video-jav.net

Papież wzywa do modlitwy za biskupów

– Nie można zaprowadzić w Kościele ładu, bez służebnej postawy biskupów, niezbędnej dla jego rozwoju – powiedział papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W swojej homilii Ojciec Święty skoncentrował się na pierwszym czytaniu dzisiejszej liturgii (Tt 1,1-9), w którym Apostoł kreśli sylwetkę przełożonego Kościoła.

Polub nas na Facebooku!

Na wstępie Franciszek zauważył, że u początków był zarówno zapał jak i nieład, ale dzięki mocy Ducha Świętego dokonały się rzeczy godne podziwu, jakimi jest uporządkowanie różnych problemów. Papież przypomniał, że pierwszym przejawem takiego zaprowadzania ładu był tzw. Sobór Jerozolimski, kiedy ustalono zasady obowiązujące chrześcijan pochodzących z pogaństwa.

Mówiąc o wskazaniach, które Paweł dawał udającemu się do chrześcijan Krety Tytusowi, Ojciec Święty podkreślił prymat wiary.

– Określa przede wszystkim biskupa jako włodarza Bożego, Nie jako zarządcę dóbr, władzy, układów- nie włodarzem Bożym. Zawsze musi napominać samego siebie i zastanowić się «Czy jestem Bożym włodarzem, czy też człowiekiem biznesu?». Biskup jest Bożym włodarzem, musi być nienaganny: tego samego żądał Bóg od Abrahama: «podążaj w mojej obecności i bądź nienaganny». Jest to słowo założycielskie Głowy Kościoła – zaznaczył Franciszek.

Papież podkreślił słowa św. Pawła, w których wskazywał on, że biskup ma być człowiekiem niezarozumiałym, nieskłonnym do gniewu, nieskorym do pijaństwa i awantur, niechciwym na pieniądze. – Nieszczęściem dla Kościoła jest biskup tego rodzaju, nawet gdyby miał tylko jedną z tych wad – stwierdził Ojciec Święty. Podkreślił cechy pozytywne Sługi Bożego, wymienione przez Apostoła: „gościnny, miłujący dobro, rozsądny, sprawiedliwy, pobożny, powściągliwy, przestrzegający niezawodnej wykładni nauki”.

– Widzimy jednak przede wszystkim, że biskup musi być pokorny, łagodny, sługa, a nie książę. Tak mówi słowo Boże – podkreślił Franciszek, dodając że te wymagania pojawiają się już u początków Kościoła i nie są tylko jakąś nowinką wprowadzoną przez Sobór Watykański II.

– Nie można zaprowadzić porządku w Kościele bez takiej postawy biskupów. Przed Bogiem nie liczy się to, aby być miłym, dobrze głosić kazania, ale aby być pokornymi i służyć – stwierdził papież. Przypominając postać świętego Jozafata Kuncewicza, biskupa i męczennika, patrona dzisiejszego dnia Ojciec Święty poprosił o modlitwę za biskupów, aby byli takimi, jak tego żąda św. Paweł.

Na swoim koncie na Twitterze papież poprosił wszystkich o modlitwę w intencji biskupów, pisząc „Módlmy się dzisiaj za biskupów, aby, jak prosił św. Paweł, zawsze byli pokorni, łagodni i gotowi do służby”.


KAI

Jesteśmy wezwani do bezinteresownego daru z siebie

Nasz «dar» dla Boga w modlitwie i dla innych w miłosierdziu zawsze powinien unikać rytualizmu i formalizmu, a także logiki wyrachowania i być wyrazem życzliwości - powiedział papież 11 listopada w rozważaniu przed modlitwą Anioł Pański.

Polub nas na Facebooku!

Po ich wygłoszeniu i odmówieniu modlitwy maryjnej Franciszek udzielił błogosławieństwa zgromadzonym na Placu św. Piotra a następnie wygłosił do nich kilka słów dotyczących wydarzeń bieżących i pozdrowił zebranych, wymieniając m.in. Polaków.

Oto tekst rozważań Ojca Świętego w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejszy fragment Ewangelii (por. Mk 12, 38-44) kończy serię nauk Jezusa w świątyni w Jerozolimie i uwypukla dwie przeciwstawne postaci: uczonego w Piśmie i wdowę. Pierwszy jest przedstawicielem osób ważnych, bogatych, wpływowych; druga jest reprezentantką ostatnich, ubogich, słabych. W rzeczywistości stanowczy osąd Jezusa wobec uczonych w Piśmie nie dotyczy całej tej kategorii, ale odnosi się do tych z nich, którzy afiszują się swoim statusem społecznym, szczycą się tytułem „rabbi”, czyli nauczyciela, lubią być poważani i zajmować pierwsze miejsca (por. ww. 38-39). Najgorsze jest to, że ta ich ostentacja ma przede wszystkim charakter religijny, bo „dla pozoru odprawiają długie modlitwy” (w. 40) i posługują się Bogiem, aby wzbudzić do siebie zaufanie jako obrońcy Jego Prawa. A ta postawa wyższości i próżności prowadzi ich do pogardzania tymi, którzy niewiele znaczą lub znajdują się w niekorzystnej sytuacji ekonomicznej, tak jak w przypadku wdów.

Jezus demaskuje ten wypaczony mechanizm: potępia ucisk słabych, dokonywany instrumentalnie na podstawie motywacji religijnych, jasno mówiąc, że Bóg jest po stronie ostatnich. I pragnąc, aby uczniowie dobrze zapamiętali tę lekcję, daje im żywy przykład: ukazuje pewną ubogą wdowę, której pozycja społeczna nie miała znaczenia, bo pozbawiona była męża, który mógłby bronić jej praw, i dlatego stała się łatwym łupem dla jakiegoś wierzyciela bez skrupułów. Wierzyciele ci prześladowali dłużników, by spłacili należność. Kobieta ta, która zamierzała złożyć w skarbcu świątyni dwie monety, wszystko, co jej pozostało, składała swoją ofiarę, starając się przejść niepostrzeżona, jakby się wstydząc. Ale właśnie w tej pokorze dokonała czynu o wielkim znaczeniu religijnym i duchowym. Gest ten, pełen poświęcenia nie umknął uważnemu spojrzeniu Jezusa, który – co więcej – widzi w nim wręcz blask całkowitego daru z siebie, którego chce nauczyć swoich uczniów.

Nauka, której udziela nam dziś Jezus, pomaga nam odzyskać to, co jest istotne w naszym życiu oraz sprzyja konkretnej i codziennej relacji z Bogiem.

Bracia i siostry, miary Pana różnią się od naszych. Różnie ocenia On osoby i ich gesty. Bóg mierzy nie ilość, ale jakość, bada serce i patrzy na czystość intencji. Oznacza to, że nasz „dar” dla Boga w modlitwie i dla innych w miłosierdziu zawsze powinien unikać rytualizmu i formalizmu, a także logiki wyrachowania i wyrażać bezinteresowność. Tak jak to uczynił Jezus wobec nas, zbawiając nas bezinteresownie, nie kazał nam płacić za odkupienie. Zbawił nas bezinteresownie. My także powinniśmy, czyniąc różne rzeczy, wyrażać swoją bezinteresowność.

Dlatego właśnie Jezus wskazuje tę ubogą i hojną wdowę jako wzorzec życia chrześcijańskiego, który należy naśladować. Nie znamy jej imienia, ale znamy jej serce. Spotkamy ją w niebie i z pewnością pójdziemy ją pozdrowić. To właśnie liczy się przed Bogiem. Kiedy pojawia się w nas pokusa pragnienia pokazania się i zaksięgowania naszych gestów altruizmu, gdy jesteśmy zbyt zainteresowani spojrzeniem innych, pomyślmy o tej kobiecie. To pomoże nam ogołocić się z tego, co – wybaczcie mi to słowo – kiedy zachowujemy się jak pawie, a więc co jest zbyteczne, aby przejść do tego, co jest naprawdę ważne i pozostać pokornymi.

Niech Maryja Panna, kobieta uboga, która całkowicie oddała się Bogu, wspiera nas w postanowieniu dania Panu i braciom nie czegoś z siebie, ale siebie samych w pokornej i hojnej ofierze.