video-jav.net

“Boży samuraj” Ukon Takayama powrócił do ojczyzny

Błogosławiony Ukon Takayama pojawia się w momencie, gdy Kosciół w Japonii jest dotknięty kryzysem, atakowany, jak na całym świecie, przez globalną cywilizację relatywizmu moralnego i wieloznaczności ról i postaw (...) Banita wraca do kraju, w którym liczba chrześcijan jest znikoma - pisze dla KAI o. Zygmunt Kwiatkowski, jezuita

Polub nas na Facebooku!

Chrześcijaństwo w Japonii pełne jest paradoksów. Św. Franciszek Ksawery, apostoł Azji i pierwszy, który rozpoczął ewangelizację Japonii w XVI w. twierdził, że jest to kraj, z którym wiąże największe nadzieje związane z rozwojem Kościoła w tamtej części świata. Zwracał uwagę na niespotykaną nigdzie indziej powagę w traktowaniu problemu wiary i głębokie jej wiązanie z rodzimą kulturą. Nadzieje te zostały brutalnie zniszczone przez okrutne prześladowania, które spadły na młody Kościół japoński. Prześladowania, które trwały prawie trzy wieki.

 

Chrześcijanie przetrwali ten czas, pozbawieni jakiejkolwiek więzi instytucjonalnej z Kościołem powszechnym, pozbawieni życia sakramentalnego, miejsc modlitwy, symboli religijnych i możliwości swobodnego przekazywania wiary, nawet w wymiarze prywatnym. Przetrwali, zdziesiątkowani przez tortury i spacyfikowani przez terror policyjny. Przetrwały małe ogniska wiary, które nic o sobie wzajemnie nie wiedziały, ani nie współdziałały.

 

Justo Ukon Takayama wpisuje się w paradoksalną historię japońskiego chrześcijaństwa. Syn zdecydowanego przeciwnika nowej wiary przybyłej z Europy, który nawrócił się na chrześcijaństwo w momencie, gdy organizował przeciwko niemu spisek, mający na celu ośmieszenie Ewangelii i doprowadzenie do zakazu jej głoszenia. Sam Ukon Takayama, który był wzorem etyki samurajskiej, dzielnym wojownikiem i dał się poznać jako zdolny dowódca wojskowy, musiał wyrzec się kariery wojskowej i znaczenia politycznego, gdy władca wydał dekret o całkowitym zlikwidowaniu chrześcijaństwa w jego kraju. Ryzykował własną głową decyzję pozostania przy Chrystusie. Utracił majątek i został zmuszony rozpocząć wraz z rodziną tułaczkę, najpierw szukając schronienia u swoich możnych przyjaciół, potem zaś udając się jako wygnaniec na Filipiny, gdzie po kilku miesiącach zmarł jako banita.

 

Kościół katolicki uznał go oficjalnie błogosławionym dn. 7 lutego br., w Osace, w regionie, z którego wywodził się jego ród. O uznanie to zabiegali bardzo energicznie biskupi Japonii i Filipin, widząc w nim postać opatrznościową dla Kościoła. Jest on pierwszym indywidualnie beatyfikowanym Japończykiem. Uznany został za męczennika, co jest niezwykle, bo nie zginął przecież gwałtownie pozbawiony życia. Jego męczeńska droga miała inny kształt i jego tortury miały inną formę. Ceną jego trwania przy Chrystusie było nieustanne ryzykowanie własnego życia, a także życia swojej rodziny i tych, którzy mu towarzyszyli. Wszystko, by skończyć śmiercią wygnańca w obcym kraju.

 

“Boży samuraj” nie tylko wytrwał przy Chrystusie, ale też nigdy nie odpowiedział wrogością przeciwko swojej ojczyźnie. Odrzucił propozycje planowania jakiegokolwiek akcji odwetowej przeciwko Japonii, dając w ten sposób wyraz, ze zrozumiał krzyż Chrystusa, jak rzadko kto, jak najwięksi święci. Zrozumiał, że wewnętrzną treścią krzyża jest przebaczenie i pojednanie.

 

Ukon Takayama przedstawiany jest najczęściej jako samuraj i jako symbol chrześcijańskiej świętości i szlachetnych cnot rycerskich. Jego najpopularniejszy wizerunek, przedstawia go w pozycji stojącej, wyprostowanego, w tradycyjnym stroju samurajów japońskich, z kosmykiem włosów związanym w węzeł z tyłu głowy. W ręku trzyma miecz, którym nie wymachuje w batalistycznym geście, ale który trzyma ostrzem zwróconym ku ziemi i opierając się na nim oburącz. Ten miecz ma już inną funkcję do spełnienia i inne znaczenie: jest to krzyż Chrystusa. Ukon Takayama dał dowód tego, ze zasłużył na ten „miecz”, bo umiał się nim po mistrzowsku posługiwać.

 

Kościołowi przybywa nowy błogosławiony. Banita wraca do kraju, w którym liczba chrześcijan jest znikoma: zaledwie pół miliona osób na 127 mln mieszkańców. Kościół ten jednak nie jest “artykułem z importu” z obcych kulturowo stron. Ten Kościół jest wrośnięty w japońską kulturę głoszeniem Ewangelii i świadectwem męczeńskiej wierności wiary.

 

Błogosławiony Ukon Takayama pojawia się w momencie, gdy Kościół w Japonii jest dotknięty kryzysem, atakowany, jak na całym świecie, przez globalną cywilizację relatywizmu moralnego i wieloznaczności ról i postaw. Przez cywilizację małodusznej poprawności politycznej i braku szerokich perspektyw życiowych, szerszych od doraźnego zaspakajania potrzeb materialnych i uczuciowych.


o. Zygmunt Kwiatkowski SJ / Osaka

Katolicka Agencja Informacyjna

Japonia: Beatyfikacja „samuraja Chrystusa”

Dzisiaj w hali Osakajo-Ho-ru w Osace prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Amato w imieniu papieża ogłosił błogosławionym japońskiego arystokratę Justusa Ukona Takayamę, żyjącego na przełomie XVI i XVII wieków. Ze względu na swe wysokie pochodzenie społeczne, a zarazem głębokie przeżywanie wiary, którą przyjął w dzieciństwie, bywa nazywany „samurajem Chrystusa” i jest jedną z największych postaci Kościoła w Kraju Kwitnącej Wiśni w całych jego ponad 450-letnich dziejach, a zwłaszcza okresu prześladowań.

Polub nas na Facebooku!

Kard. Amato odczytał dekret beatyfikacyjny. Odsłonięto portret bł. Ukona. W uroczystości wzięło udział ok. 10.tys. katolików z Japonii i z zagranicy.

Ukona Takayamę (1552-1615), który podczas chrztu w 1563 r. przyjął imię Justus (Sprawiedliwy), można najprościej nazwać niezłomnym samurajem. Był on panem feudalnym, który narażając życie w czasie krwawych prześladowań chrześcijaństwa w Japonii na przełomie XVI i XVII w. nie tylko nie uległ namowom, aby porzucić wiarę, ale praktykował ją narażając życie. W okresie wojny domowej w Japonii prowadził negocjacje pokojowe, dążył do minimalizacji ofiar i strat.

 

Takayama Ukon urodził się w 1552 w prefekturze Osaka w południowej części największej japońskiej wyspy Honsiu w rodzinie tzw. daimyo, czyli panów feudalnych, na zamku Sawa w prowincji Yamato. Gdy miał 12 lat, wraz ze swym ojcem Takayama Tomoteru (zwanym także Zusho; 1531-96) przyjął chrzest z rąk portugalskiego jezuity o. Kaspera di Lella, otrzymując imię Justo (Justus). Wcześniej młody Ukon jako przyszły samuraj zdążył poznać Bushido, czyli kodeks postępowania rycerzy japońskich.

W 1565, a więc w rok po chrzcie, cały jego ród został wciągnięty w przegraną – jak się miało później okazać – wojnę międzyklanową, w której wyniku musieli opuścić zamek rodowy i przejść do innego pana – Wada Koremasa. Wkrótce wybuchły kolejne bratobójcze walki, toczone ze zmiennym szczęściem które jednak pozwoliły rodowi Takayamów zdobyć pod koniec lat siedemdziesiątych XVI w. znaczne wpływy polityczne i zapanować nad okolicznym regionem Takatsuki.

Jako należący do kasty panów feudalnych – daimyo znajdowali się na drugim, pod względem ważności i znaczenia, miejscu w kraju – po szogunach, mieli m.in. prawo noszenia broni i posiadania własnego wojska. Mogli również, wykorzystując swe wpływy i władzę, wspierać działalność misjonarzy i chronić miejscowych chrześcijan. Zdaniem austriackiego jezuity o. Antona Witwera, postulatora generalnego Towarzystwa Jezusowego, owa szczególna pozycja społeczna Takayamów wpłynęła znacząco na nawrócenie się tysięcy Japończyków na chrześcijaństwo w pierwszym okresie obecności nowej religii na wyspach.

W tym samym mniej więcej czasie, czyli na początku lat osiemdziesiątych, ówczesny władca Japonii – Toyotomi Hideyoshi rozpoczął proces tzw. „drugiego zjednoczenia ojczyzny”, pogrążonej wówczas w niekończących się walkach klanowych między różnymi rodami. Jednym z elementów tej polityki była wrogość wobec chrześcijan, która jednak początkowo nie pociągnęła jeszcze za sobą większych represji. Ale w 1587 Hideyoshi, pod wpływem niektórych swych doradców i widząc „niepokojące i nadmierne”, jego zdaniem, szerzenie się „religii Zachodu”, rozpoczął prześladowania jej wyznawców, których mogło być w owym czasie w Japonii – według niektórych danych – około 300 tysięcy. Zagraniczni misjonarze musieli opuścić kraj, a miejscowi wierni padli ofiarami okrutnych represji.

Na fali masowego porzucania nowej wiary przez licznych schrystianizowanych już wówczas panów feudalnych ojciec i syn Takayamowie postanowili pozostać przy wierze Chrystusowej a licząc się z konfiskatą swych majątków, przekazali je w ręce cesarza.

Nie uchroniło ich to jednak od prześladowań, choć jako członek wysokiej warstwy społecznej Ukon nie został zmuszony do zaparcia się wiary, tym bardziej że formalnie – mimo prześladowań – nie została ona zakazana. Ale w 1614 ukazał się dekret cesarski delegalizujący chrześcijaństwo i wówczas były daimyo (w owym czasie już zubożały i zdegradowany społecznie), któremu do tego czasu udawało się przeżyć dzięki pomocy możnych przyjaciół, musiał opuścić ojczyznę. Wraz z ok. 300 innymi współwyznawcami pod koniec tegoż roku został skazany na wygnanie na Filipiny.

21 grudnia wygnańcy przybyli do Manili, powitani serdecznie przez miejscowych jezuitów i wiernych. Niektórzy z nich proponowali nawet przybyszom zwrócenie się o pomoc do Hiszpanii, aby ta obaliła rząd japoński, ale Justus – Ukon stanowczo odmówił. Zmarł osłabiony i wycieńczony bolesnymi przeżyciami już w 40 dni po przybyciu do Manili 4 lutego 1615. Tam też został pochowany z honorami wojskowymi i po katolicku. Dziś na jednym z placów w stolicy Filipin – Plaza Dilao – znajduje się jego pomnik.

Chociaż Ukon Takayama zmarł na wygnaniu, jego sława jako niezłomnego chrześcijanina, który wolał stać się ubogim i pogardzanym niż wyrzec się wiary, szybko powróciła do Japonii, zyskując mu powszechne uznanie i dodając otuchy prześladowanym wyznawcom. Gdy w drugiej połowie XIX wieku prześladowania ostatecznie ustały, tamtejszy Kościół zaczął czcić tego mężnego daimyo jako wzór katolika. Poczyniono nawet starania o jego beatyfikację, których jednak nie udało się pomyślnie zakończyć; tak samo było z podobnymi działaniami podjętymi na początku lat sześćdziesiątych XX wieku przez powstałą w 1959 Konferencję Biskupów Katolickich Japonii. Ostatecznie sprawę doprowadzono do końca, gdy uznano Ukona za męczennika, jako że musiał opuścić kraj z powodów religijnych i zmarł osłabiony na wygnaniu.

Kościół katolicki w Japonii ma dotychczas 42 świętych i 393 błogosławionych – przy czym wszyscy oni są męczennikami z okresu Edo (1603-1867) i czczeni są grupowo.

Chrześcijaństwo w Japonii – rys historyczny

Wiara Chrystusowa dotarła do Kraju Kwitnącej Wiśni w 1543 za sprawą portugalskich jezuitów, po których w 6 lat później przybył tam z dwoma towarzyszami wielki misjonarz i apostoł Dalekiego Wschodu – św. Franciszek Ksawery. Przyjęto ich ciepło i z dużym zainteresowaniem i to zarówno ze strony prostego ludu, jak i miejscowej arystokracji, zainteresowanej może bardziej rozwijaniem więzi i kontaktów handlowych niż sprawami wiary. Pierwszym daimyo, który przyjął chrzest, był w 1579 Omura Sumitada, a wkrótce potem podobnie uczyniło to 6 innych możnowładców.

Oprócz jezuitów działalność misyjną prowadzili też franciszkanie, dominikanie i augustianie, co niestety dość szybko zaczęło „owocować” rywalizacją między zakonami i niewątpliwie osłabiało świadectwo Kościoła, ułatwiając z czasem także walkę z nim w okresie późniejszych prześladowań.

Taki stan rzeczy trwał do 1587, gdy ówczesny przywódca kraju Toyotomi Hideyoshi (1537-98), zaniepokojony „zbyt dużymi wpływami chrześcijan”, wydał po raz pierwszy dekret wypędzający zagranicznych misjonarzy. Nie oznaczał on jeszcze „właściwych” prześladowań, ale było to raczej poważne ograniczenie rozwoju nowej religii. Ale już w 1597 na rozkaz Hideyoshiego ukrzyżowano publicznie w Nagasaki 26 chrześcijan (cudzoziemców i rodzimych).

W 1614 następny władca – Tokugawa Iyeasu (1543-1616) wydał dekret nakazujący opuszczenie wysp przez wszystkich zagranicznych misjonarzy i delegalizujący chrześcijaństwo. Rozpoczął się trwający ponad 2,5 wieku czas prześladowań, prowadzonych z różnym nasileniem do drugiej połowy XIX wieku. Ocenia się, że w wyniku tych represji zginęło, często w okrutny sposób, ponad 3 tys. wiernych, a znacznie więcej, ratując życie i w obawie przed torturami, wyrzekło się wiary. Część jednak pozostała wierna Chrystusowi, żyjąc w głębokim ukryciu, zwykle w górskich, trudno dostępnych miejscach i w bardzo ciężkich warunkach.

W 1859 pod naciskiem Amerykanów Japonia otworzyła się na świat, tym razem ostatecznie, kładąc również kres prześladowaniom religijnym. Na wyspy zaczęli odtąd przybywać misjonarze nie tylko katoliccy, ale także protestanccy, głównie anglikańscy, luterańscy i reformowani (kalwini), a pod koniec XIX wieku również prawosławni rosyjscy. Ocenia się, że obecnie w Japonii mieszka ok. 500 tysięcy rodzimych katolików a dalszych ok. 600 tysięcy wiernych to cudzoziemcy.


o. pj, kg (KAI/AsiaNews/ACI) / Tokio