Najpierw Hosanna, potem “Ukrzyżuj Go”. Jezus i Żydzi

Chrystus nie pozwolił, aby go postawiono przeciwko komukolwiek i przypisano do którejś opcji politycznej

Gdzie ten wyzwoliciel?

Po fali entuzjazmu zachowanie Jezusa przyniosło rozczarowanie. Jego postępowanie było dla Żydów wręcz gorszące. W Jego nauczaniu nie było żadnych ukrytych aluzji do wielkich problemów narodowych Jego ludu, żadnych zaszyfrowanych wskazówek i instrukcji, jak uwolnić się od niewoli rzymskiej.

Jezus mówił o miłości Boga do człowieka i bynajmniej nie traktował okupantów z wrogością. Mówił nawet, że należy kochać nieprzyjaciół. Takie hasła nie przysparzały mu zwolenników w kraju pod okupacją…

Najpierw Hosanna, potem

Jezusa nie obchodziła okupacja?

Chrystus nie pozwolił, aby go postawiono przeciwko komukolwiek i przypisano do którejś opcji politycznej. Wystrzegał się po prostu popadnięcia w pułapkę mesjanizmu politycznego, który odrzucił już podczas kuszenia na pustyni. Jeśli przeczytamy uważnie opisy kuszenia, łatwo zauważyć, że wszystkie trzy propozycje Szatana dotyczyły właśnie obrania drogi, która zmierzała do takiego mesjanizmu, jakiego oczekiwali Jego rodacy.

Tymczasem Bóg ofiarowywał w osobie Jezusa Chrystusa znacznie więcej niż doraźny sukces polityczny i wyzwolenie spod okupacji. Jezus uważał za ważniejsze od walki z Rzymianami wyzwolenie spod jarzma grzechu i władzy Szatana.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Wybrałbym Barabasza. A Ty?

Dlaczego Żydzi posłali na krzyż cudotwórcę Jezusa, a nie bandytę Barabasza? W czym ten złoczyńca był lepszy od Syna Bożego?

Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >

Barabasz jak żołnierz AK

Sytuacja Żydów przypominała wtedy sytuację Polaków w czasie II wojny światowej. Niemcy określali członków polskiego ruchu oporu i żołnierzy AK właśnie określeniem: „Polnische Banditen”.

Barabasz był dla Rzymian „bandytą”, a dla Żydów bohaterem ludowym walczącym ze znienawidzonym okupantem. Był bojownikiem o wolność, być może nawet uważanym za swego rodzaju politycznego mesjasza. Wskazywać może na to hipoteza, że słowo „Bar Abbas” (które znaczy po aramejsku „Syn Ojca”) było „pseudonimem”, „przydomkiem mesjańskim”, podobnym do innych, przypisywanych przywódcom wielu buntów antyrzymskich.

Postawienie obok siebie Jezusa i Barabasza oznacza więc właściwie przeciwstawienie dwóch koncepcji mesjanizmu. Biorąc pod uwagę oczekiwania mesjańskie Żydów w tamtym czasie – bardziej spełniał je Barabasz niż Jezus. Tłumy nie miały do wyboru kogoś o nieposzlakowanej opinii z jednej strony i zbrodniarza z drugiej strony.

Jaki byłby nasz wybór?

A gdybyśmy my stali tam wtedy na dziedzińcu i gdyby od nas uzależniono wybór? Kogo byśmy wybrali? Barabasza czy Jezusa? Łatwo się mówi post factum, kiedy już się ma wiedzę, zna wszystkie okoliczności i przyszłe wydarzenia. Ale spróbujmy wyobrazić sobie, że żyjemy wtedy, w kraju pod okupacją i mamy taką wiedzę, jak ówcześni Żydzi.

Zakładając, że byłbym patriotą, a nie kolaborantem, obawiam się, że także wolałbym, aby uwolniono bojownika o wolność i bohatera gotowego do walki zbrojnej z wrogiem Ojczyzny, niż jakiegoś cudotwórcę i wędrownego kaznodzieję, głoszącego kontrowersyjne nauki i uczącego moralnego postępowania oraz stawiania miłości Boga na pierwszym miejscu. Nawet odczuwając sympatię do Jezusa, wybrałbym chyba wtedy Barabasza.

Opcja, że Jezus jest Bogiem, zmienia oczywiście wszystko, ale nawet Jego najbliżsi uczniowie uświadamiali to sobie dopiero stopniowo po zmartwychwstaniu.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Roman Zając

Roman Zając

Biblista i demonolog, absolwent Instytutu Nauk Biblijnych KUL, autor książki „Szatan w Starym Testamencie”, publikuje głównie w pismach „Któż jak Bóg”, „Egzorcysta”, „List”, „Biblia krok po kroku”

Zobacz inne artykuły tego autora >
Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >