Wspólne “Ojcze Nasz” wszystkich Chrześcijan w Jerozolimie

Zwierzchnicy trzech wspólnot chrześcijańskich, obecnych w Bazylice Grobu Pańskiego, wyrazili życzenie, aby „wszystkie dzieci Abrahama mogły wspólnie zanosić modły do Najwyższego, Wszechmocnego Dobrego Pana o ustanie epidemii”.

Polub nas na Facebooku!

Wspólne "Ojcze Nasz" wszystkich Chrześcijan w Jerozolimie
Zwierzchnicy trzech wspólnot chrześcijańskich, obecnych w Bazylice Grobu Pańskiego, wyrazili życzenie, aby „wszystkie dzieci Abrahama mogły wspólnie zanosić modły do Najwyższego, Wszechmocnego Dobrego Pana o ustanie epidemii”.

W rozmowie z portalem Vatican News o. Patton przedstawił obecną sytuację w Jerozolimie i Ziemi Świętej oraz plany działań mieszkających tam chrześcijan. Na wstępie zaznaczył, że zwierzchnicy trzech wspólnot chrześcijańskich, obecnych w Bazylice Grobu Pańskiego, wyrazili życzenie, aby „wszystkie dzieci Abrahama mogły wspólnie zanosić modły do Najwyższego, Wszechmocnego Dobrego Pana o ustanie epidemii”. Tą wspólną modlitwą jest Ojcze Nasz, kończący się słowami „zbaw nas ode złego”, które w Biblii są „wezwaniem bardzo otwartym, gdyż jest to prośba o uwolnienie od wszelkiej formy zła, które może nas nękać na poziomie zarówno jednostkowym, jak i całej ludzkości”.

Nawiązując do szerzącej się obecnie epidemii, ojciec kustosz oznajmił, że wszystkie trzy wspólnoty uzgodniły, iż bazylika będzie nadal miejscem modlitwy a opiekujące się nią trzy społeczności chrześcijańskie będą mogły w dalszym ciągu utrzymywać swój regularny rytm modłów, a nawet wzmocnić go modlitwami za chorych, personel medyczny, za władze świeckie i kościelne.

Będą się też odbywać wszystkie nabożeństwa wielkopostne i Triduum Paschalnego, choć z bardzo ograniczoną liczbą wiernych. „Najważniejsze jednak, że Bazylika Grobu Pańskiego będzie nadal miejscem modlitwy i promieniowania nadziei, gdyż to tutaj Jezus Chrystus pokonał zło i śmierć i my możemy nadal sprawować swe obrzędy” – podkreślił zakonnik. Dodał, że w uroczystościach będzie mogło uczestniczyć nie więcej niż dziesięć osób.

Wskazał następnie, że przygotowania do Wielkanocy przebiegają zgodnie ze wskazaniami, jakie Słowo Boże daje na samym początku Wielkiego Postu, gdy podczas Mszy w Środę Popielcową czytany jest fragment Ewangelii z Jezusowym wezwaniem do modlitwy, poszczenia i dawania jałmużny w ukryciu. „Toteż częścią Wielkiego Postu jest podkreślanie wymiaru osobowego” – powiedział franciszkanin. Zaznaczył jednak ze smutkiem, że nie będzie można zrobić tego wszystkiego jak w latach ubiegłych, a więc z udziałem miejscowych wiernych i wielką liczbą pielgrzymów. Jednocześnie przypomniał słowa Pana Jezusa, że gdzie dwaj lub trzej zbiorą się w Jego imię, tam i On jest wśród nich. „W obecnych okolicznościach doświadczamy tego bardziej niż mocno” – dodał z przekonaniem rozmówca Vatican News.

Przypomniał, że modlitwa ma wymiar powszechny, a jej skuteczność nie zależy od masowości, ale wiąże się „z tą szczególną wspólnotą, którą Duch Święty tworzy wśród wiernych, przemieniając ich w Ciało Chrystusa”. „Dlatego odprawiając Mszę, nawet gdy fizycznie jestem sam, wiem, że jest ze mną cała wspólnota chrześcijańska a ja jestem w łączności z tymi wszystkimi, którzy są w komunii z naszym Panem Jezusem Chrystusem przez dar Ducha Świętego a z Nim we wspólnocie z Ojcem” – stwierdził o. Patton. Zaznaczył, że obecne warunki przypominają nam, że Kościół jest misterium i ciałem mistycznym, a nie tylko ludem.

Mówiąc o koronawirusie kustosz Ziemi Świętej wskazał, że mamy obecnie do czynienia z pandemią, a więc z sytuacją, która powtarza się cyklicznie w dziejach ludzkości. W przeszłości były to zarazy dżumy czy cholery, nie jest to więc, niestety, nic nowego. Nowością jest natomiast obecny kontekst, gdy myśleliśmy, że jesteśmy w stanie zapanować nad wszystkim dzięki nauce, technice i swoim zdolnościom, a tu „ponownie staliśmy się, jak Adam, nadzy i bezbronni” – wyjaśnił zakonnik. Wskazał, że w tych warunkach odzyskujemy poczucie ograniczenia, a więc automatycznie poczucie Boga, naszej więzi z Nim i naszego uzależnienia od Niego.

Sytuacja ta powinna pomóc nam w pewnym stopniu zrozumieć, że wiele spraw jest poza zasięgiem naszych możliwości panowania. Jest to rzeczywistość, która winna otworzyć nas na nowe przemyślenia na temat naszego bycia ludźmi, bycia częścią dzieła Stworzenia a także bycia ludźmi wierzącymi, wszędzie ufającymi Bogu, który jest Ojcem. On nadal troszczy się o nas, udzielając nam tej pełni życia, którą celebrujemy właśnie w czasie Wielkanocy i którą jako chrześcijanie nazywamy udziałem w Zmartwychwstaniu Chrystusa” – zakończył swą wypowiedź o. F. Patton OFM.

KAI/al

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Stulatek, który zaraził się koronawirusem i wyzdrowiał

Włoskie i hiszpańskie media podają dziś ku pokrzepieniu swoich czytelników niezwykłą historię 101-letniego mężczyzny z Rimini, który zaraził się koronawirusem, poszedł do szpitala i... po kilku dniach wyzdrowiał.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Stulatek, który zaraził się koronawirusem i wyzdrowiał
Włoskie i hiszpańskie media podają dziś ku pokrzepieniu swoich czytelników niezwykłą historię 101-letniego mężczyzny z Rimini, który zaraził się koronawirusem, poszedł do szpitala i... po kilku dniach wyzdrowiał.

O tej szczęśliwej historii powiadomiła Gloria Lisi, burmistrz miasta Rimini na północy Włoch, gdzie mieszka 101-letni pacjent. W ubiegłym tygodniu z objawami infekcji przywiozła go do szpitala rodzina. Badania wykazały, że jest zarażony wirusem. I choć dla wszystkich było pewne, że – z powodu wieku – jego dni są właściwie policzone, starszy pan… wyzdrowiał a wczoraj został wypisany ze szpitala. Dołączył w ten sposób do liczącej 9362 osób grupy wyleczonych od początku pandemii, która wybuchła we Włoszech 21 lutego i do tej pory spowodowała 7503 zgonów.

– Powrót do zdrowia tego mężczyzny, który już został zwolniony ze szpitala i wrócił do domu, stanowi nadzieję na przyszłość nas wszystkich. Pokonując barierę w postaci swojego wieku pokazał, że nawet w wieku 101 lat nasza przyszłość nigdy nie jest przesądzona

powiedziała burmistrz Gloria Lisi. 

Historia niezwykłego staruszka była przekazywana z ust do ust przez pielęgniarki i lekarzy, walczących ze skutkami straszliwej pandemii koronawirusa jako słowa pocieszenia i otuchy. – Dla wszystkich było przecież jasne, że wirus jest jak wyrok śmierci dla osób starszych. Tymczasem ta historia niesie nadzieję – mówiła burmistrz. 

Okazuje się, że 101-letni pacjent, który wyzdrowiał w Rimini przyszedł na świat wtedy, gdy w całej Europie szalała pandemia grypy Hiszpanki. Na całym świecie, według szacunkowych danych, zmarło wtedy od 15 do 50 milionów ludzi – Podczas swojego życia ten człowiek doświadczył już wszystkiego, zarówno epidemię, jak i wojny, głód, postęp, kryzysy i… cuda uzdrowienia – podsumowała burmistrz Gloria Lisi. 

Na terenie całego regionu Emilia-Romania, gdzie leży Rimini, zmarło dotychczas na COVID-19 1077 osób. 

ad, La Nation/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap