Australijska diecezja wypłaci rekordowe odszkodowanie ofierze wykorzystywania seksualnego

50-letni mężczyzna wykorzystywany w dzieciństwie otrzyma od archidiecezji Perth ponad 2,5 mln dolarów odszkodowania. Chodzi o przestępstwa, których dopuszczał się w latach 70. ks. Bertram Adderley. To największa znana kwota, jaką Kościół kiedykolwiek musiał zapłacić ofierze wykorzystywania seksualnego.

Polub nas na Facebooku!

Do wykorzystywania seksualnego dochodziło w latach 1978-1980, kiedy poszkodowany mężczyzna miał 9-11 lat i był ministrantem w jednej z parafii w archidiecezji Perth, w której posługiwał ks. Adderley. Wcześniej duchowny pracował w diecezji Bunbury, a jej ordynariusz w 2008 roku przyznał, że od 1974 roku wiedział o przestępstwach Adderley’a, ale nikogo o nich nie poinformował. Niemniej jednak wykluczył go z posługi kapłańskiej w diecezji i wysłał do Perth.

 

Życie ofiary „wykoleiło się”

Na pytanie ABC News Australia prawnik Michael Magazanik powiedział, że życie jego klienta „wykoleiło się” po tym, jak został wykorzystany. Miało to na niego głęboki wpływ – zapewnia, powołując się w szczególności na syndrom zespół stresu pourazowego i depresję.

Na początku poszkodowany, z zachowaniem klauzuli poufności, zawarł porozumienie z archidiecezją Perth i w ramach odszkodowania zgodził się przyjąć od Kościoła 50 tys. dolarów australijskich. Jednak w 2018 roku wycofał się z tego i pozwał archidiecezję do sądu.

Dopiero po zeznaniach ofiary arcybiskup Perth, biskup Timothy Costelloe, zgodził się na wypłatę odszkodowania. Kościół pokryje również koszty postępowania. W długim oświadczeniu wydanym w czwartek Costelloe powiedział, że sprawa uwydatniła „horror” wykorzystywania seksualnego i „straszne skutki” dla życia ofiary.

Cieszę się, że osoba, która przeżyła to wykorzystywanie miała okazję, by jej historia została opowiedziana i otrzymała rekompensatę finansową – powiedział.

Arcybiskup Perth uznał „godną ubolewania” przeszłość Kościoła w wykorzystywaniu seksualnym nieletnich i osób bezbronnych.

 

kh/lacroix/Stacja7

 

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Ponad 750 chrześcijan rozstrzelanych przed kościołem w Etiopii

Co najmniej 750 osób zginęło w masakrze przed kościołem Matki Bożej z Syjonu w Aksum w regionie Tigraj. Ludzie, którzy ukryli się przed napastnikami w świątyni należącej do Etiopskiego Kościoła Ortodoksyjnego, zostali wyprowadzeni na zewnątrz i rozstrzelani.

Polub nas na Facebooku!

Według Church Times UK atak został przeprowadzony przez etiopskie wojska rządowe i amharską milicję. Szacuje się, że w czasie napadu w kościele ukrywało się co najmniej tysiąc osób. Bardzo niewiele informacji o masakrze przedostało się do zachodnich mediów, ponieważ komunikacja z regionem Tigraj jest ograniczona ze względu na panujący tam konflikt. Dziennikarzom nie wolno przebywać na terenach, gdzie znajduje się zaatakowana świątynia.

 

 

Wojna w Etiopii wybuchła na początku listopada ubiegłego roku. U jej źródeł leżą napięcia pomiędzy lokalnymi władzami Tigraj, które dążą do niepodległości swojego regionu, a rządem premiera Abiyego Ahmeda, który usiłuje utrzymać jedność państwa. Drugim powodem starć jest rozgoryczenie marginalizacją ludu Tigraj, który niegdyś dominował w koalicji rządzącej Etiopią, a został odsunięty od władzy przez obecnego premiera. Zaraz po objęciu władzy w 2018 r. rozwiązał on koalicję rządzącą i połączył oparte na podziałach etnicznych ugrupowania polityczne w jedną partię. Przedstawiciele ludu Tigraj odmówili przystąpienia do niej. Oskarżyli premiera o rządzenie za pomocą czystek politycznych. W odpowiedzi na to Abiy Ahmed zarzucił przedstawicielom poprzednich władz korupcję. Ofensywa wojskowa ruszyła po tym, jak siły tigrajskie zaatakowały jedną z rządowych baz wojskowych znajdujących się na ich terenie. Szacuje się, że po obu stronach konfliktu zginęły już tysiące osób. Każda ze stron obarcza drugą odpowiedzialnością za rozpoczęcie wojny.

Miejscowi twierdzą, że jednym z celów ataku była także zaginiona Arka Przymierza, która – według tradycji – przechowywana jest w kościele w Aksum. Wierzą, że napastnicy chcieli ją ukraść i zabrać do stolicy kraju Addis Abeby. Opiekę nad Arką sprawuje dożywotnio jeden mnich, który nigdy nie opuszcza budynku. Nikt inny nie ma wstępu do Kaplicy Tablic, w której ponoć znajduje się cenny artefakt. Według przekazów z XIV wieku Menlik I – pierwszy król Etiopii i zgodnie z legendą syn królowej Saby i króla Salomona – miał przywieźć Arkę z Izraela do Etiopii. To, czy świątynia w Aksum przechowuje prawdziwą Arkę Przymierza, jest od wieków przedmiotem debaty historyków.

ZOBACZ TEŻ: Republika Środkowoafrykańska: Ludzie chronią się w kościołach przed rebeliantami

 

kh/vaticannews/Stacja7

 

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Copy link
Powered by Social Snap