Papież o godności kobiet w uroczystość Bożej Rodzicielki

Kobiety są źródłami życia. Jednakże są nieustannie poniżane, bite, gwałcone, nakłaniane do prostytucji i usunięcia życia, które noszą w swym łonie. Każda przemoc zadana kobiecie jest zbezczeszczeniem Boga, zrodzonego z niewiasty - powiedział papież w homilii na Nowy Rok 2020.

Polub nas na Facebooku!

Podkreślając, że to z ciała kobiety przyszło dla ludzkości zbawienie zauważył, że po tym, jak traktujemy ciało kobiety, rozpoznajemy nasz poziom człowieczeństwa. -Ileż razy ciało kobiety jest poświęcane na bezbożnych ołtarzach reklamy, dochodów, pornografii, wyzyskiwane jako obszar do użycia. Trzeba je wyzwolić od konsumpcjonizmu, trzeba je szanować i czcić – podkreślił Franciszek.

Papież przewodniczył Mszy św. w bazylice św. Piotra w Watykanie z okazji uroczystości Świętej Bożej Rodzicielki Maryi.

Oto pełny tekst wygłoszonej przez Franciszka homilii:

„Gdy nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z Niewiasty” (Ga 4, 4). Zrodzony z niewiasty: oto jak przyszedł Jezus. Nie pojawił się w świecie jako dorosły ale, jak nam powiedziała Ewangelia, został „poczęty w łonie” (Łk 2, 21): tam przyjął nasze człowieczeństwo, dzień po dniu, miesiąc po miesiącu. W łonie niewiasty Bóg i ludzkość zjednoczyły się ze sobą, aby nigdy więcej nie rozstawać się ze sobą: także teraz, w niebie, Jezus żyje w ciele, które przyjął w łonie matki. W Bogu jest nasze ludzkie ciało!

Pierwszego dnia roku obchodzimy te zaślubiny Boga z człowiekiem, które rozpoczęty się w łonie niewiasty. W Bogu zawsze będzie nasze człowieczeństwo, a Maryja na zawsze będzie Matką Boga. A niewiasta jest matką, to istotne. To z niej, niewiasty wzeszło zbawienie, a zatem nie ma zbawienia bez niewiasty. Tam Bóg złączył się z nami i jeśli chcemy zjednoczyć się z Nim, trzeba przejść tą samą drogą: przez Maryję, niewiastę i matkę. Zacznijmy zatem rok pod znakiem Matki Bożej, Niewiasty, która utkała człowieczeństwo Boga. Jeśli chcemy splatać człowieczeństwem wątki naszych dni, musimy zacząć od Niewiasty.

Zrodzony z niewiasty. Odrodzenie ludzkości rozpoczęło się od niewiasty. Kobiety są źródłami życia. Jednakże są nieustannie poniżane, bite, gwałcone, nakłaniane do prostytucji i usunięcia życia, które noszą w swym łonie. Każda przemoc zadana kobiecie jest zbezczeszczeniem Boga, zrodzonego z niewiasty. Z ciała kobiety przyszło dla ludzkości zbawienie: po tym, jak traktujemy ciało kobiety, rozpoznajemy nasz poziom człowieczeństwa. Ileż razy ciało kobiety jest poświęcane na bezbożnych ołtarzach reklamy, dochodów, pornografii, wyzyskiwane jako obszar do użycia. Trzeba je wyzwolić od konsumpcjonizmu, trzeba je szanować i czcić. Jest ono najszlachetniejszym ciałem świata, poczęło i zrodziło Miłość, która nas zbawiła! Dzisiaj upokarzane jest również macierzyństwo, ponieważ jedynym wzrostem, będącym przedmiotem zainteresowania jest wzrost gospodarczy. Są matki, ryzykujące trudne do pokonania podróże, by desperacko próbować dać owocowi swego łona lepszą przyszłość, a są uznawane za zbędne przez ludzi mających pełny brzuch i mnóstwo rzezy, ale serce bez miłości.

Zrodzony z niewiasty. Zgodnie z relacją biblijną kobieta jest punktem kulminacyjnym stworzenia, jako podsumowanie całego dzieła stworzenia. Istotnie zawiera się w niej cel samego stworzenia: rodzenie i troska o życie, komunia ze wszystkim, zatroszczenie się o wszystko. To właśnie czyni Matka Boża dzisiaj w Ewangelii. „Maryja – mówi tekst – zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu.” (w. 19). Zachowała wszystko: radość z narodzin Jezusa i smutek z powodu odmówienia gościnności w Betlejem; miłość Józefa i zdumienie pasterzy; obietnice i niepewność odnośnie przyszłości. Wszystko brała do serca i w swoim sercu wszystko ustawiała na właściwym miejscu, nawet przeciwności losu. Ponieważ w swoim sercu rozmieszczała wszystko z miłością i wszystko powierzała Bogu.

W Ewangelii to działanie Maryi powraca po raz drugi: pod koniec ukrytego życia Jezusa opowiada, że „chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu” (w. 51). To powtórzenie uzmysławia nam, że zachowywanie w sercu nie jest miłym gestem, jaki Matka Boża czyniła co jakiś czas, ale jej zwyczajem. Właściwością kobiety jest branie sobie życia do serca. Kobieta ukazuje, że sens życia nie polega na tym, aby stale wytwarzać rzeczy, ale brać do serca to, co jest. Tylko ten, kto patrzy sercem, widzi dobrze, ponieważ potrafi „widzieć wnętrze”: osobę ponad jej błędami, brata poza jego słabościami, nadzieję w trudnościach, Boga we wszystkim.

Rozpoczynając nowy rok, zadajmy sobie pytanie: „Czy potrafię patrzeć na ludzi sercem? Czy zależy mi na ludziach, z którymi żyję? A przede wszystkim czy w centrum mego serca jest Pan?”. Tylko jeśli życie jest dla nas ważne, będziemy potrafili się o nie zatroszczyć i przezwyciężyć otaczającą nas obojętność. Prośmy o tę łaskę: by przeżyć rok z pragnieniem zatroszczenia się o innych. A jeśli chcemy lepszego świata, który byłby domem pokoju, a nie dziedzińcem wojny, to niech nam leży na sercu godność każdej kobiety. Z niewiasty narodził się Książę Pokoju. Kobieta jest dawczynią i pośredniczką pokoju, i musi być w pełni włączona w procesy decyzyjne. Kiedy bowiem kobiety mogą przekazywać swoje dary, świat staje się bardziej zjednoczony i bardziej pokojowy. Dlatego osiągnięcie na rzecz kobiet jest osiągnięciem dla całej ludzkości.

Zrodzony z niewiasty. Nowonarodzony Jezus odzwierciedlił się w oczach niewiasty, w obliczu swojej matki. Od niej otrzymał pierwsze przejawy czułości, z nią wymienił pierwsze uśmiechy. Wraz z nią zainaugurował rewolucję czułości. Kościół, patrząc na Dzieciątko Jezus, jest wezwany do jej kontynuowania. Podobnie jak Maryja, jest on bowiem niewiastą i matką, a w Matce Bożej odnajduje swoje cechy charakterystyczne. Widzi ją niepokalaną i czuje się powołany, by odrzucić grzech i światowość. Widzi ją, płodną, i czuje się powołany, by głosić Pana, aby rodzić Go w ludzkich istnieniach. Widzi ją, matkę, i czuje się powołany by przyjąć każdego człowieka jako syna.

Kościół, zbliżając się do Maryi, odnajduje siebie, znajduje swoje centrum i jedność. Natomiast nieprzyjaciel rodzaju ludzkiego, diabeł, próbuje go podzielić, stawiając na pierwszym planie różnice, ideologie, myśli uprzedzone i układy. Ale nie rozumiemy Kościoła, jeśli patrzymy na niego wychodząc od struktur, programów i tendencji: coś z niego zrozumiemy, ale nie istotę. Kościół ma bowiem serce macierzyńskie. A my, dzieci, przyzywamy dziś Matkę Bożą, która nas jednoczy jako lud wierzący. O Matko, wzbudź w nas nadzieję, daj nam jedność. Niewiasto zbawienia, powierzamy tobie ten rok, strzeż go w swoim sercu. Wysławiamy Ciebie: Święta Boża Rodzicielko, Święta Boża Rodzicielko, Święta Boża Rodzicielko!

Tłumaczenie: KAI/ad

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Papież na zakończenie 2019 roku

Mieć czas dla innych, prowadzić dialog, spojrzeniem kontemplacyjnym rozpoznać obecność i działanie Boga w ich życiu - oto prawdziwa służba miłości, która zmienia rzeczywistość - powiedział papież podczas I Nieszporów uroczystości Świętej Bożej Rodzicielki Maryi. Celebrację zakończono hymnem "Te Deum" na zakończenie roku.

Polub nas na Facebooku!

W homilii Ojciec Święty zwrócił uwagę, że na miejscem narodzin Syna Bożego było maleńkie Betlejem, mieszkał zaś w mieście, o którym w Piśmie Świętym napisano: „Czy może być co dobrego z Nazaretu?”. Umarł zaś ukrzyżowany poza murami Jerozolimy. – Decyzja Boga jest jasna: aby objawić swą miłość, wybiera małe miasteczko i pogardzane miasto, a kiedy przychodzi do Jerozolimy jednoczy się ze społecznością grzeszników i odrzuconych. Żaden z mieszkańców miasta nie zdawał sobie sprawy, że jego ulicami chodzi Syn Boży, który stał się człowiekiem, prawdopodobnie nawet żaden z Jego uczniów, którzy dopiero po zmartwychwstaniu zrozumieją w pełni tajemnicę Jezusa – mówił papież.

Wskazał, że trzeba odkryć i ujawnić obecność Jezusa w mieście, także w Rzymie. Potrzebujemy łaski spojrzenia wiary zdolnego do zobaczenia Boga mieszkającego w naszych domach, na naszych ulicach i placach. – Prorocy w Piśmie Świętym przestrzegają przed pokusą wiązania obecności Boga jedynie ze świątynią. Mieszka On pośród swego ludu, idzie wraz z nim i żyje jego życiem. Jego wierność jest konkretna, jest obecnością w codziennym życiu swoich dzieci. W istocie, kiedy Bóg poprzez swego Syna chce uczynić wszystko nowym, nie zaczyna od świątyni, lecz od łona małej i ubogiej kobiety ze swego ludu. Jak niezwykły jest ten wybór Boga! Nie zmienia On historii za pośrednictwem ludzi możnych z instytucji cywilnych i religijnych, lecz w oparciu o kobiety z peryferii, takie jak Maryja, i o ich bezpłodne łona, jak w przypadku Elżbiety – tłumaczył Franciszek.

Podkreślił, że Bóg błogosławi swym dzieciom i zachęca je, by pracowały na rzecz pokoju w swoim miejscu zamieszkania. Zachęcając do patrzenia na Rzym „z punktu widzenia spojrzenia Boga”, zaznaczył, że „Pan cieszy się, widząc ile dobra zostało spełnione każdego dnia, ile wysiłku i ile oddania w promowanie braterstwa i solidarności”. – Rzym nie jest tylko miastem skomplikowanym, pełnym problemów, nierówności, korupcji i napięć społecznych. Rzym jest miastem, do którego Bóg posyła swoje słowo, które za sprawą Ducha Świętego zagnieżdża się w sercach jego mieszkańców i popycha ich do wiary, do nadziei mimo wszystko, do miłości walczącej o dobro wszystkich. Myślę o tylu odważnych osobach, wierzących i niewierzących, których spotkałem przez te lata i które stanowią „bijące serce” Rzymu. Bóg naprawdę nigdy nie przestał zmieniać historii i oblicza naszego miasta poprzez lud małych i ubogich, którzy go zamieszkują: wybiera ich, inspiruje, motywuje do działania, uspołecznia, popycha do stworzenia sieci, do nawiązywania uczciwych więzi, do budowania mostów, a nie murów. To właśnie poprzez te tysiące strug wody żywej Ducha Świętego słowo Boże użyźnia miasto i z bezpłodnego czyni je radosną matką dzieci – zwrócił uwagę papież.

Pytając, czego Bóg oczekuje od Kościoła w Rzymie, odpowiedział, że „powierza nam swoje słowo i skłania do rzucenia się w wir walki, do zaangażowania się w spotkanie i w relację z mieszkańcami miasta”. – Jesteśmy wezwani do spotykania się z innymi i wsłuchiwania się w ich życie, ich krzyk o pomoc. Słuchanie jest już aktem miłości! Mieć czas dla innych, prowadzić dialog, spojrzeniem kontemplacyjnym rozpoznać obecność i działanie Boga w ich życiu, dawać czynem świadectwo ewangelicznym słowom nowego życia – to jest prawdziwa służba miłości, która zmienia rzeczywistość. Gdy tak robimy, w mieście, a także w Kościele krąży nowe powietrze, chęć wyruszenia w drogę, przezwyciężenia starej logiki sprzeczności i ogrodzeń, aby ze sobą współpracować w budowie świata bardziej sprawiedliwego i braterskiego – wskazał papież.

Na zakończenie przestrzegł, byśmy nie bali się ani nie czuli nieodpowiedni do podjęcia tak ważnej misji. Pamiętajmy: Bóg nie wybiera nas z powodu naszych zdolności, ale właśnie dlatego, że jesteśmy mali. Dziękujmy mu za jego łaskę, która nas wspierała w ciągu tego roku i z radością wznieśmy ku Niemu pieśń chwały – zachęcił Franciszek.

Na zakończenie Nieszporów nastąpiła adoracja eucharystyczna, podczas której tradycyjnie odśpiewano hymn „Te Deum laudamus” (Ciebie, Boga, wysławiamy) na zakończenie roku 2019, po czym Franciszek udzielił błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem. Nabożeństwo zwieńczył śpiew antyfony maryjnej „Alma Redemptoris Mater” i kolędy „Adeste, fideles”.

Opuszczając bazylikę papież podszedł do obecnej w świątyni burmistrz Rzymu Virginii Raggi i przez chwilę z nią rozmawiał.

KAI/ad

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Copy link
Powered by Social Snap