кредиты онлайн в Казахстане кредит на карту онлайн кредит наличными

Cisza, ja i On. Modlitwa po męsku

Pierwszy mężczyzna to miał dopiero raj. Zanim Bóg stworzył Eden, nim Ewa wyszła z żebra adamowego, mogliśmy rozkoszować się rozmową z Nim. Każdy z nas tęskni za tymi czasami, a współczesny świat nie pomaga nam do nich wrócić.

Maciej Skotnicki
Maciej
Skotnicki
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Tym wstępem zapewne zraziłem do siebie część kobiet, które z ciekawości zaczęły czytać ten tekst. I słusznie, ponieważ treści w nim zawarte zrozumieją tylko mężczyźni. I nie jest to szowinizm z mojej strony, tylko najprawdziwsza prawda. Czytacie więc, drogie panie, ten tekst na własną odpowiedzialność. Żeby nie było, że nie ostrzegałem.

Męska modlitwa. Czy coś takiego w ogóle istnieje? Czy jesteśmy w stanie zaobserwować pewną prawidłowość definiującą rodzaj żeński lub męski przeżywania duchowości? Moim zdaniem tak. Jak to rapował Rychu Peja: “Jakie życie, taki rap”. Idąc tym tropem, mogę już teraz z całą pewnością powiedzieć: jakie życie, taka modlitwa. I jaka modlitwa, takie życie.

Na początku zastanówmy się, czym jest modlitwa. Pod tym terminem kryje się wiele sposobów kontaktu z istotą wyższą. Niektórzy badacze religii, jak na przykład Eliade, twierdzą, iż modlitwa jest dialogiem między ziemią a niebem. Jest to wejście w sferę sacrum, aby nawiązać łączność z Bogiem.

I wszystko by się tutaj zgadzało. Modlimy się, aby złapać kontakt z Bogiem. Aby poprzez ten kanał komunikacyjny dowiedzieć się, jak sprowadzić Królestwo Boże na ziemię. Można tego dokonać na wiele sposobów. Jak więc “łączność z bazą” łapią mężczyźni? Mogę tylko posiłkować się tutaj swoim doświadczeniem oraz obserwacjami kilku fenomenów, które doprowadziły mnie do takiego postrzegania modlitwy.

 

Wszystko zaczęło się kilka lat temu, kiedy to wpadła mi w ręce książka “Dzikie serce”. Znajdowała się tam myśl, iż mężczyzna najlepiej czuje się w ciszy. To właśnie ten spokój, połączony ze spędzaniem czasu na łonie natury, działa na męskie serce uzdrawiająco. Wyjaśnieniem była argumentacja, którą podałem we wstępie mojego tekstu.

I w sumie by się to zgadzało. Możliwe, że pozostałością z tych czasów jest stan mężczyzny, kiedy nie przepływają przez jego głowę żadne myśli. Kobiety nie są w stanie pojąć, jak to jest możliwe. Przecież to nie jest, zdaniem kobiet, technicznie możliwe. I to przekłada się na modlitwę.

Najlepszym dowodem na zupełnie inne przeżywanie duchowości są nabożeństwa majowe. W czasie, kiedy kobiety zbierają się przy kapliczkach lub w kościołach, aby śpiewać Litanię Loretańską, mężczyźni wolą pójść na spacer do lasu. Kobieta lubi się wygadać, również podczas modlitwy. Mężczyzna przeciwnie. Woli ciszę i spokój. Wtedy może poukładać swoje myśli.

 

Kiedyś zastanawiało mnie, co jest takiego pasjonującego w łowieniu ryb. Niektórzy mężczyźni są skłonni wstać bladym świtem, aby usiąść na brzegu stawu, rzeki, czy jeziora i siedzieć tak bez ruchu kilka godzin. To właśnie potrzeba powrotu do czasu “przed Ewą”. W dzisiejszych czasach “czyszczenie myśli” w taki sposób jest coraz trudniejsze. Z każdej strony bombardują nas wszelkiego rodzaju rozpraszacze uniemożliwiające nam zajrzenie w głąb siebie. Coraz trudniej nam skupić, choć pół godziny naszej uwagi tylko na jednej rzeczy.

No dobrze. Ale jak to się ma do modlitwy? Jak już wcześniej napisałem, modlitwa to rodzaj rozmowy z Bogiem. Jest to jednak zupełnie inna rozmowa, niż między ludźmi, ponieważ Bóg wie wszystko o nas. Odbywa się też na innym poziomie świadomości. Wiedzieli o tym Ojcowie Pustyni, którzy posługiwali się techniką modlitewną znaną jako Lectio Divina.

Opiera się ona po pierwsze na skierowaniu myśli ku Bogu poprzez czytanie Słowa Bożego. Następnie medytacja przeczytanego fragmentu Biblii. Na końcu pozostaje cisza poprzedzona gonitwą myśli. To najtrudniejszy moment, podczas którego dochodzi do “ukrzyżowania” naszego ciała, aby zrobić miejsce dla Ducha. Gdy jednak ją pokonamy, następuje czas, kiedy Duch może się  z nami połączyć.

