Tajemnice Watykanu

To nie jest tekst dla „japońskich turystów”, którzy szybkim truchtem zmierzają do kolejnych dzieł sztuki i rzeczy, które koniecznie trzeba zobaczyć. Chwila zatrzymania, szybka fotka i truchcikiem dalej. Nieraz warto zobaczyć mniej, by zobaczyć więcej. Taki jest właśnie Watykan, gdzie to, na co patrzymy, może poprowadzić do korzeni naszej wiary.

Beata
Zajączkowska
zobacz artykuly tego autora >

By wszystko było jasne „japoński turysta” niejednokrotnie ma słowiańskie rysy i mówi piękną polszczyzną. Wraca z wycieczki zadowolony z tysiącem zdjęć… do których potem nawet nie zajarzy, bo za dużo, bo nie pamięta co na nich uwiecznił. Tak zwiedza się też Watykan: rzut oka na plac św. Piotra, Pietà Michała Anioła, przystanek przy grobie św. Jana Pawła II i bieg przez Muzea Watykańskie, by kilka chwil spędzić w Kaplicy Sykstyńskiej.  Co wytrwalsi (i mający więcej czasu) wdrapią się jeszcze na kopułę bazyliki watykańskiej.

Ale, gdy nie jesteśmy ograniczeni sztywnym programem wycieczek i pielgrzymek warto z czegoś nawet zrezygnować, po to by odkryć to najmniejsze i najbardziej tajemnicze państwo świata.

Cyrk i miejsce męczeństwa

Wchodzimy ze znajomymi na Plac św. Piotra. Kolega (dodam, że z wykształcenia i zamiłowania historyk) zaskakuje nas pytaniem: „Czy macie świadomość, że chodzicie po miejscu okrutnej zbrodni?”. Patrzymy jak sparaliżowani pod nogi. On w tym czasie cytuje z głowy Tacyta: „A śmierci ich przydano to urągowisko, że okryci skórami dzikich zwierząt ginęli rozszarpywani przez psy albo przybici do krzyżów, albo przeznaczeni na pastwę płomieni; gdy zabrakło dnia, palili się służąc za nocne pochodnie. Na to widowisko ofiarował Neron swój park i wydał igrzyska w cyrku, gdzie w przebraniu woźnicy z tłumem się mieszał lub na wozie stawał”. Efekt osiągnięty. Cofamy się o dwa tysiące lat, kiedy ginęli tu chrześcijanie. W potocznej świadomości miejscem szczególnie związanym z męczeństwem chrześcijan jest Koloseum. Mało kto pamięta, że jednak pierwszym miejscem kaźni był leżący na terenie Watykanu Cyrk Nerona.

Patrząc na dzisiejsze zabudowania trudno sobie wyobrazić ówczesny Rzym. Cyrk zajmował praktycznie całą lewą połowę obecnego Placu św. Piotra i Bazyliki Watykańskiej. Leżał między dwoma wzgórzami, wzdłuż biegnącej tędy ulicy – Via Cornelia. Ogromna budowla, na arenie której mogło rywalizować ze sobą kilka rydwanów, było centrum zabawy i rozrywki do 64 r. Wówczas miasto strawił pożar. O jego sprowokowanie posądzono Nerona, który przy blasku płonącego miasta chciał śpiewać o zagładzie Troi. Gniew wśród Rzymian rósł, tak samo jak rosło w nich pragnienie zemsty. By odwrócić od siebie uwagę cesarz postanowił zrzucić odpowiedzialność na chrześcijan. Odwołał się przy tym do bliskiego każdemu rzymskiemu obywatelowi „prawa odpłaty”: podpalili miasto, więc sami zostaną spaleni. Co więcej z polowania na chrześcijan postanowił urządzić widowisko. W cyrku zaczęły płonąć żywe pochodnie.

Milczącym świadkiem tych wydarzeń jest stojący pośrodku Placu św. Piotra obelisk. Pierwotnie stanowił on centrum cyrku, a w obecnym miejscu został ustawiony w 1586 r., gdy wznoszono nową Bazylikę św. Piotra. O tym, że był dla chrześcijan ważnym punktem odniesienia świadczą źródła. Wspominają one o męczennikach, którzy zginęli iuxta obeliscum, czyli w pobliżu obelisku. Szlakiem „korzeni pamięci” idziemy dalej. Tuż za strzeżoną przez gwardzistów szwajcarskich Bramą Dzwonów, wchodzimy na Dziedziniec Pierwszych Męczenników. Obok niewielki cmentarz, a na nim mozaika przedstawiająca św. Piotra wśród chrześcijan na arenie cyrku.

Tajemnice Watykanu

Grób św. Piotra

Nie mamy jednoznacznych źródeł historycznych mówiących o tym, w którym miejscu Rzymu dokładnie ukrzyżowano św. Piotra. Co więcej, dopiero w 1950 r. Pius XII ogłosił przez radio historyczną wiadomość: „Odnaleziono grób Księcia Apostołów!”. Wcześniej bazowano na tradycji. Jedno jest pewne, że gdy cesarz Konstantyn podejmował dzieło budowania bazyliki Piotrowej, musiał mieć całkowitą pewność, że kościół ten staje w najwłaściwszym miejscu z punktu widzenia związków z osobą Szymona Piotra. W przeciwnym wypadku nie podjąłby się tak szaleńczego planu. By powstała bazylika trzeba było bowiem zniwelować wzgórze watykańskie i przygotować odpowiednią platformę do jej powstania. Tylko w tym celu przerzucono 40 tys. metrów sześciennych ziemi! Prace przy budowie własnoręcznie rozpoczął cesarz Konstantyn. Sam napełnił i wyniósł na własnych plecach dwanaście koszy z ziemią. Następnie położył kamień węgielny, który poświęcił papież Sylwester. Było to w roku 324. Ale pewność historyczna o miejscu pochówku Apostoła Piotra przyszła dopiero po wiekach.

Prace wykopaliskowe pod bazyliką watykańską podjęto w 1939 r. praktycznie na skutek przypadkowego odkrycia. Pius XI wyraził przed śmiercią pragnienie, by pochowano go ad caput Sancti Petri, czyli u głowy św. Piotra. W tym celu postanowiono naruszyć posadzkę w grotach watykańskich i w rezultacie oczom robotników ukazały się posadzka pierwszej bazyliki i wiele grobów chrześcijańskich. Stopniowo odkrywano kolejne części obszernej nekropolii, która z czasem powstała na terenie cyrku Nerona i wyszła daleko poza jego obszar. W końcu odkryto prosty grób, a nad nim malutką kapliczkę wspartą na dwóch kolumienkach. To świadczyło o tym, iż w tym ubogim grobie leżał ktoś szczególnie czczony. Jedna z badaczek odnalazła wyryte na okalającym grób czerwonym murze dwa greckie słowa: Petr(os) eni – Piotr jest tu.

Grupka dziesięciu Francuzów oczekuje przed wejściem do Ufficio Scavi. Są kolejną ekipą, która zaraz po nas wyruszy na najbardziej pasjonującą wyprawę w Watykanie. Liczba zwiedzających jest każdego dnia ściśle limitowana, by nie narazić nekropolii na zniszczenie. Stąd wizyty muszą być zamawiane z dużym wyprzedzeniem. Nie wolno robić zdjęć ani filmować. W  ciągu paru minut pokonujemy kilka wieków historii. By stanąć przy grobie św. Piotra przeciskamy się wąskim korytarzykiem. Po bokach kolejne grobowce. Możemy dostrzec jak wraz z upływem wieków na starych ubogich grobach wznoszono nowsze. Warto pamiętać, że nekropolia ta w większości była pogańska. Zaraz na początku widać sarkofag z II wieku przedstawiający tryumfującego Dionizosa. Dalej rzeźby, freski i mozaiki ukazujące różnego rodzaju motywy religijne. I tak podziwiamy: przedstawienia egipskiej bogini Izydy, Jowisza i Minerwę. a także sceny z mitologii: sąd Parysa, prace Herkulesa, dzieje  Orfeusza i Eurydyki.

Chrześcijańskie groby mają zupełnie odmienne inskrypcje i dekoracje. Widać mozaikę ukazującą Chrystusa wschodzące Słońce na rydwanie czy łaciński napis, którego polskie tłumaczenie brzmi: „Piotr wstawia się u Jezusa Chrystusa za chrześcijanami pochowanymi przy jego szczątkach”. Gdy dochodzimy do czerwonego muru okalającego grób Piotra Apostoła przewodniczka proponuje chwilę modlitwy. Ciszę przerywa szeptane przez nas Credo. Ze wzruszenia słowa więzną w gardle. To miejsce nie tylko spoczynku „Opoki, na której Jezus zbudował swój Kościół”, ale też męczeńskiej śmierci pierwszego pokolenia rzymskich chrześcijan.

Watykańskie ogrody

Spacer po Cyrku Nerona i Watykańskiej Nekropolii nie jest jedyną ciekawą trasą po Watykanie. Muzea Watykańskie oferują możliwość spaceru po papieskich ogrodach, a jest to miejsce jedyne w swoim rodzaju na świecie. Zresztą Państwo Miasto Watykan, bo tak brzmi oficjalna nazwa, powinno się nazywać, Państwem Miastem Ogrodów, bo zajmują one prawie połowę jego terytorium. Ogrody opowiadają o wierze kolejnych papieży, o ich pobożności, a także wpływach Kościoła na losy świata. Spacer zaczynamy przy Murze Berlińskim. Jego fragment został tu ustawiony w 1990 r. Wybrano specjalnie taki kawałek, na którym widoczna jest wieża kościelna, by ukazać wkład Kościoła w proces pojednania i jednoczenia Europy. Tuż obok wyblakła tablica na której z trudem można przeczytać słowa Jana Pawła II z dnia inauguracji pontyfikatu: „Nie lękajcie się, otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi. Otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych i politycznych. Nie lękajcie się!”.

Pamiątką po historycznej modlitwie o pokój papieża Franciszka z przywódcami Izraela i Palestyny jest zasadzone przez nich drzewko oliwne. Mijamy je wspinając się do tzw. parku angielskiego. W cieniu drzew stoi pagoda, która była ulubionym miejscem modlitwy papieża pokoju św. Jana XXIII.

Kilkanaście metrów stąd dom Benedykta XVI. Zza kwitnących róż zaglądamy do papieskiego ogródka i na taras. Niestety nie udaje nam się wypatrzeć białej sutanny. Papież senior wychodzi na taras po południu, kiedy ogrody watykańskie są już zamknięte dla zwiedzających.

Tajemnice Watykanu

Papieskie ogrody są najbardziej maryjnym zakątkiem Watykanu. Obecna jest w nich unikatowa w skali światowej Matka Boska Częstochowska. Nie jest to jednak ikona, ale jedno, z podobno czterech, istniejących na świecie przedstawień Królowej Polski w formie rzeźby. Jej pierwowzór znajduje się na wirydarzu paulińskiego klasztoru na Jasnej Górze. Tradycja głosi, że została wykonana jako wotum za zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej. Janowi Pawłowi II ofiarowali ją paulini, by czuwała nad nim w czasie pielgrzymek po świecie. Współpracownicy papieża wspominają, że gdy wsiadał do śmigłowca każdą podróż zaczynał przynajmniej od „Zdrowaśki” i spojrzenia na Królową Polski. W ogrodach watykańskich można też spojrzeć na… Giewont. Kamień z symbolicznym krzyżem to dar mieszkańców Zakopanego dla Jana Pawła II. Umieszczono go w ulubionym miejscu modlitwy wielu papieży. Między grotą Matki Bożej z Lourdes a kaplicą Matki Boskiej Miłosierdzia. Związana jest ona z Piusem VII, który jako więzień Napoleona codziennie modlił się przed jej cudownym wizerunkiem w sanktuarium maryjnym w Savonie. Kiedy został uwolniony, w 1815 r. wrócił do tego miasta i ukoronował ten maryjny wizerunek. W tym zacisznym miejscu ogrodów specjalnie dla Benedyka XVI postawiono dwie ławki, by mógł odpocząć. Widnieje na nich herb papieża Ratzingera. Na ławeczkach chętnie przysiadają turyści do pamiątkowego zdjęcia.

Półtoragodzinny spacer kończymy przy watykańskiej stacji kolejowej. Przyjeżdżają na nią głównie pociągi towarowe wiozące pocztę oraz zaopatrzenie dla watykańskich sklepów.  Jednak to właśnie stąd św. Jan XXIII wyruszył w swą podróż do Loreto i Asyżu otwierając erę papieskich pielgrzymek. Za czasów Franciszka dwukrotnie zajechał tu pociąg z włoskimi dziećmi, które przyjechały spotkać się z papieżem. Poniżej budynki kolejnych watykańskich ministerstw, posterunek żandarmerii, trybunał, a nawet stacja benzynowa. Kilka metrów dalej Dom św. Marty w którym mieszka Franciszek. I znów jesteśmy nieopodal Placu Pierwszych Męczenników i wejścia do Watykańskiej Nekropolii.

I jeszcze coś. Na okalającej plac św. Piotra kolumnadzie Berniniego znajduje się 140 posągów świętych Kościoła katolickiego „jakby niebiański dwór zastygły w kamieniu”. Pośród tych ponad trzymetrowych posagów jest jedyna postać z Polski – św. Jacek Odrowąż, stojący niemal wprost na przeciw papieskiego okna. Warto go wypatrzyć, tak samo jak zatopić w modlitwie w miejscu zamachu na Jana Pawła II. Upamiętnia je specjalna płyta. Często płoną na niej znicze i leżą kwiaty.

Tajemnice Watykanu

Czwartkowa polska tradycja

Praktycznie zaraz po pogrzebie Jana Pawła II w bazylice watykańskiej zaczęto sprawować czwartkowe Msze przy jego grobie. Najpierw było to w grotach watykańskich, gdzie przed beatyfikacją znajdował się grób papieża, teraz odprawiane są w kaplicy św. Sebastiana. Na te liturgie, rozpoczynające się o godz. 7:15, może przyjść każdy.  Bazylika otwierana jest kwadrans wcześniej, ale kolejka wiernych ustawia się już nawet od 6. rano.

Beata Zajączkowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Beata
Zajączkowska
zobacz artykuly tego autora >

5 sposobów na tanie latanie

Wyskoczyć do Rzymu na niedzielę za 90 zł w dwie strony - rano z Katowic zawrócić wieczorem do Krakowa. Polecieć do Gwatemali za 996 zł w dwie strony, do Maroko za 280 zł, Jordanii za 399 zł? Wyskoczyć na weekend do Wenecji, ale przez… Pragę. Jak to zrobić?

Ania i Marcin Nowakowie
Ania i Marcin
Nowakowie
zobacz artykuly tego autora >

Trzeba być Anią i Marcinem, znanymi jako Wędrowne Motyle prowadzącymi popularnego bloga podróżniczego, albo… czytać o ich szalonych przygodach, podróżach i wypadach. Specjalnie dla Stacji 7 podzielili się swoimi refleksjami na temat taniego… Albo jak sami wolą „umiarkowanie taniego i świadomego” podróżowania. Gotowi?

Gdy mówimy naszym znajomym, czy rodzinie o kolejnym planie podróży, często słyszymy pytanie – „znowu gdzieś lecicie, skąd wy bierzecie na to wszystko pieniądze?” Faktem jest, że większość naszych oszczędności przeznaczamy właśnie na podróże ale tak, czy siak, zawsze odpowiadamy: "przecież podróżować można naprawdę tanio", albo jak mamy lepszy humor „wiesz, co, dużo drożej wyszedłby nas weekend na kwaterach w Zakopanem. Serio". I lecimy np. na dwa dni do Holandii. Z kabanosami w plecakach :)

Ale jak? Ale jak? Wystarczy znać i stosować konsekwentnie kilka prostych zasad, które nam zawsze towarzyszą i o których chcieliśmy także Wam opowiedzieć. Pamiętajmy, że podróżować należy świadomie i to zasada nadrzędna nad tymi wszystkimi opisanymi poniżej. Trzeba dużo czytać, uczyć się, śledzić. Sami wciąż się dużo uczymy. Na przykład od niedawna śpimy w hotelach za darmo. Jak to zrobić?


CZĘŚĆ 1. – Jak polować na tanie bilety i gdzie kupować, skąd latać?

To pytanie wydaje się być podstawowe. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że nie macie czasu na to, żeby non stop śledzić wyszukiwarki tanich przewoźników. Nie dziwimy się Wam. Warto więc korzystać ze stron internetowych, które specjalizują się w wyszukiwaniu promocji i okazji lotniczych – zarówno egzotycznych, jak i bliższych (polecamy na przykład wielką polską „świętą trójcę”, czyli: mlecznepodróże.pl, loter.pl, fly4free.pl). Warto na przykład zapisać się do ich newsletterów, by otrzymywać propozycje okazyjnych lotów i informacje o aktualnych promocjach na maila.  Właściwie to my także  mamy swojego mikrobloga (bloga w blogu), gdzie piszemy tylko i wyłącznie o promocjach lotniczych i innych szalonych pomysłach za grosze (lubimy na przykład przygotowywać dla Was przeglądy lotów do jednego konkretnego miasta typu Rzym, czy Paryż).

Jest jeszcze bardzo ważna sprawa jeśli chodzi o kupowanie biletów lotniczych tanich linii typu Wizzair czy Ryanair. Pisząc o tanich lotach tych przewoźników do tekstów zawsze dodajemy takie zdanie "podane ceny dotyczą uczestnictwa w WDC  płatności kartą debetową oraz podróży tylko z bagażem podręcznym". No właśnie, to bardzo ważna sprawa. Jeśli chodzi o Wizzair, najtańsze bilety kupimy jeśli jesteśmy uczestnikami Wizz Discount Club (członkostwo kosztuje 130 zł rocznie, mając je można oszczędzić nawet 45 zł na locie na osobę. Czy to się opłaca? Tak. To dobre rozwiązanie dla osób, które dużo latają – "zainwestowana" kwota szybko się więc zwróci). W Ryanairze najtańsze bilety kupimy płacąc kartą debetową, natomiast zarówno w Wizzair jak i Ryanair najtaniej polecimy jeśli weźmiemy ze sobą tylko i wyłącznie bagaże podręczne – to naprawdę da się zrobić, nie tylko na weekend czy jeden dzień, nam zdarzało się latać z małym bagażem nawet na tydzień. A w sumie w Gwatemali i Salwadorze tez byliśmy tylko z podręcznymi. Da się!

Jeśli chodzi o promocje lotnicze i najtańsze oferty lotów, to tak naprawdę już nie ma reguły, kiedy są one najtańsze a kiedy najdroższe. W tym roku to się trochę „rozmyło”. Oczywiście pewnikiem jest, że bilety zwykle droższe są w weekendy, niż w ciągu tygodnia roboczego, podobnie jest ze świętami, czy długimi lub "przedłużonymi" weekendami, no i wakacjami niestety a także okresami powrotów z okresów, gdy emigranci odwiedzają Polskę. Czasem zdarza się, że kupimy bardzo tani lot na miesiąc, czy dwa przed datą wylotu, a czasem może być tak, że niemal w ostatniej chwili, kiedy przewoźnikowi pozostało kilka miejsc na dany kierunek, kupimy bardzo atrakcyjny cenowo lot. Trzeba więc być czujnym, aczkolwiek, jak ktoś nas pyta ‘to lepiej dużo wcześniej czy później”, odpowiadamy – wcześniej. Chyba, że myślisz o czarterach. To później.

Bilety lotnicze kupować możemy oczywiście u źródła – korzystając z systemów rezerwacyjnych przewoźników, na ich stronach internetowych. Korzystać można także (zwykle się to sprawdza w przypadku dalszych kierunków) z serwisów agregujących oferty różnych przewoźników i jednocześnie umożliwiających rezerwowanie biletów lotniczych (expedia, czy flipo.pl).

Podsumowując: przeglądamy strony internetowe, blogi, serwisy, które wyszukują tanie loty; korzystamy z oferty tanich przewoźników, podróżując Wizzairem czy Ryanairem bierzemy ze sobą tylko i wyłącznie bagaż podręczny, jeśli często latamy lub zamierzamy latać dobrze jest zapisać się do Wizz Discount Club. Bilety kupujemy u źródła  – korzystając z systemów rezerwacyjnych przewoźników lub też z wyszukiwarek umożliwiających rezerwację dalszych lotów


5 sposobów na tanie latanie. Część 1.



5 sposobów na tanie latanie. Część 2.



5 sposobów na tanie latanie. Część 3.



5 sposobów na tanie latanie. Część 4.



5 sposobów na tanie latanie. Część 5.


Ania i Marcin Nowakowie

Ania i Marcin Nowakowie

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ania i Marcin Nowakowie
Ania i Marcin
Nowakowie
zobacz artykuly tego autora >