Narzeczeństwo. Czas najważniejszych decyzji

Miłość kobiety i mężczyzny nie potrzebuje długich przygotowań, ale z pewnością wymaga dojrzałości - mówią w rozmowie ze Stacją7.pl prowadzący kursy przedmałżeńskie Marta i Marek Babikowie. Jak dobrze przeżyć narzeczeństwo i przygotować się do ślubu?

Z Martą i Markiem Babikami, małżeństwem prowadzącym kursy dla narzeczonych, warsztaty komunikacji małżeńskiej, rodzicami trzech synów i córki rozmawia Dominik Kołodziej

 

Jak najlepiej wykorzystać czas między zaręczynami a ślubem? Papież Benedykt XVI powiedział kiedyś, że narzeczeństwo jest czasem poważnej pracy nad miłością. Co to oznacza dla narzeczonych? Na czym polega ta praca?

Zakochanie jest fascynującym przeżyciem, pełnym bardzo miłych doświadczeń i przekonania, że bez tego drugiego człowieka nie można żyć. Jest wielką szansą na miłość, ale aby nią się stało, potrzeba decyzji, odwagi i podjęcia ryzyka przejścia przez całe życie z tym konkretnym człowiekiem. Pierwszą taką decyzją są zaręczyny.

Czas narzeczeństwa jest “zejściem na ziemię”

Czas narzeczeństwa jest “zejściem na ziemię”: trzeba zacząć ze sobą współpracować, przedyskutować ze sobą fundamentalne tematy (w co wierzymy, jakimi zasadami w życiu się kierujemy, jakie wartości cenimy). Narzeczeni muszą zacząć układać swoje wspólne życie już po ślubie, a więc trzeba zająć się sprawami, o których w “zakochaniu” się nie myśli, a w życiu są codziennością, czyli, np. sprawą finansów, kontaktów z najbliższymi, z przyjaciółmi, swoimi planami na przyszłość – tą najbliższą i odległą itd.

 

Kurs przygotowujący do małżeństwa w skrajnych przypadkach może trwać zaledwie 8 godzin, a przygotowanie do stanu kapłańskiego lub zakonnego trwa kilka lat, zanim podejmie się ostateczną decyzję i przyjmie sakrament. Skąd wynikają tak duże rozbieżności?

Nie jesteśmy specjalistami od przygotowania do ślubów zakonnych i sakramentu kapłaństwa i nie wiemy czemu to tam tak długo trwa (śmiech).

Nasz znajomy dominikanin twierdzi, że jeżeli narzeczeństwo trwa aż 6 lat, to Ci ludzie powinni się rozstać, a nie brać ślubu! Miłość kobiety i mężczyzny nie potrzebuje długich przygotowań, ale z pewnością wymaga dojrzałości. Sama decyzja o ślubie i związane z nim formalności są dobrym przygotowaniem: trzeba poznać i “dograć” ze sobą dwie rodziny, zaplanować gdzie ślub się odbędzie i jak będzie wyglądał (często jest to poważna rozmowa dot. świata wartości i wyznawanej religii), zorganizować przyjęcie, omówić sprawy finansowe… Bardzo wiele osób ma z tym problem i nie jest w stanie do tego etapu przejść.

Miłość kobiety i mężczyzny nie potrzebuje długich przygotowań, ale z pewnością wymaga dojrzałości

Najważniejsze są jednak rozmowy i ustalenia, które narzeczeni prowadzą ze sobą, a kurs przedmałżeński ma im w tym pomoc, podpowiedzieć tematy, które warto poruszyć przed ślubem. Nie znamy badań, które dowodziłyby, że pary po dłuższym kursie tworzą bardziej udane małżeństwa, nie rozstają się itp. Znamy za to powiedzenie: „im dłuższe narzeczeństwo, tym krótsze małżeństwo”.

Uczestnictwo w długich kursach może wynikać z pragnienia narzeczonych, aby właściwie przygotować się do sakramentu, ale czasem jest też wynikiem obaw, niepewności i chęci rozeznania, czy w ogóle powinni ślub brać. Mamy wrażenie, że pary przychodzące na formy krótsze zazwyczaj są co do tego przekonane i chcą tylko dopełnić formalności jaką jest kurs. Są też otwarte na pewne podpowiedzi na tej “ostatniej prostej” – co zrobić żeby się udało. To wielkie pragnienie jest bardzo widoczne – ich uczestnicy niezwykle uważnie słuchają wszelakich wskazówek w tym zakresie.

 

bride-690292_1280

 

O co najwcześniej pytają narzeczeni, którzy zgłaszają się na kurs? Z czym mają największy problem?

Najczęściej padają pytania dot. organizacji ślubu, spraw formalnych, problemów z rodzicami (a właściwie przyszłymi teściami), usamodzielnienia się po ślubie, a także o sprawy płodności – prowadzenia obserwacji, zaburzeń z nią związanych itp.

Pary często podchodzą również, żeby podzielić się jakimś wspólnym odkryciem, przeżyciem, którego w czasie kursu doświadczyli – i ja najbardziej lubię właśnie te rozmowy. Są tacy pełni radości, a jednocześnie doszli do czegoś sami, wspólnie się rozwinęli i widać jak bardzo ich to cieszy. Bardzo lubimy takie chwile!

 

Dość powszechne jest w tej chwili zjawisko wspólnego zamieszkania przed ślubem. Już Benedykt XVI zwracał uwagę, że: wiele par jest razem długi czas, czasami nawet mając relacje intymne, czy mieszkając ze sobą, ale naprawdę się nie znają. Dlaczego mieszkanie ze sobą przed ślubem nie prowadzi do lepszego poznania się? Co jest złego w takim rozwiązaniu?

Przyczyn zamieszkania razem przed ślubem jest wiele. Parom najczęściej wydaje się to dobrym rozwiązaniem ze względów finansowych, możliwością wyprowadzenia się z domu rodzinnego i oczywiście szansą na lepsze poznanie się nawzajem – wypróbowaniem jak to jest być razem i podjęciem decyzji, czy chcemy być małżeństwem.

Bardzo często jest to również okazją do nieskrępowanej, dużej bliskości, szczególnie fizycznej. Taka bliskość jest jednak najłatwiejsza – cała biologia to wielka siła przyciągania. Często okazuje się jednak, że w innych kwestiach patrzymy w zupełnie różnych kierunkach i idziemy w zupełnie różne strony. A jak odejść bez zranień po doświadczeniu tak wielkiej bliskości, zwłaszcza, że decyzje o odejściu podejmuje zazwyczaj jedna osoba, a druga musi ją przyjąć i się z nią pogodzić?

To są wielkie dramaty. Często pary podejmują decyzję o ślubie pomimo tego, że nie układało się między nimi jeszcze przed ślubem, ponieważ po takich doświadczeniach nie widzą innych możliwości, jak tylko małżeństwo. Jest takie smutne powiedzenie o ślubie „uroczyste rozstanie się dwojga ludzi” – przed ślubem było wszystko, a co po nim?

Myślę, że warto przed ślubem zachować dystans i popatrzeć nie tylko sobie w oczy, ale i daleko przed siebie – sprawdzić czy tam nasze spojrzenia się spotkają. Jeśli tak, to można wyruszyć na wspólną trasę jaką jest małżeństwo. Jeśli nie, czas rozstać się bez poważniejszych zranień i szukać dalej. Na szczęście na miłość zawsze jest czas :)

Na marginesie – interesuje mnie fakt, że ludzie równie chętnie chcą mieszkać ze sobą jeszcze przed ślubem, co już później, w małżeństwie, z rodzicami (wśród podawanych powodów dominują przyczyny finansowe – “bo będzie łatwiej”) I w jednym i drugim przypadku dochodzi do wielu niepowodzeń. A może by jednak te tendencje odwrócić?

interesuje mnie fakt, że ludzie równie chętnie chcą mieszkać ze sobą jeszcze przed ślubem, co już później, w małżeństwie, z rodzicami

 

shutterstock_246145933

 

Czy mogą Państwo polecić jakąś książkę dla zakochanych lub narzeczonych, którą warto przeczytać? Może Kościół ma do zaproponowania jakieś inne formy przygotowania do małżeństwa poza kursem przedmałżeńskim?

Form przygotowania do sakramentu małżeństwa jest w Kościele wiele. W diecezji krakowskiej standardowa forma obejmuje katechezy dla narzeczonych w wersji krótszej czyli 4 spotkania trwające po ok. 2 godziny i dłuższej (tak, tak, to nie pomyłka!) w wersji weekendowej, gdzie wykłady wzbogacone są o elementy warsztatowe i dzień skupienia (wspólna Msza święta i błogosławieństwo narzeczonych). Do tego dochodzą jeszcze 3 spotkania w poradni małżeńskiej. Dla tych, którzy “chcą więcej” organizowane są “Wieczory dla zakochanych”, podczas których narzeczeni spotykają się ze sobą 9 razy i rozmawiają ze sobą na ważne tematy dot. ich przyszłości. Można też wziąć udział w kursie metod rozpoznawania płodności wg J. Roezera i warsztatach komunikacji małżeńskiej. W niektórych Kościołach odprawiane są comiesięczne Msze dla zakochanych, a wiele rekolekcji adwentowych i wielkopostnych adresowanych jest do zakochanych. Można wziąć udział we wszystkich tych formach :)

Na zakończenie chciałabym powiedzieć, że narzeczeństwo to ważny start, ale czy dany związek będzie dobry zależy od tego, co małżonkowie będą robić już po ślubie. I tutaj również warto szukać kursów, warsztatów, rekolekcji i książek – rozwijać się i wspólnie angażować! Nie trzeba czekać na jakieś “specjalne okazje” oraz wielkie kryzysy – należy działać od samego początku i nie ustawać. To również dobry temat na kolejną rozmowę!


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Show comments

Rozmowy z Janem Pawłem II. Rodzina

Rodzina oparta na małżeństwie jest dziedzictwem ludzkości, wielkim dobrem o najwyższej wartości, koniecznym dla życia, rozwoju i przyszłości narodów

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Dla większości ludzi rodzina i wartości, które za sobą niesie zawsze była opoką, czymś nienaruszalnym, trwałym, na czym można się oprzeć. Dlaczego więc ciągle mówimy o konieczności zmian?

 

Rodzina w czasach dzisiejszych znajduje się pod wpływem rozległych, głębokich i szybkich przemian społecznych i kulturowych. Wiele rodzin przeżywa ten stan rzeczy, dochowując wierności tym wartościom, które stanowią fundament instytucji rodzinnej. Inne stanęły niepewne i zagubione wobec swych zadań, a nawet niekiedy zwątpiły i niemal zatraciły świadomość ostatecznego znaczenia i prawdy życia małżeńskiego i rodzinnego. Inne jeszcze, na skutek doznawanych niesprawiedliwości, napotykają na przeszkody w korzystaniu ze swoich podstawowych praw.

Niektóre rodziny stanęły niepewne i zagubione wobec swych zadań

 

Te przemiany, posiadają aspekty pozytywne i negatywne. Z jednej strony ma się bowiem do czynienia z żywszym poczuciem wolności osobistej, jak również ze zwróceniem większej uwagi na jakość stosunków międzyosobowych w małżeństwie, na podnoszenie godności kobiety, na odpowiedzialne rodzicielstwo, na wychowanie dzieci.

 

Z drugiej jednak strony nie brakuje niepokojących objawów degradacji niektórych podstawowych wartości: błędne pojmowanie w teorii i praktyce niezależności małżonków we wzajemnych odniesieniach; duży zamęt w pojmowaniu autorytetu rodziców i dzieci.

 

 

Jak więc rodzina ma się w tych przemianach odnajdywać? Co zrobić, by korzystać z tego poczucia wolności osobistej mądrze?

 

Stoi przed nami zadanie głębokiego przemyślenia i zaangażowania, by nowa kultura, która się rodzi, została na wskroś przeniknięta Ewangelią, by uznane zostały prawdziwe wartości, by bronione były prawa mężczyzny i kobiety.

Przed nami zadanie głębokiego przemyślenia, by nowa kultura, została na wskroś przeniknięta Ewangelią, by uznane zostały prawdziwe wartości, by bronione były prawa mężczyzny i kobiety.

 

Niezbędne staje się zatem odzyskanie powszechnej świadomości prymatu wartości moralnych. Uświadomienie sobie na nowo ostatecznego celu życia i jego podstawowych wartości jest wielkim zadaniem dnia dzisiejszego, mającym na celu odnowę społeczeństwa.

 

Posiadanie właściwego spojrzenia na porządek moralny, na jego wartości i normy jest zawsze rzeczą wielkiej wagi; jest zaś szczególnie ważne, gdy wzrastają i mnożą się trudności w ich zachowaniu.

 

Jak powinna być budowana prawdziwa chrześcijańska rodzina?

Rodzina, założona i ożywiana przez miłość, jest wspólnotą osób: mężczyzny i kobiety jako małżonków, rodziców, dzieci i krewnych. Człowiek nie może żyć bez miłości. Pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą, jego życie jest pozbawione sensu, jeśli nie objawi mu się Miłość, jeśli nie spotka się z Miłością. W swej najgłębszej rzeczywistości miłość jest darem, a miłość małżeńska, prowadząc małżonków do wzajemnego „poznania”, czyni z nich „jedno ciało”. W ten sposób małżonkowie, oddając się sobie, wydają z siebie nową rzeczywistość-dziecko, żywe odbicie ich miłości, trwały znak jedności małżeńskiej oraz żywą i nierozłączną syntezę ojcostwa i macierzyństwa.

 

Stawszy się rodzicami, małżonkowie otrzymują od Boga dar nowej odpowiedzialności. Ich miłość rodzicielska ma się stać dla dzieci widzialnym znakiem tej samej miłości Boga, „od której bierze nazwę wszelkie ojcostwo na niebie i na ziemi”.

 

Nie należy jednakże zapominać, że także wówczas, kiedy zrodzenie potomstwa nie jest możliwe, życie małżeńskie nie traci z tego powodu swojej wartości. Niepłodność fizyczna może bowiem dostarczyć małżonkom sposobności do innej, ważnej służby na rzecz życia osoby ludzkiej, jak na przykład adopcja, różne formy pracy wychowawczej, niesienie pomocy innym rodzinom czy dzieciom ubogim lub upośledzonym.

 

Komunia rodzinna może być zachowana i doskonalona jedynie w wielkim duchu ofiary. Wymaga bowiem szlachetnej gotowości każdego i wszystkich do zrozumienia, tolerancji, przebaczenia i pojednania. Jako pierwsza, powstaje i rozwija się komunia pomiędzy małżonkami; na mocy przymierza miłości małżeńskiej.

 

No właśnie, przymierze, czyli raz na zawsze. To trudna droga. Dlatego dużo mówi się dziś o unieważnianiu małżeństwa i to w przypadku nawet zwykłych nieporozumieniem. Jak chronić małżeństwa?

 

Tym, którzy w naszych czasach uważają za trudne lub niemożliwe wiązanie się z jedną osobą na całe życie, i tym, którzy mają poglądy wypaczone przez kulturę odrzucającą nierozerwalność małżeństwa i wręcz ośmieszającą zobowiązanie małżonków do wierności, należy na nowo przypomnieć radosne orędzie o bezwzględnie wiążącej mocy owej miłości małżeńskiej, która w Jezusie Chrystusie znajduje swój fundament i swoją siłę.

Bóg chce nierozerwalności małżeństwa i daje ją jako owoc, jako znak i wymóg miłości absolutnie wiernej

Zakorzeniona w osobowym i całkowitym obdarowaniu się małżonków i wymagana dla dobra dzieci nierozerwalność małżeństwa znajduje swoją ostateczną prawdę w zamyśle Bożym, wyrażonym w Objawieniu: Bóg chce nierozerwalności małżeństwa i daje ją jako owoc, jako znak i wymóg miłości absolutnie wiernej, którą On darzy człowieka i którą Chrystus Pan żywi dla swego Kościoła.

 

Dawanie świadectwa bezcennej wartości nierozerwalności i wierności małżeńskiej jest jednym z najcenniejszych i najpilniejszych zadań małżonków chrześcijańskich naszych czasów. Zachęcam pary małżeńskie, aby były w świecie „znakiem” — maleńkim i cennym znakiem, niekiedy poddanym próbie, lecz zawsze odnawiającym się — tej niestrudzonej wierności, z którą Bóg i Jezus Chrystus miłują wszystkich ludzi i każdego człowieka.

 

 

Na czym polega unieważnienie małżeństwa?

 

Aby można było stwierdzić wykluczenie istotnego przymiotu lub odrzucenie istotnego celu małżeństwa, wymagano zawsze, by zostały one wyrażone pozytywnym aktem woli, który jest czymś więcej niż zwykłą i ogólnikową intencją, mglistą interpretacją, błędnym mniemaniem, że w pewnych przypadkach rozwód jest wskazany, czy też zwykłym zamiarem nieprzestrzegania zobowiązań realnie podjętych.

 

Opinie sprzeczne z zasadą nierozerwalności lub postawy z nią niezgodne, jeśli nie towarzyszy im formalna odmowa zawarcia małżeństwa sakramentalnego, nie przekraczają granic zwykłego błędu co do nierozerwalności małżeństwa, który zgodnie z tradycją kanoniczną i obowiązującym prawodawstwem nie narusza zgody małżeńskiej (por. KPK, kan. 1099).

 

Niemniej jednak, na mocy zasady niezastępowalności zgody małżeńskiej (por. KPK, kan. 1057), błąd co do nierozerwalności może w wyjątkowych przypadkach mieć skutek unieważniający zgodę, jeżeli pozytywnie determinuje wolę osoby zawierającej małżeństwo, skłaniając ją do decyzji sprzecznej z nierozerwalnością małżeństwa (por. KPK, kan. 1099).

 

Taka sytuacja może zaistnieć wyłącznie wówczas, gdy błędne rozumienie nierozerwalności wpływa w sposób determinujący na akt woli, ponieważ wynika z wewnętrznego przeświadczenia, głęboko zakorzenionego w umyśle osoby zawierającej małżeństwo i głoszonego przez nią w sposób stanowczy i uporczywy.

 

Czy Papież ma w swoim ręku władzę rozwiązania małżeństwa?

 

Należy przypomnieć całemu Kościołowi o granicy władzy papieża w odniesieniu do małżeństwa zawartego i dopełnionego, które «nie może być rozwiązane żadną ludzką władzą i z żadnej przyczyny, oprócz śmierci» (KPK, kan. 1141; KKKW, kan. 853). To sformułowanie prawa kanonicznego nie ma charakteru wyłącznie dyscyplinarnego czy roztropnościowego, ale wyraża prawdę doktrynalną od zawsze zachowywaną w Kościele.

 

Mimo to rozpowszechniany jest pogląd, jakoby władza papieża, ponieważ jest sprawowana w zastępstwie Boskiej władzy Chrystusa, nie należała do kategorii władzy ludzkiej, o której mówią cytowane kanony, i stąd mogłaby w niektórych przypadkach upoważniać nawet do rozwiązania małżeństwa zawartego i dopełnionego. Ze względu na wątpliwości i niepokoje, jakie opinia ta mogłaby wywołać, należy raz jeszcze stwierdzić, że sakramentalne małżeństwo zawarte i dopełnione nigdy nie może zostać rozwiązane, nawet mocą władzy papieskiej. Twierdzenie przeciwne prowadziłoby do wniosku, że nie istnieje żadne małżeństwo absolutnie nierozerwalne, co byłoby sprzeczne z sensem nauczania o nierozerwalności węzła małżeńskiego, które Kościół zawsze głosił i nadal głosi.

 

 

W każdym przypadku rozpadu małżeństwa, nieporozumień między dorosłymi największą krzywdę ponoszą dzieci. A jeszcze gorzej sytuacja wygląda w przypadku dzieci nieplanowanych, niechcianych, niepełnosprawnych. Jak przekonać ludzi, że życie ludzkie jest największym darem i zawsze należy mu się najwyższy szacunek?

 

W rodzinie, dziecko winno być otoczone szczególną troską; należy rozwijać głęboki szacunek dla jego godności osobistej, oraz ze czcią i wielkodusznie służyć jego prawom. Odnosi się to do każdego dziecka, ale szczególnie ważkie staje się wobec dziecka małego, wymagającego opieki całkowitej, wobec dziecka chorego, cierpiącego lub upośledzonego.

Życie ludzkie, nawet gdy słabe i cierpiące, jest zawsze wspaniałym darem Bożej dobroci.

Życie ludzkie, nawet gdy słabe i cierpiące, jest zawsze wspaniałym darem Bożej dobroci. Przeciw pesymizmowi i egoizmowi, zaciemniającym świat, Kościół opowiada się za życiem: w każdym życiu ludzkim umie odkryć wspaniałość owego „Tak”, owego, „Amen”, którym jest sam Chrystus. Owemu „Nie”, które zalewa i gnębi świat, przeciwstawia to żyjące „Tak”, broniąc w ten sposób człowieka.

 

Dlatego Kościół potępia, jako ciężką obrazę godności ludzkiej i sprawiedliwości, wszystkie te poczynania rządów czy innych organów władzy, które zmierzają do ograniczania w jakikolwiek sposób wolności małżonków w podejmowaniu decyzji co do potomstwa. Stąd też wszelki nacisk wywierany przez te władze na rzecz stosowania środków antykoncepcyjnych winien być bezwzględnie potępiony i zdecydowanie odrzucony.

 

Kościół, ciesząc się osiągnięciami badań naukowych, nie może nie rozbudzać ze wzmożoną energią poczucia odpowiedzialności tych, którzy — jako lekarze, eksperci, doradcy małżeństw, wychowawcy i same małżeństwa — mogą skutecznie pomóc małżeństwom w przeżywaniu ich miłości tak, ażeby uszanowane były struktura i cel aktu małżeńskiego, który ją wyraża. Oznacza to szerszy, bardziej zdecydowany i systematyczny wysiłek idący w kierunku poznania, oceny i stosowania naturalnych metod regulacji płodności.

 

 

Jak wychować dzieci na porządnych ludzi?

 

Pomimo często bardzo poważnych dziś trudności w dziele wychowania, rodzice powinni ufnie i z odwagą kształtować w dzieciach istotne wartości życia ludzkiego. Dzieci winny wzrastać we właściwej wolności wobec dóbr materialnych, przyjmując prosty i surowy styl życia w głębokim przekonaniu, że „więcej wart jest człowiek z racji tego czym jest, niż ze względu na to, co posiada”.

Dzieci winny wzrastać we właściwej wolności wobec dóbr materialnych

 

W społeczeństwie wstrząsanym i rozbitym przez napięcia i konflikty, wynikające z gwałtownego ścierania się różnych indywidualizmów i egoizmów, dzieci powinny nabyć nie tylko poczucie prawdziwej sprawiedliwości, która jedyna prowadzi do poszanowania godności osobistej każdego człowieka, ale także i tym bardziej poczucie prawdziwej miłości, jako postawy szczerej troski i bezinteresownej służby wobec drugich, a zwłaszcza najbiedniejszych i potrzebujących.

 

Czy Państwo i Kościół powinny “mieszać się” do rodzin?

 

Państwo i Kościół mają obowiązek służenia rodzinom wszelkimi możliwymi formami pomocy, aby rodziny mogły prawidłowo wypełnić swe zadania wychowawcze. W tym celu, zarówno Kościół, jak i państwo winny tworzyć i popierać te instytucje i taką działalność, których słusznie domagają się rodziny: pomoc winna być proporcjonalna do niewystarczalności rodziny.

Pomoc winna być proporcjonalna do niewystarczalności rodziny

 

Prawo rodziców do wyboru wychowania zgodnego z wyznawaną przez nich wiarą winno być bezwzględnie zabezpieczone. Jeżeli w szkołach naucza się ideologii przeciwnych wierze chrześcijańskiej, rodziny, o ile to możliwe, przy pomocy różnych form zrzeszeń rodzinnych, muszą ze wszystkich sił i z całą umiejętnością pomóc młodym, ażeby ci nie oddalili się od wiary. W tym przypadku rodzina potrzebuje szczególnej pomocy duszpasterzy, którym nie wolno zapomnieć, że rodzice mają nienaruszalne prawo do powierzenia dzieci wspólnocie kościelnej.

 

Do zadań społecznych rodziny należy również wyrażanie opinii w formie interwencji politycznej: rodziny winny więc zabiegać jako pierwsze o to, ażeby prawa i instytucje państwa nie tylko nie naruszały praw i obowiązków rodziny; ale by je popierały i pozytywnie ich broniły. W tym sensie rodziny powinny coraz lepiej sobie uświadamiać własną rolę współtwórców tak zwanej „polityki rodzinnej” oraz podejmować odpowiedzialność za przemianę społeczeństwa.

 

Dlaczego musimy walczyć o godność rodziny? I co dokładnie to dla nas oznacza?

 

Umniejszanie wartości społecznej małżeństwa oraz brak poszanowania nienaruszalnej godności ludzkiego życia w żadnym przypadku nie mogą sprzyjać postępowi społecznemu. To, co bywa przedstawiane jako postęp cywilizacji lub osiągnięcie naukowe, w rzeczywistości jest często klęską z punktu widzenia ludzkiej godności i społeczeństwa.

Przyszłość ludzkości idzie poprzez rodzinę!

Kochać rodzinę, to znaczy umieć cenić jej wartości i możliwości i zawsze je popierać. Kochać rodzinę, to znaczy poznać niebezpieczeństwa i zło, które jej zagraża, aby móc je pokonać. Kochać rodzinę, to znaczy przyczyniać się do tworzenia środowiska sprzyjającego jej rozwojowi. Zaś szczególną formą miłości wobec dzisiejszej rodziny chrześcijańskiej, kuszonej często zniechęceniem, dręczonej rosnącymi trudnościami, jest przywrócenie jej zaufania do siebie samej, do własnego bogactwa natury i łaski, do posłannictwa powierzonego jej przez Boga. „Trzeba, aby rodziny naszych czasów powstały! Trzeba, aby szły za Chrystusem!”.


Odpowiedzi na pytania są cytatami z encyklik, przemówień oraz homilii Jana Pawła II. Podstawą do przygotowania tego materiału była przede wszystkim Ahortacja Familiaris Consortio oraz Przemówienie wygłoszone podczas IV Światowego Spotkania Rodzin w 2003 w Manili.


 

Przeczytaj pozostałe Rozmowy z Janem Pawłem II

 


POLECAMY


jan paweł moi święciJan Paweł II

“Moi święci”

Książka została przygotowana z okazji beatyfikacji Jana Pawła II i zawiera jego wypowiedzi dotyczące świętych, którzy byli dla niego wzorem i ukształtowali jego własną drogę do świętości. Można wśród nich znaleźć inspiracje młodości, jak św. Rafał Kalinowski, św. Karol czy Jan Tyranowski oraz świętych związanych z krakowskim etapem jego życia, jak św. Jadwiga czy św. Stanisław. Są też męczennicy – Maksymilian Kolbe i Edyta Stein oraz święci współczesności – Matka Teresa z Kalkuty czy Joanna Beretta Molla. Ta książka pokazuje, że jest wiele rodzajów świętości i że każdy z nas jest do niej powołany.

>>> Kup teraz <<<


pielgrzymki przemówienia homilieJan Paweł II

“Pielgrzymki do Ojczyzny 1979, 1983, 1987, 1991, 1995, 1997, 1999, 2002. Przemówienia, homilie”

Zbiór wszystkich przemówień i homilii wygłaszanych przez Papieża podczas jego kolejnych pielgrzymek do Polski, wraz z indeksem. Zawiera zarówno te najbardziej znane i do dziś pamiętane, wygłaszane w doniosłych okolicznościach, jak i mniej formalne, ze spotkań w mniejszym gronie, z młodzieżą, przedstawicielami zgromadzeń zakonnych czy grup zawodowych.

Ta książka pokazuje rozwój relacji między Janem Pawłem II a Polakami, ukazuje, na co Papież kładł szczególny nacisk podczas kolejnych pielgrzymek, z kim się spotykał, co go cieszyło, a co mu się w rodakach nie podobało. Te papieskie teksty należy czytać wciąż na nowo, bo ciągle za mało je znamy. >>> Kup teraz <<<

 

http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,6112,Badz-uzdrowiony-moca-Jezusa?utm_source=stacja7&utm_medium=Wklejka&utm_campaign=Bądź uzdrowiony mocą Jezusa


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich korporacjach jak Comarch czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach rodzinnych. Pochodzi z Koziebród - miejscowości, w której znajduje się przepiękne sanktuarium Maryjne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >