video-jav.net

Papież: Pokora nie polega na uprzejmości i zamykaniu oczu na modlitwie

Na znaczenie pokory w życiu chrześcijańskim oraz konieczność przyjmowania upokorzeń, by być bardziej podobnymi do Jezusa wskazał papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W swojej homilii Ojciec Święty nawiązał do czytań liturgicznych wtorku pierwszego tygodnia Adwentu (Iz 11,1-10; Łk 10,21-24).

Polub nas na Facebooku!

Przypominając słowa proroka Izajasza Franciszek przypomniał, że każdy chrześcijanin jest jak „mała odrośl, na której spocznie duch Pana, duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pana”. Zauważył, że są to dary Ducha Świętego, prowadzące od małości odrośli do pełni Ducha.

– Trzeba być świadomym, że każdy z nas jest różdżką wyrosłą z tego korzenia, który musi wzrastać, rozwijać się mocą Ducha Świętego, aż do pełni Ducha Świętego w nas. A co byłoby zadaniem chrześcijanina? Po prostu strzeżenie odrośli, która w nas wzrasta, strzeżenie rozwoju, strzeżenie Ducha – stwierdził Ojciec Święty.

Franciszek wskazał, że chrześcijanin powinien prowadzić pokorny styl życia, podobnie jak Pan Jezus. – Potrzeba wiary i pokory, aby uwierzyć, że ta odrośl, ten mały dar dojdzie do pełni darów Ducha Świętego. Potrzeba pokory, aby uwierzyć, że Ojciec, Pan Niebios i Ziemi, jak mówi dzisiejsza Ewangelia, ukrył te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawił je prostaczkom. Pokora to być maluczkim, jak kiełek, maluczkim, który rośnie każdego dnia, maluczkim, który potrzebuje Ducha Świętego, aby iść naprzód, ku pełni swego życia – powiedział Ojciec Święty.

Franciszek zauważył, że niektórzy sądzą, iż bycie pokornym to kwestia uprzejmości, zamykania oczu na modlitwie i dodał: “Ale tak nie jest”. – Istnieje pewien znak, sygnał, jedyny: przyjmowanie upokorzeń. Pokora bez upokorzeń nie jest pokorą. Pokorny jest ten mężczyzna, ta kobieta, która jest zdolna do znoszenia upokorzeń, tak jak je znosił Pan Jezus, upokorzony, wielki poniżony – stwierdził papież. Jednocześnie przytoczył przykłady wielu świętych, którzy nie tylko przyjmowali upokorzenia, ale o nie prosili, aby upodobnić się do Jezusa.

– Niech Pan da nam tę łaskę, byśmy strzegli bycia maluczkimi w dążeniu do pełni Ducha, by nie zapomnieć o korzeniu i przyjmować upokorzenia – zakończył swoją homilię Ojciec Święty.


st (KAI) / Watykan

 

Franciszek podsumował swoją podróż do Mjanmy i Bangladeszu

Zakończonej wczoraj papieskiej podróży do Mjanmy i Bangladeszu, a zwłaszcza bolesnej kwestii mniejszości Rohindża poświęcona była konferencja prasowa papieża na pokładzie samolotu lecącego z Dhaki do Rzymu. Ojciec Święty prosił, aby pytania dziennikarzy ograniczyły się zasadniczo do tej podróży. Uczynił jednak wyjątek, by poddać w wątpliwość godziwość posiadania broni atomowej

Polub nas na Facebooku!

W centrum pytań dziennikarzy znalazła się sprawa kryzysu związanego z uchodźcami z grupy etnicznej Rohindża. Papież przypomniał, że o prawa tej mniejszości upominał się już wcześniej w Watykanie. Zaznaczył, że dla niego najważniejsze jest to, aby jego przesłanie dotarło do adresata. Dlatego w rozmowie z dowódcą sił zbrojnych Mjanmy, gen. Min Aung Hlaingiem starał się raczej wysłuchać racji, a nie „trzasnąć drzwiami przed nosem”. Wyraził zadowolenie z odbytych rozmów. Ojciec Święty wyjaśnił, że piątkowe spotkanie z przedstawicielami Rohindża rozszerzył, chcąc aby każdy mógł z nim porozmawiać. Było ono bardzo poruszające i Franciszek z największym trudem starał się ukryć łzy. Papież wyraził też uznanie dla gościnności władz Bangladeszu, biednego kraju, który przyjął 700 tys. uchodźców.

 

Dziennikarze pytali też o godziwość posiadania broni nuklearnej w aktualnej sytuacji na świecie. W tym kontekście Franciszek zaznaczył, że broń atomowa może zniszczyć całą ludzkość i postawił z kolei pytanie o możliwość uczynienia kroku wstecz, aby ocalić rodzaj ludzki i środowisko. Pytany, dlaczego Ojciec Święty, tak jak planowano wcześniej, nie połączył wizyty w Bangladeszu z wizytą w Indiach papież wskazał na przeciągające się negocjacje z Delhi i wyraził nadzieję, że jeśli dożyje, będzie mógł odwiedzić ten kraj w roku 2018.

 

Kolejne pytanie dotyczyło przeciwstawiania przez niektóre osoby dialogu międzyreligijnego ewangelizacji. Franciszek podkreślił, że ewangelizacja nie jest prozelityzmem, ale świadectwem życia i szacunkiem okazywanym drugiej osobie.

 

Ostatnie pytanie dotyczyło perspektyw relacji z Chinami i możliwości wizyty w tym kraju. Ojciec Święty zapewnił, że wizyta w Chinach nie będzie miała miejsca w najbliższym czasie, że w negocjacjach trzeba wielkiej cierpliwości i delikatności. „Bramy serca są otwarte i myślę, że podróż do Chin była by pożyteczna dla wszystkich. Chętnie odwiedziłbym ten kraj” – powiedział papież.


st (KAI) / Watykan

Katolicka Agencja Informacyjna