video-jav.net

Nie mam czasu na stratę czasu

Nawet kiedy o 5 rano idę na rozmowę to naprawdę biegnę w podskokach przez korytarz, bo ja po prostu to lubię

Dorota Łosiewicz
Dorota
Łosiewicz
zobacz artykuly tego autora >
Kobieta Nieziemskich Obyczajów
Kobieta
Nieziemskich Obyczajów
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

fot. Henryk Zieliński, Tygodnik “Idziemy”

Dorota Łosiewicz, mama czwórki dzieci (jeszcze karmiąca), można spotkać ją wszędzie: w telewizji, w gazecie, w radiu, w Internecie. Wszędzie jej pełno. Autorka książek, jednocześnie masowo wspierająca wszelkie akcje społeczne związane z wychowaniem dzieci, z kobiecością, macierzyństwem ale także akcje dobroczynne i charytatywne.

Mówi, że żadnej pracy się nie boi: „a to człowiek na miotle popłynie, a to trochę na szmacie, a to trochę  w telewizji powystępuje, książkę napisze…”

 

Ile w Tobie jest z „przodowniczki”? Czy masz czasem wyrzuty sumienia, że za dużo pracujesz?

My kobiety chcemy być perfekcyjne na każdym polu, dlatego nas to często tyle kosztuje. Chcemy być świetne w pracy i perfekcyjne w domu. Chcemy by nasze dzieci miały dopilnowane lekcje, wyprasowane ubranka, przygotowane stroje na bale, ciepłe obiadki, upieczone ciasta… A jednocześnie chcemy się realizować i sprawdzać w życiu zawodowym. W wielu przypadkach – gdy rozmawiam z kobietami – pojawia się jakiś wyrzut sumienia. Mamy takie myśli, że kiedy pracuję to może zaniedbuję dom a jeśli jestem w domu to może mogłabym jednak popracować, by bardziej poprawić byt swojej rodziny. Generalnie, jakby nie było zawsze pojawia się jakiś niepokój. Chyba zdecydowanie łatwiej jest realizować się na polu zawodowym mężczyznom, głównie właśnie z tych powodów mentalnych. Naszym (kobiecym) zdaniem tu ma być świetnie, tam ma być świetnie i z tego powodu, że wszystko ma być świetnie potrafimy siedzieć do późnych godzin nocnych i coś nadrabiać dla dzieci lub do pracy.

 

Jako publicystka i dziennikarka wykonujesz dość „męską” pracę, czasem twarde rozmowy z politykami a robisz to z wielkim wdziękiem kobiecym.  Z czego to wynika? Jakoś specjalnie się przygotowujesz?

To wypływa ze mnie, czy to są wywiady do prasy, czy telewizyjne, staram się być maksymalnie naturalna. To właśnie jestem ja. Taka jestem. Nie staram się powtarzać po mężczyznach. Usłyszałam nawet, że stworzyłam swój własny styl rozmów, gdzieś tam uśmiech… może to jest takie kobiece i wypływające ze mnie. Myślę, że mężczyznom jest nieco łatwiej ten zawód wykonywać. Choćby z tego powodu, że ja np. karmię i czasem mogę się położyć spać dopiero po północy, wtedy wstać o piątej rano jest dość ciężko. Muszę też myśleć o tym, żeby wrócić do domu na karmienie. Nie mam także możliwości odespania takiego poranka. Nie wiem czy to wynika  z tego że jestem kobietą, czy z tego że mam dużo dzieci.

 

Powiedziałabym, że często z powodu natłoku i różnorodności obowiązków jesteśmy lepiej zorganizowane. Też tak uważasz?

Nie mam wątpliwości, że kobiety są znakomicie zorganizowane. My nie marnujemy czasu. Jeśli np. mam dwie godziny i muszę te dwie godziny perfekcyjnie wykorzystać to nie chodzę na kawki, na papierosa… Nie mam czasu na stratę czasu. Absolutnie nie mogę sobie na to pozwolić. Jeśli zaplanuję, że teraz pracuję to musze wtedy pracować, bo może później już nie będę miała szansy tego zrobić.

 

 

A co z presją społeczną? Czy w ogóle istnieje? Czy jest takie oczekiwanie, że jako matka powinnaś więcej czasu spędzać w domu, zajmować się więcej dziećmi, obiadami, obowiązkami domowymi?

Myślę, że jeszcze jakaś presja społeczna jest. Wydaje mi się, że jednak ja sobie sama narzucam standardy i sama od siebie wymagam. Nie wynika to z presji ale z moich własnych wymagań. Często dostaję pytanie jak sobie z wszystkim radzę: mam czworo dzieci, piszę książki, pracuję w telewizji, coś piszę do gazet, spotykam się z czytelnikami… Przeważnie na to pytanie odpowiadam, że mam mamę, mam męża, że to nie są tylko moje dzieci ale nasze. Razem sobie z wszystkim radzimy. Czasem też słyszę pytanie, czy mąż mi pomaga. Szczerze mówiąc – chociaż nie jestem wojującą feministką a raczej tzw. konserwatystką – to mnie to irytuje. Co to znaczy, że mąż pomaga? My po prostu dzielimy się pracą. Są jakieś rzeczy do zrobienia, więc każdy robi to co może.

 

Ile w Twojej pracy jest pasji a ile spełnienia obowiązku wobec Ojczyzny, wobec rodziny wobec Boga?

To wszystko się łączy. Na pewno moja praca to 100% pasji. Ja to naprawdę uwielbiam. Nawet kiedy o 5 rano biegnę na rozmowę to panowie z ochrony się ze mnie śmieją, że biegnę w podskokach przez korytarz. Ja po prostu to lubię.

Pamiętam jak moja Aniela miała 1,5 miesiąca i zmieniła się władza. Usłyszałam, że planowana jest reforma edukacji. Nie mogłam usiedzieć, musiałam lecieć zrobić wywiad z nową Panią Minister, bo mnie nosiło.

Dużo też swojego czasu przeznaczam na promowanie rodziny i pozytywnych, dobrych wzorców rodziny, więc to się przeplata. Piszę o tym w książkach, piszę w tekstach dla  “Wsieci”, mówię o tym w telewizji. Wierzę, że jest to mój wkład na rzecz kształtowania przyszłości społeczeństwa. Pewnie to wynika też z tego, że chcę, żeby moje dzieci miały przed sobą przyszłość. Stąd może moje publiczne zaangażowanie. Uważam, że “feministki” głośno krzyczą, i wszędzie jest ich pełno, bo one mają na to czas. My (pracujące matki) nie mamy czasu, jesteśmy cichsze, mniej nas widać, bo wypełniamy swoje obowiązki rodzinne. Dlatego myślę, że warto aby nasz głos był usłyszany, staram się więc zabierać ten głos w ważnych sprawach, takich jak życie, rodzina, wychowanie, edukacja…

 

Na koniec to trochę wyświechtane pytanie: czy czujesz się kobietą spełnioną zawodowo?

Chętnie odpowiem na to pytanie. Tak. Czuję się spełniona i zawodowo i jako matka. A wiesz o czym marzę? Marzę, żeby zestarzeć się z moim mężem w zdrowiu (jak w Księdze Tobiasza) i o tym, żebyśmy nie przeżyli naszych dzieci. To jest naprawdę autentyczne marzenie.

Czuję się spełniona i szczęśliwa, chociaż oczywiście nie jestem wolna od wyrzutów sumienia. Od czasu kiedy zrezygnowałam z pracy w korporacji i zaczęłam wykonywać wolny zawód – ze wszystkimi jego plusami – jestem panią swojego czasu. Okazuje się, że mam go sporo, żeby np. odwieźć dzieci na zajęcia, na przyjęcie, odebrać ze szkoły, spokojnie pójść do sklepu… Teraz mogę sobie na to wszystko pozwolić, choć jestem dość aktywna publicznie. Wspólnie z całą rodziną doszliśmy do takiego balansu, że udaje się to wszystko pogodzić.

 

Dziękuję Ci, że zgodziłaś się na rozmowę mimo ogromu zajęć.

Dziękuję, jestem naprawdę wypoczęta po weekendzie :)

 


 

Poznaj inne “Kobiety z wiatrem we włosach”. Przeczytaj także:

 


 

Rób to co kochasz

 

Agnieszka Porzezińska

 

Nawet gdy mi się nie chce, to działam. Moje dzieci bez męczących wykładów chłoną w ten sposób znaczenie słów: pracowitość,

Dorota Łosiewicz

Dorota Łosiewicz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Kobieta Nieziemskich Obyczajów

Kobieta Nieziemskich Obyczajów

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dorota Łosiewicz
Dorota
Łosiewicz
zobacz artykuly tego autora >
Kobieta Nieziemskich Obyczajów
Kobieta
Nieziemskich Obyczajów
zobacz artykuly tego autora >

Kobiety z wiatrem we włosach

Kobiety pracujące, które z pracy, obowiązków wobec rodziny, Ojczyzny i Pana Boga każdego dnia czynią sztukę. Piękne, pracowite, zabiegane, wręcz rozpędzone a jednocześnie przepełnione szczęściem i poczuciem spełnienia

Kobieta Nieziemskich Obyczajów
Kobieta
Nieziemskich Obyczajów
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Arcymistrzynie, czempionki, liderki, fajterki wszystko to są synonimy tzw. “przodowniczek”. Nie wiem jakie cele przyświecały kiedyś, kobietom noszącym to miano w ciężkich latach komunizmu. Pewnie u wielu z nich myślenie było zakłócone ukierunkowaniem na „wykonanie normy”, na nagrodę w postaci niesienia wieńca dożynkowego. Wierzę, że może części z nich towarzyszyły jednak podobne motywacje jak nam, kobietom z 21 wieku.

 

Jak powiedziała mi jedna z moich rozmówczyń – mama czwórki dzieci, prezes korporacji zatrudniającej ponad tysiąc osób – nasze motywacje do pracy możemy podzielić na trzy główne:
• zapewnienie bytu
• własny rozwój
• wyższy, transcendentny sens

 

Nie da się na pewno określić, którym z powyższych punktów kierowały się Polki kiedyś. Wiem, że moje babcie i mama pracowały bardzo ciężko, ponieważ w samej pracy i pracowitości widziały cnotę, która się Bogu podoba. Umiały poukładać to tak, by ich rozwój (na miarę ówczesnych możliwości) był realizowany ale niewątpliwie zapewnienie bytu rodzinie było niezaprzeczalnym i niesamowicie ważnym celem ich pracy.

 

Myślę, że dla wielu z nas dzisiaj ta główna, fundamentalna motywacja pozostaje niezmienna. Pracujemy, ponieważ praca nas uszlachetnia, sprawia, że możemy służyć Bogu i bliźniemu ale też same nadawać swojemu życiu sens i pchać ten świat w lepszą stronę.

 

 

Na przestrzeni lat i zmieniających się czasów, zmieniały się też nasze możliwości. Inaczej kształtowała się sytuacja kobiet pracujących na świecie, inaczej u naszych sąsiadów i inaczej u nas. Jedno jest pewne, że przeszłyśmy długą drogę. Z moich rozmów z kobietami pracującymi wynika, że np. jeszcze 10 lat temu nie było takiego przyzwolenia na robienie tzw. kariery przez kobietę, która miała dzieci. Zarówno społeczeństwo jak i pracodawcy nie patrzyli przychylnie na kobiety jako pracowników. Każda z moich rozmówczyń ocenia jednak, że sytuacja w Polsce w tym zakresie znacznie się zmieniła. To właśnie matki są pożądanymi pracownikami i to na stanowiskach menadżerskich. Wysoko oceniane są ich zdolności organizacyjne ale także motywacja do pracy i rozwoju. Wysoko także cenione jest też już w korporacjach uporządkowane życie prywatne, ponieważ to ma zasadniczy wpływ na pracę zawodową i na postawę człowieka.

 

Ile zostało w nas z „przodowniczek”? Jak zmieniały się nasze motywacje? Jak w ogóle sytuacja kobiet się zmieniła? Jak rodzimy sobie łącząc obowiązki zawodowe, społeczne i rodzinne? Czy jakoś doskwiera nam presja społeczna, czy zwyczajnie szukamy balansu, realizujemy siebie i spełniamy obowiązek wobec Boga, Ojczyzny i rodziny?

Zapytałam o to kobiety pracujące, do których niewątpliwie pasują wszystkie określenia wymienione powyżej. Kobiety, które zmieniają świat na lepszy. Kobiety, które ze swojej pracy i łączenia jej z obowiązkami domowymi uczyniły sztukę. Kobiety radosne, spełnione, pełne życiowej pasji i energii, powiedziałabym rozpędzone. Mimo łączenia tak wielu obowiązków, zawsze gotowe oddać coś więcej ze swojego życia, tylko po to, że może się to stać inspiracją, motywacją lub zwykłą zachętą dla innych. Dla rozwoju talentów. Zachętą do przeskakiwania kolejnych poprzeczek, by budować nowe, lepsze społeczeństwo, budować lepszy świat, budować naszą Polskę.

 

Bardzo dziękuję im wszystkim i każdej z osobna, że są dla mnie wzorem.

 

 


 

Poznaj “Kobiety z wiatrem we włosach”. Przeczytaj

 


fot. Henryk Zieliński, Tygodnik “Idziemy”

 

Nie mam czasu na stratę czasu

 

Dorota Łosiewicz

 

Nawet kiedy o 5 rano idę na rozmowę to naprawdę biegnę w podskokach przez korytarz, bo ja po prostu to lubię

 

 

 


 

Rób to co kochasz

 

Agnieszka Porzezińska

 

Nawet gdy mi się nie chce, to działam. Moje dzieci bez męczących wykładów chłoną w ten sposób znaczenie słów: pracowitość, solidność, motywacja, zobowiązanie

 

Kobieta Nieziemskich Obyczajów

Kobieta Nieziemskich Obyczajów

Zobacz inne artykuły tego autora >
Kobieta Nieziemskich Obyczajów
Kobieta
Nieziemskich Obyczajów
zobacz artykuly tego autora >