. Przyjeżdżają ludzie z całej Polski. Gdybym miała jednym słowem jakoś podsumować ten rok, to myślę, że jest we mnie przede wszystkim doświadczenie spotkania z ludźmi. Ilekroć czekam na nową pielgrzymkę, zastanawiam się, po co tu przyjechali ci konkretni ludzie, z czym mają stąd wyjechać, czym Matka chce ich obdarować.

Reklama
Reklama

Siostra Faustyna opowiada o wyjątkowych rozmowach z poszczególnymi pielgrzymami. Wielu z nich dzieli się swoimi trudnościami, kłopotami. Nawet jeśli na początku wyczuwam w ludziach pewną rezerwę, niepewność, o tyle pod koniec naszego spotkania nie mogę nadążyć z odpowiedziami na pytania. Myślę sobie wtedy „To działa Matka. To ona otwiera ludzi”.

Wielu pielgrzymów prosi o modlitwę za wstawiennictwem Matki. Co ciekawe, wcale nie dominują prośby o uzdrowienia fizyczne, ale właśnie duchowe. Ludzie proszą Matkę, aby otwierała serca najbliższych na Boga.

Bardzo chcemy, żeby przyjeżdżający usłyszeli przesłanie Matki. Ona – krucha, niewidoma, cierpiąca kobieta twierdziła, że największym nieszczęściem człowieka nie jest to, że nie widzi, ale to, że nie widzi Boga, że nie ma z Nim żywej relacji. Człowiek, który ma Boga w sercu, jest w stanie przeżyć każdą trudność, bo nie jest sam, a Bóg, który chce zawsze dobra człowieka, prędzej czy później z tej trudności wyprowadzi jakieś dobro. Natomiast dla człowieka, który Boga nie widzi, nawet najmniejsza drzazga może być przyczyną wielkiej tragedii.

Reklama
Reklama

CZYTAJ: Kobieta przesycona blaskiem. Bł. Matka Elżbieta Róża Czacka

Niewidoma Matka Niewidomych

Czas od beatyfikacji jest z pewnością wyjątkowy dla osób niewidomych. Matka Czacka została nazwana „Niewidomą Matką Niewidomych” stąd w minionym czasie pojawiło się w Laskach bardzo wielu byłych wychowanków. Przyjeżdżają, aby pobyć wśród sióstr, aby porozmawiać ze „swoją Matką”. Tydzień po beatyfikacji odbył się w Laskach wielki zjazd niewidomych.

Przyjechało do nas ponad 1300 osób niewidomych i słabo widzących wraz z przewodnikami. Przybywali dosłownie z każdego zakątka Polski. Chcieliśmy wszyscy razem dziękować Bogu za dar beatyfikacji Matki, ale też przede wszystkim spotkać się i wspólnie przy niej pobyć.

Reklama

Jednak do Lasek przyjeżdżają nie tylko byli wychowankowie, ale także niewidomi, którzy uczyli się żyć z kalectwem w innych ośrodkach.

Była u nas niedawno niewidoma pani z Katowic. Bardzo wzruszyły nas jej pełne przejęcia słowa „Gdyby nie beatyfikacja, być może nigdy nie dowiedziałabym się o Matce”. Spędziła w Laskach cały dzień. Miałam takie wrażenie, że bardzo potrzebowała duchowej bliskości Matki.

Wielu pielgrzymów opowiada o tym, że dzięki wizycie w Laskach, dzięki poznaniu Matki Czackiej, nagle zaczęli zauważać wokół siebie, na ulicach swoich miast, niewidomych i słabowidzących.

Laudamus et adoramus!

Jeśli mówić jeszcze o owocach beatyfikacji, koniecznie należy wspomnieć o dwóch nowych punktach na duchowej mapie Lasek. Ze względu na liczne prośby o modlitwę za wstawiennictwem Matki Czackiej w każdą I niedzielę miesiąca o godz. 18:00 jest odprawiana Msza św. w intencji wszystkich zgłoszonych próśb. Bezpośrednio po niej następuje modlitwa uwielbienia.

Z miesiąca na miesiąc coraz więcej osób przyjeżdża na tę Eucharystię. Większość zostaje też na modlitwie. Widać, że jest w nas wszystkich wielka potrzeba uwielbienia Pana Boga. Jak wszystko w Laskach, tak i ta modlitwa jest bardzo prosta, ale za to jaka piękna! Modlą się wszyscy – mali i duzi.

Każdy, kto zna choć trochę Laski, ten wie, że bijącym sercem wspólnoty sióstr franciszkanek jest codzienna adoracja Najświętszego Sakramentu. Szczególna, dziękczynna adoracja za beatyfikację odbywa się w każdą I sobotę miesiąca od godz. 20:00 do 21:00.

To są takie wewnętrzne akty, które towarzyszą naszemu dziękczynieniu. W Indiach i Rwandzie pojawiły się w tym roku nowe powołania, za to w Laskach sióstr nie przybyło, ale przybyło bardzo wielu ludzi świeckich, którzy modlą się razem z nami i również za nas.

Matka pięknych spotkań

Każde wielkie wydarzenie ma zawsze swoje odbicie w sercu konkretnego człowieka. Zapytałam siostrę Faustynę, czy beatyfikacja i wszystko, co po niej nastąpiło zmieniło jakoś jej spojrzenie na Matkę.

Jestem w Laskach już 45 lat. Dla mnie Matka zawsze była osobą niezwykle inspirującą. Siostry się czasem ze mnie śmieją, że jestem fanką Matki. To jest osoba, która w różnych dziedzinach życia była specjalistką. Nie tylko tyflologia, nie tylko etyka pracy, ale przede wszystkim sfera ducha. Matka jest dla mnie przewodniczką na różnych etapach życia, ale to, co w ostatnim czasie jakoś bardzo mocno mnie w niej dotyka, to jej relacyjność. Mam takie wrażenie, że teraz w szczególny sposób Matka uczy nas relacji z ludźmi, relacji opartych nie na intelekcie, ale na sercu, na otwartości, na zwykłej międzyludzkiej bliskości.

Na co dzień pracuję w naszym archiwum, nie mam za dużo kontaktu z ludźmi. I nagle po beatyfikacji poczułam w sobie wielkie pragnienie, żeby zaangażować się w te pielgrzymkowe spotkania. Kiedy jestem w naszym małym muzeum przyglądam się razem z odwiedzającymi fotografiom Matki. Widzę w jej twarzy, w jej uśmiechu niesamowite ciepło. Matka ujmowała ludzi sobą. Była niebywałe otwarta, serdeczna. Bardzo bym chciała też taka być. 

ZOBACZ: „W cieniu krzyża”. 7 myśli Matki Czackiej o cierpieniu

Przez Krzyż do Nieba

Mówi się czasem, że święci się nie starzeją. Kiedy czyta się ojców pustyni, ma się wrażenie, że opisują z zadziwiającą precyzją stan duszy człowieka XXI wieku, a przecież żyli w III w. Ale mówi się też, że Pan Bóg odnawia Kościół przez nowe beatyfikacje. Wynosząc do chwały ołtarza konkretną osobę, mówi do nas, że właśnie dzisiaj poprzez nią chce nam coś opowiedzieć o Sobie. Właśnie ta szczególna postać odsłania przed nami jakąś tajemnicę Królestwa, której teraz najbardziej potrzebujemy.

Kiedy myślałam o tym, co Pan Bóg chce nam pokazać w Matce Czackiej, odpowiedź przyszła sama. Siostra Faustyna autoryzując ten tekst podpisała swojego maila zawołaniem Matki, które stało się mottem sióstr franciszkanek: „Przez Krzyż do Nieba”. Przypomniałam sobie wtedy, jak wielkie wrażenie zrobiła na mnie wiedza Krzyża ukryta w Dyrektorium Matki. Pomyślałam sobie wtedy o młodych ludziach borykających się dzisiaj z depresją, z lękami, z wycofaniem. W tej kruchej, niewidomej Kobiecie Pan Bóg woła do każdego z nas: „Weź swój krzyż. Chociażby nie wiem jak był ciężki. Nie jesteś sam. Ja stoję tuż obok. Chwyć mnie mocno za rękę i chodźmy! Poprowadzę cię! Czeka na Ciebie piękne, wartościowe życie”. 


[1] 12 września 2021 odbyła się podwójna beatyfikacja: Matki Elżbiety Róży Czackiej i Prymasa Polski ks. Kard. Stefana Wyszyńskiego zwanego przez wielu sobie współczesnych Ojcem.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę