Papież na kolanach błaga o pokój w Sudanie Płd.

Nigdy nie zmęczy mnie powtarzanie, że pokój jest możliwy - mówił papież Franciszek do prezydenta Sudanu i trojga wiceprezydentów podczas dzisiejszych mediacji w Watykanie. Na zakończenie przemówienia Franciszek upadł przed nimi na kolana i całując ich stopy błagał, by zachowali między sobą pokój.

Polub nas na Facebooku!

Papież na kolanach błaga o pokój w Sudanie Płd.
Nigdy nie zmęczy mnie powtarzanie, że pokój jest możliwy - mówił papież Franciszek do prezydenta Sudanu i trojga wiceprezydentów podczas dzisiejszych mediacji w Watykanie. Na zakończenie przemówienia Franciszek upadł przed nimi na kolana i całując ich stopy błagał, by zachowali między sobą pokój.

Na początku spotkaniaOjciec Święty powitał serdecznie swych gości: obecnego prezydenta i przyszłe najwyższe władze tego państwa oraz członków Rady Kościołów Sudanu Południowego. Podziękował również anglikańskiemu arcybiskupowi Canterbury Justinowi Welby’emu – pomysłodawcy tego wydarzenia i byłemu zwierzchnikowi Szkockiego Kościoła Prezbiteriańskiego Johnowi Chalmersowi. „Razem z wami wielbię Boga (..) za to, że umożliwił nam wspólne przeżycie tych dwóch dni łaski w Jego świętej obecności, aby błagać i otrzymać Jego pokój” – powiedział papież.

Zwrócił uwagę, że Jezus, ukazując się swym uczniom „zastraszonym i zasmuconym”, powitał ich słowami „Pokój wam” i dziś, bardziej niż kiedykolwiek przedtem należy pamiętać, że to właśnie „pokój” był pierwszym darem, jaki przekazał On apostołom po swej bolesnej męce i pokonaniu śmierci. „Niech te słowa zabrzmią znów w tym Domu (…), aby wszyscy mogli otrzymać nową siłę do niesienia naprzód upragnionego postępu waszego młodego kraju i podobnie jak ogień Pięćdziesiątnicy dla młodej wspólnoty chrześcijańskiej, mogło zstąpić nowe światło nadziei na cały naród Sudanu Południowego. Dlatego z całego serca mówię: «Pokój wam»” – pozdrowił swych słuchaczy Franciszek.

Zauważył następnie, że wydarzenie dzisiejsze jest szczególne i w pewnym sensie jedyne w swoim rodzaju, nie chodzi bowiem o zwyczajowe i wspólne dwustronne czy dyplomatyczne spotkanie papieża z głowami państw ani nawet o inicjatywę ekumeniczną z udziałem przedstawicieli różnych wyznań, ale są to ćwiczenia duchowe. Chodzi więc o dobrowolne oddalenie się od środowiska czy działalności w miejsce odosobnione a przymiotnik „duchowy” sugeruje, że mamy do czynienia ze skupieniem wewnętrznym, ufną modlitwą, przemyślaną refleksją i spotkaniami w duchu pojednania, „aby móc przynieść dobre owoce samym sobie i w konsekwencji, wspólnotom, do których należymy” – przypomniał Ojciec Święty.

Wskazał, że na uczestnikach rekolekcji ciąży ogromna odpowiedzialność za dzień dzisiejszy i przyszłość Południowosudańczyków, aby znów nabrali oni sił i pojednali się w celu budowania swego kraju. „Nie zapominajmy, że nam, przywódcom politycznym i religijnym, Bóg powierzył zadanie bycia przewodnikami swego ludu, bardzo nam zaufał i właśnie dlatego zażąda od nas znacznie więcej! Zażąda od nas zdania rachunku z naszej służby i naszego zarządzania, zaangażowania na rzecz pokoju i dobra świadczonego członkom naszych wspólnot, zwłaszcza tym najbardziej potrzebującym i zmarginalizowanym, innymi słowy: z naszego życia, ale też z życia innych” – podkreślił mówca.

Przechodząc z kolei do ubogich, głodnych i spragnionych sprawiedliwości, którzy są „maluczcy w oczach świata, ale cenni w oczach Boga”, papież skupił się na trzech spojrzeniach Pana na apostoła Piotra. Pierwsze z nich było wtedy, gdy Jezus powołał go na swego ucznia, mówiąc mu, że odtąd będzie się nazywał Piotrem, czyli Skałą, na której On zbuduje swój Kościół – było to więc spojrzenie wyboru, budzące entuzjazm na rzecz szczególnej misji. Drugie spojrzenie, gdy Piotr po raz trzeci zaparł się swego Nauczyciela, wywołało w nim „bolesną, lecz zbawczą pokutę”, dotknęło więc jego serca i wywołało w nim nawrócenie. I wreszcie trzecie spojrzenie Jezusa, po Jego zmartwychwstaniu, nad Jeziorem Tyberiadzkim, było Jego trzykrotnym pytaniem o miłość Piotra i ponownym powierzeniem mu misji bycia pasterzem Jego trzody – zaznaczył Ojciec Święty.

„Niech to spojrzenie Jezusa spocznie także tu i teraz na każdym z nas. Bardzo ważne jest, aby spotkało się ono z naszymi wewnętrznymi oczami, zadając sobie pytanie: jakie jest dzisiaj spojrzenie Jezusa na mnie? Do czego On mnie wzywa? Co Pan chce mi wybaczyć, a co w swym postępowaniu mam zmienić? Jaka jest moja misja i zadanie, które Bóg mi powierza dla dobra swego ludu”” – pytał Franciszek. Wyjaśnił, że ten lud jest Jego, nie nasz, co więcej – my sami jesteśmy jego częścią, tyle że ponosimy szczególną odpowiedzialność i posłannictwo: służenia mu”.

To Boże spojrzenie spoczywa szczególnie na nas i ofiarowuje nam pokój, ale jest to też „spojrzenie waszego ludu, wyrażające gorące pragnienie sprawiedliwości, pojednania i pokoju” – mówił dalej papież. Zapewnił o swej duchowej bliskości ze wszystkimi rodakami uczestników rekolekcji, zwłaszcza z uchodźcami i chorymi, którzy pozostali w kraju z wielkim oczekiwaniami „na ten historyczny dzień”. Wspomniał o tych, którzy stracili swych bliskich i swoje domy, o rozdzielonych rodzinach, o dzieciach i starcach, o wszystkich, którzy strasznie cierpią wskutek konfliktów i przemocy, siejących śmierć, głód, ból i płacz. Wezwał do uważnego wsłuchania się w ten krzyk ubogich i potrzebujących. Zapewnił, że “często myśli o tych cierpiących duszach” i błaga Boga o trwałe zakończenie wojny i nadejście pokoju “na waszą ziemię”.

„Drodzy bracia i siostry, nigdy nie przestanę powtarzać, że pokój jest możliwy! Ale ten wielki dar Boga jest zarazem mocnym zobowiązaniem rządzących na rzecz narodu” – zaapelował Ojciec Święty. Podkreślił, że chrześcijanie wierzą i wiedzą, że „pokój jest możliwy, gdyż Chrystus zmartwychwstał i zwyciężył zło dobrem, zapewnił swym uczniom zwycięstwo pokoju nad takimi współwinnymi wojny, jak pycha, skąpstwo, żądza władzy, egoistyczny interes, kłamstwo czy obłuda”.

Franciszek życzył, aby wszyscy umieli “przyjąć najwyższe powołanie do stawania się budowniczymi pokoju w duchu braterstwa i solidarności z każdym członkiem waszego narodu”. Zachęcił również do szukania pokoju na drodze dialogu, rokowań i przebaczenia oraz do szukania tego, co łączy, począwszy od przynależności do tego samego narodu oraz do przezwyciężania tego, co dzieli. Wyraził wielkie uznanie współautorom porozumienia pokojowego dla Sudanu Południowego, podpisanego we wrześniu ub.r. Życzył ostatecznego pokonania wrogości oraz podziałów politycznych i etnicznych, przestrzegania zawieszenia ognia oraz osiągnięcia trwałego pokoju dla wspólnego dobra wszystkich.

Papież zwrócił również uwagę na cenne zaangażowanie chrześcijan w ramach różnych inicjatyw ekumenicznych w łonie Rady Kościołów Sudanu Południowego na rzecz pojednania i pokoju, ubogich i zmarginalizowanych, w imię postępu całego narodu tego kraju. „Z radością i wdzięcznością” wspomniał niedawne spotkanie z episkopatami obu państw sudańskich przy okazji ich wizyt „ad limina Apostolorum”. Podkreślił, że był pod wrażeniem ich optymizmu opartego na żywej wierze i przejawiającego się „w ich nieustannym zaangażowaniu, ale też w ich troskach pośród licznych trudności politycznych i społecznych”.

Na zakończenie Franciszek podziękował swym gościom za ich udział w tych rekolekcjach i życzył całemu narodowi południowosudańskiemu pokoju i pomyślności oraz aby, „obfitość łaski i błogosławieństwa Boga Miłosiernego dotarła do każdego mężczyzny i każdej kobiety w Sudanie Południowym, przynosząc owoce w postaci trwałego i hojnego pokoju tak, jak wody Nilu, który przepływa przez wasz kraj, pozwalają rosną i rozkwitać życiu”.

Swe przemówienie papież zakończył ułożoną przez siebie modlitwą do „Boga nieskończonej dobroci”, abyśmy „powierzając się wyłącznie Twemu miłosierdziu, odnaleźli na nowo drogę powrotu do Ciebie a ucząc się od działania Ducha Świętego żyli w Chrystusie nowym życiem, w trwałej chwale Twego Imienia i w służbie braciom”.

Po odmówieniu modlitwy i udzieleniu zebranym błogosławieństwa Ojciec Święty powiedział jeszcze kilka słów, dziękując za zawarcie we wrześniu ub.r. układu pokojowego i życząc wszystkim, aby osiągnięty tam pokój był trwały i prosząc o przekazanie tych jego życzeń całemu narodowi Sudanu Południowego. Następnie podszedł do sygnatariuszy tego dokumentu, ukląkł przed każdym z nich, całując ich stopy i błagając o to, by zachowali między sobą pokój.

W rekolekcjach wzięli udział m.in.: Salva Kiir Mayardit – obecny prezydent kraju oraz członkowie Prezydencji Republiki Sudanu Południowego, którzy na mocy porozumienia pokojowego, podpisanego we wrześniu ub.r. w Addis Abebie, obejmą swe stanowiska oficjalne 12 maja: wiceprezydenci Riek Machar Teny Dhurgon, Taban Deng Gai i Rebecca Nyandeng De Mabio, wdowa po dawnym przywódcy południowosudańskim Johnie Garangu. Obecni byli także członkowie Rady Kościołów Sudanu Południowego oraz kaznodzieje tych ćwiczeń duchowych: arcybiskup Gulu (Uganda) John Baptist Odama i jezuita Agbonkhianmeghe Orobator – przewodniczący Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonnych Afryki i Madagaskaru.

KAI/ad

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Papież senior Benedykt XVI zabiera głos w sprawie grzechów seksualnych Kościoła

Papież senior Benedykt XVI zabrał głos w sprawie kryzysu grzechów seksualnych w Kościele. Jego esej opublikowały w czwartek 11 kwietnia trzy katolickie redakcje w trzech językach.

Polub nas na Facebooku!

Papież senior Benedykt XVI zabiera głos w sprawie grzechów seksualnych Kościoła
Papież senior Benedykt XVI zabrał głos w sprawie kryzysu grzechów seksualnych w Kościele. Jego esej opublikowały w czwartek 11 kwietnia trzy katolickie redakcje w trzech językach.

W swoim tekście “Kościół a skandal wykorzystywania seksualnego ” papież Benedykt dokonuje przeglądu rewolucji seksualnej od lat 60. XX w. i bada jej wpływ na formację kapłańską i życie. Z tego wywodzi zalecaną przez niego właściwą reakcję Kościoła.

„Dziś oskarżenie przeciwko Bogu dotyczy przede wszystkim scharakteryzowania Jego Kościoła jako całkowicie złego, a tym samym zniechęca nas do tego. Idea lepszego Kościoła, stworzonego przez nas samych, jest w istocie propozycją diabła, którym chce nas odciągnąć od żywego Boga, poprzez kłamliwą logikę, dzięki której jesteśmy zbyt łatwo oszukani ”- napisał Benedykt w eseju.

Pełny tekst eseju w języku angielskim >>tutaj

Na wstępie Benedykt XVI zauważył, że obecnie oskarżenie przeciwko Bogu dotyczy przede wszystkim uderzenia w Kościół i scharakteryzowania go jako całkowicie złego. Chodzi o zniechęcenie do Kościoła. „Idea lepszego Kościoła, stworzonego przez nas samych, jest w istocie propozycją diabła, który chce nas odciągnąć od żywego Boga, poprzez kłamliwą logikę, którą nazbyt łatwo jesteśmy zwodzeni” – napisał papież-senior. Zaznaczył, że Kościół to nie tylko złe ryby i chwasty, ale istnieje także i dziś, aby nas zbawić.

Benedykt XVI wskazał, że nie można zrozumieć kryzysu seksualnego poza szerszym kontekstem społecznym. Zauważył, że „w latach sześćdziesiątych wydarzyło się skandaliczne wydarzenie… załamały się całkowicie wcześniejsze standardy normatywne dotyczące seksualności i powstała nowa normalność”. „Był to pod wieloma względami bardzo trudny czas… szerokie załamanie się następnego pokolenia księży w tamtych latach i bardzo duża liczba laicyzacji były konsekwencją tych wszystkich wydarzeń”.

Jednocześnie, ale niezależnie od tych wydarzeń, „katolicka teologia moralna doznała upadku, który uczynił Kościół bezbronnym wobec tych zmian w społeczeństwie” – napisał papież-senior. Wskazał na kryzys teologii moralnej, który doprowadził do porzucenia pojęcia czynów wewnętrznie złych oraz odrzucenie przez niektórych teologów roli Magisterium. Częściową odpowiedzią na ten kryzys była encyklika Jana Pawła II „Veritatis splendor” z 1993 r.

Benedykt XVI podkreślił, że istnieją wartości, których nigdy nie można porzucić i przypomniał, że męczeństwo jest „podstawową kategorią chrześcijańskiego istnienia”. „Istnieje minimalny zestaw wartości moralnych, który jest nierozerwalnie związany z podstawową zasadą wiary i który musi być broniony, jeśli wiara nie ma być sprowadzona do teorii, ale przeciwnie uznana w jej odniesieniu do konkretnego życia” – stwierdził papież-senior.

Benedykt XVI zauważył, że utrudnieniem w reakcji Kościoła na przypadki pedofilii wśród duchowieństwa były braki Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1983 r. Przypomniał, że z czasem „zaczęła kształtować się odnowa i pogłębienie celowo luźno skonstruowanego prawa karnego nowego Kodeksu”.

Papież senior odniósł się też do słów Pana Jezusa; „Jeśli ktoś byłby przyczyną upadku jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, lepiej byłoby dla niego, aby mu zawieszono kamień młyński na szyi i utopiono w głębinie morskiej” (Mt 18, 6). Zauważył, że wyrażenie „małych” w języku Jezusa oznacza zwykłych wierzących, którzy mogą być zakłopotani w wierze intelektualną arogancją ludzi sądzących, że są mądrzy. Tak więc tutaj Jezus chroni depozyt wiary zdecydowaną groźbą kary dla tych, którzy wyrządzają im krzywdę – wyjaśnił. W tym kontekście wskazał, że prawo kanoniczne powinno przede wszystkim bronić wiary. Konsekwencją tego myślenia jest przekazanie kompetencji osądzania w sprawach najpoważniejszych przestępstw duchownych Kongregacji Nauki Wiary a nie Kongregacji ds. Duchowieństwa. Trzeba dostrzec, że takie niewłaściwe zachowanie duchownych w ostatecznym rachunku niszczy wiarę” – napisał Benedykt XVI.

Wskazując drogi wyjścia papież-senior stwierdził: „Tylko posłuszeństwo i miłość do naszego Pana Jezusa Chrystusa mogą wskazać drogę”.

„Pan zainicjował narrację miłości z nami i chce objąć w niej całe stworzenie. Przeciwstawienie się złu, która zagraża nam i całemu światu, może ostatecznie polegać tylko na wejściu w tę miłość. To jest prawdziwa przeciwwaga wobec zła. Moc zła wynika z naszej odmowy miłowania Boga. Ten, kto powierza się miłości Boga, jest odkupiony. Nasz brak odkupienia jest konsekwencją naszej niezdolności do kochania Boga. Nauka miłowania Boga jest zatem drogą ludzkiego odkupienia” – wskazał Benedykt XVI.

„Najważniejszym zadaniem, które musi wynikać z moralnych wstrząsów naszych czasów, jest to, abyśmy sami uczyli się na nowo żyć Bogiem i skierowani ku Niemu oraz będąc Jemu posłuszni. Przede wszystkim sami musimy nauczyć się ponownie uznawać Boga za podstawę naszego życia, a nie lekceważyć Go”- stwierdził Benedykt XVI.

Papież-senior podkreślił także konieczność głębokiego zrozumienia dla cudu Wcielenia, a przez to obecności Chrystusa w Eucharystii, której nie wolno traktować jako jakiegoś ceremonialnego gestu. Przypomniał o znaczeniu obecności na niedzielnej Mszy św. „Nie potrzebujemy innego Kościoła według naszych planów. Natomiast konieczna jest przede wszystkim odnowa wiary w rzeczywistość Jezusa Chrystusa, danego nam w Najświętszym Sakramencie” – stwierdził Benedykt XVI.

Papież Ratzinger przyznał, że w Kościele obecny jest grzech i zło … ale także i dzisiaj istnieje Kościół Święty, który jest niezniszczalny. Jest dziś wielu ludzi, którzy pokornie wierzą, cierpią i kochają, w których ukazuje się nam prawdziwy Bóg, Bóg miłujący”. Zaznaczył, że „W procesie przeciwko diabłu Jezus Chrystus jest pierwszym i autentycznym świadkiem Boga, pierwszym męczennikiem, za którym od tamtego czasu poszły niezliczone rzesze innych”. Dodał, że „Jeśli z czujnym sercem rozglądamy się wokół i słuchamy, wszędzie, wśród prostych ludzi, ale także w kręgach wysokich hierarchów Kościoła, możemy znaleźć świadków, którzy swoim życiem i cierpieniem są oddani Bogu. Nie dostrzeżenie ich to lenistwo serca” – napisał papież-senior.

„Na zakończenie moich rozważań chciałbym podziękować Papieżowi Franciszkowi za wszystko, co czyni, aby ukazać nam nieustannie światło Boga, które także i dzisiaj nie zaszło za horyzont. Dziękuję Ojcze Święty!” – kończy swój artykuł Benedykt XVI.

ad, CNA, KAI

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7