Franciszek modlił się nad Jeziorem św. Anny w Kanadzie. To miejsce pielgrzymek katolików z rdzennych ludów

"Przybyłem jako pielgrzym także po to, aby powiedzieć wam, jak cenni jesteście dla mnie i dla Kościoła" - mówił papież nad Jeziorem św. Anny w Kanadzie, które od XIX wieku jest miejscem dorocznych pielgrzymek katolików pochodzących z pierwotnych plemion ziem kanadyjskich.

fot. Vatican News/YouTube (print screen)

Swoją wizytę nad Jeziorem św. Anny, położonym ok. 70 km od Edmonton i będącym miejscem dorocznych pielgrzymek katolików z rdzennych ludów, którzy modlą się nad jego wodami m.in. przy okazji liturgicznego wspomnienia św. Joachima i Anny, papież Franciszek rozpoczął od przejazdu na wózku inwalidzkim wzdłuż sektora, w którym oczekiwali go wierni, ku brzegowi jeziora. Franciszkowi towarzyszyli m.in. przedstawiciele rdzennych ludów, a procesyjny przejazd, podczas którego pozdrawiał i błogosławił wiernych, towarzyszył charakterystyczny dźwięk bębnów – ważnego elementu kultury i folkloru rdzennych mieszkańców, do którego z resztą papież nawiązał w późniejszej homilii.

Franciszek modlił się nad brzegiem jeziora

Po przybyciu nad brzeg jeziora, Franciszek odmówił modlitwę błogosławieństwa nad jego wodami, pobłogosławił także cztery „punkty kardynalne”, ważne dla kultury kanadyjskich rdzennych ludów i pokropił zebranych poświęconą wodą. Wzruszającym momentem, który z pewnością stanie się jedną z wizytówek papieskiej pielgrzymki w Kanadzie, była osobista modlitwa papieża, w zadumie i milczeniu, kiedy na wózku inwalidzkim zatrzymał się samotnie tuż nad wodami Jeziora św. Anny.

Następnie, przy ponownym akompaniamencie bębnów i ludowych śpiewów, papież wraz z orszakiem przybył do zadaszonego ołtarza polowego, gdzie przewodniczył liturgii słowa i wygłosił homilię. Rozpoczynając ją, podkreślił piękno tego miejsca, które uczy, że koniecznym warunkiem naszego rozwoju ludzkiego jest dopasować rytmów życia do rytmów stworzenia. Dodał, że pomaga nam ono także powrócić do wiaty i podążać myślą nad brzegi Jeziora Galilejskiego, gdzie Jezus w „Galilei pogan” głosił swoje królestwo. Franciszek przypomniał, że był to region bardzo zróżnicowany, daleki do „religijnej czystości” i właśnie tam Pan Jezus zechciał w sposób bezprecedensowy głosić braterstwo.

Reklama
Reklama

I tu, na brzegach tego jeziora, dźwięk bębnów, który przekracza wieki i łączy różne narody, przenosi nas w tamte czasy. Przypomina nam, że braterstwo jest prawdziwe, jeśli łączy tych, którzy są od siebie daleko, że orędzie jedności, które Niebo zsyła na ziemię, nie lęka się różnic i zaprasza nas do komunii, do wyruszenia razem, ponieważ wszyscy jesteśmy pielgrzymami w drodze – powiedział papież.

„Wszyscy potrzebujemy Jezusowego uzdrowienia, lekarza dusz i ciał”

Franciszek nawiązał do pierwszego czytania we wtorkowej liturgii (Ez 47, 1-2. 8-9. 12), mówiących o wodach dających życie. Wyznał, że słowa te skłoniły go do myśli o kobietach i ich roli we wspólnotach rdzennych mieszkańców Kanady. Zajmują one poczesne miejsce jako błogosławione źródła życia nie tylko fizycznego, ale i duchowego – zaznaczył. Papież podkreślił rolę kobiet w przekazie wiary i zachęcił wiernych: „strzeżecie w waszych murach owo źródło życia: dbajcie o nie, jak o najcenniejsze dziedzictwo, które należy miłować i którego należy strzec”.

Reklama
Reklama

Franciszek przypomniał, że prorok wskazywał również na uzdrawiającą rolę wód, która wypełnia się w Chrystusie. Wszyscy potrzebujemy Jezusowego uzdrowienia, lekarza dusz i ciał. Panie, tak jak zebrani nad brzegiem Jeziora Galilejskiego nie bali się wykrzykiwać Tobie swoich potrzeb, tak i my przychodzimy tego wieczora do Ciebie z naszym cierpieniem wewnętrznym. Przynosimy Ci nasze oschłości i znoje, traumy spowodowane przemocą, jakiej doznali nasi bracia i siostry z rdzennych ludów. W tym błogosławionym miejscu, gdzie panuje harmonia i pokój, przedstawiamy Ci dysharmonie naszych historii, straszliwe skutki kolonizacji, nieuśmierzony ból wielu rodzin, dziadków i dzieci. Pomóż nam uleczyć nasze rany – modlił się Franciszek. Zaznaczył, że także wszyscy wierzący jako Kościół potrzebują uzdrowienia: „uzdrowienia z pokusy zamykania się w sobie, wybierania obrony instytucji zamiast poszukiwania prawdy, przedkładania władzy doczesnej nad ewangeliczną służbę” – stwierdził papież.

„Przybyłem, aby powiedzieć wam, jak cenni jesteście”

Franciszek zaznaczył, że proces uzdrowienia Kościoła musi się zacząć jego wyjściem w pierwszym rzędzie ku ubogim i zmarginalizowanym. Zapewnił osoby należące do rdzennych ludów: „przybyłem jako pielgrzym także po to, aby powiedzieć wam, jak cenni jesteście dla mnie i dla Kościoła”. Pragnę, aby Kościół był spleciony z wami tak, jak ściśle splecione i zespolone są nici kolorowych opasek, które nosi wielu z was. Niech Pan pomoże nam kroczyć naprzód w procesie uzdrawiania, ku coraz zdrowszej i odnowionej przyszłości – powiedział na zakończenie swej homilii.

Reklama

Po zakończeniu homilii nastąpiła modlitwa powszechna, której wezwania przeczytali kolejno przedstawiciele rdzennych plemion, wyrażając przy tym swoją wdzięczność za możliwość spotkania z papieżem i dumę z przynależności do swych poszczególnych grup etnicznych. Na zakończenie papież udzielił zebranym błogosławieństwa i spotkał się osobiście z przedstawicielami rdzennych plemion.

kh, KAI/Stacja7

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę