Powróćmy do spowiedzi i przywróćmy należne jej miejsce

„Powróćmy do spowiedzi, przywróćmy temu sakramentowi miejsce, na jakie zasługuje w życiu i w duszpasterstwie!” – zaapelował Ojciec Święty podczas nabożeństwa pojednania w Watykanie. W trakcie nabożeństwa Franciszek sam również przystąpił do spowiedzi.

Polub nas na Facebooku!

Nabożeństwo odbyło się  w bazylice watykańskiej podobnie, jak wielu w kościołach na całym świecie w związku z inicjatywą „24 godziny dla Pana”. Przed pięciu laty zaproponował ją właśnie Papież Franciszek, aby powoli, bez pośpiechu zatrzymać się, by podjąć refleksję nad swoim życiem i spotkać się z Panem Bogiem.

Oto tekst papieskiej homilii w tłumaczeniu na język polski:

„Dwoje pozostało: nieszczęśliwa i miłosierdzie” (In Joh 33,5). W ten sposób św. Augustyn ukazuje zakończenie Ewangelii, którą przed chwilą usłyszeliśmy. Odeszli ci, którzy przybyli, żeby ukamienować kobietę lub oskarżyć Jezusa odnośnie do Prawa. Odeszli, nie interesowali się niczym więcej. Natomiast Jezus pozostał. Pozostał, ponieważ trwa nadal to, co jest cenne w jego oczach: ta kobieta, ta osoba. Dla niego ważniejszy od grzechu jest grzesznik. Ja, ty, każdy z nas w sercu Boga jesteśmy ważniejsi: ważniejsi niż błędy, reguły, osądy i nasze upadki. Prośmy o łaskę podobnego spojrzenia jak spojrzenie Jezusa, prośmy o chrześcijańskie ujęcie życia, gdzie przed grzechem widzimy z miłością grzesznika, przed błędem człowieka błądzącego, osobę przed jej historią.

„Dwoje pozostało: nieszczęśliwa i miłosierdzie”. Dla Jezusa ta kobieta przyłapana na cudzołóstwie nie stanowi paragrafu Prawa, ale konkretną sytuację, w którą trzeba się zaangażować. Dlatego pozostaje z kobietą, stojąc niemal cały czas w milczeniu. W międzyczasie dwukrotnie wykonuje tajemniczy gest: pisze palcem po ziemi (J 8, 6, 8). Nie wiemy, co napisał, a może nie jest to najważniejsze: uwaga Ewangelii jest bowiem skupiona na fakcie, że Pan pisze. Przychodzi na myśl wydarzenie na Synaju, gdy Bóg napisał tablice Prawa swoim palcem (por. Wj 31,18), właśnie tak jak czyni to Jezus. Następnie Bóg, przez proroków, obiecał, że już nie będzie pisał na kamiennych tablicach, ale bezpośrednio na sercach (por. Jr 31,33), na tablicach naszych serc (por. 2 Kor 3, 3). Wraz z Jezusem, wcielonym miłosierdziem Bożym, nadszedł czas, aby pisać w sercu człowieka, aby dać pewną nadzieję ludzkiej nędzy: by dać nie tyle prawa zewnętrzne, które często sprawiają dystans między Bogiem a człowiekiem, ale prawo Ducha, który wkracza do serca i je uwalnia. Tak się dzieje w przypadku tej kobiety, która spotyka Jezusa i powraca do życia. A idzie, by już więcej nie grzeszyć (por. J 8, 11). To Jezus, mocą Ducha Świętego, uwalnia nas od zła, jakie mamy w sobie, od grzechu, który Prawo mogłoby utrudnić, ale nie usunąć.

A jednak zło jest silne, ma uwodzicielską moc: pociąga, urzeka. Aby oderwać się od niego, nie wystarczą nasze starania, potrzebujemy większej miłości. Bez Boga nie można przezwyciężyć zła: tylko Jego miłość podnosi wewnętrznie, tylko jego czułość wlana w serce czyni człowieka wolnym. Jeśli chcemy wyzwolenia od zła, to trzeba uczynić miejsce dla Panu, który przebacza i uzdrawia. A czyni to przede wszystkim poprzez sakrament, który będziemy celebrować. Spowiedź jest przejściem od nędzy do miłosierdzia, jest pismem Boga na sercu. Odczytujemy tam za każdym razem, że jesteśmy cenni w oczach Boga, że On jest Ojcem i kocha nas bardziej, niż my miłujemy samych siebie.

„Dwoje pozostało: nieszczęśliwa i miłosierdzie”. Tylko oni. Ileż razy czujemy się samotni i gubimy wątek życia. Ileż razy nie wiemy, jak zacząć od nowa, uciśnieni trudem, by zaakceptować samych siebie. Musimy zacząć od nowa, ale nie wiemy skąd. Chrześcijanin rodzi się z przebaczeniem, jakie otrzymuje w Chrzcie św. I z tego miejsca się odradza: z zadziwiającego przebaczenia Boga, z Jego miłosierdzia, które przywraca nam zdrowie. Tylko otrzymawszy przebaczenie możemy zacząć na nowo odświeżeni, doświadczywszy radości bycia naprawdę miłowanymi przez Ojca. Jedynie poprzez przebaczenie Boga zachodzą w nas rzecz naprawdę nowe. Posłuchajmy raz jeszcze zdania, które Pan powiedział nam dzisiaj przez proroka Izajasza: „Oto Ja dokonuję nowej rzeczy” (Iz 43,19). Przebaczenie daje nam nowy początek, czyni nas nowymi stworzeniami, sprawia, że namacalnie dotykamy nowego życia. Boże przebaczenie nie jest fotokopią, która powiela się takie samo za każdym pójściem do konfesjonału. Otrzymanie przebaczenia grzechów za pośrednictwem kapłana jest doświadczeniem nieustannie nowym, oryginalnym i niepowtarzalnym. Sprawia, że przechodzimy od bycia samotnymi z naszymi nędzami i oskarżycielami, jak kobieta z Ewangelii, do bycia pocieszonymi i wspieranymi przez Pana, który sprawia, że zaczynamy na nowo.

„Dwoje pozostało: nieszczęśliwa i miłosierdzie”. Co uczynić, aby polubić miłosierdzie, pokonać strach przed spowiedzią? Przyjmijmy raz jeszcze zaproszenie Izajasza: „Czy tego nie pojmujecie?” (Iz 43,19). Trzeba zdać sobie sprawę z Bożego przebaczenia. To ważne. Dobrze, by po spowiedzi pozostać, jak ta kobieta, ze wzrokiem utkwionym w Jezusa, który właśnie nas wyzwolił: już nie w naszych niedolach, ale w Jego miłosierdziu. Spójrz na krzyż i powiedz z zadziwieniem: „Tam właśnie skończyły się moje grzechy. Wziąłeś je na siebie. Nie wskazałeś na mnie palcem, otworzyłeś mi swoje ramiona i znowu mi przebaczyłeś”. Ważne jest upamiętnienie Bożego przebaczenia, pamiętanie o Jego czułości, zasmakowanie na nowo doświadczonego pokoju i wolności. To jest bowiem istotą spowiedzi: nie wyznane przez nas grzechy, ale Boża miłość, którą otrzymujemy i której zawsze potrzebujemy. Może nas najść jeszcze wątpliwość: „spowiedź niczemu nie służy, zawsze popełniam te same grzechy”. Ale Pan nas zna, wie, że walka wewnętrzna jest trudna, że jesteśmy słabi i skłonni do upadku, często powracamy do czynienia zła. I proponuje nam, abyśmy powracali na nowo do czynienia dobra, prosząc o miłosierdzie. To On nas podniesie i uczyni nowymi stworzeniami. Powróćmy do spowiedzi, przywróćmy temu sakramentowi miejsce, na jakie zasługuje w życiu i w duszpasterstwie!

„Dwoje pozostało: nieszczęśliwa i miłosierdzie”. Dzisiaj także i my przeżywamy w spowiedzi to spotkanie zbawcze: my, z naszymi niedolami i naszym grzechem; Pan, który nas zna, kocha nas i uwalnia od zła. Wejdźmy w to spotkanie, prosząc o łaskę odkrycia go na nowo.

KAI/ad

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Jutro Franciszek leci do Maroka

Dzisiaj rano Ojciec Święty udał się do bazyliki Santa Maria Maggiore i zawierzył Maryi - Salus Populi Romani swoją podróż apostolską do Maroka. Wyrusza w nią już jutro rano.

Polub nas na Facebooku!

Dzisiejsza wizyta Franciszka w bazylice Santa Maria Maggiore była siedemdziesiątą pierwszą od początku pontyfikatu, a piątą w roku bieżącym. Podczas swoich 28 podróży zagranicznych (w tym rozpoczynającej się jutro pielgrzymki do Maroka) Ojciec Święty odwiedził 40 państw, w tym 9 w których większość stanowią muzułmanie.

– Krótka czasowo, ale bardzo ważna – tak określił tę podróż Alessandro Gisotti dyrektor biura prasowego Watykanu. Jego zdaniem ta pielgrzymka będzie kontynuacją papieskiej podróży na Półwysep Arabski w lutym. W rozmowie z dziennikarzami 27 marca w Watykanie Alessandro Gisotti podkreślił też, że najważniejszymi tematami spotkań papieża w Maroku będą dialog międzyreligijny, migracja i umocnienie miejscowych katolików.

Nie jest „przypadkiem”, że wkrótce po historycznym oświadczeniu z Abu Zabi na temat braterstwa między muzułmanami i chrześcijanami, Franciszek odwiedza teraz kolejny kraj muzułmański. Można z tego wysondować, „jak konkretnie rozwija się dialog między chrześcijanami i muzułmanami”, stwierdził Gisotti przed papieską podróżą, która przebiegać będzie pod hasłem „Sługa Ewangelii”.W liczącym około 34 milionów mieszkańców Maroku większość – bo około 99 procent – stanowią wyznawcy sunnickiego islamu. Ogólną liczbę katolików Watykan oblicza na około 23 tysiące. W kraju są tylko dwie diecezje katolickie: Rabat i Tanger, w 35 parafiach opiekę duszpasterską sprawuje około 50 księży.

Franciszek przybędzie 30 marca do stolicy Maroka, Rabatu. Bezpośrednio po przylocie w godzinach popołudniowych wygłosi na esplanadzie meczetu Hasana swoje pierwsze przemówienie do narodu marokańskiego, przedstawicieli rządu, społeczeństwa oraz korpusu dyplomatycznego. Dopiero po tym złoży wizytę kurtuazyjną u goszczącego go króla Mohameda VI. 55-letni monarcha jest głową państwa i zwierzchnikiem religijnym w Maroku od 1999 roku. Przyjmie Franciszka w swoim pałacu królewskim w Rabacie. Następnie papież odwiedzi szkolę imamów.

Ostatnim punktem pierwszego dnia papieskiej wizyty będzie spotkanie z migrantami w ośrodku Caritas w Rabacie. Wobec coraz większego odwracania się Europy od migrantów, Maroko z kraju tranzytowego stało się krajem docelowym dla wielu z nich, zwłaszcza z Afryki Subsaharyjskiej.

Według szacunków Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji (IOM) 80 tys. z nich przez pewien czas przebywa w Maroku; jest wśród nich wielu małoletnich bez opieki. W 2018 r. wyjechało do Europy z Maroka więcej migrantów niż z Libii. Było wśród nich wielu Marokańczyków, którzy zatrzymali się we Francji.

Pierwszym papieżem, który odwiedził Maroko, był przed 34 laty św. Jan Paweł II. Wygłosił on w Casablance historyczne przemówienie do młodzieży muzułmańskiej, którego wysłuchało wówczas 80 tys. młodych ludzi.

KAI/ad

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Copy link
Powered by Social Snap