Modlitwę postrzegam jako rodzaj rozmowy z moim przyjacielem. Ci panowie, którzy mają przyjaciela wiedzą, że najlepsze spotkania to takie, gdy żaden z nas nic nie mówi, a mimo to wiemy o sobie wszystko. Tak też jest, gdy mamy Boga za przyjaciela. Jedyne czego od nas wymaga, to oddanie Mu swojej uwagi. Dlatego postaraj się spróbować wyłączyć wszystkie rozpraszacze, jakie masz pod ręką i skieruj swe myśli ku Niemu. Na początku będzie trudno, ale uwierz, że się opłaci.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Sw-Rita-modlitewnik
Maciej Skotnicki

Maciej Skotnicki

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Maciej Skotnicki
Maciej
Skotnicki
zobacz artykuly tego autora >

Po co ojciec przy porodzie?

Wszystko, co związane z porodem od zawsze należało do kobiet. Mężczyźni w tę strefę nie wchodzili. Mężczyźni wtedy heroicznie się upijali.

Maciej
Maciej "Zuch"
Mazurek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Dziś to się trochę zmieniło. Dziś my, mężczyźni, możemy być przy swoich żonach przy tak niewiarygodnie ekstremalnym przeżyciu, jakim jest poród. Kilka dni temu byłem przy narodzinach mojego trzeciego dziecka i na świeżo mogę potwierdzić: poród to kosmos, nie da się tego z niczym porównać. Niewyobrażalny wysiłek i ból. To coś, co nie mieści się w mojej skali językowej ani poznawczej. To wykracza poza wszystko, co wiem.

 

Bardzo się cieszę, że żyję w czasach kiedy mogę w tym uczestniczyć. W tym wydarzeniu wypełnia się to, co ślubowałem mojej żonie, co ślubowałem przed Bogiem: że będę z nią we wszystkich trudnych chwilach i że będą ją wspierał jak tylko najlepiej będę potrafił, że będę ją chronił i że jej nie opuszczę.

 

Kiedyś faceci w ogóle nie angażowali się w narodziny czy zajmowanie dzieckiem. Swoje zrobili dziewięć miesięcy wcześniej. Przypomną się znowu za jakieś siedem lat, o ile dziecko przeżyje, żeby wyuczyć zawodu.

 

Jeszcze niedawno facetom nie wolno było wejść na salę porodową. Nie, bo nie. Nasi ojcowie nie mieli tej szansy, bo nie. My mamy. Drodzy panowie, to może być najważniejsza chwila w Waszych małżeństwach. Poród najprawdopodobniej będzie Waszym najtrudniejszym wspólnym przeżyciem. To, co się będzie działo z Waszymi żonami, przerośnie wszystko, z czym sami się kiedykolwiek spotkacie. To dla tej chwili jesteście mężczyznami. Nie schrzańcie tego.

 

Byłem przy narodzinach każdego mojego dziecka. Serce mi pękało, gdy godzinami patrzyłem na cierpienie mojej żony i nie mogłem nic zrobić. Mogłem tylko być, trzymać za rękę i głaskać po głowie. Nic więcej. Ale to jest dokładnie to, co miałem zrobić. Karolina uważa, że moja obecność, właśnie to trzymanie za rękę i głaskanie i po prostu bycie dawało jej poczucie bezpieczeństwa. W obliczu tego wszystkiego, co się działo, kiedy w zasadzie traci się świadomość, moja obecność była światłem, była czymś czego, można się uchwycić i przetrwać.

 

Podczas porodu kobieta z powodu bólu i ogromnego wysiłku jest momentami bezbronna. Jest zdana na osoby, które są wokół niej, a są to osoby obce. W takiej chwili niesamowicie ważne jest, żebyś był przy swojej ukochanej żonie. Żebyś po prostu był. Twoja obecność jest na wagę złota. Po prostu bądź, trzymaj za rękę, głaszcz po głowie. Po prostu bądź, bo to Twój obowiązek – opieka.

 

Nagroda jest bezcenna. Możesz usłyszeć pierwszy krzyk Twojego dziecka. Możesz pogłaskać małą główkę w pierwszych sekundach na tym świecie. Możesz być ze swoim dzieckiem od samego początku. To są momenty, kiedy łzy lecą strumieniami. Trzymasz maleńką rączkę i płaczesz i się śmiejesz i kolana drżą. Stajesz twarzą w twarz z cudem.

 

Moja rada jest taka: bądź, bądź obecny.


Artykuł pochodzi z bloga autora. Zobacz wpis

 


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Sw-Rita-modlitewnik
Maciej

Maciej "Zuch" Mazurek

Prywatnie mąż Karoliny oraz tata Szymona, Hani i Adasia. W 2009 roku uruchomił blog zuchrysuje.pl z autorskimi komiksami - satyra na pracę w biurze. Od 2012 zaczął pisać na drugim blogu - zuchpisze.pl o tym jak być facetem: tatą, mężem i geekiem naraz... Prowadzi własne studio graficzne. Jest autorem okładek płyt Luxtorpedy.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Maciej
Maciej "Zuch"
Mazurek
zobacz artykuly tego autora >