Fundamenty pod zmiany

Franciszek podjął się nie lada wyzwania: zamierza dogłębnie zreformować Kurię Rzymską. Chce popchnąc ją na bardziej ewangeliczne tory.

Ks. Piotr Studnicki
Ks. Piotr
Studnicki
zobacz artykuly tego autora >

Papież Bergolio dobrze wie, że jest to zadanie, które przerasta możliwości jednego człowieka. Dlatego już w kwietniu b.r. powołał Radę Kardynałów, grupy ośmiu purpuratów, którzy mają mu pomóc w reformie Kurii Rzymskiej i w zarządzaniu Kościołem powszechnym. Stworzenie tej grupy było jedną z sugestii, które zrodziły się podczas Kongregacji Ogólnej kardynałów, poprzedzających konklawe.

Fundamenty pod zmiany

Pierwsze posiedzenie C8, czyli ośmiu kardynałów, którzy od wtorku obradują w Watykanie, zbiegło się w czasie z opublikowaniem papieskiego wywiadu na łamach „La Repubblica”. W rozmowie z założycielem tego włoskiego dziennika, 89-letnim ateistą Eugenio Scalfarim, Ojciec Święty wypowiedział słowa, które można uznać za jego diagnozę chorób trawiących organizm centralnej administracji Kościoła katolickiego.

Zwierzchnicy Kościoła często byli narcyzami, lubili pochlebstwa i znajdowali się pod złym wpływem dworzan. Dwór jest trądem papiestwa – przyznaje szczerze i otwarcie Franciszek.

Na pytanie Scalifariego, czy tym dworem jest Kuria, Papież precyzuje: – Nie, w Kurii są czasami dworzanie, ale Kuria w swej całości jest czymś innym. Jest tym, co w wojsku nazywa się biurem kwatermistrza, zarządza urzędami, które służą Stolicy Apostolskiej.

Fundamenty pod zmiany

We wspomnianym wywiadzie Ojciec Święty jasno mówi także o innej chorobie Kurii Rzymskiej: "watykanocentryzmie". Kuria „widzi i troszczy się o interesy Watykanu, które wciąż są w znacznej mierze interesami doczesnymi”.

Nie podzielam tej wizji i zrobię wszystko, by ją zmienić. Kościół jest i musi stać się znowu wspólnotą ludu Bożego i prezbiterów, proboszczów, biskupów troszczących się o dusze – podkreśla Papież. I dodaje, że Stolica Apostolska odgrywa ważną role, ale zawsze powinna być na służbie Kościoła, a nie odwrotnie.

Obrady Rady Kardynałów mają się zakończyć dzisiaj. W piątek mają wspólnie odbyć pielgrzymkę do grobu św. Franciszka z Asyżu. Szczegóły rozmów i ustaleń między kardynałami a Papieżem są poufne. Wiadomo, że Franciszkowi zależy na tym, aby konsultacje nie były formalne lecz realne. Tylko w taki sposób może wypędzić „ducha karierowiczostwa” z koscielnych stanowisk i urzędów. I sprawić, by – jak pisze jeden z watykanistów – Kuria pomagała ludziom wierzyć, a nie przeszkadzała.

Fundamenty pod zmiany

W sprawie reformy Kurii papież Franciszek jest zdeterminowany, ale nie spieszy się. Modli się, rozmawia, rozeznaje. W rozmowie z o. Antonio Spadaro, włoskim jezuitą i naczelnym kwartalnika „La Civiltà Cattolica”, powiedział:  – Wielu myśli, że zmiany i reformy mogą dojść do skutku w krótkim czasie. Wierzę, że zawsze potrzeba czasu, aby położyć fundamenty pod prawdziwe i skuteczne zmiany.

Papież dobrze wie, że łatwiej zmienić struktury koscielnej administracji niż ludzkie serca i mentalność. I że bez prawdziwego osobistego nawrócenia nie ma mowy o żadnej skutecznej reformie w Kościele.


Wesprzyj nas
Ks. Piotr Studnicki

Ks. Piotr Studnicki

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Piotr Studnicki
Ks. Piotr
Studnicki
zobacz artykuly tego autora >

Papież pisze, media manipulują

„Nie posiadamy absolutnej prawdy” – tak media tytułowały doniesienie o bezprecedensowym liście Papieża do niewierzących, wypaczając go tym samym już w punkcie wyjścia. Wyjęte z kontekstu zdanie, w gruncie rzeczy wprowadzało w błąd czytelnika. Tak samo zresztą jak i sama bezprecedensowość napisania listu do gazety.

Beata
Zajączkowska
zobacz artykuly tego autora >

Ale, że większość z nas swoją lekturę zakończyła tylko na tytułach lub krótkich prasowych omówieniach, nie wgłębiając się w tekst, z takim wykrzywionym pojęciem „prawdy papieża” pozostało.

Papież pisze, media manipulują

List Papieża, jak to z listami przeważnie bywa, nie miał tytułu, tylko zaczynał się od słów:

„Wielce Szanowny Doktorze Scalfari! Z wielką serdecznością, chociaż tylko w bardzo ogólnym zarysie, chciałbym tym listem próbować odpowiedzieć na Pański, jaki zechciał Pan do mnie skierować z łam dziennika "La Repubblica"…”.

Tym samym Franciszek odniósł się do pytań, jakie Eugenio Scalfari, założyciel tej lewicowej gazety (nieodrodnej siostry „Gazety Wyborczej”), zadał mu na jej łamach w reakcji na ogłoszenie encykliki Lumen Fidei (pisząc, że nie wierzy i nie szuka wiary, choć od lat zafascynowany jest nauczaniem Jezusa z Nazaretu).  

Zacznijmy od samej włoskiej gazety i jej sposobu przekazu.

Franciszek w liście niczego nie zaakcentował, wybranie na tytuł i śródtytuły, tych a nie innych słów Papieża (w tym „Prawda nigdy nie jest absolutna”) jest więc dziełem redakcji, o której wiele można powiedzieć, ale na pewno nie to, że kieruje się standardami prawdy, obiektywizmu i dziennikarskiej rzetelności.

Za ciosem poszły inne światowe media, których pismacy skupili się na komentowaniu wyrwanych z kontekstu zdań (tak szybciej i prościej), tworząc z nich newsy świadczące o rewolucyjności myśli Franciszka i jego nowym otwarciu.

Takie oto doniesienia pojawiły się w Polsce między innymi na stronach Newsweeka:  «W bezprecedensowym liście do dziennika "La Republica" papież Franciszek stwierdził, że dla wierzącego prawda nie jest „absolutna”. „My jej nie posiadamy” – dodał papież. „Dla tego, kto żyje wiarą chrześcijańską, nie oznacza to ucieczki od świata ani poszukiwania jakiejkolwiek hegemonii, ale służbę człowiekowi, każdemu z osobna i wszystkim ludziom” – stwierdził papież».

Tak oto szerząc głupie przeklejki, szerzy się miernotę. Niestety, co gorsze także nierzetelne informacje. Jestem jednak dziwnie spokojna, że nawet mając świadomość tego co się wydarzy, Franciszek i tak odpowiedziałby Scalfariemu, i że co więcej, ten dialog będzie kontynuowany. Papież od początku mówi o konieczności tworzenia „kultury spotkania” i wychodzenia Kościoła na egzystencjalne peryferie, gdzie mieszka też człowiek z całą swą biedą niewiary.

Franciszek w jakiś sposób oberwał, ale raczej wliczył to w koszty dialogu. Powiedział kiedyś, że dużym niebezpieczeństwem dla ludzi Kościoła jest skupianie się wyłącznie na skuteczności. „Podstawą jest głoszenie, dawanie świadectwa” – mówił Papież, wskazując, że Kościół musi być otwarty, musi wychodzić na najróżniejsze peryferie egzystencjalne. „Chrystus mówi: idźcie i głoście! Kiedy Kościół się zamyka staje się chory. Wolę Kościół doświadczony i poturbowany, bo idzie w świat, niż zamknięty w sobie” – wyznał Papież.

Papież pisze, media manipulują

Podejmując dialog o „Świetle wiary” z niewierzącym dziennikarzem Franciszek przypomina, że dokument ten przejął w dziedzictwie od Benedykta XVI, który zaczął go pisać i zredagował w znacznej mierze.

Papież zwraca uwagę na paradoks, że wiarę chrześcijańską, której nowość i wpływ na ludzkie życie od początku wyrażano symbolem światła, w ostatnich stuleciach nieraz napiętnowano jako „mrok przesądu sprzeczny ze światłem rozumu”.

Przytaczając słowa swej pierwszej encykliki, Franciszek wskazuje, iż prawda, którą poświadcza wiara, jest prawdą miłości, a stąd „wynika jasno, że wiara nie jest bezwzględna, lecz wzrasta we współżyciu w poszanowaniu drugiego człowieka. Wierzący nie jest arogancki; przeciwnie, prawda daje mu pokorę, bo wie on, że to nie my ją posiadamy, ale to ona nas bierze w posiadanie. Nie powodując bynajmniej usztywnienia postaw, pewność wiary nakazuje nam wyruszyć w drogę i umożliwia dawanie świadectwa i dialog ze wszystkimi” – czytamy w Lumen Fidei.

W liście do włoskiego dziennikarza Papież stwierdza dalej:

Nie mówiłbym, nawet gdy chodzi o wierzących, o prawdzie «absolutnej» w tym znaczeniu, że absolutne jest to, co nie jest związane, co nie ma żadnych relacji. Prawda zgodnie z wiarą chrześcijańską to miłość Boga do nas w Jezusie Chrystusie. A więc prawda to relacja! Co nie znaczy, że prawda jest zmienna i subiektywna, wręcz przeciwnie. Znaczy, że przedstawia się nam ona zawsze jako droga i życie” – dodaje Ojciec Święty, przypominając słowa Chrystusa: Ja jestem drogą, prawdą i życiem (J 14,6).

Dla mnie osobiście bardzo poruszający jest autobiograficzny wątek papieskiego listu, pokazujący zarazem skąd bierze on odwagę do rozpoczęcia debaty o wierze, z lewicowej trybuny.

„Wiara, moim zdaniem, rodzi się ze spotkania z Jezusem. Jest to spotkanie osobiste, które poruszyło moje serce oraz nadało nowy kierunek i nowy sens memu życiu – pisze Franciszek. Ale jednocześnie jest to spotkanie, które umożliwiła mi wspólnota wiary, w której żyję i dzięki której znalazłem dostęp do zrozumienia Pisma Świętego, do nowego życia, które niczym tryskająca woda wypływa z Jezusa przez sakramenty, do braterstwa ze wszystkimi i posługi ubogim, będąca prawdziwym obrazem Pana. Bez Kościoła – proszę mi wierzyć – nie mógłbym spotkać Jezusa, choć mając świadomość, że ten wielki dar, jakim jest wiara, jest przechowywany w kruchych glinianych naczyniach naszego człowieczeństwa.

To właśnie wychodząc stąd, z tego osobistego doświadczenia wiary przeżywanej w Kościele, mogę swobodnie wysłuchać Pańskich pytań i wraz z Panem poszukiwać dróg, które być może pozwolą nam rozpocząć wspólnie przemierzanie jakiegoś etapu drogi” – pisze Papież.

Papież pisze, media manipulują

Kościół od dawna prowadzi dialog z niewierzącymi, a ostatnim wyrazem tego jest niezwykle popularny Dziedziniec Pogan organizowany dzięki intuicji Benedykta XVI przez Papieską Radę Kultury. Kierujący nią kard. Gianfranco Ravasi podkreśla, że papieski list do niewierzącego jest wspaniałą kontynuacją tej inicjatywy, stając się wręcz „manifestem” Dziedzińca Pogan. Od samego początku powtarzana jest na nim prawda zawarta w papieskim liście:

„Wierzący nie jest arogancki, ale pokorny” i „Dialog z niewierzącymi dla kogoś, kto wierzy, nie jest drugorzędnym dodatkiem”.

O swej wierze w Chrystusa, choć w nieco innym tonie pisał w grudniu 2012 r. na łamach angielskiego dziennika Benedykt XVI.

List był odpowiedzią na zaproszenie gazety. „Narodziny Chrystusa są okazją do przemyślenia naszych priorytetów, wartości, naszego sposobu życia. To czas wielkiej radości, ale i rachunku sumienia” – pisał Benedykt XVI rozpoczynając swą refleksję od słynnego polecenia Jezusa: „Oddajcie cesarzowi, co cesarskie, a Bogu, co należy do Boga”. Wyjaśniał, że Jezus przestrzega w ten sposób przed upolitycznieniem religii oraz absolutyzacją władzy świeckiej i pieniądza. Jezus owszem jest królem, ale Jego królestwo nie jest z tego świata, nie opiera się na sile, lecz na miłości. Benedykt XVI podkreślał, że postawa Jezusa jest inspiracją dla chrześcijan w ich codziennych warunkach życia, parlamentu i giełdy nie wyłączając. Przypomniał zarazem, że chrześcijanie odmawiają kultu bożków nie dlatego, że są zacofani, ale dzięki temu, że są wolni od wszelkiej ideologii.

Zarówno w stojącej w centrum debaty encyklice Lumen Fidei jak i listach obu Papieży harmonia między rozumem, a wiarą jest nicią przewodnią. Mimo swych grzechów i sprzeczności Kościół pozostaje narzędziem przekazywania obecności  Jezusa. A on jest jedyną Prawdą jaką może posiąść chrześcijanin.

Mimo zakusów mediów prawda nie jest bynajmniej zmienna ani subiektywna. Jest nią Chrystus ze swą miłością. I to jest kropka nad „i”, a zarazem punkt wyjścia każdej debaty, także tej z niewierzącymi.


Wesprzyj nas

Beata Zajączkowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Beata
Zajączkowska
zobacz artykuly tego autora >