Wakacje u kamedułek? Chętni są zawsze

Przy klasztorze mniszek kamedułek w Złoczewie działa Dom Gościnny o nazwie „Pustelnia św. Romualda”. W niektórych okresach siostry starają się nawet ograniczać liczbę gości. Chętni są zawsze, bo jak podkreśla przeorysza klasztoru matka Weronika Sowulewska "Bóg jest wszędzie, ale w ciszy i spokoju łatwiej Go znaleźć".

Polub nas na Facebooku!

„Chcemy, w duchu benedyktyńskiej gościnności zalecanej nam w Regule, by także i inni mogli zaczerpnąć jak najwięcej z naszego kamedulskiego życia i nacieszyć się jego owocami w takiej mierze, w jakiej mogą być dla nich dostępne, by mogli zakosztować świętej ciszy i błogosławionej samotności otwierającej na Boga” – piszą siostry o idei Domu Gościnnego.

Przeznaczony jest on maksymalnie dla 30 osób. Mogą tam przyjechać zorganizowane grupy, z własnym programem rekolekcyjnym, jak Neokatechumenat, czy Domowy Kościół a także indywidualne osoby. Mniszki pozostają za klauzurą, nie organizują rekolekcji. Można jednak uczestniczyć w codziennej Eucharystii celebrowanej w klasztornym kościele a także w zakonnej liturgii godzin, słyszalnej w kościele „przez kratę”. Siostry udostępniają księgi liturgiczne a także w pewnym stopniu zasoby klasztornej biblioteki. Goście mogą też porozmawiać z kamedułkami do tego wydelegowanymi i jeśli chcą, mogą włączyć się w prostą pracę na świeżym powietrzu.

Centralnym miejscem „Pustelni św. Romualda” jest kaplica, w której można spędzać dowolną ilość czasu w ciągu dnia i nocy.

Jak podkreśla matka Sowulewska chętnych do takiej formy spędzenia czasu nie brakuje. Siostry w pewnych okresach starają się nieco ograniczyć ich liczbę, by zachować kontemplacyjny charakter swego domu. Są osoby, które przyjeżdżają regularnie. W czasie wakacji gości jest z reguły więcej.

– Ludzie szukają duchowych wartości, skupienia, odejścia od gwaru , hałasu, pobycia w samotności. Potrzebują lektury duchowej, rozmowy z siostrami.. Szukają Boga. On jest oczywiście wszędzie ale w ciszy i w spokoju łatwiej Go znaleźć – mówi matka Sowulewska. :Pustelnia św. Romualda to miejsce, które sprzyja oderwaniu od wszechobecnego szumu informacyjnego. – Jeśli ktoś chce wejść w ciszę, tu ma taką możliwość – podkreśla kamedułka.

KAI

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Wierni modlą się w intencji tragicznie zmarłego jezuity o. Piotra Matejskiego

W parafii Ducha Świętego w Nowym Sączu codziennie do dnia pogrzebu tragicznie zmarłego wczoraj jezuity będzie trwała modlitwa w jego intencji. Wczoraj o. Piotr Matejski odebrał sobie życie. Miał 51 lat. Ci, którzy go znali mówią, że był pogodnym i lubianym człowiekiem, a na Msze św. dla dzieci, które odprawiał w niedziele, przychodziło najwięcej ludzi.

Polub nas na Facebooku!

Codziennie po wieczornej Mszy św., która rozpoczyna się o godzinie 18.00 będzie odmawiany różaniec w intencji zmarłego. „Tak będzie do dnia pogrzebu. Zachęcamy wszystkich do włączenia się w tę modlitwę” – mówi o. Józef Polak, przełożony zakonny i proboszcz parafii Ducha Świętego w Nowym Sączu.

„O. Piotr był człowiekiem pogodnym, potrafił żartować. Na Msze św. dla dzieci, które odprawiał w niedziele przychodziło najwięcej ludzi. Fascynował się historią, piłką nożną, strzelectwem sportowym, w którym odnosił sukcesy. W ostatnim czasie skarżył się na kłopoty z sercem. Nikt z nas nie podejrzewał, że choroba psychicznie go przerasta, gdyż tak to obecnie w mojej ocenie wygląda” – powiedział KAI proboszcz o. Józef Polak.

O. Radosław Robak SJ, dyrektor Jezuickiego Centrum Edukacji w Nowym Sączu wspomina, że o. Piotr Matejski był bardzo dobrym i lubianym nauczycielem. „Był wielokrotnym wychowawcą klas, uwielbianym przez uczniów i wychowanków. Młodzi nawet po skończeniu studiów utrzymywali z nim kontakt” – wspomina dyrektor szkoły ojców jezuitów w Nowym Sączu.

O. Piotr Matejski w 1987 roku wstąpił do Towarzystwa Jezusowego, gdzie w 2000 roku przyjął święcenia kapłańskie. Był cenionym historykiem i duszpasterzem. “Wiemy, że jeśli ktokolwiek decyduje się na taki krok, robi to w rozpaczy, nie mogąc poradzić sobie z wewnętrznym bólem lub lękiem. Tymczasem nikt z nas, którzy znaliśmy o. Piotra i którzy z Nim się przyjaźniliśmy, nie podejrzewał, że przeżywa tego typu dramat wewnętrzny” – napisał w oświadczeniu prowincjał jezuitów, o. Jakub Kołacz SJ.

KAI/kh

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap