Święty Jan de Salle. Miłośnik światłej oświaty

Święci i szkoła. Każdy to przechodził. Jan Chrzciciel de la Salle to wymyślał

Mateusz
Kalinowski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Święty Jan de Salle. Miłośnik światłej oświaty
Krótko: Miłośnik światłej oświaty

Szkolny bohater: Znacząco roszczerzył dostęp do nauki, właściwie upowszechnił ideę szkolnictwa publicznego. Miał za to na pieńku ze środowiskiem dobrze prosperujacych płatnych szkół. Sam był prymusem, bardzo sprawnie przeszedł przez edukację (poza przerwą w studiach teologicznych, podczas której opiekował się osieroconym rodzeństwem). Kariera szła świetnie. Gdy tylko go wyświęcono zaraz dostał probostwo, więc cała rodzina spodziewała się kariery od prymusa do prymasa. A tu guzik (i to z pętelką), bo na plebanii zamiast dostojnych gości zaczął przyjmować sierotki. Otoczył je opieką nie tylko materialną i duchową, ale również zadbał o ich edukację. Z pomocą wolontariuszy otworzyli wkrótce dom, który jednocześnie był szkołą dla sierot. Jan podzielił się pracą z Adrianem Nyelem, poczciwym bakałarzem: ten spędzał chętnych do nauczania, a Jan przygotowywał ich do pracy w duchu Ewangelii. Przybyłe tam dobre dusze zapoczątkowały zakon Braci Szkół Chrześcijańskich.

Akcje: Szkolnictwo stało się jego konikiem, kształcił uczniów i nauczycieli. Podzielił szkoły według trybu nauczania i kwalifikacji, jakie miały dawać. Szkoły te były nie tylko bezpłatne i pozbawione kar cielesnych, ale także przystępne, bo kształciły w języku ojczystym.

Dlaczego święty: Nie szedł z prądem. Dostojny ksiądz, doktor… może kiedyś prymas? Ale on wolał swoje “dziadostwo” niż probostwo. Podobnie jak Jan Bosko wykrzesał mnóstwo dobra z dzieci, po których nikt nie spodziewał się niczego dobrego. Postanowił zainwestować w słabo rokujące, ogołocone sieroty, oddalając się od posad, zaszczytów i pieniędzy. Patron m. in. nauczycieli katolickich. Aby dobrze przygotować ciało pedagogiczne do swej misji, mieszkał z nimi. Jego ofiarność przejawiała się także w jałmużnie, na którą w czasie głodu rozdał swój majątek.

Choć brzmi to paradoksalnie: przedkładał dzieło nad karierę.


Święty Jan z Kęt. Mózgowiec o głębokim sercu



Święty Rafał Kalinowski. Wojak, sybirak i przeor



Benedykt z Nursji. Święty z reguły



Święty Jan Bosko. Bajarz i akrobata



Święta Katarzyna ze Sieny. Piękna w prostocie



Święty Jan de Salle. Miłośnik światłej oświaty



Mikołaj z Miry. Święty z gestem



Święty Stanisław Kostka. Najmłodszy patron Polski



Józef z Kupertynu. Święty wysokich lotów



Maria Magdalena. Wytrwała uczennica Chrystusa


Mateusz Kalinowski

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Mateusz
Kalinowski
zobacz artykuly tego autora >

Mniej świata, więcej nieba. Św. Stanisław Kostka

Był silną osobowością, miał swoją klasę i styl. Do końca zachował wolność. To nie był młody człowiek, który nie wie, po co żyje, jest znudzony i apatyczny, żądający od innych, a nie dający nic z siebie. Wiedział też, że stawać się dojrzałym człowiekiem, to podejmować trud rozwoju. Nie był mięczakiem, który mówi: taki już jestem, a zło usprawiedliwia słabością, obwinia innych, oskarża warunki i historię.

Polub nas na Facebooku!

Święty Stanisław Kostka urodził się w 1550 r. w Rostkowie na Mazowszu. Jego ojciec był kasztelanem, a krewni zajmowali znaczące stanowiska w Polsce Jagiellonów i Wazów. Wraz z bratem wysłany został do elitarnego kolegium jezuitów w Wiedniu. Rok 2018 obchodzony był w Polsce pod jego patronatem. – Dlaczego święty z półwiecznym stażem to patron współczesnej młodzieży? Kiedy ściągniemy ze świętego Stanisława Kostki maskę XVI-wiecznej postaci historycznej, zobaczymy szereg problemów, z jakimi zmagał się na co dzień, a które wciąż pozostają aktualne: trudność w rozeznaniu drogi życia, przyszłość układana według wizji rodziców i rodziny, brak odwagi w podejmowaniu decyzji, walka ze stereotypami związanymi z pójściem drogą powołania do kapłaństwa czy życia zakonnego – pisał o Kostce ks. Marcin Filar.

Naszym zadaniem jest zrozumienie ducha tego świętego, który nie dał się zwieść mirażowi wygodnego życia, zabezpieczonego majątkiem rodziców. Miał odwagę przeciwstawić się panującym modom i naciskom grupy. Nie chciał ani imponować, ani uczynić z życia jednej wielkiej rozrywki. Był silną osobowością, miał swoją klasę i styl. Do końca zachował wolność. To nie był młody człowiek, który nie wie, po co żyje, jest znudzony i apatyczny, żądający od innych, a nie dający nic z siebie. Nie pozwalał sobie na eksperymenty w poszukiwaniu szczęścia. Wiedział, że ten świat nie zaspokoi jego tęsknot, że prędzej czy później poczułby się w nim oszukany lub zawiedziony. Wiedział, że charakter – to nie tylko sprawa dziedziczenia cech po przodkach, nie tylko wpływ środowiska, ale rzetelna praca nad sobą. Wiedział też, że stawać się dojrzałym człowiekiem, to podejmować trud rozwoju. Nie był mięczakiem, który mówi: taki już jestem, a zło usprawiedliwia słabością, obwinia innych, oskarża warunki i historię. Był czujnym ogrodnikiem wyrywającym chwasty słabości i grzechu, aby wyrosły piękne kwiaty i owoce. Uwierzył w miłość Boga i całym sobą na nią odpowiedział.

Z listu pasterskiego z okazji Roku Świętego Stanisława Kostki

 

Szkolny bohater

Do czternastego roku życia nie mógł nim być, gdyż uczył się w domu. Dobrze sytuowany, wyjechał z bratem do Wiednia, by kontynuować naukę w szkole jezuickiej. Był trochę do tyłu, bo wiedza zdobyta w domu rozmijała się z tamtejszymi wymaganiami. Nie poddawał się jednak i tak cierpliwie nadganiał, aż przegonił większość rówieśników. Również, jeśli chodzi o życie duchowe. Oddalał się się od kolegów, a oni od niego. Coraz bliższy Bogu stawał się coraz dalszy światu i stał się obiektem szykan. Nie chciał być odrzutkiem i starał się pogodzić szkolne życie i pokutnicze umartwienia, ale jakoś nie bardzo mu to szło. Życzliwi koledzy pomagali mu pięściami.

W 1565 r. zapadł na ciężką chorobę, w której widział już przejście do lepszego świata. Właściciel stancji, w której mieszkał chłopiec, miał jakieś “ale” do katolickiego księdza i łajdak nie chciał go wpuścić, więc u Stanisława zaczęli pojawiać się święci, m. in. sama Maryja Panna z małym Jezusem, którego mógł nawet potrzymać. Wróciła mu ona zdrowie i kazała zostać jezuitą. Ale do tego potrzebna była zgoda opiekunów, a Maryja zapomniała dać mu zaświadczenia. Zaś jego rodzice rodzice nie kwapili się, by oddać syna w mury klasztorne. Wręcz przeciwnie.

I tu zaczyna się wielka przygoda, pełna poświęcenia droga do realizacji zamysłów Bożych. Kostka postanawia nawiać. Ponieważ rano był już jak nowo narodzony, zaczął knuć i ostatecznie, razem ze swoim przewodnikiem duchowym, przygotowali ucieczkę. Celem był Rzym. Ścigany przez brata Stanisław wylądował najpierw w Dylindze, gdzie był na próbie jako pomagier w kuchni i sprzątacz. Nie przyjęto go ostatecznie bojąc się zemsty wkurzonych rodziców. Dano mu w rękę list z rekomendacją i krzyżyk na drogę do Rzymu.

Święty Stanisław Kostka. Najmłodszy patron Polski

Po długiej drodze dotarł tam i znalazł się w nowicjacie. Był przeszczęśliwy, czego nie da się powiedzieć o jego ojcu, który ostro pojechał po nim w liście. Jednak Stanisław zripostował pisząc, że to wielka łaska, że Bóg raczył przyjąć na służbę jego syna.

Dokonał życia w święto Wniebowzięcia, tak jak o to prosił w modlitwach do św. Wawrzyńca. Tego dnia krew popłynęła z jego ust a czoło pokrył zimny pot. Jego oblicze zmieniło się tuż przed śmiercią, kiedy ujrzał Matkę Boską w otoczeniu dziewic. Miał wtedy osiemnaście lat. Kiedy otworzono trumnę, by pobrać relikwie, ciało wyglądało jak w dniu śmierci.

 

Czemu święty?

Nie mógł się porozumieć z kolegami w szkole, za to wśród jezuitów doczekał się wielkiego szacunku. Wyrażało się to w niespotykanej ceremonii pogrzebowej, w której m. in. całowano jego ciało. Patron młodzieży polskiej. Żył krótko, ale za to jak! Uciekinier i mistyk, który szczerym przylgnięciem do Chrystusa przeobrażał życie innych. Jego wspaniała, ale tak krótka obecność na tym świecie skłania do refleksji nad tym, jak wykorzystujemy czas w naszym życiu. Jak napisał o nim ks. Marcin Filar, “silna wiara i styl życia zawarty w dewizie: „Do wyższych rzeczy zostałem stworzony”, doprowadziły Kostkę do najwyższej z wartości – do świętości”.

Dzisiaj w liturgii Kościoła w Polsce przypada święto patrona dzieci i młodzieży, świętego Stanisława Kostki. Ten młody chłopiec pokonał pieszo drogę z Wiednia do Rzymu, by zostać jezuitą. Pokazał, że koniecznie trzeba poświęcić wiele, by pójść za głosem własnego powołania. Jest wzorem także dla tych młodych, którzy z obawy przed reakcją rodziny, przyjaciół lub innych ludzi, boją się wybrać drogę powołania kapłańskiego lub zakonnego. Drodzy młodzi, nie lękajcie się iść za głosem Chrystusa!

Papież Franciszek

 

os, mk/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Copy link
Powered by Social Snap