Nasze projekty
Pexels.com/ Sharon McCutcheon

Błogosławieństwo par homoseksualnych. Czy czeka nas kolejna schizma?

Teoretycznie wszystko powinno być jasne. W połowie marca watykańska Kongregacja Nauki Wiary jednoznaczne wypowiedziała się w sprawie błogosławieństw dla par homoseksualnych. Potwierdziła dotychczasowe nauczanie Kościoła, podkreślając przy tym, że to co jest błogosławione powinno być „obiektywnie uporządkowane, aby otrzymać i wyrazić łaskę, w zgodności z planami Bożymi wpisanymi w stworzenie”.

Reklama

 Związki, również trwałe, „które zakładają praktykę seksualną poza małżeństwem” – to znaczy poza „nierozerwalnym związkiem mężczyzny i kobiety”, otwartym na przekazywanie życia – nie odpowiadają tym „zamysłom Bożym”, nawet jeśli w takich związkach obecne są „elementy pozytywne”.

Kongregacja podkreśliła przy tym, że brak zgody na błogosławieństwa dla par homoseksualnych nie może oznaczać, i nie oznacza, odrzucenia takich osób. Zawsze bowiem powinny być one przyjmowane „z szacunkiem, współczuciem i delikatnością”, unikając „wszelkich oznak niesprawiedliwej dyskryminacji”.

„Są ważniejsze rzeczy, niż głupie papiery”

Stanowisko niby jasne, ale… W Kościele niemieckim kolejny raz podniosły się głosy, że odmawianie błogosławieństw dla par homoseksualnych jest nie w porządku. Wielu tamtejszych księży publicznie powiedziało, że nie podporządkuje się w tej kwestii Watykanowi i błogosławieństw udzielać będą. Tobias Schaefer, proboszcz katedry w Worms (Nadrenia-Palatynat), na FB wyraził swoją konsternację decyzją Watykanu i skomentował ją w dłuższym tekście. „Jeśli Kościół nie ma pełnomocnictwa, by udzielać błogosławieństwa tam, gdzie ludzie tego pragną, to czyż nie zrezygnował ze swojego pierwotnego zadania? Błogosławieństwo nie jest instrumentem moralnego osądu! To obietnica, że Bóg jest tam, że idzie z nami. Zarówno w dobrych, jak i w trudnych godzinach” – napisał Schaefer i zadeklarował, że błogosławił będzie. A pewien zakonnik stwierdził wprost: „Moja opinia jest taka: nie brać Rzymu na poważnie i kontynuować duszpasterstwo. Są ważniejsze rzeczy niż głupie papiery!”. Powstała nawet specjalna petycja z apelem o sprzeciw.

Reklama
Reklama

Komentując decyzję Watykanu, niemiecki publicysta i teolog, Alexander Görlach uznał, że jest ona dla autodestrukcyjna, bo „niegdyś tak wielki i potężny Kościół katolicki kurczy się do rozmiarów sekty”. Jego zdaniem brak zgody na błogosławieństwa dla osób tej samej płci są m.in. powodem masowego odchodzenia wiernych z Kościoła. „W Kolonii, tradycyjnym bastionie katolicyzmu, w tamtejszym sądzie rejonowym nie ma już wolnych terminów na złożenie oświadczenia o wystąpieniu z Kościoła” – stwierdza Görlach w komentarzu dla „Deutsche Welle”.

Planowana wielka akcja błogosławieństw

Podobne głosy pojawiły się także w Austrii, gdzie „Inicjatywa Księży” (skupia ponad 300 duchownych) ogłosiła „Wezwanie do nieposłuszeństwa 2.0”, w którym napisano: „Będziemy nadal błogosławić pary tej samej płci”.

Czy tak jasne stanowisko oznacza, że Kościoły w Niemczech, Austrii i paru innych krajach na świecie wypowiedzą posłuszeństwo Rzymowi? Zwłaszcza, że na 10 maja w Niemczech planowana jest wielka akcja błogosławieństw (biskup Franz-Josef Overbeck z Essen zadeklarował już, że nie będzie wyciągał konsekwencji wobec księży, którzy wezmą w niej udział).

Reklama
Reklama

Czy rzeczywiście Kościół znalazł się w największym kryzysie od czasów reformacji? Czy czeka nas kolejna schizma? Nie są to pytania bezpodstawne. Kościół w Niemczech od pewnego czasu jest na tzw. drodze synodalnej. W ramach wewnętrznej dyskusji poruszane są m.in. problemy wyświęcania na księży żonatych mężczyzn, podnoszony jest problem święceń dla kobiet, komunii dla osób rozwiedzionych, etc. Dyskutuje się o sprawach, w których Watykan także jednoznaczne się wypowiadał. Na drogę synodalną Stolica Apostolska patrzy nieco krzywo, ale debat oficjalnie nie zabroniła. Podobnie zresztą jak ostrej wymiany zdań i poglądów w tych samych tematach na dwóch Synodach o rodzinie, czy Synodzie Amazońskim. Trudno było zresztą ich zabraniać, choć tu i ówdzie jakieś nadzieje na zmiany się pojawiały.

Próbując znaleźć odpowiedź na postawione tu pytania musimy przypomnieć sobie co działo się w latach 60. XX wieku. Po opublikowaniu przez Pawła VI encykliki „Humanae vitae” także rozpoczęły się ogromne protesty. Episkopaty z całego świata wydawały oświadczenia, że u nich nauczanie papieskie na temat „kontroli urodzin” nie obowiązuje. Oczywiście był w tym gronie również Kościół niemiecki. Po kwestiach antykoncepcji dyskutowano też temat aborcji, eutanazji. I choć Watykan wypowiada się w tych wszystkich sprawach jednoznacznie, to jednak praktyka duszpasterska jest odmienna.

Podział postępuje, pogłębia się. I tak od prawie 60 lat. Wszystkie strony sporu są przekonane co do tego, że ich wizja jest jedynie słuszna i tylko ona uratuje katolicyzm. Wydaje się jednak, że wciąż pozostając jakąś wspólnotą idziemy w kierunku Kościołów narodowych. Ostatecznie wszyscy będziemy mówić, że wierzymy w tego samego Boga, mamy tego samego papieża, ale będziemy żyć wedle własnych zasad, innych nad Wisłą, innych nad Renem. Tylko czy Kościół będzie wtedy jeden i powszechny?

Reklama

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę