video-jav.net

Macierzyństwo z Bożego planu czyli o matkach w Biblii

Niektóre były bezpłodne, a przyjście ich dzieci na świat było wielkim cudem działania Bożego. Inne - z płodnością problemu nie miały, ale i tak ich macierzyństwo było elementem Bożego planu. Jakie były biblijne matki?

Maria Miduch
Maria
Miduch
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Macierzyństwo z Bożego planu czyli o matkach w Biblii
Niektóre były bezpłodne, a przyjście ich dzieci na świat było wielkim cudem działania Bożego. Inne - z płodnością problemu nie miały, ale i tak ich macierzyństwo było elementem Bożego planu. Jakie były biblijne matki?

Jako reprezentację tych niezwykłych kobiet można wybrać cztery ich bibilijne przykłady, pokazujące działanie Pana Boga w cudzie macierzyństwa. Oto Ewa – pierwsza matka, Sara – matka wyczekanego Izaaka, Anna – matka Samuela oraz Maryja i Elżbieta, pierwsze matki Nowego Testamentu.

 

Ewa – Matka żyjących

Już samo to imię – “Matka żyjących” dużo mówi o właścicielce. Wybrałam ją do grona biblijnych matek, ponieważ jej postać objawia nam dużo o tym, jak Bóg patrzy na nasze ludzkie porażki i jak patrzy na nasz grzech. Nam się czasem wydaje, że nasze ludzkie uwikłanie w grzech przekreśla to, że Pan Bóg zechce z nami współpracować. Tymczasem Ewa, która odwraca się od Pana Boga i jest dobrym przykładem założenia, że już wówczas nic dobrego wydarzyć się nie może – pokazuje, że jest zupełnie inaczej. Pomimo tego grzechu Bóg nie cofa swojego błogosławieństwa, które miał dla ludzi. Ono dalej trwa. Ewa może przekazywać życie dalej. Otrzymuje imię Ewa – matka żyjących. W tym pokazuje również swoje podobieństwo do Boga. To jest piękne. Że Bóg nigdy nie cofa darów, które powierza ludziom i patrzy na nas inaczej niż my byśmy patrzyli. Gdybyśmy to bowiem my mieli wybierać imię dla pierwszej kobiety, pewnie wybralibyśmy “Ta która zgrzeszyła”, “Upadła kobieta”, “Ta, która uległa pokusie”, natomiast imię, które nosi pierwsza kobieta to Ḥawwā czyli “Matka żyjących”, “Ta, która ma coś wspólnego z Bogiem” który daje życie, który jest Żyjącym. To jest dla mnie takie niesamowite i budujące: niezależnie od tego, co się w naszym życiu wydarzy możemy uczestniczyć we wspaniałym darze, jakim jest przekazywanie życia, możemy uczestniczyć w Bożym błogosławieństwie.

 

Sara, matka Izaaka

Żona Abrahama. Ona jest symbolem kobiety, która czeka, choć trochę już zwątpiła w wypełnienie jakichkolwiek obietnic. Kiedy te obietnice są już tuż tuż, na wyciągnięcie ręki, ona wcale nie odznacza się jakąś heroiczną wiarą, wręcz przeciwnie: wątpi że jeszcze może zostać matką, i coś dobrego może się wydarzyć. A tymczasem jednak się to dzieje. To w bardzo piękny sposób pokazuje, że Pan Bóg nie czeka, aż będziemy idealne, nie czeka, aż nasza wiara będzie wystarczająco duża żeby uwierzyć w cud. tylko jeśli ten cud ma się wydarzyć, to Bóg i tak go doprowadzi do wypełnienia. Ale Sara to też matka która późno cieszy się macierzyństwem. Żydowskie legendy mówią, że ona była tak mocno związana z Izaakiem, że kiedy dotarło do niej boczną drogą, że jej mąż chciał Izaaka złożyć w ofierze – pękło jej serce i umarła. W perykopie biblijnej również czytamy o śmierci Sary zaraz po niedokonanej przecież ofierze z Izaaka. Sara długo czekała na wypełnienie obietnicy, a gdy się wypełniła – wydało się że oddała temu synowi całe swoje serce i tak bardzo się z nim związała.

 

Anna przedstawia swego syna Samuela kapłanowi Helemu | Gerbrand van den Eeckhout (ok. 1665)

 

Anna, matka Samuela

To też długo oczekiwane macierzyństwo i również wiele trudności. Anna jest żoną Elkany, który ma jednocześnie drugą żonę, z którą ma potomstwo. Tymczasem Anna jest bezpłodna. Nie może sobie z tym poradzić. Ma miłość męża, jest pewna tego, że jest dla niego wartościową kobietą, a jednak brak dziecka sprawia, że bardzo cierpi. Do tego ową bezpłodność wytyka jej druga żona. W końcu dochodzi do tego, że podczas rodzinnego świętowania w Szilo Anna już nie może znieść tych przytyków drugiej żony i postanawia wylać całą gorycz, którą ma w sercu przed Panem Bogiem. I to jest przełomowy moment. Anna z zalęknionej, wycofanej, zmienia się w kobietę odważną i silną. Kiedy wylewa gorycz ze swego serca – Pan Bóg może ją wtedy napełnić łaską. Łaską macierzyństwa. Zanim jednak stanie się matką zaczyna dostrzegać też swoją własną wartość. Pierwszy efekt jest taki, że nie pozwala się zbyć czy fałszywie osądzić kapłanowi Helemu, ale broni się. To objaw tego, że coś się w niej zmieniło, już nie jest ofiarą losu. Potem wraca do rodziny, dalej świętuje i później też staje się matką. Po kilku miesiącach rodzi Samuela i oddaje go do świątyni na służbę. Zdaje sobie bowiem sprawę z tego, że to dziecko nie jest tylko jej, ale też należy do Boga. Anna to piękna kobieta, wzór dla niejednej z nas. Wzór dochodzenia od smutku i rozpaczy poprzez zawierzenie Bogu, poprzez wylanie przed Nim swojego bólu – do kobiety odważnej, świadomej swojej wartości.

 

Maryja, Matka Jezusa i Elżbieta – matka Jana Chrzciciela

Zestawiam je razem bo obie zostają matkami w tym samym czasie i obie żyją na styku Starego i Nowego Testamentu. Elżbieta i Maryja objawiają się w historii zbawienia wtedy, gdy naród wybrany ze szczególną intensywnością oczekuje przyjścia Mesjasza. Z pewnością one też modlą się o jego przyjście bardzo gorliwie i nagle się okazuje, że same są częścią tej historii; że uczestniczą w czymś, co było od wieków zapowiadane i było nadzieją całego narodu. Najpierw Maryja – młoda dziewczyna z Nazaretu. Choć jest ona często przedstawiana jako wycofana, pokorna, cichutka osoba, to kiedy wczytamy się w tekst biblijny widzimy, że owszem jest w Niej pokora, ale Ona też ma taką pewność siebie. Nie jest kimś, kto nie dyskutuje, kto da się zastraszyć, kto przyjmuje wszystko tak jak mu zostaje podane. Sama rozmowa z Aniołem podczas Zwiastowania świadczy o tym, że Ona chce się dowiedzieć, jest ciekawa; Że to wszystko ją zaskakuje i jest nowością. Dlatego Maryja stawia pytania. Odważne pytania. Odpowiedzi, które otrzymuje wymagają od niej dużego zaufania i wymagają zawierzenia się Bogu. To także ma. Zawierza się Panu Bogu całkowicie. Chcę tu zwrócić uwagę na coś, co często pomijamy myśląc o zwiastowaniu. Maryja odpowiada bowiem “Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego”. W tej odpowiedzi widać, jak ona dobrze rozumie swoją misję. Wie, że jej życie wcale nie będzie proste, łatwe i usłane różami. Przecież jako praktykująca Żydówka doskonale zna izajaszowe Pieśni o Słudze Jahwe. Wie, że ten kto “służy Bogu” – Sługa Boga Najwyższego – nie ma łatwego życia. Że spada na niego ból, cierpienie, niesprawiedliwy osąd, odrzucenie. Kiedy więc wypowiada słowa “Oto ja służebnica Pańska” słychać w nich echa izajaszowego Sługi Pana, który wiele wycierpiał.

Kolejna niesamowita rzecz w tej dziewczynie i matce, to fakt, że wiedząc iż jest w ciąży nie skupia się na sobie, ani na swoich potrzebach, na tym że została wybrana i wyróżniona, tylko od razu skupia się na kimś innym – biegnie prosto do swojej krewnej Elżbiety.

 

Spotkanie Maryi i młodego Jezusa z Elżbietą i młodym Janem Chrzcicielem | Josefa de Óbidos

 

To przecież takie bardzo kobiece. Ona potrzebuje przyjaciółki, z którą może się podzielić wielkimi dziełami, które czyni Pan. A kto lepiej ją zrozumie jak nie inna kobieta która też doświadcza Bożego działania?

I tak przechodzimy do Elżbiety, kobiety bezdzietnej, w podeszłym wieku. Wszystko wskazuje na to, że ona już nigdy matką nie zostanie. Tymczasem okazuje się, że jednak zajdzie w ciążę, urodzi dziecko, stanie się matką. Czekała wiele, kilkadziesiąt lat na ten moment i nagle oto jest. Dzieje się. Dzieją się wielkie rzeczy. Ona również nie skupia się tylko na sobie, ale potrafi dostrzec działanie Boga w innych. Moglibyśmy powiedzieć, że spotkanie Maryi z Elżbietą to takie spotkanie z prorokinią. Maryja wchodzi do Elżbiety, pozdrawia ją pewnie tradycyjnym żydowskim pozdrowieniem “Shalom” – Pokój, w Elżbieta od razu poznaje, że Maryja jest w ciąży oraz że nosi w sobie kogoś bardzo niezwykłego, bo samego Boga. “Skądże mi to że matka mojego Pana przychodzi do mnie?” Przecież ona nie ma prawa tego wiedzieć! Ani tego, że Maryja jest w ciąży, bo to wczesny okres, pierwsze dni, ani tego, kto jest w Jej łonie. Tymczasem ona jak prorokini – wie.

Wtedy dochodzi też do pierwszego spotkania Jana Chrzciciela i Jezusa, którzy są pod sercami swoich matek. Elżbieta zostaje napełniona Duchem świętym i to samo dzieje się z Janem. Tradycja Kościoła wschodniego interpretuje nawet, że to był właśnie moment, gdy Jan Chrzciciel został oczyszczony z grzechu pierworodnego. To jest piękna tradycja. Pokazuje, że Duch już zaczyna się udzielać, choć do dnia Pięćdziesiątnicy jeszcze bardzo daleko.

To spotkanie dwóch ciężarnych kobiet, które właśnie doświadczają realizacji Bożych obietnic to taki piękny zapis w Ewangelii. Pokazuje, jak niesamowite są dzieła Boże i z drugiej strony jak Bóg działa w zwyczajnych ludziach. Dwie zwyczajne kobiety spotykają się by cieszyć tym, co Pan uczynił w ich życiu i co uczyni w życiu ich dzieci. To ważne i piękne.

 

Notowała Anna Druś

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


🔷 POSŁUCHAJ PODCASTU POPFICTION:


 

 

Maria Miduch

Maria Miduch

Zobacz inne artykuły tego autora >
Maria Miduch
Maria
Miduch
zobacz artykuly tego autora >

Porywczy i arogancki. Droga dojrzewania Mojżesza

Żaden ludzki bohater biblijny nie rodzi się doskonałym. Izaak wycofany, Jakub oszust, Józef narcyz, Dawid grzesznik, nie mówiąc już o postaciach z Księgi Sędziów, których przypadki wręcz rażą niemoralnością (autor Listu do Hebrajczyków był dla nich zbyt pobłażliwy).

ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Porywczy i arogancki. Droga dojrzewania Mojżesza
Żaden ludzki bohater biblijny nie rodzi się doskonałym. Izaak wycofany, Jakub oszust, Józef narcyz, Dawid grzesznik, nie mówiąc już o postaciach z Księgi Sędziów, których przypadki wręcz rażą niemoralnością (autor Listu do Hebrajczyków był dla nich zbyt pobłażliwy).

Podobnie nieidealny jest także Mojżesz, który zanim stanie się wielkim przewodnikiem Izraela, będzie musiał przejść długi proces dojrzewania. Jest to w pewnym sensie historia dojrzewania każdego mężczyzny.

 

Syn bez ojca

Mojżesz, bohater historii Exodusu, po raz pierwszy pojawia się w drugim rozdziale Księgi Wyjścia. Los Izraela w Egipcie pogarsza się, odkąd nastał faraon nie pamiętający zasług Józefa. Władca Egiptu, bojąc się zbytniego rozrostu Izraelitów i powtórzenia historii Hyksosów, Semitów, którzy zawładnęli krajem na kilkaset lat, zaprzęga potomków patriarchów do ciężkiej pracy. Postanawia też drastycznie ograniczyć liczbę przychodzących na świat chłopców, polecając położnym, aby zabijały ich w czasie porodu. Kiedy i to nie pomaga, ponieważ położne boją się bardziej Boga niż faraona, władca nakazuje swojemu ludowi, aby wrzucał nowo narodzonych chłopców do rzeki (Wj 1,8-22).

Mojżesz przychodzi zatem na świat w mrocznych czasach. Z drugiego rozdziału Księgi Wyjścia wiemy, że jego ojciec pochodził z pokolenia Lewiego, podobnie zresztą jak jego matka (Wj 2,1). Nie poznajemy imienia ojca, ani jego genealogii. Pojawi się ona dopiero w rozdziale szóstym. To milczenie jest w tym momencie bardzo wymowne i ma swoje symboliczne znaczenie. Mojżesz rodzi się w czasach, które cierpią na deficyt mężczyzn. Ci zostają zredukowani do roli niewolników faraona. Tracą swój honor, poczucie godności i tożsamość. Z synów Abrahama, potomków patriarchów, którzy rządzili Egiptem i wędrowali wolni pod rozgwieżdżonym niebem pustyni, zamieniają się odczłowieczone maszyny do prac przy wielkich przedsięwzięciach budowlanych faraonów. Mężczyzn nie ma w historii Mojżesza i może właśnie dlatego nie słyszymy tu imienia jego ojca. Przecież ojciec powinien się zatroszczyć o swojego syna, otoczyć go opieką i chronić od niebezpieczeństwa. Jeśli tego nie potrafi, nie jest prawdziwym ojcem.

Mojżesz rodzi się bez ojca i ojca poszukuje. To los wielu młodych ludzi, chłopców i mężczyzn w naszych czasach. Jego imię znaczy po hebrajsku wydobyty z wody (maszah – wydobyć, uratować). Nadaje mu je jednak córka faraona, więc warto sięgnąć do źródłosłowu egipskiego. W języku egipskim imię to znaczy dosłownie „zrodzony”, „syn”.

Czyim jednak synem jest Mojżesz? Jego imię nie daje odpowiedzi na to pytanie. Mojżesz przez całe życie będzie poszukiwał ojca. Czy będzie nim faraon, który przyjmie go do swojego domu? A może o małego chłopca upomną się bogowie Egiptu? Nil miał swoje bóstwo opiekuńcze, Hopi. Czy to ono ocaliło Mojżesza od pewnej śmierci? Na pierwszy ślad ojca Mojżesza naprowadzają nas kobiety.

 

 

Kobiety

Deficytowi mężczyzn w historii Mojżesza odpowiada wielość kobiet. W czasach, kiedy z pola widzenia znikają odważni i zdecydowani mężczyźni, pojawiają się dzielne kobiety. To one wydają się przejmować inicjatywę i wypełniać pustkę po nieobecnych ojcach i mężach.

Najpierw położne sprzeciwiają się woli wielkiego faraona (Wj 1,17). Potem zaczyna działać matka, której odwadze, miłości i zaradności Mojżesz zawdzięcza swoje życie. Ukrywa go ona najpierw, a gdy nie może tego dłużej robić, umieszcza dziecko w wiklinowym koszu na brzegu Nilu (Wj 2,2-3). Czuwa nad nim siostra, która widzi, jak małego Mojżesza znajduje ostatecznie córka faraona (Wj 2,5-6). Ta poznając, że ma do czynienia z dzieckiem Hebrajczyków, lituje się nad nim i ostatecznie czyni je swoim przybranym synem (Wj 2,10).

Także w naszej kulturze coraz bardziej daje się we znaki brak mężczyzn. Zajęci niewolniczą pracą, zredukowani do roli maszyn w korporacjach, są wielkimi nieobecnymi w naszych rodzinach.

Między czasami Mojżesza, a naszymi czasami, rysuje się ciekawa paralela. Także w naszej kulturze coraz bardziej daje się we znaki brak mężczyzn. Zajęci niewolniczą pracą, zredukowani do roli maszyn w korporacjach, są wielkimi nieobecnymi w naszych rodzinach. Tracą swoją tożsamość i nie są pewni roli, jaką powinni pełnić w społeczeństwie. Wpływ na to ma także ideologia, czyniąca z męskości zarzut. Mężczyźni napiętnowani, wychowywani przez kobiety i na wzór kobiet tracą swoją tożsamość. Oczywiście historia Mojżesza rozgrywa się w czasach, kiedy pozycja mężczyzn nie była kwestionowana.

Kobiety w Księdze Wyjścia nie chcą po prostu zająć miejsca mężczyzn. Ich rola jest znacznie ciekawsza i znacznie bardziej subtelna. Podobnie jak u Plutarcha, prowokują i zawstydzają mężczyzn, pomagając im odnaleźć swoje miejsce. Pokazują na swoim przykładzie, że nawet w trudnych czasach odwaga i poświęcenie są możliwe i motywują mężczyzn, aby wyszli z cienia.

Kobiety subtelnie wskazują także na obecność Boga w historii Mojżesza. Przynoszą małe dziecko nad rzekę. Dla Izraelity woda to symbol śmierci i niebezpieczeństwa. Wody to jednak także uniwersalny symbol matczynego życiodajnego, łona. Wody Nilu mogą przywieść na myśl wody, z których wyłonił się świat (Rdz 1). Przy narodzinach Mojżesza asystuje sam Pan. Kobiety są nie tylko narzędziami w jego ręku, one objawiają Jego obecność. Pełna poświęcenia miłość matki, odbija w sobie Bożą miłość (Iz 49,15). Litość córki faraona to znak Bożej litości, litości, którą Pan okaże Izraelowi w Wj 2,25. Wiklinowy koszyk, to to samo słowo, którego w Księdze Rodzaju użyje się do opisania arki Noego (cf. tebah w Rdz 7,1). W tej małej arce Bóg ocala tego, który odpowiedzialny będzie za ocalenie Izraela. Najpierw jednak musi odkryć, kto jest jego prawdziwym ojcem, musi poznać swoją tożsamość. Kobiety wymownie w tym pomagają.

 

Młody, porywczy, arogancki

A zatem Mojżesz trafia na dwór faraona i praktycznie staje się jego przybranym synem. Świat stoi przed nim otworem, należy do domu jednego z najpotężniejszych władców ówczesnego świata. Kto, będąc w takiej pozycji, nie zachłysnąłby się władzą? Mojżesz, książę Egiptu także się nią zachłystuje. Widząc Egipcjanina bijącego swego rodaka nie tylko staje w jego obronie, ale zabija oprawcę i ukrywa go w piasku (Wj 2,11-12). Myślał, że sprawa się nie wyda? Na dworze faraona trudno coś ukryć, szczególnie jeśli jest się pretendentem do tytułu, przybranym synem o niepewnym pochodzeniu. Porywczy Mojżesz zaczyna się bać. Dramatyczne wydarzenia ujawnia także, jak kruchą była idylla dworu faraona. Jego przybrany ojciec chce go stracić (Wj 2,15). Faraon zrzuca maskę i okazuje się być fałszywym ojcem dla Mojżesza.

Równocześnie dowiadujemy się czegoś ciekawego o samym Mojżeszu. Wydaje się być silnym mężczyzną. Pozycja na dworze faraona dała mu mnóstwo pewności siebie. Ma skłonność do przewodzenia innym i rozsądzania ich spraw. Jest też porywczy i nie stroni od przemocy. Kiedy jego zbrodnia wychodzi na jaw, na próżno szukać w nim objawów skruchy i żalu. Dba o siebie i ratuje swoje życie, uciekając na pustynię. W samej ucieczce nie ma jeszcze nic złego. To broń prześladowanych, korzysta z niej także prorok Eliasz, uciekający przed Jezebel (1 Krl 19,3-4). Prorok jednak woła do Pana, modli się w trakcie drogi. Na ustach Mojżesza brak modlitwy, brak wzmianki o bogach Egiptu i o Bogu Izraela. Mojżesz zachowuje się jak silny, arogancki mężczyzna, który rozwiązuje swoje problemy sam. To wciąż bardzo surowy materiał na przewodnika Izraela.

 

 

Lekcja pokory

Nasz bohater trafia do ziemi Madianitów. To lud żyjący na Półwyspie Synajskim, spokrewniony z Izraelitami przez drugą żonę Abarahama, Keturę (Rdz 25,1.4). Są bliscy narodowi wybranemu pod względem kulturowym i religijnym. To właśnie w ziemi Midian archeolodzy odkryli świątynię zdumiewająco podobną do Namiotu Spotkania. Dla Egipcjanina, jakim kulturowo mieni się Mojżesz, to jednak kraj barbarzyński. Nie ma tu wygód dworu faraona i miast egipskich. Jest surowa pustynia, która uczy Mojżesza nowego życia i odpowiedzialności.

Tu okazuje się także, że porywczość i impulsywność połączona ze szlachetnym sercem Mojżesza mogą znaleźć swoje dobre zastosowanie. Przybysz staje w obronie córek kapłana Jetro (Reuela), kiedy te przychodzą napoić swoje stada, przepędzając nastających na nie pasterzy (Wj 2,17). Dobrze skanalizowana siła i porywczość Mojżesza zaczyna służyć dobru, ochronie słabszych, już bez zabijania agresorów. Spotkanie przy źródle to zapowiedź nowego etapu w życiu naszego bohatera. Mojżesz przyłącza się do kapłana madianickiego i jego córek. Ten, który był pasterzem Egiptu, królewskim synem i jednym z najważniejszych ludzi w imperium teraz wypasa owce Madianitów. Żeni się z Seforą, która rodzi mu syna (Wj 2,21-22).

Ziemia Midian to dla Mojżesza bardzo ważna lekcja. Przede wszystkim lekcja surowości i pokory. Ten, któremu wydawało się, że może decydować o życiu innych i zabijać sam staje na progu śmierci i musi uciekać. Mojżesz odkrywa, że jest tylko człowiekiem, nie bogiem, jak słyszał wielekroć o faraonie. Uczy się wykorzystywać swoją siłę i porywy szlachetnego serca dla obrony słabszych, nie dla wyładowania własnego gniewu. Wreszcie uczy się być odpowiedzialnym mężem i ojcem. Służąc i pracując dla swojej własnej rodziny, zdobywa doświadczenie kluczowe dla kolejnego etapu swego życia, kiedy stanie się przewodnikiem Izraela. Etap ten zbliża się wielkimi krokami, ponieważ Bóg patrzy na cierpienie Izraelitów w Egipcie i patrzy na Mojżesza, który dojrzał już do swojej misji (Wj 2,25).

 

Powrót Ojca

Moment odpowiedni do przywołania Mojżesza z ziemi Madian nadchodzi, kiedy ten zapuszcza się ze swymi owcami daleko na pustynię, w okolice góry Horeb (Wj 3,1). Jej poszarpany masyw wznosi się majestatycznie nad okolicą. Horeb znaczy po hebrajsku „susza”, „opuszczenie”, „zniszczenie”. Czy jest to aluzja do życia naszego bohatera? Czy to obraz opuszczenia, suszy, braku życia Izraela, więdnącego w Egipcie? Obie interpretacje można wziąć pod uwagę w historii Mojżesza. Horeb to także góra świadectwa, której inna nazwa w tradycji to Synaj.

W historii opuszczonego i więdnącego Mojżesza ma się za chwilę ukazać Bóg. Czy to przypadek, że Mojżesz znalazł się pod Jego górą? Czy przyprowadził go tu sam Pan? Szyk zdania, którym zaczyna się rozdział trzeci Księgi Wyjścia sugeruje dwie rzeczy. Po pierwsze, pobyt Mojżesza w ziemi Midian był niezwykle cenną lekcją, ale to zaledwie wstęp do historii, która właśnie się rozpoczyna. Po drugie – Mojżesz pasący owce teścia już niedługo podejmie się swojej właściwej misji, stanie się pasterzem Izraela. Wreszcie najważniejsze: wraca Ojciec, który postanowił się o niego upomnieć.

 

 

Bóg wybiera tyleż proste, co niezwykłe zjawisko, objawiając się Mojżeszowi. Ukazuje mu się w krzewie, który płonie, ale nie spala się (Wj 3,2). Do zjawisk samoistnych zapaleń krzewów dochodzi czasem w gorących warunkach pustynnych. Bóg objawia się poprzez fenomen natury i w ten sam sposób będzie wybawiał Izraela, spuszczając na Egipt plagi. Ważne, że znak pojawia się w miejscu i czasie, które dokładnie zaplanował Bóg. Ogień, który widzi Mojżesz „nie pożera krzewu” zapraszając do zbliżenia się do niego. To obraz siły, która nie musi niszczyć. Natura Boga, którego objawienie się nie niszczy tego, co słabe, ludzkie, materialne. To także biblijny znak sądu, który Bóg szykuje nad Egiptem i jego Bogami (Iz 53,6).

Nawet do przyjaznego ognia Bożej obecności nie można się jednak zbliżać bez szacunku, ponieważ grozi to śmiercią. Przekonali się o tym nawet kapłani, synowie Aarona (Kpł 10,2). Mojżesz słyszy zatem ostrzeżenie, aby zdjął sandały, ponieważ ziemia, na której stoi jest święta (Wj 3,5). Gest, do którego zaprasza go Bóg jest bardzo wymowny. Sandał mógł oznaczać czyjeś prawo własności, siłę (Ps 60,10; 108,10), prawo do zaślubin (Pwt 25,9; Rt 4,7), godność – niewolnicy chodzili boso. Mojżesz ma stanąć przed Bogiem w pozycji sługi. Ten, który jest mocnym i gwałtownym mężczyzną, ma oddać swoją siłę na Bożą służbę. Równocześnie ze sceny tej dowiadujemy się, że Pan nie tylko widzi Mojżesza. On także zna go i woła po imieniu. Skąd zna imię Mojżesza? Czy jest jego ojcem? Co robił do tej pory? Przygotowywał swój powrót? Jeśli sam powrót jest zaskakujący, to równie niezwykła jest misja, jaką otrzymuje od Boga Mojżesz.

 

Misja mężczyzny

Zanim Bóg wyjawi Mojżeszowi misję, najpierw daje mu do zrozumienia, że przez cały czas był obecny w życiu swojego narodu. Nie ukrył się wygodnie w swojej doskonałości, lecz trwał blisko, patrzył i napatrzył się na ich cierpienia. Bóg ma już dość (Wj 3,7). Poznał uciemiężenie swojego ludu i nie chodzi tu o wiadomości, które ma na ten temat. Bóg uczestniczył w życiu swojego ludu przeżywając razem z nim jego upokorzenie. Teraz już dość. Schodzi (waered) (Wj 3,8), a właściwie, spada z góry (Iz 55,10), rzuca się jak wojsko do bitwy (1Sa 30,24), aby walczyć o swój lud. Chce go wyrwać z ręki Egipcjan, porwać ze sobą i zanieść w bezpieczne miejsce (Sdz 11,26; 2 Sa 23,12). Do czego jednak potrzebny jest Mojżesz?

Lekah eszlaheka – idź, posyłam cię, mówi do niego Pan – wyprowadź mój lud (Wj 3,10). Jeśli do tej pory było niezwykle, to teraz robi się wprost fantastycznie. Co znaczy wyprowadzić Izraela z Egiptu? Znaczy rzucić wyzwanie najpotężniejszemu władcy ówczesnego świata, Ramzesowi II zwanemu Wielkim. Znaczy zamienić niewolników w karną armię. Wreszcie znaczy pokonać armią niewolników armię egipską. Zadanie przekracza nie tylko siły ale i wyobraźnię Mojżesza, przekracza ludzkie siły. Mojżesz słusznie zatem wyraża swoje wątpliwości: „Kimże jestem, bym miał iść do faraona i wyprowadzić Izraelitów z Egiptu?” (Wj 3,11). We fragmencie Wj 3–6 Mojżesz aż ośmiokrotnie wyrazi swoje powątpiewanie w sens Bożej misji. Na każdą z tych wątpliwości Pan będzie cierpliwie odpowiadał (Wj 3,11.13; 4,1.10.13; 5,22-23; 6,12.30).

Mojżesz wątpi w swoje kwalifikacje. Ma za sobą długą historię złamanego życia. Bóg chce jednak, aby to wszystko za sobą zostawił. Mojżesz może wyzbył się już części swojej pychy i arogancji, ale wciąż myśli po ludzku. Wciąż wydaje mu się, że wyprowadzi lud swoimi siłami, talentem i pozycją. Bóg koryguje tę postawę wskazując na swoją obecność i działanie w historii Mojżesza. Ja będę z Tobą. Nie siłą Mojżesza dokona się wyzwolenie z Egiptu. Ehjeh eleka – będę z Tobą – i objawia mu swoje imię (Wj 3,12-14). „Jestem, który jestem” to objawienie i zapewnienie. Zawsze byłem, jestem i będę z Izraelem; zawsze byłem, jestem i będę z tobą. Nie może nam się nie udać.

 

Dojrzały mężczyzna

Mojżesz dojrzał wreszcie do podjęcia swojej życiowej misji. Za chwilę zrobi to, do czego wzywa go Bóg i stanie na czele Izraela. Wraz z nim i w nim dojrzewa mężczyzna. Syn bez ojca, odkrywa swego Ojca w Bogu. Dopiero powrót tego Ojca pozwolił mu poznać swoją prawdziwą tożsamość i dał mu siłę do wypełnienia życiowej misji. Do tego momentu prowadził Mojżesza jego niedoskonały ziemski ojciec i odważne kobiety, które Bóg postawił na jego drodze. One są dla mężczyzny motywacją; ich miłość objawia miłość Boga.

W procesie dojrzewania Mojżesz musiał nauczyć się używać swojej siły i porywczości dla dobra i ochrony drugiego, nie dla zadawania bólu i cierpienia. Uczył się troski i odpowiedzialności za innych poprzez troskę i miłość wobec swojej rodziny. Odkrył wreszcie, że przy jego boku stoi Ktoś, kto sprawia, że nie ma misji niemożliwych. Oddał swoją siłę na służbę Bogu. I był to zaledwie początek fascynującej drogi Mojżesza, drogi dojrzewania mężczyzny.

 

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


🔷 POSŁUCHAJ PODCASTU TEOLOGIA TOLKIENA:



 

 

ks. Marcin Kowalski

ks. Marcin Kowalski

prezbiter diecezji kieleckiej, doktor nauk biblijnych, doktorat obronił na Papieskim Instytucie Biblijnym w Rzymie, wykładowca Pisma Świętego w Wyższym Seminarium Duchownym w Kielcach oraz w Lublinie, adiunkt przy katedrze Teologii Biblijnej i Proforystyki w Instytucie Nauk Biblijnych KUL, redaktor naczelny kwartalnika biblijnego The Biblical Annals, sekretarz Stowarzyszenia Biblistów Polskich III kadencji. Jego pasją naukową i duszpasterską jest Biblia, w szczególności listy św. Pawła. Moderator Dzieła Biblijnego, autor scenariuszy i prowadzący programy telewizyjne i radiowe, współpracownik Stacji 7 i współtwórca cyklu Jutro Niedziela.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >
Share via