video-jav.net

Papież do Polaków: przypominajcie wszystkim, że Jezus jest obecny w świecie

„Przypominajcie wszystkim, że Jezus narodzony w Betlejem jest obecny w świecie, jest blisko nas, przynosi nam zbawienie, pragnie zamieszkać w sercu każdego człowieka” – zachęcił dziś Ojciec Święty pielgrzymów polskich podczas pierwszej w tym roku audiencji ogólnej

Polub nas na Facebooku!

Oto słowa Franciszka skierowane do Polaków:

Pozdrawiam serdecznie pielgrzymów polskich. Bracia i siostry, pojutrze będziemy obchodzili Uroczystość Objawienia Pańskiego. Ulicami wielu waszych miast i miejscowości przejdą uroczyste korowody Orszaku Trzech Króli. Uczestnicząc w nich i kierując do spotkanych ludzi pozdrowienie świętego Franciszka: „Pokój i dobro”, przypominajcie wszystkim, że Jezus narodzony w Betlejem jest obecny w świecie, jest blisko nas, przynosi nam zbawienie, pragnie zamieszkać w sercu każdego człowieka. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

Papieską katechezę streścił po polsku ks. prał. Sławomir Nasiorowski z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej:

Drodzy bracia i siostry, w dzisiejszej katechezie chciałbym przypomnieć postać Racheli, żony Jakuba, matki Józefa i Benjamina. Księga Rodzaju wspomina, że zmarła rodząc drugiego syna. Zaakceptowała własną śmierć, by tylko mogło żyć jej dziecko. W proroctwie Jeremiasza jej ból staje się odzwierciedleniem bólu narodu wybranego, który rozpacza nad swymi dziećmi żyjącymi na wygnaniu. Rachela uosabia także ból wszystkich matek, opłakujących utratę dziecka i łzy każdego zrozpaczonego człowieka. Jest kobietą nadziei. Nie chce być jednak pocieszana, bo w obliczu tragedii słowa i gesty pocieszenia stają się niestosowne, nie mogą ukoić bólu, zagoić ran. Skargę Racheli przypomni także św. Mateusz opisując śmierć niemowląt zamordowanych w Betlejem z rozkazu Heroda, obawiającego się narodzin Mesjasza. Trzeba wielkiej delikatności, utożsamienia się z cierpiącymi, by mówić im o nadziei, by wlewać w serca otuchę. Tak wobec człowieka postępuje Bóg. Słowami Jeremiasza pociesza udręczonych: „Powstrzymaj głos twój od lamentu, bo jest nagroda za twoje trudy, jest nadzieja dla twego potomstwa” (Jr 31,16-17). Chrystus podejmując Krzyż najpełniej utożsamił się ludzkim cierpieniem, bólem, konaniem. Umierając na Krzyżu pokonał śmierć. Jego zbawcze dzieło, Ewangelia są dla nas konkretnym znakiem umocnienia i pociechy. Jego zmartwychwstanie rodzi w nas nadzieję i perspektywę nowego życia.


st (KAI) / Watykan

„Także łzy mogą zrodzić nadzieję i nowe życie”

O nadziei przeżywanej we łzach mówił Franciszek podczas pierwszej w tym roku audiencji ogólnej 4 stycznia. Przypomniał postać ukochanej żony patriarchy Jakuba, matki Józefa i Beniamina – Racheli, która zmarła rodząc drugiego syna. Papieskich słów w Auli Pawła VI wysłuchało dziś 6 tys. osób

Polub nas na Facebooku!

Oto polski tekst katechezy Ojca Świętego:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W katechezie dzisiejszej chciałbym wraz z wami zastanowić się nad pewną postacią kobiety, która mówi nam o nadziei przeżywanej w płaczu. Mowa o Racheli, żonie Jakuba oraz matce Józefa i Beniamina, która – jak nam mówi Księga Rodzaju – zmarła, rodząc drugiego syna, czyli Beniamina.

Prorok Jeremiasz odwołuje się do Racheli, zwracając się do Izraelitów na wygnaniu, aby ich pocieszyć słowami pełnymi wzruszenia i poezji, to znaczy podejmuje płacz Racheli, ale daje nadzieję:

„To mówi Pan:
«Słuchaj! W Rama daje się słyszeć
lament i gorzki płacz.
Rachel opłakuje swoich synów,
nie daje się pocieszyć, bo już ich nie ma»” (Jr 31,15).

W wersetach tych Jeremiasz przedstawia ową kobietę swego ludu, wielką matkę swojego plemienia, w sytuacji bólu i płaczu, ale jednocześnie z perspektywą życia niewyobrażalnego. Rachelę, która w opisie Księgi Rodzaju zmarła w czasie porodu i zaakceptowała tę śmierć, aby dziecko mogło żyć, prorok ukazuje teraz jako żywą w Rama, gdzie zbierali się zesłańcy, opłakującą dzieci, które w pewnym sensie umarły, udając się na wygnanie; dzieci, których, jak sama mówi „już nie ma”, zniknęły na zawsze.

Dlatego właśnie Rachela nie chce być pocieszana. Ta odmowa wyraża głębię jej bólu i gorycz jej płaczu. W obliczu tragedii utraty dzieci matka nie może przyjąć słowa lub gestów pocieszenia, które zawsze są niestosowne, nigdy nie mogą ukoić bólu rany, która nie może i nie chce być zagojoną. Bólu proporcjonalnego do miłości.

Każda matka to wszystko wie; również dzisiaj jest wiele matek, które płaczą, które nie godzą się z utratą dziecka, nie dają się pocieszyć w obliczu śmierci niemożliwej do zaakceptowania. Rachela uosabia ból wszystkich matek świata, wszystkich czasów i łzy każdego człowieka, opłakującego niepowetowane straty.

Ta odmowa Racheli, która nie chce być pocieszana, uczy nas także, jak wiele trzeba delikatności w obliczu cierpienia innych osób. Aby mówić o nadziei tym, którzy są zrozpaczeni, trzeba podzielać ich rozpacz; aby otrzeć łzę z oblicza osoby cierpiącej, trzeba do jej płaczu dołączyć swój. Dopiero wtedy nasze słowa mogą naprawdę być zdolne, by dać odrobinę nadziei, a jeśli nie mogę wypowiedzieć takich słów, płacząc z bólu, to lepsze jest milczenie, okazanie czułości, gest bez słów.

A Bóg ze swoją delikatnością i miłością odpowiada na płacz Racheli słowami prawdziwymi; tak mówi bowiem dalej tekst Jeremiasza:

„To mówi Pan:
«Powstrzymaj głos twój od lamentu,
a oczy twoje od łez,
bo jest nagroda za twe trudy
– wyrocznia Pana –
powrócą oni z kraju nieprzyjaciela.
Jest nadzieja dla twego potomstwa
wrócą synowie do swych granic»” (Jr 31,16-17).

Właśnie ze względu na płacz matki, wciąż jest nadzieja dla dzieci, które na powrót będą żyły. Ta kobieta, która zgodziła się umrzeć w połogu, aby jej syn mógł żyć, przez swój płacz jest obecnie źródłem nowego życia dla wygnanych dzieci, uwięzionych daleko od swej ojczyzny. Na ból i gorzki płacz Racheli Pan odpowiada obietnicą, która może być teraz dla niej powodem prawdziwego pocieszenia: lud będzie mógł powrócić z wygnania i przeżywać w wierze, jako wolny, swoją więź z Bogiem. Łzy zrodziły nadzieję. Nie jest łatwo to zrozumieć, ale to prawda. Wielokrotnie w naszym życiu łzy sieją nadzieję, są ziarnami nadziei.

Jak wiemy, ten tekst Jeremiasza zacytował później ewangelista Mateusz i odniósł do rzezi młodzianków (por. 2, 16-18). Tekst ten stawia nas w obliczu tragedii zabijania bezbronnych istot ludzkich, terroru władzy, która pogardza życiem i niszczy je. Dzieci z Betlejem zostały zabite z powodu Jezusa. A On jako niewinny Baranek później odda z kolei swoje życie za nas wszystkich. Nie zapominajmy o tym: gdy ktoś zadaje mi trudne pytania, na przykład: „Dlaczego cierpią dzieci?”, naprawdę nie wiem, co odpowiedzieć. Mówię tylko, aby spojrzeć na krzyż i zobaczyć, jak Bóg ofiarował swego Syna, dlatego mówimy, że Bóg wszedł w ludzki ból, dzielił go i przyjął śmierć; Jego Słowo jest ostatecznie słowem pocieszenia, ponieważ rodzi się z płaczu.

I na krzyżu to On – umierający Syn – obdarzy swoją Matkę nową płodnością, powierzając Jej ucznia Jana i czyniąc ją Matką wierzącego ludu. Śmierć została pokonana, a tym samym dochodzi do wypełnienia proroctwa Jeremiasza. Także łzy Maryi, podobnie jak Racheli, zrodziły nadzieję i nowe życie. Dziękuję.


tłum. st (KAI) / Watykan