Boże Narodzenie. Skąd się wzięło to święto?

Dlaczego Boże Narodzenie obchodzimy 25 grudnia? Czy ma ono cokolwiek wspólnego z pogańskim świętem słońca? - z różnymi stereotypami o Bożym Narodzeniu rozprawia się ks. prof. Józef Naumowicz, znawca pism wczesnochrześcijańskich, patrolog, autor m.in. wydanej w 2016 r. książki pt. “Narodziny Bożego Narodzenia”.

Józef Naumowicz
Ks. Józef
Naumowicz
zobacz artykuly tego autora >
Anna Wojtas
Anna
Wojtas
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Boże Narodzenie. Skąd się wzięło to święto?
Dlaczego Boże Narodzenie obchodzimy 25 grudnia? Czy ma ono cokolwiek wspólnego z pogańskim świętem słońca? - z różnymi stereotypami o Bożym Narodzeniu rozprawia się ks. prof. Józef Naumowicz, znawca pism wczesnochrześcijańskich, patrolog, autor m.in. wydanej w 2016 r. książki pt. “Narodziny Bożego Narodzenia”.

Czy w czasach przed narodzeniem Jezusa w Izraelu rozprzestrzeniała się zagraniczna moda na święto ku czci boga słońca?

W żadnym wypadku! W ogóle egipski bóg słońca nie był znany w Izraelu ani w Syrii. Natomiast w samej Syrii – ponieważ w Izraelu większe były wpływy syryjskie aniżeli egipskie czy rzymskie – istniał kult słońca, z tym, że nigdzie nie ma żadnych dowodów, że był on związany w jakikolwiek sposób z przesileniem zimowym i dniem 25 grudnia.
Jedyne co wiemy, to fakt, że miało ono charakter codzienny, czczono wstające rano słońce, bądź też – i na to mamy dowody – jedyne daty świąt słońca dotyczyły okresu letniego, kiedy słońce jest najsilniejsze. Były to jednak święta bardzo mało znane. Przed narodzeniem Jezusa w żadnej religii i żadnej kulturze nie było kultu słońca związanego z dniem 25 grudnia (poza bardzo późnym kultem rzymskim z IV wieku, ale wtedy już istniało święto Bożego Narodzenia).

 

Ale przecież istnieje taki stereotyp, że chrześcijanie zastąpili to święto słońca Bożym Narodzeniem!

Święto Narodzenia Jezusa powstało w Betlejem, gdzie kult słońca nie był znany. Powstało, gdyż mimo upływu lat stale otaczano czcią miejsca, gdzie urodził się Jezus: Betlejem i grotę. Powstało też jako wynik refleksji nad znaczeniem przyjścia Zbawiciela na świat. Wszystkie zapowiedzi Starego Testamentu zapowiadały przyjście Mesjasza jako Gwiazdy z Jakuba (Lb 14,17a) jako Słońca sprawiedliwości (Ml 3, 20), jako Tego, który rozświetlił mroki nocy.
Symbolika solarna była obecna – najpierw w przesłaniu biblijnym, a później, w II, III wieku u pisarzy kościelnych, ale w żadnym wypadku to nie było związane z jakimś kultem słońca! To była symbolika używana w wielu religiach i wielu kulturach.
Co ciekawe, z czasów kiedy już powstało święto Bożego Narodzenia zachowało się kilkadziesiąt kazań św. Augustyna, ale w nich nie ma żadnej aluzji do pogańskiego kultu słońca, mimo że Augustyn zwalcza jakieś pozostałości pogańskie. Szczególnie walczył z obchodami noworocznymi, natomiast nie ma żadnego śladu polemiki czy rywalizacji z pogańskim kultem narodzin słońca 25 grudnia. Tak jakby to święto w ogóle nie istniało!

 

To jak naprawdę było ze świętem Bożego Narodzenia?

Święto Bożego Narodzenia powstało w IV wieku. Dlaczego wtedy? Do 313 roku trwały prześladowania chrześcijan i nowe w tym okresie były jedynie wspomnienia liturgiczne męczenników. Obchodzono Wielkanoc i Zesłanie Ducha Świętego, oczywiście też niedziele jako Dzień Pański – dzień zmartwychwstania.
Zresztą w Izraelu nie obchodzono żadnego święta narodzin! Nie było żadnej tradycji, żeby świętować narodziny kogokolwiek np. Abrahama czy Izaaka.
Natomiast kiedy ustają prześladowania, zaczyna się wtedy rozwijać teologia i liturgia. Kościół otrzymuje pierwsze pozwolenia budowy świątyń, które wznoszone są we wszystkich ważnych miejscach chrześcijaństwa: w Rzymie, Jerozolimie na Górze Oliwnej, Betlejem. A to pozwala na rozwój liturgii i ceremonii ale także roku liturgicznego.

 

Czyżby to świątynia w Betlejem przyczyniła się do obchodów świąt Bożego Narodzenia?

Nad grotą w Betlejem w 328 roku zostaje otwarta i poświęcona bazylika, zbudowana z polecenia cesarza Konstantyna Wielkiego pod nadzorem jego matki Heleny. Jednocześnie wtedy powstaje pierwsze roczne wspomnienie narodzenia Jezusa. Początkowo nawet nazywa się ono świętem Objawienia, bo Bóg najpełniej objawił się przez Syna, przez Jego narodzenie. Do Jezusa, który objawia się światu przychodzą poganie, dlatego święto Narodzenia obchodzono najpierw jako święto Objawienia. Z tym, że w Betlejem obchodzono je na początku roku – 6 stycznia. Tłumaczono to tym, że narodzenie rozpoczyna wszystko.

 

Skąd więc wzięła się data 25 grudnia?

Wyborowi 25 grudnia nie towarzyszyły jakieś tradycje historyczne związane z tym, że Jezus dokładnie wtedy się urodził, ale ważna była symbolika tej daty.
Ponieważ Pismo święte podaje, że między narodzinami Jana Chrzciciela a Jezusa było 6 miesięcy – to pozwalało sytuować daty poczęcia i narodziny tych dwóch wielkich postaci w dniu równonocy i przesilenia. A więc Jan Chrzciciel poczyna się 24 września w czasie równonocy jesiennej, zaś 6 miesięcy później 25 marca (a to była tradycyjna data równonocy wiosennej) – poczyna się Jezus. W dniu przesilenia letniego– 24 czerwca (po 9 miesiącach od poczęcia) rodzi się Jan Chrzciciel a 25 grudnia rodzi się Jezus. To wszystko.

Widzimy więc, że od czasów biblijnych, jak również w czasach wczesnochrześcijańskich rok liturgiczny był wpisywany w rok naturalny. Bóg nakazał obchodzić Paschę w pierwszą wiosenną pełnię księżyca po równonocy wiosennej. Również pierwsi chrześcijanie bardzo dbali o uświęcanie czasu: modlitwę rano, wieczorem, kiedy zapalamy światło. Symbolika astronomiczna towarzyszy świętom chrześcijańskim od samego początku i stąd łatwo było również święto Bożego Narodzenia umieścić w takim momencie roku, który jest nośny z punktu widzenia symboliki.

 

Czyli najważniejsze w wyborze tej daty okazały się obliczenia i symbolika?

Tak. Została wybrana na podstawie różnych danych. Dziesiątki argumentów przytaczali pierwsi kaznodzieje, żeby uzasadnić, iż 25 grudnia to najlepsza data, najbardziej symboliczna, pozwalająca uświęcać czas – w perspektywie dnia i całego roku.
Ludzie starożytni bardziej niż my przeżywali związek z przyrodą. Żyli zgodnie ze zmianami pór roku i pór dnia. Dla nas te zmiany nie są już tak czytelne, bo wieczorem mamy tyle światła co w dzień. Dla nich symbolika światła była bardzo wymowna.
Trzeba powiedzieć jeszcze jedno: takiego przeżywania i umieszczania świąt w ważne momenty roku astronomicznego nie ma ani w religii greckiej ani rzymskiej. Dopiero w IV wieku, kiedy powstaje Boże Narodzenie pojawiają się pierwsze wiadomości o istnieniu rzymskiego święta narodzin słońca niezwyciężonego w dniu 25 grudnia. Z tym że nawet w Rzymie w tym czasie istniały ważniejsze święta słońca, obchodzone w innych miesiącach roku. To nawet w Rzymie nie było święto ważne, nie mówiąc już o tym, że nie było ono nigdzie poświadczone!

 

A co z przeświadczeniem, że ważne osoby rodziły się w ważnych dniach roku?

Była nawet taka tradycja, że narodziny i śmierć patriarchów np. Izaaka przypadały w tym samym dniu roku. Według Talmudu, Izaak umiera w rocznicę swoich urodzin.
I co jest ciekawe, kiedy jeszcze nie istniało święto Bożego Narodzenia, jeżeli w pismach chrześcijańskich były jakieś wyliczenia daty narodzenia Jezusa to zawsze data Jego narodzenia przypadała w dniu Paschy. Zgodnie z tą częstą tradycją, Jezus przychodzi na świat i umiera w dniu Paschy.
Z tym że później, kiedy zaczęto świętować Boże Narodzenie, nie można było obchodzić jednocześnie narodzenia i śmierci w tym samy dniu, stąd w dniu Paschy 25 marca obchodzi się Poczęcie Jezusa, natomiast Jego narodziny w przesilenie zimowe – 25 grudnia.
Oczywiście narodzinom wielkich postaci towarzyszyły na ogół jakieś niespotykane znaki np. pojawienie się gwiazdy czy komety. Zazwyczaj to podawano już z perspektywy czasu.
Trzeba też powiedzieć, że w starożytności nie znano najczęściej daty narodzin. Nie trzeba było wpisywać daty urodzenia do dowodu czy paszportu bo ich nie było. Dopiero na podstawie różnych wyliczeń możemy spróbować się dowiedzieć kiedy urodził się np. Oktawian August, Aleksander Wielki czy Juliusz Cezar. Niekiedy nie wiemy też, gdzie dana osoba została pochowana. Nie wiemy, gdzie jest grób Aleksandra Wielkiego mimo, że to jedna z najsłynniejszych postaci starożytności.
To nie tylko w przypadku Jezusa dokładna data – dzień, miesiąc i rok narodzenia są nieznane.

 

Nas to dziwi ale starożytni nie przywiązywali wagi do tego, kiedy ktoś się urodził?

Po prostu kiedy ktoś stawał się bardzo ważny jak np. Oktawian August, to w wieku dorosłym ustanawiał swoje urodziny. Nie ważne kiedy się urodził. Wtedy, kiedy mu to odpowiadało ustanawiał w ciągu roku dzień swoich urodzin – Natale. 
Tak samo, kiedy chrześcijanie ustalili święto Bożego Narodzenia na 25 grudnia, nie przedstawiając dowodów historycznych, nikogo to wtedy nie dziwiło, bo wybiera się datę, która najlepiej wyjaśnia znaczenie postaci – w tym wypadku znaczenie osoby Jezusa, który przyniósł Światłość na świat. W dniu kiedy ciemności (noc) przestają się zwiększać a zaczyna być więcej światła (dłuższy dzień). To są narodziny Światłości świata.

Rozmawiała Anna Wojtas

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Józef Naumowicz

Ks. Józef Naumowicz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Wojtas

Anna Wojtas

Zobacz inne artykuły tego autora >
Józef Naumowicz
Ks. Józef
Naumowicz
zobacz artykuly tego autora >
Anna Wojtas
Anna
Wojtas
zobacz artykuly tego autora >

Mesjasz z “Palestyny B”

Co zwykli Żydzi mogli myśleć o Herodzie? Jakie nastroje społeczne panowały w kraju, w którym rodził się Jezus? Rozmawiamy o tym z ks. Stanisławem Adamiakiem, historykiem Kościoła, specjalistą od starożytności.

ks. Stanisław Adamiak
ks. Stanisław
Adamiak
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Mesjasz z “Palestyny B”
Co zwykli Żydzi mogli myśleć o Herodzie? Jakie nastroje społeczne panowały w kraju, w którym rodził się Jezus? Rozmawiamy o tym z ks. Stanisławem Adamiakiem, historykiem Kościoła, specjalistą od starożytności.

Przenieśmy się do czasu, gdy narodził się Jezus. O czym mówiła wtedy “ulica”? O czym donosiłyby nagłówki gazet – gdyby istniały?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie musimy zacząć od ustalenia konkretnego roku, o którym mówimy, ponieważ w tamtych czasach wiele się działo i zmieniało. Jeśli więc przyjmiemy za Ewangelią wg Mateusza, że Pan Jezus urodził się pod koniec panowania Heroda Wielkiego, oznacza to, że urodził się przed 4 r. p.n.e. Wtedy zaś ważne jest to, co działo się jednocześnie w państwie rzymskim, oraz w samej Judei.

 

Gdy rodzi się Książę Pokoju – w cesarstwie panuje pokój

Zacznijmy od Cesarstwa Rzymskiego.

Formalnie jeszcze nie cesarstwa, jest to teoretycznie wciąż republika, w której rządzi adoptowany syn Juliusza Cezara, Oktawian August. Prawdziwy geniusz polityczny. Pomimo, że startuje mając jedynie trochę pieniędzy i status adoptowanego syna Juliusza Cezara, udaje mu się doprowadzić do zakończenia toczących republikę wojen domowych. Po kilkudziesięciu latach krwawych wojen politycznych zaprowadza wreszcie pokój. Wojny te wynikały w dużej mierze z faktu, że do czasów Juliusza Cezara państwo o obszarze porównywalnym z Unią Europejską było rządzone według zasad stworzonych do rządzenia miastem. August dlatego jest geniuszem, że udaje mu się doprowadzić do skupienia władzy w swoich rękach i jednocześnie zachować pozory, że nic się nie zmieniło, że nadal funkcjonują wszystkie instytucje republiki, a on jest tylko „pierwszym z równych” obywateli.

 

Był też chyba zręcznym propagandystą…

Tak, był propagandystą, ale nawet zakładając, że na jego poczynania patrzymy przez pryzmat jego własnej opowieści, faktem jest, że zapewnił pokój. Na to zwracają zresztą uwagę sami Ojcowie Kościoła: gdy rodzi się Książę Pokoju – w cesarstwie panuje pokój.

 

A co dzieje się w Judei?

Jest jednym z tzw. państw klienckich, czyli podległych Rzymowi, ale za pośrednictwem lokalnych władców. Rzym zamiast wcielać w swoje granice i okupować, podporządkowywał sobie kraje poprzez podporządkowanie ich władców. Nie są suwerenni. Przykładem takiego władcy jest właśnie rządzący Judeą Herod.

 

Skąd się wziął Herod?

Herod jest Idumejczykiem, pochodzi z ludu semickiego nawróconego na judaizm. Jest królem i do tego bardzo, bardzo zręcznym politykiem, który umie we właściwym czasie opowiedzieć się po stronie właściwej osoby spośród wyżej stojących od siebie. Zanim doszedł do władzy Palestyną rządziła dynastia hasmonejska, wywodząca się od Machabeuszy i łącząca w swojej ręce władzę króla i władzę najwyższego kapłana. Między braćmi z tej dynastii nieustannie wybuchały konflikty o władzę, powodując mieszanie się w sprawy Izraela obcych sił. Właśnie dzięki takiemu splotowi wydarzeń w roku 63 przed Chrystusem Jerozolimę bezpośrednio zdobywa wódz rzymski Pompejusz Wielki. Wkracza do Palestyny, bo poprosił go o to jeden z pretendentów do judejskiego tronu. Od tego momentu Judea nie jest już niezależna, ale nie jest jeszcze formalnie prowincją rzymską.

 

Herod stara się przypodobać i Żydom i Rzymianom. Jednym buduje świątynię, drugim – miasta

Widzę tu już pierwszy trop do ustalenia tematu możliwych plotek jerozolimskiej “ulicy”…

Mogło tak być, pobożnym Żydom na pewno się to nie podobało. Ale nie podoba im się również to, co dzieje się ok. 37-40 r. przed Chrystusem, czyli fakt, że władzę dostaje od Rzymian właśnie Herod.

 

Co go odróżnia od królów hasmonejskich?

Na pewno pochodzenie. Idumejczycy byli ludem wywodzącym się z Edomu – czyli według Biblii krainy należącej do pokolenia Ezawa. Herod był więc najwyżej pół-Żydem. Do tego jako pierwszy rozdzielił funkcję króla od najwyższego kapłana i zapoczątkował zwyczaj mianowania arcykapłanów przez władcę.

 

 

Dobrze więc pewnie o nim nie mówili…

Na pewno mieli powody doceniania jego geniuszu politycznego i umiejętności zaprowadzenia w krainie pokoju. Do tego rządzi dobrze i ma sukcesy. To za jego czasów kraj Żydów osiąga niemal rozmiary z czasów króla Salomona. Nie bez powodu Herod został nazwany Wielkim. Stara się również zjednywać sobie i Żydów – rozpoczynając rozbudowę świątyni w Jerozolimie, i Rzymian – budując na cześć cesarzy kolejne miasta. Tak powstaje przecież Cezarea, miasto dedykowane Augustowi, w którym będą później rezydować namiestnicy rzymscy.

 

Nie brak mu zalet…

Ale i wad. Wszyscy wiedzą, że jest tyranem, nieobliczalnym tyranem. Jest w stanie zamordować swoich własnych synów, i to tuż przed swoją śmiercią.

 

Przypomina nieco opowieść Ewangelisty o świętych Młodziankach

Tak, prawdopodobnie właśnie tak powstała ta legenda, bo według dużego prawdopodobieństwa jest to jednak legenda. O fakcie wymordowania małych chłopców z obawy przed narodzinami Mesjasza nie donoszą żadne inne źródła z tamtego okresu, ale donoszą za to o wymordowaniu przez Heroda własnych synów. Pewnie więc to przekonanie o nieobliczalności i krwiożerczości Heroda dało początek opowieści o rzezi niewiniątek.

 

Czyli jednak ogólnie miał złą opinię wśród narodu wybranego?

Odnosili się do niego na pewno ze strachem, z powodu tej nieobliczalności, ale i obrzydzeniem, z powodu pochodzenia. Pewnie wielu wolałoby już na jego miejscu Rzymianina, niż takiego pół-Żyda. Nie pomagała mu wiele nawet manifestacja oddania religii żydowskiej, jaką było rozbudowywanie świątyni jerozolimskiej.

 

I stąd, z tego “obrzydzenia” dla Heroda, brali się ci wszyscy rewolucjoniści?

Brali się z poczucia, że pomimo pokoju, pomimo rozwoju cywilizacyjnego państwa, coś ciągle było w poczuciu wielu Żydów nie tak, jak miało być. Bo niby mieli świątynię, niby prawa Bożego się przestrzegało, ofiary były składane, ale pobożność spadała, zaś świątynią rządzili kapłani uważani za bandę kolaborantów, przynajmniej ci najwyżsi rangą. Bo są mianowani nie przez Boga, a z łaski Heroda albo Rzymian. To nie tak miało być.
Dominowało poczucie niezadowolenia i przekonanie, że kiedyś było dużo lepiej. A najlepiej to w ogóle za króla Dawida.

 

Marzą o kolejnym Dawidzie?

Marzą, ponieważ Dawid był dla nich ideałem władcy. Był i swój, i potężny, i niezależny i pobożny, mianował porządnych kapłanów, i – co najważniejsze – był wybrany przez Pana Boga, a nie przez ludzi. Stąd rodzi się powoli owo oczekiwanie, że Pan Bóg zainterweniuje i że ktoś taki znów przyjdzie.

 

Od ponad 200 lat toczył się w Judei spór o to, na ile bycie Żydem da się pogodzić z rozwijającą się cywilizacją, niesioną przez pogan

Przekuwali to oczekiwanie w konkretny czyn?

Tak, choć różnie to rozumieli. Jedni uważali, i to byli tzw. saduecusze, że należy po prostu trzymać z arcykapłanami, ze świątynią. Drudzy, faryzeusze, że należy dokładnie przestrzegać Prawa. Trzeci, esseńczycy, też radykaliści, ale bardziej duchowi, większy nacisk kładli na modlitwę i odcięcie od świata, taki radykalizm bardziej duchowy, porównywalny do dzisiejszych zakonów zamkniętych. No i byli jeszcze właśnie zeloci – ponieważ to oni byli zwolennikami rozwiązań siłowych. Przede wszystkim od ponad 200 lat toczył się jednak w Judei spór o to, na ile bycie Żydem da się pogodzić z rozwijającą się cywilizacją, niesioną przez pogan. Żydzi w diasporze jakoś sobie z tym w dużej mierze radzili, zaś Żydzi w Judei – niekoniecznie.

 

A spośród tych zelotów, rewolucjonistów, działał jakiś w czasach narodzin Jezusa? Mógł to być na przykład Barabasz?

“Ten” Barabasz prawdopodobnie nie, bo raczej był rówieśnikiem Jezusa, czyli wtedy się mniej więcej dopiero rodził. Działali natomiast inni, np. Juda Gelilejczyk. W 4 r. przed Chrystusem, czyli mniej więcej właśnie gdy rodził się Jezus, zebrał niewielką armię i zdobył arsenał w Seforis w Galilei. Był synem Ezechiasza, przywódcy straconego w 47 r. przed Chr. przez Heroda właśnie za działalność rewolucyjną. Rewolucjonistów przybyło najwięcej już po śmierci króla Heroda oraz za czasów młodości Pana Jezusa i już po Jego śmierci i zmartwychwstaniu.

 

Mesjasz przychodzi inaczej: nie w pałacu, tylko w żłobie; nie z wojskiem tylko w otoczeniu pasterzy; nie od razu potężny, tylko jako dziecko; nie z królewskiej rodziny tylko w szemranych okolicznościach małżeńskich

Jakie to może mieć wszystko dla nas znaczenie? Co nam mówi ten historyczny kontekst narodzin Jezusa?

Pokazuje jak bardzo Pan Bóg działa według innego klucza niż my. Tamci Żydzi czekali na Mesjasza, który zbrojnie zaprowadzi królestwo Izraela, czyli panowanie Boga na ziemi. Do tego oczywistym było dla nich, że ktoś taki musi od początku być wyjątkowy, narodzić się raczej w królewskim pałacu lub pochodzić z arcykapłańskiego rodu. A Jezus rodzi się w “Palestynie B”, na zupełnych peryferiach, właściwie na peryferiach peryferii, bo przecież Betlejem czy Nazaret były kompletnie nieliczącymi się mieścinami w kompletnie nieliczącej się dla ówczesnego świata Judei. Przychodzi według zupełnie innego klucza, niż się spodziewali. Rozumiemy to dopiero przez pryzmat Jego nauczania. Bo przychodzi nie w pałacu, tylko w żłobie; nie z wojskiem tylko w otoczeniu pasterzy; nie od razu potężny, tylko jako dziecko; nie z królewskiej rodziny tylko w szemranych okolicznościach małżeńskich.

 

Czyli jeśli pastuszkom ukazali się aniołowie mówiąc, że to dziecko w grocie to jest ktoś specjalny, to dowierzali czy nie dowierzali raczej?

Myślę, że jak już anioł się komuś pokaże, to raczej wierzymy w to, co mówi. Tylko faktycznie, oczekiwania raczej były inne, widać to wyraźnie jeszcze w różnych wypowiedziach uczniów Jezusa, którzy z trudem przyjmowali jego nauczanie o Mesjaszu pokornym i cierpiącym, o tym, że Pan Bóg objawia się nie w sile, ale w słabości.

Rozmawiała Anna Druś

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



🔷 Jej bajka urzekła o. Adama Szustaka. Obejrzyj odcinek "Piernikowych Bajek"! ⤵️

ks. Stanisław Adamiak

ks. Stanisław Adamiak

ur. 1980. Duchowny diecezji toruńskiej, doktor historii Kościoła. Pracownik Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego, specjalizuje się w historii wczesnego chrześcijaństwa. Wykładał na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie i Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Związany z Ruchem Światło-Życie, wicepostulator procesu beatyfikacyjnego ks. Franciszka Blachnickiego.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Stanisław Adamiak
ks. Stanisław
Adamiak
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >