Nasze projekty
Fot. Gilles Lambert/Unsplash

Hejt. Zanim nazwiesz kogoś „głupcem” lub „bezbożnikiem”

Jezus powiedział wprost: nie nazywajcie siebie "głupcami" ("Raka") oraz "bezbożnikami". Tymczasem co my robimy? Właśnie głównie wokół tych dwóch epitetów budujemy internetową "debatę" w XXI wieku.

Reklama

Okazuje się, że Pan Bóg naprawdę jest wszechwiedzący i przewidział wszystkie nasze współczesne słabości. Ostatnio uświadomił mi to o. Tomasz Grabowski OP, który zwrócił uwagę na te słowa Jezusa: „Kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: Bezbożniku, podlega karze piekła ognistego.” (Mt 5, 22)

Jezus powiedział zatem wprost: nie nazywajcie siebie „głupcami” („Raka”) oraz „bezbożnikami”. Tymczasem co my robimy? Właśnie głównie wokół tych dwóch epitetów budujemy internetową „debatę” w XXI wieku.

„Nazywanie rzeczy po imieniu”?

W gruncie rzeczy, czyż „głupcem” nie jest dziś ten, który nie podziela naszego punktu widzenia? Albo ten, który nie uznaje dobranej przez nas faktografii? „Głupiec” nie dostrzega badań naukowych, które my uważamy za rozstrzygające. Nie zrozumiał także tego wykresu, którego my dogłębnie przeanalizowaliśmy. Wykazał się wreszcie ignorancją, bo nie poświęcił należytego wysiłku, by pozyskaną przez nas wiedzę zgłębić. A na koniec wszystko opatrzył swoim „głupim komentarzem”.

Reklama
Reklama

Czyż “bezbożnikiem” natomiast nie jest dziś ten, który nie szanuje naszych wartości? Czy to nie ten, o którym publicznie z oburzeniem mówimy, że nie przyjął za “pana”, mojego Pana?

Dlaczego Jezus nie pozwala abyśmy się tak nazywali? Wielu z nas może się oburzyć, że nie ma przecież niczego złego w „nazywaniu rzeczy po imieniu”. Widzę “głupca”? Nazywam go takim. Dostrzegam niewierzącego? To “bezbożnik”! Dlaczego Chrystus grozi nam za tę niemiłość, ogniem piekielnym?

Cztery stadia reagowania na zło

By odpowiedzieć na to pytanie, trzeba zwrócić uwagę na czas, w którym Jezus głosi tę naukę. Ks. Wojciech Węgrzyniak, biblista, przypomniał w trakcie rekolekcji biblijnych głoszonych w Domu Diecezjalnym TABOR, o czterech stadiach reagowania na zło.

Reklama
Reklama

Pierwszy, najbardziej prymitywny sposób reagowania na zło, to reakcja Lameka, którą opisuje Księga Rodzaju. Lamek mówi: „Gotów jestem zabić człowieka dorosłego, jeśli on mnie zrani, i dziecko – jeśli mi zrobi siniec!” (Rdz 4, 23). Jest to zatem reagowanie na zło z odwetem, który jest nieproporcjonalnie większy od otrzymanego zła (“śmierć za siniec”). To bycie tak mściwym, że reakcją na małą krzywdę jest odpowiedź: “zniszczę cię”.

Druga reakcja, będąca wyższym poziomem etyki, to “oko za oko” (“siniec za siniec”), a więc reagowanie proporcjonalne. To kierowanie się taką sprawiedliwością, która polega na odpowiadaniu na zło, takim samym złem. (Wj 21, 24-25)

Trzecia reakcja to kolejny krok “do przodu”, który najpełniej ilustrują psalmy “złorzeczące”. Ks. Węgrzyniak streścił ją do podejścia “jeśli ty mi zrobisz siniec, to ja nie będę ci robił sińca, ale pójdę do Boga o sprawiedliwość dla Ciebie” (Psalm 137).

Reklama

I czwarty, najwyższy poziom reakcji na zło to Ewangelia. Czyli odpowiadanie Miłością na zło. Wyrazem tej reakcji są następujące nauki Jezusa:

“Miłujcie waszych nieprzyjaciół”,

„Módlcie się za tych, którzy was prześladują”,
(Mt 5, 38-48)

“Dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą”
(Łk 6, 27)

“Błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają.”
(Łk 6, 28)

A syntezę nauki Chrystusa zaprezentował św. Paweł, mówiąc: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj”. (Rdz 12, 21)

Jedno pragnienie

„Kazanie na górze”, które zawiera omawiane wezwanie do nienazywania innych „głupcami” lub „bezbożnikami”, pochodzi z etapu najwyższego stadium moralności – z Ewangelii, czyli „Dobrej nowiny”, wypełniającej Stary Testament, historią o śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa.

Gdy zatem nazywamy innych głupcami (dziś raczej “ignorantami”, “dzbanami”, “idiotami”, “kretynami”) lub “bezbożnikami” to zachowujemy się według norm starej etyki. Te publicznie zniewagi, są jednym z przejawów tego, że wciąż tkwi w nas “człowiek starotestamentowy”, który sam musi się nawrócić (a raczej “stale nawracać”).

Nie chodzi jednak Jezusowi o to, by głupoty czy niewiary nie dostrzegać. On pragnie jedynie byśmy się miłowali. Chce, żebyśmy do niedoskonałych ludzi, wychodzili z perspektywą Nowego Testamentu: chęci udzielenia pomocy, służby i łagodności. Do takiej doskonałości jesteśmy bowiem powołani. Jej wyznacznikiem jest starotestamentowe Prawo, wypełnione Najświętszym Sercem Jezusa.


Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę