video-jav.net

9 rzeczy, za które powinniśmy dziękować Kościołowi

Kościół miał, ma i będzie miał wielki wpływ na dzieje ludzkości. Nieważne jakie stanowisko wobec niego zajmujemy: nie da się zaprzeczyć czy przykryć kurzem niepamięci dorobku, którym Kościół podzielił się ze światem.

Mateusz Ochman
Mateusz
Ochman
zobacz artykuly tego autora >
Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

1. Filozofia i nauka

Kościół chętnie skorzystał z zastanego dorobku intelektualnego Greków, by opisać swoją wiarę i wskazać racjonalne dla niej podstawy. Kościołowi też zawdzięczamy to, że dorobek starożytnych przetrwał zawirowania dziejowe.

Teologiczne rozważania przyczyniły się do rozwoju innych nauk i systemów filozoficznych. Na przykład dzięki dyskusjom nad dogmatami o Trójjedynym Bogu Boecjusz wypracował pojęcie osoby, z czego korzystamy do dziś. Docenienie filozofii antycznej sprowokowało jej rozwój w chrześcijańskiej kulturze, a z nią znanych nauk (np. matematyki, fizyki, astronomii, anatomii, etc.). Dzięki kronikarskiej pracy mnichów, historycy jeszcze długo będą mieli dużo materiału na doktoraty.

Nie przypadkiem też wybitni filozofowie i naukowcy byli katolikami – że ograniczymy się do kilku przedstawicieli duchowieństwa – każdy zna św. Augustyna czy św. Tomasza, każdy słyszał o księdzu Koperniku, niewielu już pamięta o o. B. Gusmanie (pierwszy lot balonem), o. Fra Mauro (którego mapą posługiwał się Krzysztof Kolumb), papieżu Sylwestrze II (m.in. skonstruował dokładny zegar mechaniczny i wprowadził cyfry arabskie), o. R. Baconie (wynalazca lunety, wybitny filozof i naukowiec, opracował metodę naukową), o. G. Mendlu (prekursor genetyki), czy o ks. G. Lemaitre, który opracował hipotezę Wielkiego Wybuchu. Można jeszcze długo wymieniać świeckich chrześcijańskich filozofów naukowców wszelkich dziedzin.

2. Piwo

Oczywiście piwa nie wymyślił Kościół. Ten trunek jest najstarszym napojem alkoholowym na świecie, znanym w różnych kulturach. Jednak to Kościół, w osobach katolickich mnichów, przyczynił się do rozpopularyzowania piwa i uczynienia z jego ważenia prawdziwej sztuki. Nie przypadkiem najbardziej doceniane dziś marki wywodzą się właśnie z zakonnych tradycji piwowarskich. Klasztorne piwo często było zdrowsze niż niezbyt czysta w średniowieczu woda, oraz bardzo pożywne. O tym ostatnim świadczą zachowane prośby krakowskich dominikanek klauzurowych z Gródka do właściciela pewnego browaru. Przeorysza prosi “o jałmużnę dla naszego ubogiego klasztorku w formie beczułki piwa, aby tem posilić i pokrzepić moje siostry osłabione ciągłym postem, czuwaniem, no i bardzo skromnym wiktem bezmięsnym” (1938 r.).

9 rzeczy, za które powinniśmy dziękować Kościołowi

3. Szkolnictwo

Tylko ignoranci mogą nazwać średniowiecze wiekami ciemnymi. To właśnie wtedy nastąpił ogromny rozwój powszechnego (!) szkolnictwa. Nie stało za tym żadne państwo, żadna świecka organizacja, tylko Kościół. Duchowieństwo było stanem dobrze wykształconym. Dla chrześcijan naturalne jest dzielenie się dobrem, dlatego szybko powstała ogromna sieć parafialnych i później katedralnych szkół. Z czasem w większych miastach i przy ważniejszych katedrach powstały uniwersytety. W późniejszych wiekach powstały szkoły świeckie, jednak w dalszym ciągu Kościół troszczy się o edukację, a katolickie placówki są doceniane.

Działalność edukacyjna szczególnie widoczna jest w krajach misyjnych, gdzie tylko dzięki szkołom zakładanym przez chrześcijańskich misjonarzy ludzie, o których często zapomniała cywilizacja, mają szansę na rozwój.

4. Szpitale

Podejdźmy do tego wybiórczo: w samej Afryce Kościół założył lub prowadzi ponad 1000 szpitali i ponad 5000 przychodzi. Do tego dochodzą inne placówki paramedyczne z centrami rehabilitacyjnymi włącznie, a sama pomoc nie jest zależna od wyznania – leczą się tam również innowiercy. Katoliccy misjonarze każdego roku wyjeżdżają, aby bezinteresowanie pomagać i nie jest to czynność trwająca od dziesiątek lat, ale od setek.

A bardziej z ostatniej chwili: w związku z wojną domową na Ukrainie, w Kijowie w kościele św. Aleksandra otworzono szpital polowy z salą operacyjną. Kościół to również ciche posługi, o których nikt nie mówi.

5. Sztuka

“Kościół zawsze był przyjacielem sztuki i nauki. Światowe dziedzictwo sztuki jest prawdziwym skarbem twórczych zdolności człowieka i daje wymowne świadectwo o ludzkiej inteligencji, która uczestniczy w dziele Boskiego Stwórcy. Kościół zawsze odwoływał się do sztuk pięknych, aby przy ich pomocy sławić dar życia, a zwłaszcza, aby godnie, należycie i pięknie spełniać swe święte obrzędy. Tym samym przyczynił się on do powstania niezrównanego dziedzictwa muzyki, sztuki i literatury, które wniosło znaczący wkład w rozwój kultury. Ponadto Kościół popierał rozwój nauki, zwłaszcza tej, która głosi godność i wartość życia ludzkiego.” (Jan Paweł II).

Kościół doceniając piękno, bronił zastanych dzieł i był największym mecenasem sztuki powstającej. Wszystkie muzea świata są świadkami ogromnego wpływu Kościoła na rozwój kultury. Od malarstwa, rzeźby, prądów w architekturze, po muzykę i literaturę. Do dziś artyści inspirują się dziełami, które niegdyś powstawały na większą chwałę Bożą…

9 rzeczy, za które powinniśmy dziękować Kościołowi

6. Sądownictwo

Tam gdzie Inkwizycja tam i stosy. Stosy kłamstw na jej temat. Święta Inkwizycja wcale nie zajmowała się paleniem heretyków, ale prowadziła śledztwa i procesy w sprawach osób oskarżonych o herezję. Działania te były niezależne od władzy świeckiej. A czym się różniły? Przede wszystkim tym, że praca inkwizycji była rzetelna i uczciwa. Oskarżony miał prawo do obrońcy i nie można było wymuszać zeznań za pomocą tortur. Dorzućmy do tego fakt powołania do życia instytucji ławników i okaże się, że… dzisiejsze sądownictwo czerpie pełnymi garśćami.

7. Małe litery, znaki interpunkcyjne, spacje

MAŁOKTOWIEALEKOŚCIOŁOWIZAWDZIĘCZAMYRÓWNIEŻMAŁELITERYZNAKIINTERPUNKCYJNEISPACJE. Tak, to przepisujący mądre księgi benedyktyńscy mnisi, około VII wieku wpadli na pomysł nadania tekstowi pisanemu cech sprawiających, że jego czytanie będzie wygodniejsze.

8. Dzieła charytatywne

W samej Polsce Caritas wydaje rocznie kilkaset milionów złotych na pomoc potrzebującym. Podobnie jest na całym świecie. Kościół jest największą instytucją charytatywną. Od czasów św. Pawła organizującego zbiórki dla biednych z Jerozolimy przez diakonów powołanych specjalnie do takiej pomocy aż po czasy współczesne, gdy placówki kościelne przeznaczone do pomocy liczy się w setkach tysięcy, pomoc charytatywna jest jednym z najważniejszych wkładów chrześcijaństwa w rozwój zachodniej cywilizacji.

9. Zrównanie kobiet i mężczyzn

Jezus był najskuteczniejszym feministą w dziejach. Potrafił w silnie spatriarchalizowanym społeczeństwie stanąć w obronie cudzołożnicy, zrównując jej winę z winą mężczyzny, z którym zgrzeszyła, a spotkawszy przy studni grzeszną Samarytankę objawił jej, że jest Mesjaszem. W ten sposób przekroczył wiele barier, aby podnieść jej godność: jako nauczyciel nie powinien rozmawiać z kobietą sam na sam, poza tym była odrzucona przez społeczeństwo ze względu na jej grzechy i nikt nie chciał nią rozmawiać. On zaś niejako wybrał ją, aby ogłosiła spotkanie Syna Bożego.

Dziś w dobie uprzedmiotowienia kobiet, zniżenia jej godności do poziomu towaru, narzędzia do użycia, Kościół staje w ich obronie, podobnie, jak czynił to Jezus.


Oczywiście najważniejszą rzeczą, jaką Kościół niesie światu, jest dobra nowina o Zmartwychwstałym i sakramenty, które Pan Jezus zostawił Kościołowi, by przez nie każdy mógł mieć udział w zbawieniu. Wszystko inne temu misyjnemu zadaniu Kościoła służy i na nie powinno wskazywać.

Mateusz Ochman

Mateusz Ochman

Specjalista ds. social media. Autor bloga "Bóg, honor & rock`n`roll" oraz programu "Brzytwa Ochmana".

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dawid Gospodarek

Dawid Gospodarek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Mateusz Ochman
Mateusz
Ochman
zobacz artykuly tego autora >
Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >

Matka jest najważniejsza

Bycie matką to, według Biblii, najważniejsze i fundamentalne powołanie kobiety.

Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Pełnienie roli matki jawi się na kartach Biblii wręcz jako pełnia kobiecości. Do dziś mówimy o kobietach w ciąży, że są w stanie błogosławionym.

Claudette Marquet stwierdziła kiedyś, że Księga Rodzaju jest zasadniczo historią zawierania małżeństw i płodzenia potomstwa. Co prawda głównymi bohaterami tych rodzinnych sag są mężczyźni, ale kobiety (jako ich żony i matki dziedziców Bożej obietnicy) odgrywają bardzo istotną rolę w historii narodu wybranego.

Przywódcy klanów zawierali przymierza z Bogiem i z innymi ludami, brali udział w wojnach plemiennych, podejmowali decyzje o przyszłości klanu, uczestniczyli w życiu publicznym itp., ale to żony i matki były osią, wokół której obracało się życie rodzinne i społeczne, czyli to, co tak naprawdę stanowi o istocie i sensie życia.

Przekleństwo nie bycia matką

Gdy mówimy o matkach biblijnych, na ogół mamy na myśli Sarę, Rebekę, Rachelę i Leę, które były żonami trzech praojców narodu wybranego – Abrahama, Izaaka i Jakuba.

W śpiewanej podczas wieczerzy sederowej pieśni „Echad mi jodea” są one nazwane wręcz matriarchiniami (hebr. imahot). Jednym z podstawowych obowiązków Izraelity było założenie rodziny i zrodzenie potomstwa, rozumiane jako realizacja pierwszego przykazania Bożego, skierowanego do człowieka: Po czym Bóg im błogosławił i powiedział do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną» (Rdz l, 28).

Posiadanie dzieci było wyrazem Bożego błogosławieństwa, a rodziny wielodzietne uważano za szczególnie wyróżnione łaską Boga.

Bycie matką to, według Biblii, najważniejsze i fundamentalne powołanie kobiety. Pełnienie roli matki jawi się na kartach Biblii wręcz jako ucieleśnienie całości pierwiastka kobiecego, jako pełnia kobiecości. Do dziś mówimy o kobietach w ciąży, że są w stanie błogosławionym. Nie każdej kobiecie było jednak dane doświadczyć tego błogosławieństwa i nie każda mogła wypełnić wpisane w jej naturę powołanie.

W społeczności wartościującej kobietę wedle posiadanego potomstwa – brak dziecka łączył się z bólem, upokorzeniem i bezsilnością. Bezpłodność traktowano jak ciążącą na kobiecie klątwę. Kobieta taka budziła w otoczeniu litość, a czasem nawet wzgardę. Pozostawało jej jedynie błagać Boga, by zdjął z niej hańbiące piętno.

Przejmujące jest wołanie Racheli do Jakuba: Spraw, abym miała dzieci, bo jeśli nie, wypadnie mi umrzeć” (por. Rdz 30, 1). Spraw, abym miała dzieci! to de facto prośba: Spraw, abym była matką!

Ta historia powtarza się jak refren – nie jedna żona biblijnego patriarchy jest bezpłodna. Dopiero po dłuższym czasie Bóg okazuje łaskę i zsyła potomka. Brak potomstwa, a także urodzenie syna w zaawansowanym wieku często stanowi w Biblii dowód Bożego działania – tak było w przypadku Sary (żony Abrahama, która wydała na świat Izaaka w wieku 90 lat), Rebeki (żony tegoż Izaaka opłakującej swą bezdzietność przez 20 lat, nim urodziła Ezawa i Jakuba), Racheli (żony Jakuba, która przez długie lata oczekiwała na dziecko, nim urodziła Józefa), nienazwanej matki Samsona, Hanny (żony Elkany, która w końcu powiła syna Samuela) oraz Elżbiety (matki Jana Chrzciciela).

Faworyzowanie długo oczekiwanego dziecka

Oczywiście biblijne matki popełniały również, jak każdy człowiek, błędy wychowawcze. Ich miłość bywała nieraz toksyczna. Za przykład niech nam posłuży Rebeka (hebr. Riwka), żona Izaaka i matka bliźniaków Ezawa i Jakuba. Stali się oni przodkami dwóch narodów: Ezaw zwany również Edomem to praojciec Edomitów (Rdz 36, 8-9), a Jakub, czyli Izrael, to praojciec Izraelitów (Rdz 35,10-12). Rywalizacja chłopców miała miejsce już podczas porodu i przeniosła się na całe ich życie.

Podstawowym błędem wychowawczym obojga rodziców było faworyzowanie jednego z dzieci. Ulubieńcem ojca był Ezaw i to w nim starzec widział dziedzica. Z kolei Rebeka całą miłość przelała na Jakuba, skutkiem czego działała na niekorzyść jednego z synów, a dla dobra drugiego.

Jakub podstępem zdobył błogosławieństwo starego i ślepego Izaaka, udając swego brata, co było realizacją planu jego matki. To Rebeka namówiła przecież syna, aby oszukał ojca. Wiedziała zresztą, że za takie postępowanie grozi kara i na siebie wzięła przekleństwo za oszustwo (Rdz 27,13). I poniosła ona konsekwencje ślepej matczynej miłości – musiała rozstać się z ukochanym Jakubem, którego w sytuacji zagrożenia życia, wysłała do swego brata Labana w Charanie pod pretekstem znalezienia mu żony. Nie zobaczyła go już nigdy więcej.

Rywalizacja o ilość dzieci

Ukochaną żoną Jakuba była Rachela, która dotknięta została bezpłodnością. Ale Jakub poślubił wcześniej jej siostrę Leę, bo oszukał go teść – Laban. Jak pisze autor Księgi Rodzaju, „oczy Lei były jakby zgaszone, Rachela zaś miała piękną postać i miłą powierzchowność” (Rdz 29,17). Laban wydał brzydszą córkę za Jakuba, uciekając się do podstępu, bo bał się, że jej nikt nie zechce. Na skutek intrygi teścia Jakub miał więc dwie żony – jedną chcianą, a drugą niechcianą. Taka transakcja wiązana. Rachela była kochana przez Jakuba, ale to Lea – ta „gorsza” żona, której Jakub wcale nie pragnął, dawała mu kolejnych synów, czyli była lepsza, bo była nie tylko żoną lecz również matką. To ją właśnie Bóg pobłogosławił płodnością, rekompensując tak jakby „zgaszone” oczy, ogólnie mniejszą urodę i brak miłości ze strony męża (por. Rdz 29, 31).

Matka jest najważniejsza

Rywalizacja między siostrami o pozycję w rodzinie oraz względy Jakuba nadają całej opowieści wymiar groteskowo-humorystyczny, choć zaprawiony goryczą. Patriarcha sprawia w tej historii wrażenie zupełnie bezwolnego. To jego żony decydowały, z którą będzie współżył, ustalały harmonogram i podejmowały szokujące (z punktu widzenia dzisiejszej moralności) decyzje. Na przykład, kiedy Ruben (syn Lei) znalazł korzeń mandragory, Rachela „odkupiła” go od Lei za cenę jednej nocy z Jakubem – zapewne z zamiarem wykorzystania korzeni przeciwko swej niepłodności.

Kiedy Jakub wracał wieczorem z pola, Lea wyszła mu naprzeciwko i oznajmiła, że tym razem ma przyjść do niej, bo Rachela odstąpiła jej tę noc w zamian za mandragorę (por. Rdz 30, 16). Zupełnie jak w filmie „Och, Karol!”, tyle, że o ile tam chodziło po prostu o seks, to tu chodziło o poczęcie kolejnego dziecka.

Obie kobiety chciały zyskać na znaczeniu dzięki potomstwu. Rachela w akcie desperacji, odwołała się nawet do Kodeksu Hammurabiego (paragrafy 144-147), który w przypadku bezpłodności żony dopuszczał instytucję „matki zastępczej”, czyli, jak to się dzisiaj mówi surogatki. Precedens w historii rodu już był, bo podobnie uczyniła Sara, żona Abrahama. Rachela oddała Jakubowi do dyspozycji swoją służącą Bilhę, która urodziła mu dwóch synów, Dana i Neftalego.

Lea urodziła w sumie sześciu synów: Rubena, Symeona, Lewiego, Judę, Issachara i Zebulona oraz córkę Dinę, ale i ona, zainspirowana czynem siostry, zaangażowała dodatkowo własną służącą Zilpę (co już nie było zgodne nawet z Kodeksem Hammurabiego, bo Lea nie cierpiała na bezpłodność). Na życzenie Lei, Jakub zaczął mieć intymne stosunki również z jej niewolnicą, a ona urodziła mu Gada i Aszera. Synowie urodzeni przez służące (teoretycznie w zastępstwie prawowitych żon) w praktyce pozostawali dziećmi swoich biologicznych matek. Niewolnice nie przestały być ich matkami po urodzeniu dzieci dla swojej pani. Na przykład Dan i Neftali, są w przekazach biblijnych zawsze nazywani synami Bilhy, a nie Racheli, choć to Rachela nadała im imiona.

W końcu Pan udzielił błogosławieństwo także samej Racheli, która wreszcie wywalczyła dla siebie macierzyństwo i wydała na świat potomka: Dając mu zaś imię Józef, westchnęła: Oby Pan dodał mi jeszcze drugiego syna!  (Rdz 30, 24). Bóg wysłuchał i tej prośby, ale Rachela umarła podczas tego drugiego porodu, w czasie podróży z Betel na południe. Przejmujący jest opis tego porodu: I kiedy urodziła w wielkich bólach, rzekła do niej położna: Już się nie lękaj, bo oto masz syna! Ona jednak, gdy życie z niej uchodziło, bo konała, nazwała swego syna Benoni („syn mojej boleści”); lecz ojciec dał mu imię Beniamin („syn prawicy”) (Rdz 35,17-18). Rachela zmarła, pozostawiając Jakuba w głębokim smutku, a to wpłynęło na jego relację z synami, których urodziła. Na Józefa oraz najmłodszego Beniamina przeszło to wielkie uczucie, którym Jakub darzył Rachelę.

Matka jest najważniejsza

Matka nauczycielką życia

Kobieta, która została matką, była dla swych dzieci nauczycielką. Oczywiście jej wpływ mógł być pozytywny lub negatywny. Jakub przez większą cześć życia zmierzał do realizacji swych celów właśnie przez oszustwa, bo tego nauczyła go mimowolnie mama. Sam Bóg musiał go doświadczyć oraz „walczyć z nim”, aby mógł odrodzić się jako Izrael. Na szczęście tylko niektóre matki miały tak toksyczny wpływ na dziecko. Zazwyczaj matka przekazywała bowiem swym dzieciom umiejętność mądrego życia i dokonywania dobrych wyborów. Warto sięgnąć do Księgi Przysłów, która jest zbiorem nauk „szkoły mądrości”, w jakiej kształcili się pisarze przygotowywani do służby urzędniczej. Niektóre przysłowia mają formę nauk udzielanych synowi przez matkę. W 31 rozdziale tej Księgi znajdziemy nawet zbiór pod znamiennym tytułem „Słowa Lemuela, króla Massa, których nauczyła go matka” (Prz 31, 10-31). Matczyne nauki trafiły do Księgi, która powstała w szkole kształcącej mężczyzn i prowadzonej przez mężczyzn.

Księgi biblijne dostrzegają, że matki wychowują inaczej: wbrew modnym tezom o „bezstresowym wychowaniu” ojcu przypomina się, że do dobrego wychowania należy wytyczanie granic oraz karcenie (Prz 3, 12; Syr 30, 7; Pwt 8, 3.5), natomiast pod opieką matki ma się rozwijać zdolność do miłości (por. Pnp 3, 4.11; 8, 2). Opowieść o synu Anny przypominana nawet o znaczeniu najprostszych czynności – okazuje się, że to, czy jakiś lud będzie miał swego proroka, być może zależy nawet od tego, jak matka ubierała go, kiedy był dzieckiem (1 Sm 2, 19). Pieśń nad Pieśniami wprost nazywa matkę nauczycielką (Pnp 8,2), a w wersecie na temat rozmaitych zajęć gospodyni domu w Księdze Przysłów kobieta stawiana jest na równi z nauczycielami mądrości: Otwiera usta z mądrością, na języku jej, miłe nauki (Prz 31, 26).

Biblia Tysiąclecia jako „miłe nauki” tłumaczy hebrajski zwrot torat chesed. Warto zauważyć, że Torą nazywano naukę daną ludowi przez Boga, a chesed to również określenie dobroci (łaski) Boga wobec Jego Ludu.

Księga Przysłów sławi matkę, ponieważ potrafi mądrze pouczyć o tym, w jaki sposób okazywać taką niezawodną dobroć, której źródłem jest Bóg. Kobieta, którą wysławia Księga Przysłów, jest matką synów: Powstają synowie, by szczęście jej uznać, i mąż, ażeby ją sławić (Prz 31, 28).

Ten mąż, zasiadający w radzie starszych (a więc nie byle kto w życiu publicznym), w domu wyraża uznanie dla matki swych dzieci, czego symbolem jest postawa stojąca. Dopiero na tle takich wyobrażeń o godności matki zrozumiałe stają się opowiadania o tym, że pragnienie bycia matką jest najbardziej dominującą tęsknotą biblijnych kobiet, postrzeganą po prostu jako wypełnienie sensu życia. Poprzez macierzyństwo kobieta może według Biblii najpełniej rozwinąć swoje zdolności. Znaczenie wychowania w rodzinie było czymś fundamentalnym.

Dobra nauka matki, jej torat chesed kształtowała synów i mogła przynieść owoce także w życiu publicznym. Św. Paweł, pisząc do Tymoteusza, wspomina jego wiarę, dodając: ona to zamieszkała pierwej w twej babce Lois i w twej matce Eunice, a pewien jestem, że [mieszka ] i w tobie (2 Tm 1, 5; por. także 2 Tm 3, 14).

Matka jest najważniejsza

Przedstawiłem kilka biblijnych matek, ale oczywiście jest ich w Biblii znacznie więcej. Czy współczesne matki mogą odnajdywać siebie w tych starożytnych kobietach z odległych czasów?

Zmieniły się warunki społeczne i ekonomiczne. Wiele kobiet ma inne priorytety. Niektóre  odnoszą sukcesy zawodowe, kosztem rezygnacji z macierzyństwa. Niektórym udaje się to ze sobą pogodzić.

Feministki pewnie są skłonne uznać biblijne matki za ofiary patriarchalnego systemu opresji, a ich życie za kwintesencję zniewolenia i uciemiężenia. Tymczasem Monika Graff (aktywistka ruchu kobiet i autorka niedawno wydanej książki „Matka feministka”) powiedziała w wywiadzie dla „Wysokich Obcasów” słowa, które mogą zaszokować współczesne feministki: W pewnym momencie wchodzisz w dorosłość, której najczęściej towarzyszy pragnienie macierzyństwa. Wiem, jak to brzmi, nie musisz nic mówić. Nie twierdzę, że wszystkie kobiety chcą być matkami. Ale to jest uczucie, przeżycie, które towarzyszy dojrzałości ogromnej większości kobiet.

Czasami wydaje mi się, że matki, które pojawiają się na kartach Biblii, (i których życie było, bez dwóch zdań, ciężkie oraz obfitujące w cierpienie) były bardziej szczęśliwe i miały poczucie bardziej spełnionego życia, niż wiele współczesnych kobiet.

Roman Zając

Roman Zając

Biblista i demonolog, absolwent Instytutu Nauk Biblijnych KUL, autor książki „Szatan w Starym Testamencie”, publikuje głównie w pismach „Któż jak Bóg”, „Egzorcysta”, „List”, „Biblia krok po kroku”

Zobacz inne artykuły tego autora >
Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >