video-jav.net

„Matka Boska z dmuchawcem” w konserwacji

Obraz z Kończyc Małych na Śląsku Cieszyńskim, przedstawiający Matkę Bożą z Dzieciątkiem, trzymającą pospolity kwiat mlecza, jest prawdopodobnie jedynym na świecie wizerunkiem Maryi z mniszkiem lekarskim.

Polub nas na Facebooku!

Precyzyjnie namalowana korona z kamieniami szlachetnymi, oczy Maryi z uchwyconym odbijającym się w nich światłem, czy misternie ukazane postacie aniołów – to tylko niektóre elementy odkryte przez krakowskich konserwatorów, którzy przywracają blask temu jednemu z najpiękniejszych późnogotyckich wizerunków maryjnych na terenie diecezji bielsko-żywieckiej.

Zdaniem ks. dr. Szymona Tracza, konserwatora architektury i sztuki sakralnej diecezji bielsko-żywieckiej, żmudne prace konserwatorskie przy kończyckim wizerunku, prowadzone przez prof. Martę Lempart-Geratowską i Katarzynę Dobrzańską na wydziale Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki w krakowskiej ASP, już dały specjalistom powody do radości i zachwytu.

„Spod późniejszych złoceń odsłonięto bardzo misternie wykonaną koronę Madonny, gdzie na jej obręczy ukazały się przepięknie malowane kamienie szlachetne i perły oraz misternie zaplecione sterczyny, wykonane ze stylizowanych liści akantu” – zauważył naukowiec, wskazując zarazem na lepiej już widoczny łaciński napis umieszczony na nimbie Madonny, będący początkiem wielkanocnej antyfony „Regina Coeli laetare alleluia” (Królowo niebios wesel się, alleluja).

Według historyka sztuki, dotychczasowe odkrycia konserwatorów dowodzą, że kończycki wizerunek maryjny to „wysokiej klasy obraz tablicowy”. Wyjaśnił także, że po usunięciu starych werniksów ujrzeć można „cieplejsze tony twarzy Matki Boskiej i Dzieciątka”.

„Wręcz fenomenalnie namalowano oczy Maryi, w których źrenicach mistrzowsko uchwycono odbijające się światło. Misternie ukazano także postacie aniołów, ich twarze oraz oczy z wielką ufnością spoglądające w stronę modlących się wiernych. Czyszczone kolejne partie wizerunku potwierdzają, że obraz Matki Boskiej z dmuchawcem powstał w pracowni o wysokiej renomie artystycznej” – dodał wykładowca UPJPII, z żalem przyznając, że spore uszkodzenia lica są widoczne w miejscach, gdzie na głowach postaci zamocowano srebrne barokowe korony wotywne, oraz przy szyi Madonny i Dzieciątka, gdzie były zawieszone najprawdopodobniej sznury korali.

Tymczasem we wnętrzu kościoła parafialnego w Kończycach Małych zakończył się kolejny etap prac konstrukcyjno-konserwatorskich. Przeprowadzono tu bardzo skomplikowane zabiegi wzmacniające mury kościoła oraz łuku tęczowego, niebezpiecznie się rozwarstwiające. Na nowo położono stropy w prezbiterium i nawie świątyni, osuszając równocześnie z wilgoci dolne partie murów, z których trzeba było usunąć tynki.

Pokaźnych rozmiarów obraz (wys. 175 cm, szer. 145,5) z kościoła parafialnego pw. Narodzenia NMP w Kończycach Małych ostatnią konserwację przeszedł w roku 1962. Dzieło powstało prawdopodobnie na początku XVI w. Zachowane w oryginalnych gniazdach zawiasy świadczą, iż pierwotnie tablica stanowiła część środkową tryptyku. Najstarsza informacja o obecności wizerunku w świątyni kończyckiej pochodzi z 1679 roku. W XVIII w. obraz był nazywany „Cudowną Matką Boską Kończycką Uzdrowienia Chorych”. Niegdyś pielgrzymowano do niego z Zebrzydowic, Pruchnej, Kończyc Wielkich oraz innych zakątków Księstwa Cieszyńskiego, a także z zagranicy.

KAI

Wyruszyła ekumeniczna pielgrzymka Niemców i Polaków

Nabożeństwo w kaplicy bł. Radzyma Gaudentego w podziemiach katedry gnieźnieńskiej rozpoczęło szesnastą ekumeniczną pielgrzymkę Niemców i Polaków szlakiem Ottona III z Gniezna do Magdeburga. Pątnikom towarzyszą słowa Izajasza „Pan mnie namaścił” oraz refleksja nt. wolności.

Polub nas na Facebooku!

Wspólnie z uczestnikami pielgrzymki w nabożeństwie uczestniczyli: abp senior Henryk Muszyński, który od początku wspierał i patronował ekumenicznej inicjatywie oraz Prymas Polski abp Wojciech Polak dla którego jest ona znakiem, iż dziedzictwo św. Wojciecha, patrona niepodzielonego Kościoła, jest wciąż żywe.

„To wspólne wędrowanie, wspólna modlitwa i świadectwo pokazują, że Niemcy i Polacy, katolicy i ewangelicy pragną razem głosić i nieść Chrystusa w świat jak czynił to św. Wojciech. Słowo «razem» jest tu kluczowe. Razem pielgrzymują i razem stają jako świadkowie Ewangelii” – przyznał abp Wojciech Polak.

Nabożeństwo poprowadzili dwaj kapelani zaangażowani w organizację pielgrzymki od samego początku. Po stronie polskiej jest to ks. Jan Kwiatkowski, obecnie proboszcz w Długiej Goślinie, po stronie niemieckiej ewangelicki pastor Justus Werdin, który pielgrzymkę nazywa „ekumeniczną akademią na pieszo”.

„Jest modlitwa i wspólnota, jest odkrywanie tego, co najważniejsze, jest rozmowa i milczenie, jest uczenie się, jak być dla siebie nawzajem miłosiernymi. Bo tego też trzeba się nauczyć” – podkreślił pastor Werdin dodając, że w tym roku jest to także refleksja i zaduma nad wolnością i naszą za nią odpowiedzialnością .

„Będziemy się dzielić także tym, jak wiele dobrej woli potrzeba, by dar wolności został dostrzeżony i właściwie wykorzystany” – dodał ewangelicki duchowny.

Na temat wolności i niepodległości wskazał także ks. Jan Kwiatkowski przypominając o obchodzonej w tym roku rocznicy i przyznając, że jest bardzo ciekawy tego polsko-niemieckiego dialogu na ten temat.

„Mamy na trasie Gniezno, mamy Poznań, mamy Zbąszynek, gdzie kiedyś była granica, mamy więc miejsca, które dyskusję mogą zainicjować. Ciekaw jestem pytań i refleksji, zwłaszcza ze strony niemieckich pielgrzymów, szczególnie, że to oni zasugerowali, byśmy nad tym tematem się pochylili” – przyznał ks. Kwiatkowski.

Na ekumeniczny pątniczy szlak wyruszyło ponad trzydzieści osób. Liczba nie jest ostateczna, bo w drodze niektórzy jeszcze dołączą. Trasa wiedzie tradycyjnie przez Ostrów Lednicki, gdzie pielgrzymi będą jutro, Zbąszynek, Słubice, do Poczdamu i dalej pod stronie niemieckiej do Magdeburga, gdzie pątnicy dotrą 30 czerwca i gdzie ich wędrówkę zakończy nabożeństwo w miejscowej katedrze.

Pielgrzymka Ekumeniczna jest oddolną inicjatywą zrodzoną z potrzeby wspólnej modlitwy i spotkania. Jej pomysłodawcą jest ewangelik Helmut Kruger, niegdyś niechętny i uprzedzony do Polaków. Pragnąc zrewidować swoją postawę zaczął szukać pozytywnych epizodów w historii relacjach polsko-niemieckich. Uznał, że wydarzeniem takim był Zjazd Gnieźnieński w roku 1000, kiedy to u grobu św. Wojciecha w Gnieźnie spotkali się cesarz niemiecki Otton III i przyszły król Bolesław Chrobry. Kruger wraz z grupą przyjaciół zaczął pielgrzymować do Gniezna. Dzięki kontaktom z pastorem Justusem Werdinem, wielkim przyjacielem Polski, poznał chrześcijan w Polsce. Tak narodziła się idea wspólnego pielgrzymowania.

Inicjatywę gorąco poparł ówczesny metropolita gnieźnieński abp Henryk Muszyński, który zaproponował zajęcie się stroną organizacyjną ks. Janowi Kwiatkowskiemu, wcześniej zaangażowanemu w organizację pielgrzymek z Gniezna na Jasną Górę. Duchowny zaangażował się we współpracę z ewangelikami i z czasem ukończył studia doktoranckie z ekumenizmu na UKSW.

Na przestrzeni lat utarła się formuła pielgrzymki. Wyrusza ona na przemian – raz z Gniezna, raz z Magdeburga. Symboliczna jest zarówno trasa jak i termin. W Magdeburgu nauki pobierał św. Wojciech. Tam również swój początek miała historyczna pielgrzymka cesarza Ottona III do Gniezna w roku tysięcznym.

Równie symboliczny jest czas trwania pielgrzymki – od uroczystości św. Jana Chrzciciela do uroczystości apostołów Piotra i Pawła. Ma on głęboki teologiczny sens zarówno dla katolików, jak i protestantów, zwraca bowiem uwagę na proroka, który zapowiadał Chrystusa oraz na apostołów, którzy dyskutowali i pracowali nad kształtem Kościoła.

W tym roku oprócz wspólnej modlitwy pielgrzymi przed wyruszeniem w drogę wysłuchali także koncertu w katedrze gnieźnieńskiej.

KAI