Nasze projekty

Tolkien inspiracją do… kazań!

Co wiemy o grzechu, łasce, woli i przeznaczeniu w świecie hobbitów ludzi elfów i orków? Czy warto czytać Tolkiena szukając z nim drugiego dna i jak to robić? Jak Tolkien może stać się inspiracją do dobrych kazań? O tym w audycji "Duchowe Koło Kultury" Radia Kraków opowiadał ks. Stanisław Adamiak.

Reklama

W rozmowie z Anną Łoś ks. Stanisław Adamiak opowiedział m.in. jak zaczęła się jego przygoda z twórczością Tolkiena. Mogę nawet dokładnie wydatować to wydarzenie, kiedy na koniec VII klasy szkoły podstawowej dostałem od wychowawczyni „Władcę pierścieni”. Ona wcześniej pytała mnie, czy czytałem tę książkę. Byłem trochę zdziwiony, bo wprawdzie interesowałem się historią czy literaturą, ale Tolkien rysował mi się jako opowieści o orkach i krasnoludach, które biegają i się biją. Tym bardziej dziwiło mnie, że taką książkę daje mi moja wychowawczyni, którą kojarzyłem raczej z Mickiewiczem i Sienkiewiczem – wspomina autor „Teologii Tolkiena”.

Tolkien inspiracją do… kazań

W czasie, gdy ks. Adamiak był już w seminarium, do kin wchodziły kolejne ekranizacje powieści Tolkiena. Tolkien zaczął być powszechnie znany. Dziś już niemal każdy wie, kto to jest Hobbit, czym jest Mordor. I wtedy przyszła mi do głowy myśl, że skoro uczymy się, by do kazań szukać inspiracji w literaturze, to dlaczego nie poszukać ich właśnie u Tolkiena – opowiada ks. Staszek i podpowiada, że alegorie do prawd wiary same dają o sobie znać, kiedy czyta się teksty tego angielskiego pisarza.

Najciekawsze dla mnie są nie tyle symbole, co raczej wartości, motywacje bohaterów, ich wybory – jakaś teologia w świecie, w którym na pierwszy rzut oka nie ma religii, nie ma Boga – wyjaśnił ks. Adamiak.

Reklama
Reklama

Zwrócił także uwagę, że dla Tolkiena wiara była tak ważna, że nie chciał bezpośrednio umieszczać jej prawd oraz Jezusa w wymyślonym świecie. W tej kwestii różnił się nieco o d swojego przyjaciela, C.S. Lewisa, u którego alegorie do chrześcijaństwa są bardzo czytelne.

Czy Tolkien był teologiem?

Zapytany, na ile teologia Tolkiena jest oryginalna, ks. Adamiak wskazuje przede wszystkim nie był teologiem sensu stricto, ale był człowiekiem głęboko wierzącym. Teologiem określiłbym osobę, która próbuje zastanawia się nad prawdami wiary i stara się je jakoś usystematyzować i tu w dwóch punktach widziałbym Tolkiena jako teologa. Nie jako człowieka, który pisze traktat teologiczny, ale w jakiś sposób porusza zagadnienia teologiczne. Pierwszy punkt to opis stworzenia świata. Nie jest on wprawdzie zupełnie nowatorski, opiera się na wcześniejszych dziełach, ale poetyckość tego opisu ma w sobie coś teologicznego. Drugi punkt, też związany ze stworzeniem, to pytanie, czy człowiek może coś stwarzać – Tolkien określił to mianem subkreacji. To też związane jest z teologią – Bóg deleguje nas niejako do współtworzenia, stworzenie ma moc współtwórczą – wyjaśnił kapłan.

Wielokrotnie w czasie spotkania ks. Adamiak zachęcał, by obok Władcy Pierścieni sięgnąć także do „Simmarilionu”, ponieważ pomaga on szerzej spojrzeć na świat przedstawiony u Tolkiena. Wyjaśnił także kilka innych ciekawostek z twórczości Tolkiena, m.in. dlaczego hobbitom pierścień nie przynosił szkody oraz dlaczego pisarz stworzył język quenya.

Reklama
Reklama

Całej rozmowy można posłuchać tutaj.

Reklama
Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę