Patriarcha Tawardos: Media społecznościowe to nie droga do nieba

„Media społecznościowe to nie droga do nieba”– uważa koptyjski patriarcha Tawardos II. W przemówieniu wygłoszonym do członków Rotary Club zaznaczył, że są one „jak nóż, którego można użyć zarówno do jedzenia, jak i do zabijania”.

Polub nas na Facebooku!

W ostatnich miesiącach niepokój Koptyjskiego Kościoła Prawosławnego budziły liczne przypadki zakładania fałszywych profili mnichom i mniszkom. Używane były one do oszustw, a nawet do prób wabienia młodocianych i ich wykorzystywania seksualnego.

Patriarcha podkreślił, że każdy z nas otrzymuje od Boga codziennie dar w postaci 24 godzin i „jeśli spędzisz większość tego czasu w internecie, jak to dziś robi wielu młodych ludzi, to tak, jakbyś wyrzucił ten skarb”. Podkreślił, że w naszych czasach nie można obejść się bez korzystania z nowoczesnych urządzeń technologicznych, ale korzystanie z nich powinno się odbywać świadomie i z mądrością.

Zdaniem patriarchy problemem jest także nadużywanie internetu przez duchownych, np. poprzez dawanie upustu klerykalnemu narcyzmowi. Jest to zjawisko, z którym wspólnoty na całym świecie muszą się zmierzyć, ale w ostatnim czasie wydaje się ono rozwijać także wśród Kościołów Wschodu – powiedział patriarcha, który ratyfikował 12 zasad korzystania z internetu przez mnichów koptyjskich.

SPRAWDŹ: Kościoły w kolorze krwi. 18 listopada rusza #RedWeek

 

ag/KAI/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

ZE ŚWIATA

Kapucyni z San Giovanni Rotondo zakażeni koronawirusem

Cała wspólnota kapucynów z San Giovani Rotondo poza trzema braćmi jest zakażona koronawirusem. Od tej chwili bracia będą odprawiać Msze bez udziału wiernych. Do podjęcia takiej decyzji zmusiła nas niestety obecna dramatyczna sytuacja pandemiczna” – wyjaśnia miejscowy biskup Franco Moscone.

Polub nas na Facebooku!

Cała wspólnota, poza trzema braćmi, jest zakażona koronawirusem. Wielu z nich ma objawy choroby. Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej pozostaje otwarte dla wszystkich wiernych, którzy chcą wejść na modlitwę, ale we Mszy odprawianej przez wspólnotę można od teraz uczestniczyć wyłącznie za pośrednictwem internetu i telewizji Ojca Pio.

Bp Franco Morone porównał obecną sytuację do tej sprzed 102 lat. Wówczas bracia, wraz z Ojcem Pio, zostali zakażeni przez grypę hiszpankę. W San Giovanni Rotondo, które wówczas liczyło mniej niż 10 tys. mieszkańców, w ciągu dwóch miesięcy zmarło ok. 200 osób. Także sam Ojciec Pio w pierwszej połowie października 1918 roku zaraził się wirusem grypy i spędził ten czas w łóżku. Swój ból ofiarował za zbawienie dotkniętych epidemią.

Ślad tej choroby możemy znaleźć w liście Ojca Pio do swojego prowincjała, o. Benedetta: „Piszę do Ciebie po bardzo długiej ciszy. Leżałem w łóżku z powodu grypy hiszpanki, która także tutaj powoduje dużą śmiertelność”. O tym, że Ojciec Pio wyszedł cało z choroby, choć nadal czuł się słaby i obolały, dowiadujemy się z listu napisanego 27 października do jednej z jego córek duchowych, Antonietty Vony. Wyzdrowiał niecałe trzy tygodnie po zakażeniu.

SPRAWDŹ: Kraków: Kapucyni wybrali nowego prowincjała

 

ag/KAI/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Copy link
Powered by Social Snap