video-jav.net

Wielki Piątek – dzień śmierci Jezusa

Wielki Piątek to dzień Krzyża. Po południu odprawiana jest niepowtarzalna wielkopiątkowa Liturgia Męki Pańskiej. Upamiętnia on wydarzenia z życia Jezusa od pojmania Go w ogrodzie Getsemani, aż do Jego śmierci na krzyżu. W tym roku Kościoły chrześcijańskie Zachodu i Wschodu obchodzą Triduum Paschalne w jednym terminie.

Polub nas na Facebooku!

Celebrans i asysta wchodzą w ciszy. Przed ołtarzem przez chwilę leżą krzyżem, a po modlitwie wstępnej czytane jest proroctwo o Cierpiącym Słudze Jahwe i fragment Listu do Hebrajczyków. Następnie czyta się lub śpiewa, zwykle z podziałem na role, opis Męki Pańskiej według św. Jana.

Po homilii w bardzo uroczystej modlitwie wstawienniczej Kościół poleca Bogu siebie i cały świat, wyrażając w ten sposób pragnienie samego Chrystusa: aby wszyscy byli zbawieni. Szczególnie przejmujące są modlitwy o jedność chrześcijan, prośba za niewierzących i za Żydów.

Centralnym wydarzeniem liturgii wielkopiątkowej jest adoracja Krzyża. Zasłonięty fioletowym suknem Krzyż wnosi się przed ołtarz. Celebrans stopniowo odsłania ramiona Krzyża i śpiewa trzykrotnie: „Oto drzewo Krzyża, na którym zawisło zbawienie świata”, na co wierni odpowiadają: „Pójdźmy z pokłonem”. Po liturgii Krzyż zostaje w widocznym i dostępnym miejscu, tak by każdy wierny mógł go adorować. Jest on aż do Wigilii Paschalnej najważniejszym punktem w kościele. Przyklęka się przed nim, tak, jak normalnie przyklęka się przed Najświętszym Sakramentem. Po adoracji Krzyża z ciemnicy przynosi się Najświętszy Sakrament i wiernym udziela się Komunii.

Ostatnią częścią liturgii Wielkiego Piątku jest procesja do Grobu Pańskiego. Przy dźwięku kołatek, odbywa się procesja z Najświętszym Sakramentem do Bożego Grobu, gdzie odbywa się adoracja w ciszy. Na ołtarzu umieszczonym przy Grobie lub na specjalnym tronie wystawia się Najświętszy Sakrament w monstrancji okrytej białym przejrzystym welonem – symbolem całunu, w który owinięto ciało zmarłego Chrystusa. Cały wystrój tej kaplicy ma kierować uwagę na Ciało Pańskie. W wielu kościołach przez całą noc trwa adoracja.

W Wielki Piątek odprawiane są także nabożeństwa Drogi Krzyżowej. W wielu kościołach rozpoczyna się ono o godz. 15.00, gdyż właśnie około tej godziny wedle przekazu Ewangelii Jezus zmarł na Krzyżu. Wiernych obowiązuje post ścisły.

Trochę historii

Pierwsze wzmianki o liturgii tego dnia odnajdujemy już w pamiętnikach Egerii (IV w.), która przekazała nam opis celebracji liturgicznych Kościoła jerozolimskiego. Wierni gromadzili się już wcześnie rano na uczczeniu krzyża. Około południa zbierali się ponownie na liturgii słowa, w czasie której centralne miejsce zajmował opis Męki Pańskiej, przeplatany śpiewami hymnów i psalmów. Po raz trzeci zbierali się w bazylice Anastasis, by wysłuchać opisu złożenia ciała Chrystusa do Grobu.

Liturgia Wielkiego Piątku kształtowała się w różnych Kościołach lokalnych w sposób nieco odmienny. Pierwsze opisy liturgii w Rzymie pochodzą z wieku VII. One to poświadczają, obok liturgii słowa i adoracji krzyża, włączenie do liturgii tego dnia Komunii Świętej, co z czasem rozwinęło się w tzw. Mszę darów uprzednio konsekrowanych (Missa praesanctificatorum). Począwszy od wieku XIII komunikował już jednak tylko główny celebrans (akcent położony na Komunię wielkanocną), co później usankcjonował Mszał Piusa V z 1570 r.

Odnowy Triduum Paschalnego podjął się jeszcze przed Soborem Watykańskim II papież Pius XII w roku 1955. Nie zmieniając zasadniczo jego struktury, przywrócił on przede wszystkim Komunię św. dla wszystkich wiernych, czerwony kolor szat liturgicznych oraz przesunął Liturgię Męki Pańskiej na godziny popołudniowe (po godz. 15, por. Mt 27, 46).

Obecny kształt liturgii Wielkiego Piątku jest owocem reformy liturgicznej po Soborze Watykańskim II.

 

U luteran

Najważniejszym i centralnym świętem całego roku liturgicznego jest Wielki Piątek. Bowiem przez śmierć Chrystusa na krzyżu dokonuje się zbawienie. Jest to dzień, w którym w kościołach luterańskich milkną dzwony. Krzyż przesłania się czarnym lub fioletowym kirem (barwy liturgiczne tego święta, symbole śmierci i żałoby). Niemal wszyscy wierni odwiedzają wówczas kościoły i biorą udział w nabożeństwie. W parafiach ewangelickich nie ma jednak tradycji budowania grobu Chrystusa.

Dla wiernych Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce Wielki Piątek to dzień ustawowo wolny od pracy. W wielu domach przestrzega się postu, rezygnuje się z oglądania telewizji, słuchania radio, korzystania z Internetu.

 

W prawosławiu

Tego dnia obowiązuje post ścisły, tzn. wierni mają całkowicie powstrzymać się od jedzenia aż do wieczora. Nie odprawia się też Liturgii świętej – tego dnia Bóg składa w Ofierze Samego Siebie. Rano odprawiane jest nabożeństwo królewskich godzin kanonicznych.

Po południu odprawiana jest wieczernia, w trakcie której na prestole (ołtarzu) leży płaszczannica, czyli tkanina z wyobrażeniem ciała Jezusa. Po wieczerni jest ona w uroczystej procesji (której zwykle towarzyszy jutrznia wielkosobotnia) przenoszona do środkowej części świątyni, gdzie składa się ją na stole symbolizującym grób. Na zakończenie nabożeństwa uczestnicy składają płaszczannicy pokłon i całują ją. Adoracja trwa do późna w nocy.


OP, mp / Warszawa

 

WIARA

Brama śmierci i Brama Życia

Papież wskazał bramy śmierci, mówiąc milczeniem, że Jezus przeszedł już tędy przed nami

ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Pamiętacie ten obraz? Papież, który przechodzi przez bramę obozu w Auschwitz. Wchodzi do miejsca-symbolu, miejsca kaźni, przez znaną chyba wszystkim na świecie bramę z napisem “Arbeit macht frei”. Milczący, choć jego wzrok prześwietla każdy szczegół wokoło, zupełnie sam. Bez świty, bez osób towarzyszących.

W komentarzach, w których próbowano potem ten gest papieża odczytać i właściwie zinterpretować, przeważały opinie, że to nadzwyczaj odpowiednia, jedyna postawa żałoby i smutku. Że milczenie to jedyna reakcja w obliczu tak strasznego ogromu cierpień, jaki wydarzył się w Auschwitz. Bezsilność człowieka, nawet jeśli jest papieżem, przywódcą religijnym, wobec zła przez duże “z”.

A przecież to nie był tylko wyraz żałoby wobec tak strasznego ogromu cierpień, jaki wydarzył się w Auschwitz. To nie wyraz bezsilności człowieka, któremu brak słów na taką tragedię.

Tak, bez wątpienia był to bardzo świadomy gest papieża Franciszka i precyzyjnie przygotowany przez osoby przygotowujące wizytę papieską. Uchwycony przez fotoreporterów, stał się żywym obrazem, który automatycznie zapamiętuje ludzki umysł. Oto papież sam przechodzi przez bramę śmierci. Bramę ufundowaną przez ludzki grzech.

 

***

Są takie wyzwania, w obliczu których trzeba być samotnym. W obliczu grzechu, w obliczu śmierci, człowiek musi być sam, przejść to sam. Choć są obok inni, choćby nawet chcieli pomóc, grzech i nieodłącznie z nim związana śmierć są próbą wyłącznie dla mnie. Nikt tego za mnie nie zrobi. Nawet jeśli nie chcę, choćbym latami uciekał, przyjdzie czas takiej własnej, osobistej konfrontacji.

Brama śmierci. To człowiek ją zbudował. Podobnie jak tę w Auschwitz, z ironiczną obietnicą: “Praca czyni wolnym”. Zbudowana na grzechu, prowadziła ofiary (ale o ileż bardziej sprawców!) do zniewolenia i śmierci. To wszystko z powodu grzechu człowieka, zamachu na Boga, chęci stworzenia alternatywnego raju.

 

fot. Mazur / episkopat.pl / flickr.com

 

Takich bram śmierci jest wiele. Przecież papież wkrótce powiedział: “Nie chcę mówić gorzkich słów, ale muszę powiedzieć prawdę: okrucieństwo się nie skończyło się w Auschwitz-Birkenau. W dzisiejszym świecie wciąż istnieje okrucieństwo. Możemy mówić, że widzieliśmy okrucieństwo sprzed 70 lat, ludzi, którzy umierali rozstrzelani, w komorach gazowych. Jednak dziś w tylu miejscach na świecie, gdzie toczy się wojna, dzieje się dokładnie to samo.”

Pamiętacie, który to był dzień tygodnia? Tak, piątek. Po “maryjnym” czwartku, przed “miłosierną” łagiewnicką sobotą, w piątek, w dzień śmierci Jezusa, papież wskazywał bramy śmierci, mówiąc milczeniem, że Jezus przeszedł już tędy przed nami. Bo była jeszcze jedna brama śmierci, szpital w Prokocimiu. Spotkanie papieża z najbardziej niewinnymi – dziećmi – dotkniętymi śmiertelną nierzadko chorobą. I one, dzieci, i ich rodzice, od chwili diagnozy, każdego dnia, przechodzą krzyżową drogę konfrontacji z niewytłumaczalnym i niesprawiedliwym złem i walki o nadzieję na zdrowie. Tak jak w Auschwitz, i tu, pada najbardziej dramatyczna skarga i pytanie do Boga: “Dlaczego?”, “Gdzie, Panie, jesteś?” “Za co, cóżeśmy uczynili?”

 

fot. Mazur / episkopat.pl / flickr.com

 

Brama śmierci to nie tylko historia, jak w Auschwitz, to nie tylko niechciany los, jak w Prokocimiu, który – jeśli nas oszczędzi, zdołamy ominąć szerokim łukiem.

Istnieje taka rzeczywistość, wobec której człowiek musi stanąć sam. To zło, grzech, brama śmierci. Nie tylko czyjeś zło, grzech bliźniego. Również mój grzech. Brama śmierci, którą ja zbudowałem. Składając przy tym obietnicę wolności sobie albo innym. Przechodząc przez nią sam i wprowadzając innych.

 

***

fot. Mazur / episkopat.pl / flickr.com

Nie miałem okazji dotąd podzielić się moim doświadczeniem Światowych Dni Młodzieży. Nie czułem się uczestnikiem, “widzem” Światowych Dni Młodzieży. Nie miałem możliwości wysłuchać porządnie homilii papieża, skupić się, wspólnie modlić, wejść w atmosferę święta młodych. Dla mnie to była praca koordynatora Volo Papale, ekipy dziennikarzy akredytowanych przy Stolicy Apostolskiej, którzy przylecieli na pielgrzymkę papieża Franciszka razem z nim, jednym samolotem. Miałem z jednej strony przywilej bycia wszędzie tam, gdzie był papież, czasem twarzą w twarz, a w rzeczywistości żałowałem, że nie ma mnie z innymi, wśród wiernych w Brzegach, wśród spowiedników, przewodników grup. Miałem wrażenie wręcz, że ŚDM mnie ominęło.

 

Z wyjątkiem tego jednego obrazu papieża przechodzącego przez bramę obozu w Auschwitz. Dzielę się nim dziś, w Wielki Piątek.

 

A dzień później papież wskazał jeszcze jedną bramę. W sobotę, a właściwie w wigilię Dnia Pańskiego papież Franciszek, już nie sam, lecz z przedstawicielami młodzieży całego świata, przeszedł przez Bramę Miłosierdzia. Oto brama, która daje prawdziwą wolność. Oto rzeczywistość Miłosierdzia, silniejszego niż jakikolwiek grzech, zło, nawet śmierć. Ta Brama prowadzi do prawdziwego życia, do radosnego spotkania z innymi, a zwłaszcza z Chrystusem, który zmartwychwstał. Z którego przebitego na krzyżu boku płynie nieustannie krew, która oczyszcza i uwalnia.

 

fot. Mazur / episkopat.pl / flickr.com

 

Dwie bramy pokazał nam papież, bramę śmierci i Bramę Życia. Bramę Wielkiego Piątku i Bramę Niedzieli Zmartwychwstania. Zupełnie jakby to był Wielki Tydzień.

 

ks. Przemysław Śliwiński

ks. Przemysław Śliwiński

Kapłan Archidiecezji Warszawskiej. Pochodzi z Lubawy. Ukończył studia specjalistyczne na Wydziale Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Santa Croce w Rzymie. Jesienią 2013 roku, objął stanowisko rzecznika prasowego Archidiecezji Warszawskiej oraz dyrektora Archidiecezjalnego Centrum Informacji. Wykłada edukację medialną w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie. Na Stacji7.pl jest autorem wielu artykułów oraz popularnego cyklu Jutro Niedziela.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >