Co mówią o Kościele? (Raport z badania internetu)

Kościół budzi duże emocje wśród internautów. Co o nim mówią? Gdzie najczęściej podejmują dyskusję? Przeczytaj raport z badania opinii przeprowadzonego dla Stacji 7 przez spółkę Brand24.

Brand24

zobacz artykuly tego autora >

Najwięcej wpisów o Kościele Katolickim

 

W internecie na temat kościołów codziennie ukazuje się ok. 3000 polskojęzycznych wpisów – po dokładnej selekcji i oddzieleniu wpisów dotyczących kościoła jako budynku, a także kościołów niekatolickich, udało się dotrzeć do wpisów skupionych wokół Kościoła Katolickiego.

 

Buzz (czyli ilość publikacji) na temat KK znacząco przekroczył zainteresowanie internautów względem innych kościołów (przede wszystkim Kościoła prawosławnego, odłamów kościołów protestanckich, ale także tzw. Kościoła Latającego Potwora Spaghetti) – uśredniając, dziennie jest to ruch na poziomie przynajmniej kilkuset wpisów.

 

– Wysoki „buzz” na temat Kościoła może świadczyć o tym, że chociaż religia jest tematem dość kontrowersyjnym i – pomimo założeń – budzącym nie zawsze pozytywne emocje, to dla wielu jest to o tyle ważny element życia codziennego, że nie powinien być pomijany w dyskusjach, również tych online. Ponieważ są internauci zainteresowani tematem Kościoła, dobrze jest promować i wskazywać miejsca, w których możliwe jest przedstawienie stanowisk zarówno zwolenników, jak i przeciwników – tłumaczy Beata Łukasiewicz, New Business and Analytics Manager w Brand24, która przeprowadziła to badanie.

twitter-423858_1280

W życiu młodzieży jest miejsce na religię

 

Wiele postów, których nie uwzględniono w analizie, zawierało komunikat dotyczący tego, że internauta był lub właśnie wybiera się do kościoła – zazwyczaj takie posty publikowały nastolatki za pośrednictwem Twittera, jednak nie była to jedyna grupa aktywna w temacie. Internauci często informowali innych na temat tego, kiedy wybierają się na Mszę świętą, jak również zachęcali do tego innych. Warto jednak zwrócić uwagę na nastawienie emocjonalne nastolatków – wyraźnie zauważalne były dwie grupy, jedna z nich była wrogo nastawiona do Kościoła (chodzić do kościoła kazali im rodzice, więc uważają to za rodzaj kary i skarżą się na to w rozmowach ze swoimi internetowymi znajomymi), inne zaś namawiały innych do czynnego uczestnictwa w Mszach Świętych i regularnej modlitwy.

 

Postawa nastolatków to chyba najlepszy dowód na to, że wbrew powszechnej opinii, nie tylko starsi ludzie interesują się kwestiami religijnymi. Świadczy to o tym, że Wspólnota pomimo konserwatywnych poglądów i zasad, jest tworzona przez młodych ludzi i nie jest skazana na kryzys. Nastolatki jako jedna z najliczniejszych grup w Internecie dają wyraz tego, co jest dla nich ważne i wokół czego kręci się ich życie – z punktu widzenia Kościoła jest to istotne, że oprócz szkoły, przyjaźni, kosmetyków i ukochanych muzyków, w dyskursie znajduje się również miejsce na religię – analizuje Łukasiewicz.

 

Kościół sprawia problemy. Nawet językowe…

 

Analiza wpisów wskazuje na to, że nawet samo słowa Kościół może być dla wielu przyczyną konsternacji. Ogólną tendencją jest fakt, że ludzie nie wiedzą, kiedy powinni napisać kościół, a kiedy Kościół. Oprócz przypadków, gdzie pojawiały się posty, w których celowo pisano Kościół z małej litery (jako wynik ignorancji), w wielu przypadkach zapis był formą niewiedzy, a niektórzy prosili nawet o wytłumaczenie różnic pomiędzy pojęciami.

 

liver-sausage-556489_1280

Problematyczne były także kwestie dotyczące zasad obowiązujących w Kościele Katolickim – internauci często na własną rękę dokonywali interpretacji, poddając rozważaniom, m.in. takie kwestie, jak: konieczność chodzenia do kościoła w niedzielę, seks przed ślubem oraz jedzenie mięsa w dni postne. Było to zauważalne nie tylko w przypadku młodych użytkowników, ale również dorosłych wiernych. To konkretna wskazówka dla duszpasterzy, że potrzeba katechizowania wiernych nie wygasa.

 

Na Facebooku odważniej dyskutujemy

 

Powyższe informacje pochodzą z badania dotyczącego wpisów z okresu 1.05.2014-30.04.2015. Natomiast szczegółowej analize jakościowej poddano wpisy z kwietnia 2015 roku. 

 

– Okresem, który szczególnie nas zainteresował był kwiecień 2015 – miesiąc z wielu powodów był ważny dla katolików, ponieważ odbyło się w nim wiele uroczystości oraz ważnych z punktu widzenia chrześcijaństwa wydarzeń (przede wszystkim najważniejsze święto w roku liturgicznym czyli Zmartwychwstanie Jezusa, ale również rocznica śmierci Jana Pawła II, urodziny i rocznica rozpoczęcia pontyfikatu przez Benedykta XVI, publikacja informacji na temat spadku powołań oraz raport CBOS na temat relacji między Kościołem i państwem, a także pojawiły się kolejne etapy dyskusji na temat in vitro oraz kampanii prezydenckiej w Polsce) – tłumaczy Łukasiewicz.

 

Większość dyskusji pojawiła się za pośrednictwem mediów społecznościowych oraz portali informacyjnych – domeny katolickie stanowiły niewielki odsetek wykorzystanych źródeł.

 

–  Charakterystyczną tendencją, wyraźnie zaznaczoną w publikacjach jest fakt, że internauci znacznie chętniej przyznają się do swojej wiary oraz do popierania Kościoła Katolickiego za pośrednictwem Facebooka (gdzie czytani są przede wszystkim przez grono swoich znajomych) niż za pomocą stron z innych kategorii, gdzie głos zabrać mogą wszyscy użytkownicy Internetu. Pewnie wynika to z obawy przed atakami ze strony przeciwników Kościoła – ocenia analityk Brand24.

 

social-network-76532_640

Blogi katolickie nieliczne, ale temat Kościoła popularny

 

Facebook służył przede wszystkim do udostępniania z innych stron treści związanych z Kościołem – oprócz kwestii in vitro, często pojawiały się informacje na temat zmiany diety przez papieża Franciszka, jak również kwestie dotyczące finansowania Kościoła przez obywateli.

 

Z kolei Twitter był medium, za pośrednictwem którego najczęściej dyskutowano na tematy dotyczące związku Kościoła i państwa, a także wpływu, jaki Kościół ma na obowiązujące prawo (najczęściej związane to było z dyskusjami na temat zbliżających się wyborów, jak również dyskusjami dotyczącymi regulacji prawnych związanych z aborcją oraz in vitro).

 

Kategoria newsy, czyli portale informacyjne to źródło komentarzy na wszystkie tematy, szczególnie te nawiązujące do in vitro, spadku powołań i wyborów prezydenckich w Polsce – te wypowiedzi najczęściej były utrzymane w negatywnym tonie, a także podkreślano, że Kościół za bardzo stara się zdobyć władzę w kraju.

 

Za pośrednitwem for internetowych toczone były przede wszystkim rozmowy na tematy dotyczące Kościoła w życiu codziennym oraz obyczajowości – oprócz in vitro oraz wyborów pojawiały się wpisy dotyczące, np. tatuaży oraz seksu przedmałżeńskiego.

 

Blogi to miejsca, za pośrednictwem których sporo się mówi na temat katolicyzmu – chociaż blogi dotyczące religii bezpośrednio (zarówno te pisane przez osoby świeckie, jak i duchowne), stanowią niewielki odsetek całości zbioru, to tematy związane z Kościołem pojawiały się bardzo często.

 

Fot.Ctruongngoc/Flickr.com

 

Sentyment do JPII, pozytywnie o Franciszku

 

Podczas analizy wyróżniono kilka podstawowych tematów, które poruszano w wypowiedziach:

– zasady funkcjonowania Kościoła Katolickiego (z czego 18,2% to wpisydotyczące kryzysu we Wspólnocie, 9,9% dotyczyło in vitro, a 2,3% roli kobiet),

 

– ataki na Kościół lub strukturę wspólnoty (23,8% to wpisy na temat papieża Franciszka, 20,1% na temat Jana Pawła II, zaś 14,5% to wpisy dotyczące aktów pedofilii dokonywanych przez księży),

 

– relacje Kościoła z państwem (z czego 34,8% to wpisy dotyczące wykorzystywania państwa i obywateli przez kler) oraz ważne daty związane z rokiem liturgicznym.

 

Z badań wynika, że Polacy darzą ogromnym sentymentem Jana Pawła II, choć po jego śmierci trochę odważniej i krytyczniej spoglądają na jego decyzje i oceniają, że nie wszystkie były dobre. Papież Franciszek z kolei po raz kolejny został pozytywnie oceniony za swoją działalność, przede wszystkim przez osoby niespożywające mięsa, jak również organizacje proekologiczne. To efekt publikacji na temat domniemanego weganizmu papieża, przez co pozytywnie na jego temat po raz kolejny wypowiadali się nawet osoby utożsamiane z antykościelnymi poglądami – kończy Łukasiewicz.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Brand24

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Brand24

zobacz artykuly tego autora >
WIARA

Czy ktoś zdecydował o moim samobójstwie?

O tej „wędrówce ludów” XXI w. mówi się w tonie sentymentalnym. Uchodźców porównuje się do Świętej Rodziny, a ten, co nie chce ich przyjąć, to zły chrześcijanin, niesolidarny, odrzucający przesłanie papieża, który nie pamięta, że Polacy też pukali i wciąż pukają do obcych drzwi.

Alina Petrowa-Wasilewicz
Alina
Petrowa-Wasilewicz
zobacz artykuly tego autora >

Wioska na granicy Bułgarii z Turcją, w której od lat spędzamy z mężem wakacje zamieniła się tego lata w garnizon. Pogranicznicy, żandarmeria, policja. Wysokie ogrodzenia, z ulgą demontowane po upadku reżimu w 1989 r., znów powstały.

W Sofii, moim mieście rodzinnym, odbywają się naloty policji i żandarmerii na hostele i dziuple w poszukiwaniu nielegalnych emigrantów. W telewizji każdy program zaczyna się od informacji, co dzieje się na granicy bułgarsko-tureckiej, ile nielegalnych emigrantów zatrzymano. Bogatym, udaje się przejechać ten najtrudniejszy odcinek, do pierwszego unijnego kraju, ubodzy wędrują pieszo przez zieloną granicę. Rynek zareagował błyskawicznie. Już powstała grupa, zwana w Bułgarii „kanalarzami”, którzy za duże pieniądze szmuglują migrantów. Powstaną nowe fortuny?

W drodze powrotnej przejechaliśmy szlak, którym idą i oni – od naszej wioski do Horgosz. W Bułgarii tylko raz widzieliśmy kilkuosobową grupę uchodźców, mężczyzn ubranych na czarno, za to towarzyszyli nam stale w Serbii poczynając od Pirot i Niszu, do węgierskiej granicy. Nasza Europa zmieniła się bardzo i to zaledwie w ciągu roku. Co będzie dalej? Zastanawialiśmy się, czy za rok wrócimy do naszej ulubionej, nadgranicznej wioski?

20643264303_2eb040a793_k

fot. FreedomHouse / flickr.com

Siedzieli na poboczach drogi, rozmawiali przez telefon. Nie zauważyliśmy napięcia, niepewności, przerażenia. Luz i dobre samopoczucie. Czy tak wyglądają ludzie, którzy uciekając przed wojną, zabierają w panice zaledwie kilka najbardziej niezbędnych rzeczy? Przypominałam sobie filmy dokumentalne z II wojny światowej, pokazujące uchodźców oraz opowieści członków mojej rodziny. Błyskawicznie spakowana walizeczka mojej mamy, tobołki ciotek z Wołkowyska, przymuszonych przez enkawudzistów do opuszczenia domu w ciągu 30 minut, ale też całkiem świeże opowieści Ukraińców o objętych wojną wschodnich regionach kraju. Ich przerażenie i pytania, co będą jeść, gdzie przenocują, rozpacz i brud. I patrząc na ludzi na poboczu wciąż pytałam: Czy tak wyglądałaby moja mama, ciotki z Wołkowyska, czy tak wyglądają Ukraińcy, przerażeni wojną?

Dwa dni po przekroczeniu przez nas granicy w Horgosz wybuchły tam zamieszki. Kamienie i wszystko co się da, poszły w ruch w kierunku węgierskiego terytorium. Uchodźcy pokazali zupełnie inne oblicze.

O tej „wędrówce ludów” XXI w. mówi się w tonie sentymentalnym. Uchodźców porównuje się do Świętej Rodziny, a ten, co nie chce ich przyjąć to zły chrześcijanin, niesolidarny, odrzucający przesłanie papieża, który nie pamięta, że Polacy też pukali i wciąż pukają do obcych drzwi i byli i są przyjmowani…

GREECE-EUROPE-MIGRANTS

fot. FreedomHouse / flickr.com

I ten sentymentalizm w narracji o uchodźcach niepokoi najbardziej. Mogę zrezygnować z wielu rzeczy, żeby posunąć się, by zrobić miejsce dla ludzi, którzy są w dramatycznej sytuacji. Ale naprawdę mnie niepokoi całkowity chaos, brak analiz, pomysłu i ogólnej strategii naszych biurokratów z Unii Europejskiej. Czy ktoś zadał sobie trud, by naprawdę dowiedzieć się, ile osób podąża do Europy, ilu dotarło, czy i kiedy ta fala się skończy? Media wciąż informują, że nie są to tylko Syryjczycy, uciekający przed ISIS, a emigranci ekonomiczni – i takich chyba widzieliśmy na poboczach dróg w Serbii. Jest wśród nich bardzo wielu Kosowian, czyli mieszkańców Europy. A jeżeli ta fala nie ustanie, co wtedy zrobi Europa? A jeżeli ustanie, co dalej z uchodźcami? Co z budżetami państw przyjmujących? One przecież nie są bez dna. Czy muzułmanie integrują się ze społeczeństwami, do których przybywają, czy respektują ich prawa?

To wszystko pytania ludzi, płynących na wspólnej szalupie, którzy zastanawiają się, do jakiego stopnia może być obciążona, a w którym momencie zacznie tonąć wraz z nowymi przybyszami. Jeśli pomagać, to racjonalnie, planując i koordynując z innymi krajami Europy wspólne działania. Jeśli budżet w Polsce będzie przeznaczany na obcych, nie naszych ubogich i chorych, jeśli mamy się ograniczyć, musimy otrzymać szczegółowe informacje, jak decydenci widzą przyszłe losy naszej szalupy.

Jeżeli analitycy europejscy nie dadzą niebawem odpowiedzi na te elementarne pytania zamiast rzucać oskarżeniami o ksenofobię, szowinizm, brak serca, zacznę zastanawiać się nad spiskową teorią dziejów. Gdyż mam ponure poczucie, że dzieje się coś bardzo ważnego, ale bez wiedzy większości Europejczyków.

Syrian Refugees

fot. FreedomHouse / flickr.com

Zapytam, czemu tak się dzieje teraz właśnie, choć wojny i destabilizacja na Bliskim Wschodzie trwają od wielu lat, skąd bierze się ów sentymentalno-szantażujący ton dyskusji, który ma wyeliminować racjonalne argumenty, czemu zainteresowana jest w chaotycznym przyjmowaniu uchodźców europejska lewica? I zapytam, czy ktoś nie podjął, nie pytając nikogo o zdanie, decyzję o moim przymusowym samobójstwie, gdyż to co się dzieje to droga do chaosu i destabilizacji całej Europy? Ale jeśli taka decyzja zapadła, muszę stanowczo się sprzeciwić z bardzo wielu powodów, wśród których jest mniej ważny – wyjazd do mojej nadgranicznej wioski.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Alina Petrowa-Wasilewicz

Alina Petrowa-Wasilewicz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alina Petrowa-Wasilewicz
Alina
Petrowa-Wasilewicz
zobacz artykuly tego autora >