fot. Stacja7, jagoopeppermint/Instagram.com

Czy Bible Journaling to dobra praktyka rozważania Słowa Bożego? Odpowiada ks. Marcin Kowalski

Bible Journaling od lat zyskuje popularność. Może stać się nowym hobby, aby Słowo Boże przeradzać w piękne, kolorowe obrazy. Czy rozważając Pismo Święte w ten sposób istnieje ryzyko, że forma przerośnie treść? Na te i inne pytania w rozmowie ze Stacją7 odpowiedział ks. prof. Marcin Kowalski.

Reklama

Bible Journaling to twórczy sposób wyrażania i dokumentowania tego, co mówi Pan Bóg w Piśmie Świętym. Inaczej tę praktykę rozważania Słowa Bożego nazywamy dziennikiem biblijnym. To tworzenie własnej historii opartej o tę, którą możemy znaleźć w Piśmie Świętym. Na jednej ze stron czytamy, że Bible Journaling swoje korzenie właściwie ma już u zarania chrześcijaństwa, czy chociażby w średniowieczu, gdy mnisi ozdabiali litery i marginesy przepisując księgi Pisma Świętego. Czy faktycznie można tutaj dostrzec jakieś podobieństwo?

Dziennik biblijny to metoda znana przede wszystkim za granicą, ale w Polsce zyskuje coraz większą popularność. Jak na technikę Bible Journaling spojrzy biblista, członek Papieskiej Komisji Biblijnej i współautor cyklu „Jutro Niedziela”, ks. Marcin Kowalski?

Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez Alina K (@catholic_journaling_bible)

Reklama
Reklama

Katarzyna Wysocka: Obserwujemy, że nasze społeczeństwo zmierza do kultury obrazkowej. Mniej czytamy, a więcej przyswajamy właśnie dzięki obrazkom, rysunkom, grafikom. Czy praktyka Bible Journaling może pomóc w przyswajaniu słów Pisma Świętego? Czy to dobry trop, by lepiej przyswajać Słowo Boże?

Ks. Marcin Kowalski: Myślę, że do pewnego stopnia tak, ponieważ praktyka Bible Journaling wiążę się z prostymi, ale skutecznymi technikami zapamiętywania, czy też uczenia się, jakie stosujemy bądź stosowaliśmy jako studenci, uczniowie. Być może wciąż wykorzystujemy je czytając teksty, zakreślając w nich róże treści kolorami, podkreślając to, co dla nas najistotniejsze. Można także notować na marginesie istotne słowa albo fakty, które powinniśmy zapamiętać. Bible Journlaing opiera się o proste techniki uczenia się, zapamiętywania, czytania ze zrozumieniem, które naturalnie stosujemy. W tym sensie może on pomóc nam wniknąć głębiej w treść tekstów biblijnych, znaleźć tam coś dla siebie. Rozumiem to tak, że podczas praktyki podkreśla się nie tylko trudne słowa, ale przede wszystkim te, które w szczególny sposób do nas przemawiają czy spotykają nas w kontekście życiowym, egzystencjalnym, emocjonalnym.

Pamiętam, że jako student, kleryk w seminarium, sam korzystałem z prostych technik uczenia się, zakreślania, kiedy musieliśmy zdawać całe księgi biblijne i uczyć się ich treści. Wtedy wyróżnianie tego, co najważniejsze, podkreślenie jakiejś daty albo postaci historycznej, które sobie notowaliśmy i tłumaczyliśmy z czym się wiązała na marginesie, było nam potrzebne i pomagało zdać testy, które profesorowie organizowali na wykładach biblijnych. Z tego wynika, że zapewne każdy z nas spotkał się przynamniej z częścią tej techniki w trakcie swojego procesu studiowania. Pytanie brzmi, czy odniósł bądź odnosi ją do Pisma Świętego.

Reklama
Reklama

A czy obrazując Słowo Boże za pomocą pisaków, mazaków i naklejek, nie pojawia się ryzyko, że to, co Bóg do nas mówi zejdzie na drugi plan? A to, aby mieć piękny biblijny pamiętnik będzie dla nas istotniejsze? Forma przerośnie treść?

Zawsze jest takie niebezpieczeństwo, w którym forma może przerosnąć treść. Natomiast wszystko zależy od naszego wykorzystania tej metody i naszego podejścia do słowa Bożego. W tekstach autorstwa blogerów, którzy dzielą się taką metodą czytania, uderza mnie bardzo pozytywnie to, że praktykę Bible Journalingu rozpoczynają oni od ucałowania Pisma Świętego oraz od modlitwy. Uświadamiają sobie wówczas, że stają w obecności samego Pana Boga i Słowa, które przekracza nasze ludzkie pojęcie. Ta świadomość bardzo pomaga przyjąć Słowo jako Słowo Boże. W przypadkach, w których zapoznawałem się z Bible Journalingiem odkryłem wiele szacunku do Słowa Bożego i postawy stricte modlitewnej, co na pewno wyklucza nadużywanie tego Słowa.

Oczywiście skupienie się na jednym słowie, czy wyrwanie go z kontekstu to groźba, której ulegamy także bez Bible Journalingu, choćby czytając Biblię tradycyjnymi metodami, czy słuchając go w kościele. Właśnie dlatego potrzeba wrócić do szerszego kontekstu, sięgnąć po książkę, jakiś komentarz, poczytać coś więcej na temat danego fragmentu, który może być dla nas niezrozumiały. Wtedy niewątpliwie umieścimy go we właściwym kontekście i zrozumiemy z niego znacznie więcej.

Reklama

Sama technika kreatywnego rozważania Słowa Bożego nie stwarza zagrożenia dla naszego czytania Pisma Świętego, wręcz przeciwnie. Myślę, że pomaga wydobyć to, co nas uderza, dotyka bezpośrednio. Zresztą w wypowiedziach blogerów, którzy stosują tę technikę odkryłem (zresztą z ogromnym zadowoleniem i podziwem dla nich), że sięgają oni także do komentarzy, opracowań, które pomagają otrzymać całościowy obraz tekstu, który do nich bardzo osobiście przemawia.

Jak korzystać z takich narzędzi? Czy istnieje ryzyko, że mimo użycia różnych komentarzy wyczytamy w Słowie to, co chcemy wyczytać, a nie to, co w rzeczywistości oznacza dane Słowo?

Są tak zwane narzędzia obiektywizujące – pozwalające nam wrócić do tego sensu, który nazywamy oryginalnym, czy też dosłownym, literalnym. Jest on swego rodzaju punktem wyjścia do sensu egzystencjalnego, życiowego. Kościół bardzo mocno podkreśla znaczenie sensu literalnego w każdym czytaniu Pisma Świętego – nie tylko w tym naukowym, ale także tym, który jest przeznaczony dla naszego pożytku duchowego. Powinniśmy wychodzić od sensu dosłownego, a to oznacza powrót do czasów, w których Pismo Święte zostało napisane, skorzystanie z narzędzi, które wytłumaczą nam terminy w ich oryginalnym znaczeniu, czy to hebrajskim, czy greckim, a także powrót do oryginalnych autorów, którymi posłużył się Pan Bóg, by przekazać swoje Słowo.

Niezwykłość Biblii polega na tym (w porównaniu z inną literaturą), że jest to słowo historyczne, zapisujące to, w jaki sposób Bóg wszedł w ludzką historię i przemówił właśnie w tym konkretnym kontekście historycznym. Dlatego dotarcie do oryginalnego Słowa Bożego jest dla nas szalenie ważne.

Istotnym jest, by swoje rozważanie na temat Słowa Bożego oprzeć nie tylko na tym, co Ono mówi do mnie, ale przede wszystkim na tym, co Ono mówi samo w sobie. Orędzie, które ja wyciągam z Pisma Świętego, może być bardzo subiektywne. Poprawnie oceniamy je na podstawie tego, co w tym oryginalnym sensie Bóg przekazał autorom natchnionym i co oni za pomocą swojego charyzmatu, czy z pomocą Ducha Świętego nam przekazali.

A czy Ksiądz Profesor miałby jakieś rady dla wszystkich tych, którzy zapragną spróbować Bible Journalingu? Na co uważać, a co warto wiedzieć przed rozpoczęciem tej praktyki, by była ona faktycznie dobrą techniką rozważania Słowa Bożego?

Ja sam praktykowałem technikę Bible Journalingu – jeśli można tak powiedzieć. W czasach, kiedy czytałem Słowo Boże studiując, stosowałem proste podkreślenia, pisałem daty, w których Pan Bóg przemówił do mnie szczególnie swoim danym Słowem. W mojej starej Biblii, której używałem jako kleryk, jest mnóstwo podkreślonych słów, fragmentów. Zachęcam do takich prostych kroków na początku. Do tego, aby uczynić Biblię rzeczywiście naszą – żeby notować sobie w niej, bądź w notatniku wszystkie fragmenty, kiedy faktycznie Słowo Boże było dla nas odpowiedzią na życiowe potrzeby, rozterki i co z tego Słowa wyprowadziliśmy.

Dla wszystkich tych, którzy dysponują talentami artystycznymi Bible Journaling może być okazją do tego, aby stworzyć grafikę ilustrującą to doświadczenie. Szalenie ważne jest to, aby wciąż ten tekst traktować jako prawdziwe Słowo Boże, zatem z ogromnym szacunkiem. I za każdym razem, kiedy nie do końca jasnym jest to, co dany tekst mówi, polecam bardzo serdecznie, aby sięgnąć do komentarzy, komentarzy historycznych, słowników teologicznych. W przypadku Słowa Bożego na niedzielę, warto zapoznać się z lekturą „Jutro Niedzieli”. Mamy mnóstwo narzędzi, które umożliwią głębsze poznanie kontekstu Słowa Bożego zarówno dla początkujących, jak i bardziej zaawansowanych, z których można korzystać. Ale najważniejsze, by do Pisma Świętego odnosić się zawsze z szacunkiem, a także by nie zapominać o podejściu stricte modlitewnym.

Wspomniał Ksiądz Profesor, że Bible Journaling może być formą modlitwy. Czy faktycznie może tak być, nie jest to żadne nadużycie?

Zdecydowanie nie jest to żadne nadużycie. Właściwie moje notatki w Piśmie Świętym rodziły się nie tylko z potrzeby wykładowej, ale także przede wszystkim z potrzeby modlitwy. Wszystkie marginalia, które sobie notowałem – daty, wydarzenia, cytaty, były dla mnie doświadczeniem stricte modlitewnym. Zdaje się, że taki obraz dominuje wśród tych, którzy korzystają z tej metody. To wynika z moich doświadczeń tych blogerów, z którymi miałem okazję się zapoznać przez ich wpisy na blogach, czy stronach internetowych. To czytanie Pisma Świętego bardzo modlitewne, egzystencjalne, emocjonalne, odnoszące to Słowo do siebie, a przecież o to właśnie w czytaniu Biblii chodzi!

Czy byłoby dobrze, gdyby technika Bible Journaling zastąpiła tradycyjne formy czytania Pisma Świętego. A może lepiej, żeby te dwie przestrzenie szły ze sobą w parze?

Zdecydowanie najlepiej byłoby, gdyby te dwie przestrzenie szły ze sobą w parze. Bible Journaling to z pewnością nie jest metoda dla wszystkich. Nie wszyscy są utalentowani graficznie, a ta technika wiąże się z grafikami i rysunkami. Bezwzględnie tych metod tradycyjnych potrzebujemy, a nawet powinny one przeważać w naszych codziennych praktykach. To te praktyki, które Kościół podaje od wieków jako sprawdzone, takie jak lectio divina – lectio, meditatio, oratio i contemplatio. Właśnie one stanowią podstawę do Bible Journalingu.

To głębokie czytanie Słowa Bożego na poziomie literalnym, dosłownym, czyli lectio. Następnie odpowiadanie na pytanie: co to Słowo mówi do mnie, czyli meditatio, a w dalszym ciągu moja odpowiedź na to Słowo Boże, czyli contemplatio. Te techniki wciąż pozostaną podstawowym podejściem osób wierzących do Słowa Bożego. W ten sposób czytamy je i słuchamy na liturgii, w ten sposób uczymy się Go na wykładach z teologii. Zatem Bible Journaling może służyć jako pomóc w zapamiętywaniu Słowa Bożego i jego przyswajaniu. Natomiast przy czytaniu Pisma Świętego powinny przeważać te metody sprawdzone i uświęcone przez wieki, które praktykujemy w Kościele.

Ostateczne starcie. Czy mówi ksiądz prof. Bible Journaling – tak, czy stanowcze – nie? Warto spróbować? Czy lepiej być ostrożnym?

Oczywiście warto. Każdy, kto chce czytać głębiej Pismo Święte, znaleźć tam także Słowo dla siebie – może, a nawet powinien próbować tych metod, które mu w tym pomogą. Nie ma tu żadnych ograniczeń. Zachęcam jednak, aby zapoznać się z całą paletą metod czytania Pisma Świętego, o których mówią dokumenty i tradycja Kościoła. To podstawowe techniki, które zdecydowanie są podstawą dla naszego kontaktu ze Słowem Bożym. Natomiast Bible Journaling może być dla nich bardzo dobrym dopełnieniem.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę