Islamiści w Nigerii zrównali dwie miejscowości z ziemią!

Amnesty International donosi, że podczas ubiegłotygodniowych ataków Boko Haram na nigeryjskie miejscowości Baga i Doro Gowon mogło zginąć nawet dwa tysiące cywilów. Miasta dosłownie zostały zrównane z ziemią!

Amnesty Iternatilonal opublikowało zdjęcia satelitarne, pokazujące katastrofalne skutki ataków. Widać na nich ok. 3,7 tys. zniszczonych budynków. Baga była gęsto zaludnioną miejscowością o powierzchni dwóch kilometrów kwadratowych. Mieszkańcy, którym udało się przeżyć, uciekli do sąsiedniego Czadu.

fot. Amnesty International

Boko Haram jest organizacja terrorystyczną dążącą do przekształcenia Nigerii  w muzułmańskie państwo wyznaniowe. Więcej informacji w artykule Krzysztofa Błażycy:


Boko Haram. Misja zabijanie


Ks. Halík: nigdy nie przypiąłbym znaczka „Jestem Charlie”

Czeski teolog przyznał, że mimo solidarności „ze wszystkimi, którzy potępili przemoc w jej wszelkiej formie i kategorycznie oświadczają, że nie będą jej tolerować”, wprawia go w zakłopotanie „staranie o to, aby nieszczęśliwe ofiary pracowników redakcji satyrycznego pisma czcić jako bohaterów i symbole naszej kultury”.

W swojej wypowiedzi ks. Halík skrytykował szczególnie prezydenta Francji Françoisa Hollande’a, który dziennikarzy z „Charlie Hebdo” określił jako „naszych bohaterów”. Jego zdaniem świadczy to „nie tylko o słabości tego polityka, ale też reprezentowanej przez niego kultury politycznej”.

Czeski filozof i profesor socjologii na praskim Uniwersytecie Karola przyznał, że gdy zobaczył „karykatury” francuskiego magazynu satyrycznego, przypominające poniżające wizerunki Żydów w antysemickiej prasie, przyjął to nie tylko jako obrazę islamu i chrześcijaństwa, lecz jako naruszenie podstawowych wartości naszej kultury, która opiera się na poszanowaniu innych. Te wartości nie są mniejsze od wolności prasy, podkreślił ks. Halík.

Z tych powodów „przy całej sympatii dla ofiar i ich najbliższych” ks. Halík nigdy nie przypnie znaczka z napisem „Jestem Charlie”. Podkreślił, że jest zwolennikiem „innego oblicza naszej kultury, a więc takiego, które z dużym poczuciem humoru oraz ironii potrafi polemizować z fanatyzmem i fundamentalizmem, natomiast odrzuca wulgarne wyrazy lekceważenia i nieodpowiedzialne dolewanie oliwy do ognia nienawiści między ludźmi i kulturami”.

Być może w „wolnej kulturze jest miejsce także na dekadencję, brak gustu i tanią prowokację”, stwierdził czeski ksiądz i socjolog. Jego zdaniem, jeśli się jednak broni wolności kultury przeciwko przemocy i nienawiści, to „należy się wystrzegać innych skrajności, a mianowicie tego, że dekadencję i cynizm wywyższa się jako symbol naszej kultury i naszej wolności, bo elementem wolności jest odpowiedzialność”.

Nie jest niczym niewłaściwym, gdy „przedmiotem humoru jest ludzka strona religii”, humor może też być z pewnością „słuszną bronią przeciwko nieludzkiej formie religii, która morduje w imię świętości”, uważa ks. Halík. Jednak – dodaje – jeśli religia „ma być wchłaniającym wszystko przemysłem rozrywkowym i stanem, w którym nic dla nikogo nie jest święte”, to uważa on za swój obowiązek „ostrzeżenie przed tego rodzaju cyniczną tendencją naszej kultury zachodniej”.

We wstępie do swego komentarza ks. Halík stwierdza, że „w żadnym razie nie wolno ustępować wobec ośmiornicy Państwa Islamskiego i jego macek w postaci terrorystycznych komórek bojowych”. Tak samo zdecydowane „nie” trzeba powiedzieć populistom, którzy „chcą zbierać polityczne punkty ze strachu przed islamem”. Inteligencji czytelników powierzył fakt, że zwolennicy Władimira Putina i Marine Le Pen krytykują Zachód i jego kulturę, „ponieważ ich nie rozumieją i nienawidzą”. On sam natomiast czyni to z miłości i poczucia odpowiedzialności za wartości europejskie.


ts / Praga