Nasze projekty
Fot. Auckland Art Gallery, Wikipedia/ wirestock,Freepik

„Św. Józef odpowiedział na moje potrzeby. Od tamtej pory trzymam z nim sztamę”

"W tej po ludzku trudnej sytuacji, przypomniałam sobie o nim - te wszystkie świadectwa, które czytałam na różnych forach internetowych, jak to św. Józef zatroszczył się o pracę czy pomagał pokonać trudności finansowe. I po prostu zaczęłam się do niego modlić."

Reklama

W ostatnim czasie dużo o tym świętym myślę, sporo na jego temat czytam. Próbuję zrozumieć jego postawę, choć nie wszystko jest dla mnie jasne. Zagadką pozostaje choćby jego milczenie – może dlatego, że sama jestem raczej osobą, która dużo mówi, czasem wręcz za dużo, i milczenie nie jest moją najmocniejszą stroną.

Jednocześnie podziwiam jego odwagę, łagodność, cierpliwość i to, jak ważna w jego życiu była realizacja woli Bożej. On nie pytał, dlaczego tak się dzieje, nie dyskutował, nie przedstawiał swoich racji, nie zastanawiał się, co ludzie powiedzą. Robił to, co należało. Opiekował się kobietą, którą kochał. Był przy niej wbrew wszystkim i wszystkiemu.

Być może gdzieś w głębi serca dopadały go wątpliwości, bo przecież był tylko człowiekiem, i to na dodatek człowiekiem postawionym wobec niepojętej tajemnicy. Ale na tym właśnie polega jego wyjątkowość. On ufa, bo wie, że Bóg na pewno nie chce jego krzywdy. Ufa, bo wie, że Bóg da mu siłę i moc do stawienia czoła wszelkim przeciwnościom.

Reklama

ZOBACZ>>> Św. Józef poprosił s. Faustynę o odmawianie pewnej modlitwy. „Obiecał mi swą szczególniejszą pomoc i opiekę”

Najbardziej… tajemniczy

Taki był św. Józef. Tak o nim pisał w XVII wieku Jean-Jacques Olier: „Wspaniały św. Józef został dany światu, by z czułością ukazywać niewyobrażalną doskonałość Boga Ojca. […] Dlatego należy uważać dostojnego św. Józefa za kogoś z tego świata największego, najsławniejszego, najbardziej tajemniczego”.

Także dziś wiele osób za takiego go uważa. To przez jego wstawiennictwo ludzie modlą się o dobrą pracę, dobrego męża, rozwiązanie problemów finansowych i zdrowotnych czy o dobrą śmierć. To do niego uciekają się ci, którzy proszą o dzieci, kiedy mają problem z poczęciem czy donoszeniem ciąży, albo ci, którzy decydują się na adopcję. To jemu rodzice zawierzają swoje potomstwo. To on jest patronem wielu rodzin i wielu dzieł, w tym także dzieł charytatywnych czy modlitewnych. To przez jego ręce ludzie proszą o rozmaite łaski i te łaski otrzymują.

Reklama

CZYTAJ>>> Telegram do św. Józefa. Modlitwa w nagłej potrzebie

Wstawiennictwo św. Józefa zmienia serca!

Znam wiele takich historii: cudownych, wręcz nieprawdopodobnych, w których św. Józef był głównym bohaterem, bo modlitwa do niego i za jego przyczyną rozwiązywała rozmaite problemy, a przy okazji – co było największym owocem – zmieniała serca modlących się ludzi.

Sama także doświadczyłam jego troski, kiedy po wielu latach musiałam zlikwidować działalność gospodarczą. Firma, którą prowadziłam ponad dziesięć lat, nie wytrzymała zderzenia z rzeczywistością. Podatki i rozmaite inne opłaty zaczęły mnie po prostu
przerastać. Decyzję o zamknięciu działalności odwlekałam z miesiąca na miesiąc, bo przed samą sobą było mi wstyd, że sobie nie poradziłam. Kiedy pewnego
jesiennego dnia wyszłam z urzędu po dopełnieniu wszelkich formalności, poczułam się tragicznie. Smak porażki był bardzo gorzki. Szłam ulicą, a łzy ciekły mi po twarzy jak grochy, przyszłość wydawała mi się beznadziejna. Coś, co było dla mnie ważne, w sekundę, w wyniku jednego kliknięcia w komputerze przestało istnieć.

Reklama

ZOBACZ>>> Święty Józef – strażnik rodziny. A jak się ma dziś Ojcostwo?

Od tamtej pory trzymam z nim sztamę

I wtedy, w tej po ludzku trudnej sytuacji, przypomniałam sobie o nim. Przypomniałam sobie te wszystkie świadectwa, które czytałam na różnych forach internetowych, jak to św. Józef zatroszczył się o pracę czy pomagał pokonać trudności finansowe. I po prostu zaczęłam się do niego modlić. Nawet nie żadną litanią czy nowenną, tylko własnymi słowami, spontanicznie. Ta modlitwa to była bardziej rozmowa z przyjacielem czy z kimś, kto mógłby mi pomóc poukładać moje sprawy. Mówiłam do niego, opowiadałam, jakie to dla mnie ważne. I zostałam wysłuchana…

Z czasem zaczęły się do mnie odzywać osoby, z którymi już dość dawno współpracowałam, i zlecały mi kolejne projekty. Wierzę, że to nie był przypadek, tylko odpowiedź św. Józefa na moje prośby. Od tamtej pory trzymam z nim sztamę. Powierzam mu wszelkie moje zajęcia, pracę, rodzinę i nieustannie zachwycam się działaniem tego, którego siłą jest milczenie. Zresztą nie ja jedna, bo poznałam wiele kobiet, dla których to z różnych względów najistotniejszy święty.

Tekst Małgorzaty Terlikowskiej jest wstępem do jej książki „Kobiety św. Józefa”


Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę