“Strzeżcie się, żeby Was nie zwiedziono”

Komentarz do dzisiejszej Ewangelii (Łk 21, 5 - 19) autorstwa ks. Piotra Brząkalika.

ks. Piotr
Brząkalik
zobacz artykuly tego autora >

„Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, powiedział: "Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony". Zapytali Go: "Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy się to dziać zacznie?" Jezus odpowiedział: "Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: "Ja jestem" oraz: "Nadszedł czas". Nie chodźcie za nimi! I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec". Wtedy mówił do nich: "Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie. Lecz przed tym wszystkim podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić. A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie”.

Ten dwudziesty pierwszy rozdział Ewangelii według św. Łukasza, z którego pochodzi powyższy fragment, rozpoczyna się jakby od pozostałego z poprzedniego rozdziału, króciutkiego, ledwie czterowersowego zapisu spostrzeżenia Pana Jezusa, do jakiego sprowokował Go widok ubogiej wdowy wrzucającej swoją ofiarę do świątynnej skarbony. Cała reszta tego rozdziału, pozostałych przeszło trzydzieści wersetów, to Mowa o zburzeniu Jerozolimy i przyjściu Chrystusa.

My usłyszeliśmy dziś jej początek. I niemal w pierwszym zdaniu słyszymy taką przestrogę: strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. A zwodzić, to innymi słowy okłamywać, oszukiwać, wprowadzać w błąd, ale także składać fałszywe świadectwo, i podawać się za kogoś innego, pokazywać siebie innym niż się jest.

Tak więc zwodzenie równie dobrze może obejmować obietnice, sprawy, postawy, zachowania, rzeczy, jak i osoby, ich funkcje i role. Przed takim to osobowym zwodzeniem przestrzegał Pan Jezus: wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem. Zdawał sobie sprawę z tego, że będą tacy, którzy będą Jego udawać i za Niego się podawać. I tacy byli, są i będą.

To ostrzeżenie: strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono, zdaje się być dziś wyjątkowo aktualne i szczególnie na czasie. Kultura osobowego wzajemnego zwodzenia siebie stała się nie tylko obowiązująca, ale nawet zaakceptowana. Podawanie się za kogoś innego i retuszowanie swojego wizerunku, figury, to już standard. Są nawet całe szkoły i programy poprawiania własnego, czy firmowego wizerunku. My jesteśmy zwodzeni, ale sami też chętnie zwodzimy.

Oprócz tego osobowego zwodzenia poprawionym, wyretuszowanym wizerunkiem, udawaniem kogoś innego, jest jeszcze jedna przestrzeń skutecznego zwodzenia. To zwodzenie słowem, językiem, mową.

Na naszych oczach, a właściwie uszach odbywa się kulturowa zmiana znaczeń słów i pojęć, które jeszcze do niedawna wszyscy rozumieliśmy tak samo. Zwiedzeni jesteśmy zmianą znaczeń tak słów: tolerancja, małżeństwo, prawda, kłamstwo, trwałość, żeby wymieć te tylko. 

Może warto dziś zapytać o własny wizerunek, ile w nim prawdziwości, a ile zwodzenia? Czy patrzący na mnie, ludzie nie będą musieli siebie ostrzegać: strzeż się, żeby cię nie zwiódł?

Nie od rzeczy też będzie zapytać o własny język, mowę. Ile w nim prawdy, a ile zwodzącej nowomowy?

Do tego ostrzeżenia strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono, rozumianego życiowo wieloprzestrzennie, dobrze byłoby dziś zwłaszcza, dopisać, dopowiedzieć: strzeż się, żebyś nie zwodził, równie życiowo wieloprzestrzennie.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

ks. Piotr Brząkalik

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Piotr
Brząkalik
zobacz artykuly tego autora >

Biblijni bohaterowie walki

Mało kto wiedziałby o jakimś tam Gedeonie, czy Samsonie, gdyby ich czynów nie utrwalono w największym bestsellerze wszechczasów, przetłumaczonym na prawie wszystkie języki i dialekty. Biblia to księga pełna zadziwiających bohaterów, którzy walczyli o niepodległość.

Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >

Część I

Biblia opisuje historię zbawienia, czyli miłości Boga do człowieka oraz ratowania go przed samozatraceniem. Czyni to przez pryzmat historii narodu wybranego przez Jahwe, aby niósł o Nim świadectwo. Jest to zarazem historia narodu szczególnie doświadczonego przez los. Narodu podbijanego, ciągle tracącego wolność i próbującego ją odzyskać.

Bóg dał Izraelowi ziemię, która znajdowała się w szczególnym miejscu geopolitycznym (wypisz, wymaluj jak Polska położona na wschód od Zachodu i na zachód od Wschodu). Mały żydowski kraj, wciśnięty między potężne imperia, które staczały ze sobą wojny, był rozdeptywany przez wojska idące raz z jednej, raz z drugiej strony. Najpierw, kiedy tworzyło się młode państwo, istniało ciągłe zagrożenie ze strony Filistynów i innych ludów Kanaanu, a potem był pod panowaniem imperium asyryjskiego, babilońskiego, perskiego, egipskiego, syryjskiego, rzymskiego… Stąd dążenie do niepodległości jest stałym motywem przenikającym księgi biblijne.

Biblijni bohaterowie walki

Każdy naród ma swoich bohaterów narodowych, tych którzy „rzucili swój życia los na stos”. Pamięć o nich jest ważnym elementem narodowej tożsamości.

Narodowi bohaterowie Izraela, którzy znaleźli się na kartach Biblii, stali się jednak bohaterami masowej wyobraźni także dla ludzi, którzy nie są Żydami. Mało kto wiedziałby o jakimś tam Gedeonie, czy Samsonie, gdyby ich czynów nie utrwalono w największym bestsellerze wszechczasów, przetłumaczonym na prawie wszystkie języki i dialekty. I tak oto walki o niepodległość w malutkim ciemiężonym państewku, stawały się czasem inspiracją dla walk o niepodległość, prowadzonych przez różne narody w różnych epokach i różnych zakątkach świata.

Warto przybliżyć kilka sylwetek tych biblijnych bohaterów walki o niepodległość narodu wybranego, bo są oni swoistymi archetypami czy też figurami przyszłych bojowników o wolność. Możemy w nich dostrzec zarówno wielkość, heroizm, jak i małostkowość oraz śmieszność. Nie są pomnikami ze spiżu utrwalonymi na wieki wyłącznie w bohaterskiej pozie, ale postaciami z krwi i kości.

Powstaniec z inspiracji anioła

Biblijna Księga Sędziów w całości jest poświęcona bohaterom, którzy stawali na czele zbrojnych wojowników z różnych plemion izraelskich i z ich pomocą przezwyciężali wrogów, ciemiężących naród.

Jednym z najbardziej znanych sędziów (czyli wybawców i przywódców narodu wybranego) jest Gedeon, który żył w czasach, kiedy plemiona Izraela były ciemiężone przez Madianitów. Ich rabunkowe napady bardzo dawały się we znaki, bowiem nie pozostawiali Izraelitom żadnej żywności — ani jednej owcy, ani jednego wołu czy osła. Byli jak szarańcza.

Gedeona poznajemy, gdy młócił pszenicę w tłoczni, aby ukryć ją przed Madianitami. W tych okolicznościach spotkał tajemniczego nieznajomego, który pozdrowił go słowami: „Jahwe z tobą, dzielny wojowniku!”. Gedeon poczuł się jakby lekko dotknięty tym pozdrowieniem, bo czynność, przy której zastał go tajemniczy nieznajomy bynajmniej nie świadczyła o tym, iż Jahwe jest rzeczywiście ze swoim ludem — młócił przecież pszenicę, aby ją ukryć przed prześladowcami. Wyraził więc wątpliwość: gdyby Pan był rzeczywiście z nami, to czy wydarzyłoby się to wszystko? Owszem Bóg może i wywiódł naród z Egiptu, ale teraz opuścił swój naród i wydał w ręce Madianitów. Takie są fakty!

Biblijni bohaterowie walki

Wtedy Gedeon  usłyszał słowa, które go zupełnie zdumiały: „Idź z tą siłą, która cię ożywia i wybaw Izraela z rąk Madianitów. Oto Ja ciebie posyłam!”(Sdz 6,14). Tego Gedeon się zupełnie nie spodziewał. Zaczęło do niego docierać, że tajemniczy przybysz prawdopodobnie nie jest zwykłym człowiekiem lecz wysłannikiem Boga.

Ale przecież Gedeon był tylko wieśniakiem z niskiego rodu. On miałby być wybawcą Izraela? Toż to jakiś żart – można pomyśleć. Przypominał raczej polskiego chłopa, młócącego zboże w tajemnicy przed Niemcami, aby nie oddawać go na kontyngent, a zarazem przekonanego, że ostatnia rzeczą jaką będzie robił, jest partyzantka.

Trudno czasem pojąć, że Bóg powołuje do wielkich czynów niekoniecznie tych, którzy posiadają zalety rzucające się w oczy, ale właśnie słabych i niepozornych. Siła jest nie w ludzkich mięśniach czy woli, ale w łasce.

Na przykład Joanna D’Arc, prosta wieśniaczka, która miała wizje aniołów i wpłynęła na przebieg wojny stuletniej, była takim Gedeonem w spódnicy.

Gdy Gedeon nie miał już wątpliwości, kim był nieznajomy, ogarnęło go przerażenie, wiedział bowiem, że człowiek nie może zobaczyć Boga i pozostać przy życiu. Pan jednak go uspokoił, bo ostatecznie nie po to go powoływał do misji wyzwolenia narodu, aby zaraz potem zabić.

Gedeon udał się do domu ojca i zburzył stojący w pobliżu ołtarz Baala, kanaanejskiego bóstwa płodności, i jego małżonki Asztarte. Czyn ten miał wartość symboliczną – obalenie posągu bóstwa bardziej przemawiało do zabobonnych współplemieńców, którzy obawiali się natychmiastowej zemsty Baala, niż wiele teoretycznych rozważań i argumentów, mających przypomnieć narodowi jego pełną chwały przeszłość.

Odkąd duch Jahwe zawładnął Gedeonem, stał się nowym człowiekiem. Nie był już przestraszonym i ostrożnym chłopem, ale  pełnym rozmachu i przebiegłości przywódcą politycznym i wojennym. Zaraz też wysłał wszędzie posłańców, aby wezwali ludzi do obrony swych siedzib i zbiorów. Ochotników stawiło się zaskakująco wielu.

Biblijni bohaterowie walki

Gedeon usłyszał jednak dziwne słowa Pana, który kazał mu rozpuścić część wojska. W wypadku zwycięstwa, co mogłoby być dość łatwe ze względu na liczbę wojowników, ci ostatni chętnie chełpiliby się, mówiąc, że to oni są sprawcami klęski Madianitów (Sdz 7,2). Dlatego Gedeon otrzymał od Pana rozkaz, aby ogłosił publicznie, że każdy kto odczuwa lęk, ma wracać do domu. Później odesłano wojowników, którzy pili wodę z rzeki, czerpiąc ją dłonią. Pozostali tylko ci, którzy chłeptali jak psy, co zredukowało liczbę wojowników do trzystu i dopiero z nimi Gedeon przystąpił do walki. Pełne zaufanie Panu nie wyklucza posługiwania się ludzką roztropnością. Podstawą każdego działania wojennego jest dobra informacja o prawdziwym stanie przeciwnika, zarówno jego ilości, jak uzbrojeniu oraz stanie jego ducha, czyli tak zwanym żołnierskim morale. Stąd waga wywiadu, doceniana od zawsze w sztuce wojskowej. Metody zdobywania informacji nie były szczególnie wyrafinowane. Po prostu Gedeon wraz ze swoim sługą zakradł się do obozu Madianitów i, stojąc pod namiotami, podsłuchiwał o czym wrogowie rozmawiają.

Gedeon okazał się wytrawnym dowódcą. Trzystu wojownikom dał do rąk trąby oraz opróżnione dzbany. Głęboką nocą zbliżyli się niezauważeni do namiotów madianickich, zaczęli dąć w trąby i tłuc opróżnione dzbany. Powstały hałas spowodował panikę w obozie najeźdźców. Gdy Izraelici dęli w trąby i rogi oraz tłukli dzbany, Madianici w panice poczęli w ciemnościach, nacierać na siebie wzajemnie z mieczami, w bałaganie biorąc swych współplemieńców za nieprzyjaciół. W końcu w panicznym strachu rzucili się do ucieczki. Zwycięstwo, poniesione przy tak nikłych środkach militarnych, zachwyciło Izraelitów, którzy postanowili ogłosić Gedeona królem i tu ujawniła się prawdziwa wielkość tego żydowskiego przywódcy, który nie przyjął korony (Sdz 8, 23).

Żydowski Herkules

Izraelici cierpieli ucisk między innymi ze strony Filistynów – wojowniczego ludu, który w XII w. przed Chrystusem podczas migracji tak zwanych Ludów Morza przybył do Kanaanu z basenu Morza Egejskiego i umocnił się na wybrzeżu Morza Śródziemnego na terenie między Gazą a dzisiejszym Tel Awiwem, tworząc tam ligę miast-państw. Ich ekspansja w głąb lądu doprowadziła do konfliktu z plemionami izraelskimi.

Na początku 13 rozdziału Księgi Sędziów czytamy, że Filistyni zagarnęli niektóre ziemie plemion Izraela aż na 40 lat. Po długoletniej niewoli walkę wyzwoleńczą z Filistynami podjął Samson (imię to można tłumaczyć na polski jako „Słoneczko”). Jest to jedna z najbarwniejszych postaci wśród biblijnych bohaterów narodowych. Zostały mu poświęcone aż cztery końcowe rozdziały Księgi Sędziów (jeżeli nie liczyć umieszczonych po nich dodatków).

Biblijni bohaterowie walki

W odróżnieniu od  innych wymienionych w tej Księdze bohaterów, Samson był indywidualistą walczącym samotnie. Nie przewodził walecznym oddziałom, ale sam jeden występował przeciw kolejnemu wrogowi, w ręce którego Bóg wydał niewiernych Izraelitów.

Samson, w przeciwieństwie do Gedeona, od dzieciństwa żył z piętnem posłannictwa i miał wszelkie cechy, aby stać się bohaterem ludowych opowiadań i pieśni, co zresztą faktycznie mało miejsce.

Biblijni bohaterowie walki

Był przystojny i gdy potrząsał długimi, nigdy nie ostrzyżonymi włosami, dobrą ilustracją, jakie to robiło wrażenie byłyby słowa piosenki: „Bo we mnie jest seks, gorący jak samum. Bo we mnie jest seks, któż oprzeć się ma mu? Obezwładnia kobietę od bioder po biust, żar sączy do ust”.

Przede wszystkim Samson obdarzony został jednak nadludzką siłą, którą wykorzystywał często, aby się popisać i wprawić w zachwyt niewieście serca. Miał też fantazję. Biblia mówi o jego licznych wędrówkach, w czasie których szukał okazji do zwalczania Filistynów. Aby zemścić się na nich za osobistą zniewagę, schwytał kiedyś trzysta lisów, powiązał ze sobą ich ogony umieszczając pomiędzy nimi po jednej pochodni, a następnie wypuścił je, by podpalały pola, winnice oraz drzewa oliwne.

Dokonywał czynów niemożliwych dla zwykłych ludzi: zabił lwa gołymi rękami, pokonał armię wrogów uzbrojony jedynie w oślą szczękę. Gdy przebywał u pewnej nierządnicy w Gazie, mieszkańcy miasta zaczaili się na niego przy bramie miejskiej. Samson jednak wyrwał bramę wraz z zawiasami i zaniósł na górę w okolicy Hebronu.

Historia Samsona pokazuje jednak, jak wielkie dary Boga mogą być zmarnotrawione wskutek własnej lekkomyślności, naiwności i uleganiu żądzom.

Trzeba bowiem przyznać, że Samson nie był zbyt lotny umysłowo, a jego prowadzenie się pod względem moralnym pozostawia wiele do życzenia. Szczególną słabość czuł do filistyńskich kobiet, wykorzystywanych jako agentki filistyńskiego wywiadu, który próbował odkryć tajemnicę siły Samsona. Ilekroć Samson wpadał w tarapaty, przyczyną była kobieta. Ostatecznie głupota doprowadziła go do tragicznego finału. Lekkomyślny i rozpustny Samson wierzył, że siłę zawdzięcza długości włosów. Gdy został podstępnie ostrzyżony, zakuto go w podwójne spiżowe łańcuchy, oślepiono i zmuszono do obracania żaren w więzieniu.

Zemsta, jakiej dokonał, zwalając kolumny i grzebiąc siebie oraz tych, którzy zgromadzili się w świątyni Dagona w celu szydzenia z dawnego żydowskiego Herkulesa, była już dziełem odmienionego Samsona. Nie hulaki i rozpustnika, ale człowieka, który z ziemskiego punktu widzenia stracił wszystko, ale zarazem odnalazł Boga i któremu Bóg pozwolił na ostatni akt godności – honorową śmierć.

Biblijni bohaterowie walki

Biblijne Braveheart

Najbardziej intensywny okres walki o niepodległość w dziejach Izraela, to czasy wojen Machabejskich. Naród wybrany był wtedy ciemiężony przez Seleucydów i zmuszany do niegodnych zachowań. Zakazywano obrzezania, niszczono święte księgi, w odbudowanej z trudem namiastce świątyni sprawowano kult niezgodny z wolą Boga, a nawet zmuszano (o zgrozo!) do jedzenia wieprzowiny. Niektórzy zostawili ojczyste zwyczaje i uznali, że wygodniej zapomnieć o swoich korzeniach. Ale byli i tacy, którzy nie godzili się na przemoc i wynarodowienie. Sytuacja wrzała, kipiała, aż w końcu jeden z kapłanów – Matatiasz Hasmoneusz własnoręcznie zabił Żyda, który chciał zgodnie z dekretem Antiocha Epifanesa, złożyć ofiarę Zeusowi Olimpijskiemu. Podobny los spotkał urzędnika królewskiego, po czym Matatiasz zaczął nawoływać do walki. On i jego przyjaciele obchodzili wszystkie miejscowości, niszcząc ołtarze i obrzezując nieobrzezane dzieci. Incydent wywołał falę niepokojów, zakończoną wybuchem antysyryjskiego powstania pod wodzą Matatiasza i jego synów, czyli rodziny Machabeuszów. Nazwa pochodzi od bohaterskiego wodza Judy Machabeusza (po hebrajsku Yehudah Ha-Makabi, a po naszemu Judasz Młot), który skutecznie nękał wojska Antiocha atakami swoich partyzantów i odniósł wiele zwycięstw nad przeważającym liczenie wrogiem.

Biblijni bohaterowie walki

“Śmierć braci machabejskich” – Francesco Coghetti

Dzięki łasce Bożej, heroicznej odwadze powstańców i korzystnej koniunkturze geopolitycznej, państwo odzyskało niepodległość polityczną, a świątynia została oczyszczona. Wojna jednak nie skończyła się. Juda, jak to się mówi, poległ na polu chwały.

Dowództwo objął Jonatan, godnie zastępując brata, a po jego śmierci to samo uczynił kolejny brat – Szymon. Buntowniczy naród próbowano poskromić, organizowano kampanie zbrojne, walki trwały i trwały, aż w końcu król Demetriusz II udzielił Żydom zupełnej swobody religijnej.

 

W roku 142 p.n.e. powstało niezależne samorządne Państwo Machabeuszy. Aż się cisną na usta słowa z „Braveheart”: „Walczyli dzielnie, walczyli jak Szkoci, aż wywalczyli… wolność”.

Nota bene Mel Gibson po sukcesie opowieści o powstaniu Williama Wallace’a zapowiadał, że zamierza nakręcić film na kanwie Ksiąg Machabejskich. Opisana w nich epicka historia pełna scen batalistycznych, przemocy, namiętności, zdrady i poświęcenia, to znakomity materiał filmowy, a po podlaniu jeszcze dodatkowo patetycznym sosem i dołączeniu kilku przemówień sławiących zalety amerykańskiej demokracji (w czym lubuje się Gibson) oraz wątku romantycznego, byłby to  niewątpliwy hit kinowy. Żal, że z planów Mela Gibsona nic nie wyszło… ale zawsze można sobie poczytać o tych wydarzeniach w Biblii.

Tych kilka przykładów, które podałem powyżej, to zaledwie krótkie flesze z bogatej i wielowątkowej historii narodu wybranego, utrwalonej na kartach Pisma Świętego. Ilustrują one, jak zadziwiającymi ścieżkami podąża czasem ludzkie bohaterstwo. Ale w Biblii znajdziemy znacznie więcej historii o ludzkiej odwadze i poświęceniu, ale także tchórzostwie i małości. Jak to w życiu.

jn2


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Roman Zając

Roman Zając

Biblista i demonolog, absolwent Instytutu Nauk Biblijnych KUL, autor książki „Szatan w Starym Testamencie”, publikuje głównie w pismach „Któż jak Bóg”, „Egzorcysta”, „List”, „Biblia krok po kroku”

Zobacz inne artykuły tego autora >
Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >