Nasze projekty
Otylia Sałek

Wychowanie to podstawa. Krakowski STERNIK zaprasza na Dzień Otwarty

„Patrzymy na ucznia całościowo. Wiemy, że ma on umysł, ale ma także ciało, emocje, wolę, ducha i nad tymi wszystkimi elementami trzeba pracować. Cóż z tego, że ktoś osiągnie sukces zawodowy, kiedy moralnie będzie niepoukładany. Nam zależy na całym człowieku”. O istocie współpracy rodziców ze szkołą, indywidualnym podejściu do ucznia i dawaniu wolności w rozwoju wiary opowiada dr Stanisław Kowal, pedagog, wicedyrektor ds. edukacji w Fundacji STERNIK Kraków.

Reklama

Co wyróżnia szkoły STERNIK–a?

Szkoły STERNIKa to system zbudowany na współpracy z rodzicami. Szkoły te powstały z marzenia rodziców, aby pojawiły się placówki, w których mama i tata są słuchani przez nauczycieli i w których podstawą jest antropologia chrześcijańska. W przypadku krakowskich szkół i przedszakola było tak samo – ponad 13 lat temu marzenie czterech małżeństw zaczęło nabierać realnych kształtów. Te szkoły zakładają sami rodzice, aby pomagać innym rodzicom.

Czyli pierwszą rzeczą, jaką warto wiedzieć o szkołach STERNIKa, jest nie to, że to szkoła katolicka, ale że szkoła współpracuje z rodzicami? 

Reklama

Trzeba powiedzieć, że nie jesteśmy szkołą katolicką w znaczeniu formalnym – naszym organem prowadzącym nie jest diecezja czy zgromadzenie duchowe, ale w działaniu i funkcjonowaniu jesteśmy szkołą katolicką. W naszych szkołach są kaplice, staramy się, żeby i dzieci, i rodzice mogli spędzać tam trochę czasu. Jest nawet taki zwyczaj, że rodzice na początek dnia wchodzą do kaplicy, aby pomodlić się przez chwilę.

My w żaden sposób do tego nie nakłaniamy. Modlitwa, Msze święte czy korzystanie z posługi kapelana to propozycja. Jest pełna wolność i tak też chcemy podchodzić do wszystkich kwestii związanych z wiarą i religijnością. Znakiem rozpoznawczym św. Josemarii Escrivy, który w latach 60 w Hiszpanii zainspirował rodziców do założenia szkół, na których wzorowane są placówki STERNIKa, było właśnie przywiązanie wagi do wolności. Uważał on, że nacisk i presja w sprawach wiary prowadzą do odwrotnego skutku, więc wszystkie kwestie religijne są u nas związane z duchem wolności.

Dzieci nie są nakłaniane do uczestniczenia we Mszy Świętej, która u nas odbywa się raz w tygodniu – uczniowie mogą sami zdecydować o tym, czy chcą pójść na mszę, czy nie. Zwykle jest tak, że na mszę przychodzi wiele dzieci. Jeden z ósmoklasistów powiedział ostatnio, że różne rzeczy podobają mu się w szkole bardziej, inne mniej, ale jedna rzecz jest dla niego bardzo ważna – że nie zniechęciliśmy go w szkole do wiary, ponieważ wszystko działo się w wolności. On mógł decydować, on mógł wybierać, on mógł sam iść do kaplicy. W jego ustach to zabrzmiało jak poważny komplement.

Reklama

A czy są takie przypadki, że uczniowie waszych szkołach nie chcą brać udziału w katechezie?

Rodzice już w trakcie rekrutacji dowiadują się, jakiego rodzaju jest nasza szkoła i wiedzą, na co się decydują. Wiedzą, że mamy kaplicę, że jest kapelan, że na początek dnia modlimy się. Byłoby dziwne, gdyby później ci sami rodzice prosiliby o wypisanie swojego dziecka z religii. Oczywiście mamy przypadki, że nastolatek przeżywa kryzys i nie chce iść na mszę – to się zdarza. Można wtedy z takim uczniem porozmawiać, ewentualnie zostawić go na chwilę w spokoju, żeby mógł sobie przemyśleć tę kwestię, ale to są wyjątkowe – choć przecież zupełnie normalne – sytuacje. Do pomocy w takich kryzysach jest zawsze kapelan i po to mamy też system tutoringu.

System tutoringu? Na czym on polega?

Reklama

W szkołach STERNIK uważamy, że edukację trzeba spersonalizować, „uszyć na miarę”, oprzeć ją na dobrej znajomości ucznia i kontekstów, w jakich ten uczeń funkcjonuje. Każdy uczeń i każda rodzina ma swojego tutora.

Tutor spotyka się kilka razy w roku z rodzicami ucznia na rozmowie, w czasie której omawiają różne aspekty i problemy, ale przede wszystkim tworzą indywidualny plan edukacyjny dla danego dziecka. Przyglądamy się uczniowi wspólnie z rodzicami, zastanawiamy się, jakie ma predyspozycje, jakie kłopoty i jak można mu pomóc. Takie rozmowy tutor odbywa także z uczniem. W klasach młodszych 1-3 tutor nie rozmawia z uczniem, bo uważamy, że to jest trochę za wcześnie i to może być dla dziecka krępujące. Po spotkaniu tutorskim mamy ustalony plan, który jest jednakowy dla rodziny i dla szkoły.

Mamy tutaj do czynienia z bardzo mocną integracją dwóch środowisk, bo często zdarza się tak, że szkoła sobie, a rodzina sobie, a ten rozdźwięk nie prowadzi do niczego dobrego.. Jeśli przykładowo uczeń ma problemy z podnoszeniem głosu i niegrzecznie odnosi się do starszych, to na spotkaniu ustalamy, że pracujemy nad tym zarówno w szkole, jak i w domu i dostosowujemy do tego metody pracy. Uczeń może być zdziwiony, że rodzice i nauczyciele używają tych samych metod, ale dzięki temu takie działanie jest skuteczne. 

Realizujemy w ten sposób ideę, która w wielu szkołach istnieje – choć czasem tylko w teorii – że rodzice współpracują ze szkołą. Nasze założenie jest takie, że pierwszymi, najważniejszymi wychowawcami są rodzice i szkoła nie może ich lekceważyć, nie może traktować ich jak intruzów. Rodzina i to, co się w niej dzieje, to podstawowe środowisko wychowawcze, a szkoła jest po to, żeby pomagać rodzicom w wychowaniu dzieci. 

Czyli partnerstwo, ale jednak ważniejsi są rodzice.

To jest współodpowiedzialność, ale rodzice mają większą moc oddziaływania – a raczej powinni mieć, bo nie zawsze tak jest. Nasze stanowisko jest takie, że musimy też rodzicom trochę otwierać oczy, że to jest również w ich zakresie działania. My mówimy im wprost, że bez nich nie poradzimy sobie w szkole z uczniem. 

A jak fakt, że STERNIK to katolicka szkoła, wpływa na rozwój wiary uczniów? 

Najważniejsza jest wolność. Także w dzisiejszych czasach błąd może być popełniony na tym poziomie: że praktyki religijne, i wszystko, co jest związane z wiarą, jest traktowane jako jakiś przymus, niemiły obowiązek. Ważna jest żywa wiara, osobiste spotkanie z Bogiem.

W pewnym wieku trudna może być na przykład spowiedź. Mój nastoletni syn, który jest w naszej szkole, chętnie chodzi do spowiedzi właśnie do szkoły, do księdza kapelana, który go zna i rozumie, i zna realia szkoły. Ja nie zauważam, żeby uciekał od praktyk religijnych. Drugi syn za to woli spowiedź u księdza, z którym się nie zna. Różne osoby, to różne charaktery, nawet w obrębie jednej rodziny. I to trzeba bardzo szanować – każdy chce być traktowany jako odrębna osoba.

Zapytałam o to, ponieważ można usłyszeć głosy, że szkoły katolickie jako szkoły prywatne tworzą bardzo specyficzne środowisko i ich absolwenci niekoniecznie są tak katoliccy, jak sama szkoła.

Wiara, religijność musi przekładać się na codzienność. Nas interesują małe kroczki, czyli jak dziecko zachowuje się w szkole, czy jest np. życzliwe wobec kolegów – to też jest związane z postawą religijną. My patrzymy na człowieka całościowo, nie odrywamy różnych elementów od siebie. Codzienne zachowanie ucznia, jego postawa każdego dnia też powinna wypływać z jego wiary.

Skaczę z radości, gdy widzę, że uczeń wchodząc do szkoły, najpierw odwiedza na pół minuty kaplicę. Jeśli on z własnej nieprzymuszonej woli wchodzi do kaplicy, przyklęka, odmawia krótką modlitwę, to jest to prawdziwa wiara zanurzona w codzienności. Nam zależy, żeby pokazać uczniowi, że relacja z Bogiem to jest coś ważnego dla niego, a nie dla dyrektora szkoły.

A czy Pana zdaniem jest możliwe stworzenie szkoły świeckiej, wolnej od jakichkolwiek poglądów? 

Nie. Moim zdaniem to iluzja. Zawsze w coś się wierzy. Nawet neutralność światopoglądowa jest także światopoglądem. Osoby, które chcą stworzyć neutralną światopoglądowo szkołę, już prezentują jakiś pogląd. To jest absurdalne zapętlenie. Nie ma szkoły obojętnej, nie ma szkoły, która się nie angażuje. Pytanie – w co się angażuje.

My angażujemy się w wartości chrześcijańskie – dla nas są one fundamentem, bo uznajemy, że one prowadzą człowieka do szczęścia. Jak dotąd nie znaleźliśmy niczego lepszego (śmiech). Nie ukrywamy tego i zawsze otwarcie mówimy, że nasza szkoła jest katolicka. Wartości chrześcijańskie, współpraca z rodzicami, edukacja spersonalizowana i zróżnicowana. To najważniejsze idee, jakie przyświecają szkołom prowadzonym przez Fundację STERNIK. 

Co oznacza edukacja zróżnicowana? 

To jeden z elementów, który nas wyróżnia – mamy szkoły tylko dla chłopców i tylko dla dziewcząt. Dziś już takich szkół jest niewiele. Ten podział jest po to, aby wykorzystać maksymalnie potencjał dziecka i dać mu jak najlepsze pole do rozwoju. To założenie jest uzasadnione naukowo, że w pewnych okresach chłopcy potrzebują troszkę inaczej pracować niż dziewczęta i że różne kompetencje rozwijają się u nich w różnych okresach. To nie jest dziewiętnastowieczny model nauczania tylko aktualna wiedza naukowa. 

A w jaki sposób na waszą pracę wpłynęła konieczność nauczania zdalnego? 

Mieliśmy kilka podejść do nauczania zdalnego. Wprowadzaliśmy różne zmiany i ostatecznie doszliśmy do nauczania blokowego. Uczniowie pracują w blokach przedmiotowych, nie przeskakują z lekcji na lekcję. Na początek mają zajęcia z nauczycielem, który wprowadza w jakiś temat. Następnie pracują samodzielnie lub w grupach, wykonując zadania, a na koniec bloku jest podsumowanie z nauczycielem. W ten sposób aktywizujemy uczniów do samodzielnej pracy – której czasami brakuje, bo wiemy, jak wyglądają lekcje zdalne: komuś nie działa kamerka, komuś mikrofon, ktoś się gdzieś tam chowa. Natomiast wszyscy wiemy, że edukacja zdalna to katastrofa. Jeśli chodzi o funkcjonowanie psychospołeczne uczniów zupełnie się ona nie sprawdza. 

SPRAWDŹ: Nauczanie zdalne a bezpośrednie. Co pomaga, a co utrudnia naukę?

Jak działali w tym czasie tutorzy? 

Również zdalnie, umawiali się na spotkania z rodzicami i uczniami. Warto w ogóle podkreślić, że rozmowy tutorskie są zawsze z obojgiem rodziców. W bardzo wyjątkowych przypadkach może się zdarzyć, że jednego z rodziców nie ma. My uznajemy, że mamy zawsze do czynienia z dwojgiem rodziców, z dwojgiem wychowawców. Nigdy nie jest tak, że wychowuje tylko mama albo tylko tata i rodzice też muszą zintegrować swój system wychowawczy, system oddziaływania, żeby było on skuteczny i żeby dziecko czuło się w nim bezpiecznie.

A rodzice po rozwodzie? 

Od kiedy 13 lat temu zacząłem współpracę ze szkołą, mogę na palcach jednej ręki policzyć rodziców, którzy się rozwiedli lub pozostają w separacji. Raczej pojawiają się u nas rodziny w pewien sposób uformowane, z konkretnym pomysłem na swoje życie, który brzmi „nie opuszczę cię aż do śmierci”. Nie oznacza to, że są to rodziny bez żadnych problemów – oczywiście mają swoje kryzysy i konflikty. Staramy się wspierać małżonków, szukając wspólnie (jeśli sobie tego życzą) dobrych rozwiązań, a ponieważ w naszej szkole zawiązywane są serdeczne więzy przyjaźni między rodzinami takie mocne wsparcie jest także budowane poza strukturą szkoły. Pomocą zawsze może służyć kapelan, a rodziny często modlą się za siebie nawzajem. W Liście do Koryntian czytamy: „Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł.” Dlatego też szkoła stara się poruszyć „wyprzedzająco” pewne tematy – mamy dla rodziców wykłady, podczas których prezentowane są tematy komunikacji małżeńskiej, wspólnego budowania rodziny…

Chciałabym zapytać jeszcze, na ile szkoła STERNIK jest powszechna – bo takie jest przecież znaczenie słowa „katolicka”. Czy uczniowie z mniej zamożnych rodzin też mają szansę się w niej uczyć?

Oczywiście! To mit, że nasza szkoła jest dla osób bogatych. W naszych szkołach mamy negocjowane czesne. Jest czesne nominalne, które jest na poziomie średnim krakowskim. Gdy przychodzi do nas rodzina, jedno ze spotkań w procesie rekrutacyjnym poświęcone jest rozmowie z dyrektorem finansowym. Rodzice rozmawiają z nim o tym, czy ich rodzina może płacić takie czesne. Może być ono zawsze negocjowane – zwłaszcza w przypadku, gdy ktoś straci pracę albo pojawi się w rodzinie choroba i to powoduje trudną sytuację. Wtedy jesteśmy w stanie obniżyć czesne do poziomu minimalnego.

Jest tylko jedna zasada – nie ma takich rodzin, które nic nie płacą. Nigdy nie obniżamy czesnego do zera, ale jesteśmy w stanie obniżyć je do naprawdę małej kwoty. Jeżeli tylko finanse są przeszkodą, aby dziecko przyszło do nas do szkoły, to zrobimy wszystko, żeby przestały nią być.

A czy do waszej szkoły może przyjść osoba niewierząca? 

Tak – i niewierząca, i innej wiary, jeśli tylko nie przeszkadza jej to, że mamy kaplicę, kapelana, modlitwę na początek dnia. Oczywiście trzeba przyznać, że osoby innych wyznań nie przychodzą do nas masowo. Tacy uczniowie uczęszczali do szkoły w Warszawie – ich rodzice wybrali STERNIKa, bo zależało im na dobrej współpracy ze szkołą. 

To zapewne kolejny dowód na to że, jak już zostało to powiedziane, ta współpraca wpływa pozytywnie na całościowy proces wychowania i to właśnie przyciąga rodziców do STERNIKa.

Dla nas wychowanie w szkole jest bardzo ważne. Nawet zaryzykowalibyśmy takie twierdzenie, że wychowanie jest ważniejsze niż nauczanie. Wychowanie poprzez dobre nawyki, a potem kształtowanie cnót, daje podstawę do nauczania i uczenia się. I absolutnie nie jest tak, że zaniedbujemy nauczanie na rzecz wychowania – pokazują to zresztą rankingi. Nasze szkoły są w czołówce krakowskich placówek, a szkoła dla chłopców była na miejscu medalowym. Pamiętamy jednak, że wyniki na egzaminach zależą od dyspozycji każdego z uczniów – nasza szkoła nie wybiera dzieci, ze względu na ich zdolności – każde dziecko rozwija swój własny potencjał. Dla jednego ucznia „szóstka” będzie czymś banalnym, a dla innego – „dostateczny” – prawdziwym zdobyciem Mont Everestu. To oczywiście tylko przykład, bo oceny dają jedynie wycinkową „wiedzę o wiedzy”. Warte zaznaczenia jest to, że uczniowie dostają świadectwa na koniec roku w kopertach. W domu, z rodzicami, mogą celebrować chwilę promocji do wyższej klasy, jak tylko sobie zamarzą. Natomiast nie ma porównywania świadectw w klasie – każdy wie, jaką pracę włożył danego roku w naukę, każdy walczył sam ze swoimi słabościami.

Wychowanie jest sednem. Kształtowanie postaw, wychowanie w cnotach jest ważniejsze niż nauczanie, które kojarzy się w pierwszej kolejności ze szkołą. To jest związane z integralnym podejściem do człowieka. My patrzymy na ucznia jak na osobę. Wiemy, że ma on umysł, ale ma także ciało, emocje, wolę, ducha i nad tymi wszystkimi elementami trzeba pracować. Jeżeli zapomnimy o tym, że trzeba kształtować emocje i pracować nad nimi, to niestety umysł też nie będzie się rozwijał. Cóż z tego, że ktoś osiągnie sukces zawodowy, kiedy moralnie będzie niepoukładany. Nam zależy na całym człowieku, a nie tylko na tym, żeby osiągnął sukces w jednej dziedzinie. To jest duch STERNIKA.


25 marca o 18:00 zapraszamy na Dzień Otwarty przedszkola i szkół STERNIKa w Krakowie. Możliwość uczestniczenia na miejscu (ul. Radzikowskiego 52, reżim sanitarny, liczba miejsc ograniczona) i poprzez transmisję wideo.

Więcej informacji i rejestracja na Dzień Otwarty – na stronie www.zrodlo.edu.pl.

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite