video-jav.net

Papież Franciszek: Panie, wybaw nas od obłudy

Hipokryzja nie jest językiem Jezusa, nie powinno być też językiem chrześcijan –stwierdził papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W swojej homilii Ojciec Święty nawiązał do czytanej dziś Ewangelii (Mk 12,13-17), opisującej próbę faryzeuszów i uczonych w Piśmie, by pochwycić Pana Jezusa stawiając pytanie o podatek należny Cezarowi. Przypomniał, że język chrześcijanin idących za przykładem Jezusa, musi być prawdziwy i przestrzegł przed pokusą obłudy i pochlebstw.

Polub nas na Facebooku!

Franciszek podkreślił, że Ewangelista, opisując postawę faryzeuszów i uczonych w Piśmie użył określenia „obłudnicy”. Zauważył, że Pan Jezus często krytykował ich hipokryzję. Dodał, że to pochodzące z języka greckiego słowo oznacza udawanie, fałszywość, dwulicowość, zazwyczaj po to, by wprowadzić kogoś w błąd co do swych rzeczywistych intencji i czerpać z tego własne korzyści.

„Hipokryzja nie jest językiem Jezusa. Hipokryzja nie jest językiem chrześcijan. Chrześcijanin nie może być hipokrytą i hipokryta nie jest chrześcijaninem. To jest bardzo jasne” – stwierdził papież.

Ojciec Święty zauważył, że obłudnicy zawsze zaczynają od pochlebstw, które także nie odwołują się do prawdy, lecz posługują się przesadą, aby rozbudzić próżność, bo człowiek potrafi upajać się pochlebstwami pod swoim adresem. Tak właśnie czynią przedstawiciele faryzeuszów i uczonych w Piśmie w dzisiejszej Ewangelii, aby zaraz potem wystawić Jezusa na próbę: „Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie? Mamy płacić czy nie płacić?”. Ale Jezus znając ich obłudę mówi jasno: „Czemu Mnie wystawiacie na próbę? Przynieście Mi denara, chcę zobaczyć”. Ukazuje rzeczywistość taką, jaka jest i odpowiada: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”.

Franciszek wskazał, że trzecim aspektem zawartym w dzisiejszej Ewangelii jest fakt, iż obłuda jest językiem podstępu, takim samym, jakiego szatan używał w raju wobec Ewy. Zaczyna się od pochlebstwa, aby następnie zniszczyć osobowość i duszę człowieka. Zabija wspólnotę. „Jeśli w danej wspólnocie są obłudnicy, to istnieje wielkie niebezpieczeństwo” – stwierdził papież i przypomniał słowa Pana Jezusa: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi”(Mt 5,37).

Ojciec Święty podkreślił, że obłuda wyrządza Kościołowi wiele zła i przestrzegł, przed chrześcijanami, którzy popadają w nią.

„Hipokryta jest zdolny do zabicia wspólnoty. Mówi słodko, lecz brutalnie osądza człowieka. Hipokryta jest zabójcą. Pamiętajmy o tym: zaczyna się od pochlebstw, ale trzeba na to odpowiedzieć rzeczywistością” – stwierdził Franciszek, dodając, że jest to język diabła.

„Prośmy Pana, by nas strzegł, abyśmy nie popadli w wadę obłudy, fałszywej postawy ze złymi intencjami. Niech Pan obdarzy nas tą łaską: „Panie, pozwól mi nigdy nie być hipokrytą, abym umiał mówić prawdę, a jeśli nie mogę jej powiedzieć, to abym umiał milczeć, ale bym nigdy, przenigdy, nie uległ obłudzie»” – zakończył papież swą homilię.


st (KAI) / Watykan

 

„La Civiltà Cattolica”: papież nie myśli w kategoriach czarne i białe

Spotkanie Franciszka z Donaldem Trumpem w Watykanie w środę 24 czerwca było „wydarzeniem ważnym i w jakimś sensie niezbędnym”, pisze w najnowszym numerze dwutygodnika włoskich jezuitów „La Civiltà Cattolica” jego redaktor naczelny ks. Antonio Spadaro

Polub nas na Facebooku!

Zaznacza on, że spotkanie to było jednocześnie „potencjalnie nieprzewidywalne w porównaniu z innymi, które je poprzedziły i to sprawiło, że było ono faktycznie momentem szczerości”.
Tym też tłumaczy się zainteresowanie ze strony środków przekazu, dostrzegających w papieżu i prezydencie „przeciwieństwo” w wielu kwestiach. „Papież jednak nie jest ideologiem i nie myśli w kategoriach czarne i białe”, dodaje włoski jezuita, który jak się uważa jest z w bliskiej zażyłości z Franciszkiem.

 

„Franciszek jest także wielkim realistą: wie, że sytuację światową cechuje w tym momencie poważny kryzys. A zagrożeni są najczęściej najsłabsi. Nasilają się nacjonalizmy, populizmy i rosną mury. Franciszek, papież pomostów, chce mówić z każdym szefem państwa, który go o to poprosi, ponieważ w sytuacji kryzysu nie ma całkowicie «dobrych» ani «złych». Dlatego nie wchodzi w ustalone góry alianse, zachowując właściwy dystans pomiędzy wymiarem politycznym i wartościami duchowymi”, pisze ks. Spadaro.

 

Jest on przekonany, że wraz z Franciszkiem „kończy się proces konstantynizmu, w którym realizuje się organiczna więź pomiędzy kulturą, polityką, instytucjami Kościołem. Jeden z wyraźnych rysów geopolityki Bergoglio polega na tym, by nie udzielać władzy teologicznego oparcia, dzięki któremu mogłaby narzucić się bądź znaleźć nieprzyjaciela, z którym mogłaby walczyć. Duchowość nie może wiązać się z rządami czy układami wojskowymi: jest ona na służbie wszystkich ludzi. Religie nie mogą widzieć w niektórych zaprzysięgłych wrogów ani w innych wiecznych przyjaciół. Pokusa rzucenia boskiego światła na władze polityczną, która wykorzystałaby je dla własnych celów, jest powszechna. Także w części świata katolickiego powraca czasem podobna pokusa, wiara nie potrzebuje jednak oparcia we władzy”, pisze naczelny dwutygodnika „La Civiltà Cattolica” w komentarzu poświęconym majowej audiencji papieża dla amerykańskiego prezydenta.


sal (KAI Rzym) / Rzym

Katolicka Agencja Informacyjna