кредиты онлайн в Казахстане кредит на карту онлайн кредит наличными

Chrzcijcie swoje dzieci! Nie czekajcie, aż będą świadome

Chrzcijcie swoje dzieci, nie zwlekajcie z tym aż będą bardziej świadome! Duch Święty działa w nich od razu - przekonywał papież Franciszek w katechezie podczas środowej audiencji generalnej na pl. Świętego Piotra. Rozpoczął tym samym nowy cykl katechez poświęcony życiu chrześcijańskiemu. W audiencji wzięło dziś udział ok. 22 tys. wiernych.

Polub nas na Facebooku!

Franciszek poświęcił środową katechezę znaczeniu chrztu w życiu chrześcijanina.  Przypomniał, że chrzest jest fundamentem całego życia chrześcijańskiego. Będąc pierwszym z sakramentów, jest bramą pozwalającą Chrystusowi Panu zamieszkać w naszej osobie, a nam zanurzyć się w Jego Tajemnicy. Zatapia on niejako w źródle chrzcielnym starego człowieka, opanowanego przez grzech oddzielający od Boga, i sprawia zrodzenie nowego człowieka, stworzonego na nowo w Jezusie. „W Nim wszyscy synowie Adama są powołani do nowego życia” – podkreślił papież. Dodał, iż przez obmycie chrzcielne wierzący w Chrystusa, są zanurzeni w życiu samej Trójcy Świętej, odrodzeni, by podążać w nowości życia. zachęcił też do przypomnienia sobie daty naszego chrztu i świętowania tego wydarzenia.

Ojciec Święty podkreślił, że chrzest czyni nas także członkami Kościoła i uczestnikami jego misji w świecie. Pozwala Chrystusowi żyć w nas, a nam żyć zjednoczeni z Nim, by współpracować w Kościele, każdy zgodnie ze swoim stanem, na rzecz przemiany świata. Franciszek wskazał, że chrzest jest zawsze darem darmo danym wszystkim, dorosłym i noworodkom i zaapelował, by nie czekać z udzielaniem chrztu dzieciom, aż będą dorosłe.  – Chrzcijcie swoje dzieci! Duch Święty sprawia, że cnoty chrześcijańskie rosną w dziecku, a następnie rozkwitają. Wszystkie dzieci powinny mieć możliwość przebywania w nich Ducha Świętego, aby ich prowadził podczas ich życia. Dlaczego czekacie, aż będą bardziej świadome? To niewiara w moc Ducha świętego! – mówił.

Dodał, że przyrzeczenia chrzcielne, które odnawiamy każdego roku w Wigilię Paschalną, muszą być ponawiane codziennie, aby chrzest «uchrześcijanił» każdego, kto go otrzymał, czyniąc go prawdziwie drugim Chrystusem. – Czy pamiętasz datę twojego chrztu? Wszyscy musimy znać datę naszego chrztu. To kolejne urodziny: urodziny odrodzenia! Dlatego zadaję wam pracę domową: sprawdźcie datę swojego chrztu – powiedział Franciszek.

Oto pełny tekst katechezy:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Pięćdziesiąt dni liturgicznego okresu wielkanocnego sprzyja refleksji nad życiem chrześcijańskim, które z natury jest życiem pochodzącym od samego Chrystusa. W zasadzie jesteśmy chrześcijanami na tyle, na ile pozwalamy żyć w nas Jezusowi Chrystusowi. Skąd zatem zacząć, aby ożywiać tę świadomość, jeśli nie od samego początku, od sakramentu, który rozpalił w nas życie chrześcijańskie? Tym sakramentem jest chrzest. Pascha Chrystusa, z jej siłą nowości, ogarnia nas przez chrzest, aby przemienić nas na Jego obraz: ochrzczeni należą do Jezusa Chrystusa, to On jest Panem ich życia. Chrzest jest „fundamentem całego życia chrześcijańskiego” (Katechizm Kościoła Katolickiego, 1213). Jest pierwszym z sakramentów, ponieważ jest bramą pozwalającą Chrystusowi Panu zamieszkać w naszej osobie, a nam zanurzyć się w Jego Tajemnicy.

Grecki czasownik „chrzcić” oznacza „zanurzyć” (por. KKK, 1214). Kąpiel w wodzie jest powszechnym obrzędem różnych wierzeń, by wyrazić przejście od jednego stanu do drugiego, znakiem oczyszczenia dla nowego początku. Ale my chrześcijanie musimy zauważyć, że o ile ciało musi być zanurzone w wodzie, to dusza musi być zanurzona w Chrystusie, by otrzymać odpuszczenie grzechów i być oświecona Bożym światłem (por. TERTULIAN, O zmartwychwstaniu ciała, VIII, 3: CCL 2, 931; PL 2, 806). Mocą Ducha Świętego, chrzest zanurza nas w śmierć i zmartwychwstanie Pana, zatapiając w źródle chrzcielnym starego człowieka, opanowanego przez grzech oddzielający od Boga, i sprawiając zrodzenie nowego człowieka, stworzonego na nowo w Jezusie. W Nim wszyscy synowie Adama są powołani do nowego życia.

A zatem chrzest jest odrodzeniem. Jestem pewien, że każdy z nas pamięta datę swojego chrztu. Ale mając pewne wątpliwości zastanawiam się i stawiam wam pytanie: czy każdy z was pamięta, którego dnia został ochrzczony? [odzywają się niepewne głosy]. Niektórzy mówią, że tak, ale jest to takie niepewne, słabe. Może dlatego że wielu tej daty nie pamięta. Ale jeśli świętujemy urodziny, to jakże nie świętować, a chociażby pamiętać daty odrodzenia? Dam wam zadanie domowe. Niech ci z was, którzy nie pamiętają daty swojego chrztu, zapytają mamy, wujków, o datę chrztu i zapamiętają ją na zawsze, aby dziękować Panu, bo tego dnia Jezus wszedł do mojego życia, Duch Święty wszedł do mojego życia. Czy dobrze zrozumieliście zadanie domowe? Wszyscy powinniśmy znać datę naszego chrztu św. To kolejne urodziny, rocznica naszego odrodzenia. Proszę was, nie zapominajcie tego dokonać.
Pamiętajmy o ostatnich słowach Zmartwychwstałego do Apostołów; są one wyraźnym nakazem: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” (Mt 28, 19). Przez obmycie chrzcielne wierzący w Chrystusa są zanurzeni w życiu samej Trójcy Świętej.

Woda chrzcielna nie jest bowiem wodą byle jaką, lecz wodą nad którą przyzywany jest Duch, który „daje życie” (Credo). Pomyślmy o tym, co powiedział Jezus do Nikodema, aby mu wyjaśnić narodziny do życia Bożego: „Jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem” (J 3, 5-6). Dlatego Chrzest jest również nazywany „odrodzeniem”: wierzymy, że Bóg „z miłosierdzia swego zbawił nas przez obmycie odradzające i odnawiające w Duchu Świętym” (Tt 3,5).

Chrzest jest zatem skutecznym znakiem odrodzenia, by podążać w nowości życia. Przypomina o tym św. Paweł chrześcijanom Rzymu: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie – jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca” (Rz 6,3-4).

Zanurzając nas w Chrystusie chrzest czyni nas także członkami Jego Ciała. Nie jesteśmy wyizolowani. Jesteśmy członkami Ciała Chrystusa, którym jest Kościół i uczestnikami Jego misji w świecie (por. KKK 1213). Żywotność wypływająca ze źródła chrzcielnego jest określona słowami Jezusa: „Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity” (J 15, 5). To samo życie, życie Ducha Świętego wypływa z Chrystusa dla ochrzczonych, łącząc ich w jedno ciało (por. 1 Kor 12,13), umocnione świętym namaszczeniem i karmione przy stole eucharystycznym.

Chrzest pozwala Chrystusowi żyć w nas, a nam żyć zjednoczeni z Nim, by współpracować w Kościele, każdy zgodnie ze swoim stanem, na rzecz przemiany świata. Obmycie chrzcielne otrzymane tylko raz, rzuca światło na całe nasze życie, prowadząc nasze kroki aż do niebieskiego Jeruzalem. Istnieje pewne „przed” i „po” chrzcie. Sakrament zakłada pielgrzymkę wiary, którą nazywamy katechumenatem, widoczną, gdy dorosły prosi o chrzest. Ale również dzieci, od czasów starożytnych, są chrzczone w wierze swoich rodziców (por. Obrzęd chrztu dzieci, Wprowadzenie teologiczne i pastoralne, 2). I na ten temat chciałbym wam coś powiedzieć: niektórzy stawiaj pytanie, dlaczego chrzcić dzieci, które nie rozumieją tego, co się dzieje? Miejmy nadzieję, że dojrzeje, zrozumie i samo poprosi o chrzest. Ale oznacza to brak zaufania do Ducha Świętego, gdy bowiem chrzcimy dziecko, wkracza w nie Duch Święty. A Duch Święty sprawia wzrost w tym dziecku, obdarza je cnotami chrześcijańskimi, które następnie się rozwiną. Zawsze trzeba dawać tę możliwość wszystkim dzieciom, by miały w swoim wnętrzu Ducha Świętego, który prowadziłby je w trakcie ich życia. Nie zapominajcie chrzcić dzieci!
Nikt nie zasługuje na chrzest, który jest zawsze darem darmo danym wszystkim, dorosłym i noworodkom. Ale tak, jak dzieje się w przypadku ziarna pełnego życia, ten dar zapuszcza korzenie i przynosi owoce w glebie karmionej wiarą. Przyrzeczenia chrzcielne, które odnawiamy każdego roku w Wigilię Paschalną, muszą być ponawiane codziennie, aby chrzest „uchrześcijanił” każdego, kto go otrzymał, czyniąc go prawdziwie drugim Chrystusem. Nie bójmy się tego słowa: chrzest nas „uchrześcijania”. Ten kto otrzymał chrzest zostanie „uchrześcijaniony”, upodobniony do Chrystusa.

Jeszcze pytanie: jakie zadanie macie odrobić w domu? Już zapomnieliście? Jakie to zadanie? [odpowiadają: przypomnienie sobie daty naszego chrztu!]. To moje drugie urodziny. Moje odrodzenie. Zróbcie to. Dziękuję.

ad, KAI, Avvenire


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Sw-Rita-modlitewnik
Show comments

7 cech Świętości wg Franciszka

Bo bycie świętym nie oznacza oczu jaśniejących w domniemanej ekstazie

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Cecha 1. Znoszenie

Stała koncentracja na Bogu i mocne trwanie w Tym, który kocha i wspiera. Wychodząc od tej wewnętrznej niezłomności, można znieść i przetrwać przeciwności, zmienne koleje życia, a także agresje innych, ich niewierności i słabości: „Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam”. Jest to źródłem pokoju, który wyraża się w postawie świętego.


Cecha 2. Cierpliwość

Dzięki stabilności wewnętrznej, świadectwo świętości wyraża się w naszym dynamicznym świecie, zmiennym i agresywnym, poprzez cierpliwość i trwanie w dobrym. Jest ono wiernością w miłości, gdyż ten, kto opiera się na Bogu (pistis) może być również wierny wobec braci (pistós), nie opuszcza ich w chwilach trudnych, nie daje się ponieść niepokojowi i trwa przy innych, nawet jeśli nie daje mu to  natychmiastowej satysfakcji.

Św. Paweł zachęcał chrześcijan Rzymu, aby „nikomu nie odpłacali złem za złe”, aby nie chcieli wymierzać sami sobie sprawiedliwości i nie dali się zwyciężyć złu, ale by „zło dobrem zwyciężać”. Taka postawa nie jest oznaką słabości, lecz prawdziwej siły, gdyż sam Bóg „jest cierpliwy, ale i potężny siłą”. Słowo Boże wzywa nas: „Niech zniknie spośród was wszelka gorycz, uniesienie, gniew, wrzaskliwość, znieważenie – wraz z wszelką złością”.


Cecha 3.  Łagodność

Musimy być czujni i walczyć z własnymi agresywnymi i egocentrycznymi skłonnościami, by nie pozwolić im na zakorzenienie się w nas: „Gniewajcie się, a nie grzeszcie: niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce!”. Gdy okoliczności nas przytłaczają, zawsze możemy uciec się do tej kotwicy, jaką jest modlitwa błagalna, która prowadzi nas, byśmy na nowo znaleźli się w rękach Boga i blisko źródła pokoju: „O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem! A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc”

Również chrześcijanie mogą  stać się częścią sieci przemocy słownej, tworzonej za pośrednictwem internetu i na różnych forach lub przestrzeniach wirtualnej wymiany opinii. Nawet w mediach katolickich może dojść do przekroczenia granic, tolerowania obmowy i oszczerstwa, i wydaje się, że szacunek dla reputacji innych osób nie jest ujęty w jakiekolwiek normy etyczne.


Cecha 4.  Radość

Święty jest zdolny do życia pełnego radości i poczucia humoru. Nie tracąc realizmu, oświeca innych pozytywnym i pełnym nadziei duchem. Bycie chrześcijanami jest „radością w Duchu Świętym”, gdyż „miłość miłosierdzia koniecznie podąża za radością, ponieważ każdy kochanek raduje się w jedności z ukochanym […] Stąd konsekwencją miłości jest radość”. Otrzymaliśmy piękno Jego słowa i przyjęliśmy je „pośród wielkiego ucisku, z radością Ducha Świętego”. Jeśli pozwolimy Panu, by wydobył nas z naszej skorupy i przemienił nasze życie, wtedy będziemy mogli wypełnić to, o co prosił św. Paweł: „Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się!”.


Cecha 5.  Poczucie humoru

Zazwyczaj radości chrześcijańskiej towarzyszy poczucie humoru, tak widoczne, na przykład u św. Tomasza Morusa, u św. Wincentego à Paulo, czy też św. Filipa Nereusza. Zły humor nie jest oznaką świętości: „usuń przygnębienie ze swego serca!”. Tak wiele otrzymujemy od Pana „do używania”, że niekiedy nasz smutek związany jest z niewdzięcznością, z byciem tak bardzo zamkniętym w sobie, że jest się niezdolnym do przyjęcia Bożych darów.

Jego ojcowska miłość zachęca nas: „Synu, […] staraj się o siebie […] Nie pozbawiaj się dobra dzisiejszego”. On chce, byśmy byli nastawieni pozytywnie, byśmy byli wdzięczni, a nie zbyt skomplikowani: „Gdy ci się dobrze wiedzie, ciesz się z tego […] Bóg stworzył człowieka prawym; to człowiek zaczął potem szukać rożnych wybiegów”. W każdej sytuacji musimy zachować elastyczność ducha.


Cecha 6. Śmiałość

Świętość jest też parezją: jest śmiałością, jest zapałem ewangelizacyjnym pozostawiającym ślad na tym świecie. Aby było to możliwe, sam Pan Jezus wychodzi nam na spotkanie i powtarza stanowczo, z pogodą ducha: „nie bójcie się!”. „Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”. Słowa te pozwalają nam pielgrzymować i służyć z taką postawą pełną odwagi, jaką Duch Święty wzbudził w apostołach, pobudzając ich do głoszenia Jezusa Chrystusa. Śmiałość, entuzjazm, mówienie swobodne, z zapałem apostolskim, to wszystko zawarte jest w słowie parezja, jakim Biblia wyraża również zdolność do życia otwartego, które jest do dyspozycji dla Boga i braci.

Jesteśmy istotami kruchymi, ale niosącymi skarb, który czyni nas wspaniałymi i może uczynić lepszymi i szczęśliwszymi tych, którzy go przyjmują. Śmiałość i odwaga apostolska składają się na tę misję.


Cecha 7. Zapał

Potrzebujemy bodźca Ducha, byśmy nie zostali sparaliżowani strachem i wyrachowaniem, byśmy nie przywykli do poruszania się jedynie w bezpiecznych granicach. Pamiętajmy, że w przestrzeni, która pozostaje zamknięta, w końcu pojawia się wilgoć, powodująca chorobę.

Bóg jest zawsze nowością, która nieustannie pobudza nas do wyruszania na nowo oraz do zmiany miejsca, aby wyjść poza to, co znane, na peryferie i do granic.

Zwodzi nas przyzwyczajenie i mówi nam, że próby zmieniania czegokolwiek nie mają sensu, że w danej sytuacji nie możemy nic zrobić, że zawsze tak było, i że mimo to przetrwaliśmy. Z przyzwyczajenia nie mierzymy się już ze złem i pozwalamy, aby rzeczy „były takimi, jakim są”, lub jakimi niektórzy postanowili, aby były. Pozwólmy zatem, aby przyszedł Pan, aby nas obudził, aby wstrząsnął naszym odrętwieniem, wyzwolił nas z bezczynności. Rzućmy wyzwanie uleganiu nawykom, otwórzmy oczy i uszy, a zwłaszcza serca, abyśmy dali się wstrząsnąć tym, co dzieje się wokół nas oraz wołaniem żywego i skutecznego słowa Zmartwychwstałego.



Prośmy Pana o łaskę, byśmy zbytnio nie wahali się,

gdy Duch Święty żąda od nas wykonania kroku naprzód.

Prośmy o odwagę apostolską, byśmy przekazywali Ewangelię innym

i zrezygnowali z czynienia naszego życia chrześcijańskim muzeum wspomnień.

W każdej sytuacji pozwólmy Duchowi Świętemu sprawić,

byśmy kontemplowali historię w perspektywie Jezusa Zmartwychwstałego.

 

W ten sposób Kościół, zamiast trwać w stagnacji,

będzie mógł iść naprzód, przyjmując niespodzianki od Pana.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Sw-Rita-modlitewnik
Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >