Nasze projekty
fot. Muzeum w Nieborowie i Arkadii/YouTube

„Mamo, uczyłaś mnie pacierza. Pamiętasz, jakie tam pada zdanie? I bądź wola Twoja”

"Któregoś dnia wracałam z Antkiem samochodem ze szpitala i ryczałam. Pytałam Pana Boga, co nas czeka, czy Paweł przeżyje…? Antek spojrzał na mnie i powiedział: „Mamo, uczyłaś mnie pacierza. Pamiętasz, jakie tam pada zdanie? I bądź wola Twoja” - mówi Małgorzata Ostrowska-Królikowska w rozmowie z magazynem "Viva".

Reklama

W lutym minął rok od śmierci aktora Pawła Królikowskiego, z którym przez wiele lat tworzyli szczęśliwe małżeństwo. Jak podkreśla Małgorzata Ostrowska-Królikowska, tęskni za czułością męża, codziennymi rytuałami, drobiazgami, które budowały ich wspólne życie, ale nie traci nadziei. Paweł kochał życie, pilnował, żeby go nie przespać – mówi.

„Zrozumiałam, że mój syn nie klepał pacierza, tylko modlił się ze zrozumieniem”

Strata bliskiego to bardzo trudny czas, w którym łatwo popaść w depresję, czego – jak tłumaczy – sama doświadczyła. Któregoś dnia wracałam z Antkiem samochodem ze szpitala i ryczałam. Pytałam Pana Boga, co nas czeka, czy Paweł przeżyje…? Antek spojrzał na mnie i powiedział: „Mamo, uczyłaś mnie pacierza. Pamiętasz, jakie tam pada zdanie? I bądź wola Twoja”. Zaniemówiłam. Zrozumiałam, że mój syn nie klepał pacierza, tylko modlił się ze zrozumieniem – mówi.

Jak podkreśla, jej męża już nie ma, ale pozostał w niej, w dzieciach, a „wnuczek jest wykapanym dziadkiem”. W czasie żałoby bardzo pomogła jej Biblia, zwłaszcza historie ze Starego Testamentu. Antkowi dałam do czytania Księgę Syracha. Z Ksawerym czytaliśmy Księgę Przysłów. „Taki jest los chciwych zysku, zabiera on własne ich życie” – czyż to nie jest celne?! Albo: „Synu mój, słuchaj napomnień ojca, nie odrzucaj nauk swej matki”. W tej tradycji jest mądrość – dodaje Małgorzata Ostrowska-Królikowska.

Reklama
Reklama

„Dlatego ma na imię Ksawery, czyli ten, co chce żyć”

W rozmowie z magazynem „Viva” opowiada również o walce o życie piątego dziecka, syna Ksawerego, który urodził się, jako wcześniak, a lekarze dawali mu zaledwie 30 proc. szans. Urodził się na początku października, do domu przynieśliśmy go na święta Bożego Narodzenia. Stoczyliśmy walkę o jego życie. Dlatego ma imię Ksawery, czyli „ten, co chce żyć”. Był maluteńki, a taki wojujący – mówi.

kh/viva.pl/Stacja7

Reklama
Reklama

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę