Św. Andrzej Kim i pierwsi koreańscy męczennicy

Nazywał się Andrzej Kim Tae-gŏn i był pierwszym pochodzącym z Korei księdzem katolickim. Podobnie jak 98 innych męczenników z Korei zginął podczas prześladowań, jakie wybuchły to wobec chrześcijan w połowie XIX w. Dziś wspominamy ich w liturgii.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Św. Andrzej Kim i pierwsi koreańscy męczennicy
Nazywał się Andrzej Kim Tae-gŏn i był pierwszym pochodzącym z Korei księdzem katolickim. Podobnie jak 98 innych męczenników z Korei zginął podczas prześladowań, jakie wybuchły to wobec chrześcijan w połowie XIX w. Dziś wspominamy ich w liturgii.

Andrzej urodził się w rodzinie katolików w 1821 r. i już w dzieciństwie wiedział, że w jego kraju wyznawanie wiary w Jezusa Chrystusa wiąże się z dużymi problemami. Jego pradziadek siedział za to 10 lat w więzieniu, zaś ojciec – przypłacił chrześcijaństwo życiem. Mimo to Andrzej nie bał się wierzyć i całkowicie zawierzyć Chrystusowi. Pojechał do Makau do Chin, gdzie znajdowało się najbliższe seminarium duchowne i tam 17 sierpnia 1845 r. przyjął święcenia kapłańskie. Tym samym stał się pierwszym w historii księdzem pochodzącym z Korei. 

Do ojczyzny wrócił razem z biskupem Farreolem i o. Daveluy. Był to czas, gdy wspólnoty chrześcijańskie w Korei zaczęli wspierać misjonarze z Francji. Młody ks. Andrzej wspierał to dzieło, współpracującem z biskupem Farreolem. Gdy 5 czerwca 1846 r. pojechał na wyspę Yeonpyeong aby przewieźć francuskich misjonarzy z Chin do Korei – został aresztowany. Trwały już kolejne krwawe prześladowania wszystkich wierzących w Chrystusa. Osadzono go w więzieniu w Seulu, gdzie najpierw torturowano, potem zaś ścięto. Wyrok został wykonany 16 września 1846 r. 

Andrzej nie był jedynym męczennikiem, który zginął w tamtym czasie. Ofiarą tortur i prześladowań padł także wybitny apostoł świecki Paweł Chong Hasang. Mordowano zarówno duchownych jak i świeckich, mężczyzn i kobiety. Większość zabitych stanowili zdecydowanie świeccy. Łącznie błogosławionymi i świętymi zostało 47 kobiet i 45 mężczyzn, prześladowanych w latach 1838-67. Wyniósł ich na ołtarze św. Jan Paweł II podczas swojej pielgrzymki do Korei w 1984 r. 

Wspominamy ich w liturgii 20 września.

 

MODLITWA

Boże, Stwórco i Zbawicielu wszystkich narodów, † Ty wezwałeś do wiary naród koreański i umocniłeś go przez chwalebne męczeństwo świętych Andrzeja, Pawła i Towarzyszy, * spraw, abyśmy za ich przykładem i wstawiennictwem aż do śmierci trwali w Twojej nauce. Amen

 

ad/Stacja7

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Stanisław Kostka. Święty, który (od)nawiał

Święci i szkoła. Każdy to przechodził. Święty Stanisław Kostka stamtąd uciekał. Dziś tego niezwykłego świętego - patrona dzieci i młodzieży wspominamy w liturgii.

Polub nas na Facebooku!

Stanisław Kostka. Święty, który (od)nawiał
Święci i szkoła. Każdy to przechodził. Święty Stanisław Kostka stamtąd uciekał. Dziś tego niezwykłego świętego - patrona dzieci i młodzieży wspominamy w liturgii.
Stanisław Kostka. Święty, który (od)nawiał
Krótko: Święty, który (od)nawiał

Szkolny bohater: do czternastego roku życia nie mógł nim być – uczył się w domu. Dobrze sytuowany, wyjechał z bratem do Wiednia, by kontynuować naukę w szkole jezuickiej. Był trochę do tyłu, bo wiedza zdobyta w domu rozmijała się z tamtejszymi wymaganiami. Nie poddawał się jednak i tak cierpliwie nadganiał, aż przegonił większość rówieśników. Również jeśli chodzi o życie duchowe. Oddalał się się od kolegów, a oni od niego. Coraz bliższy Bogu a coraz dalszy światu stawał się obiektem szykan. Nie chciał być odrzutkiem i starał się pogodzić szkolne życie i pokutnicze umartwienia, ale jakoś nie bardzo mu to szło. Życzliwi koledzy pomagali mu pięściami.

 

Akcje: W 1565 r. zapadł na ciężką chorobę, w której widział już drzwi do lepszego świata. Właściciel stancji w której mieszkał Kostka miał jakieś ale do katolickiego księdza i nie chciał go wpuścić do umierającego chłopca. U Stanisława zaczęli więc pojawiać się święci, m. in. sama Maryja Panna z małym Jezusem, którego mógł nawet potrzymać. Wróciła mu ona zdrowie i kazała zostać jezuitą. Ale do tego potrzebna była zgoda opiekunów, a Maryja zapomniała dać mu zaświadczenie. A jego rodzice rodzice nie kwapili się, by oddać syna w mury klasztorne. Wręcz przeciwnie.

 

I tu zaczyna się wielka przygoda, pełna poświęcenia droga do realizacji zamysłów Bożych. Kostka postanawia nawiać. Ponieważ rano, po wizycie świętych, był już jak nowo narodzony, zaczął knuć. Razem ze swoim przewodnikiem duchowym, przygotowali ucieczkę. Celem był Rzym. Ścigany przez brata Stanisław wylądował najpierw w klasztorze w Dylindze, gdzie był na próbie jako pomagier w kuchni i sprzątacz. Ostatecznie nie przyjęto bojąc się zemsty wkurzonych rodziców. Dano mu w rękę list z rekomendacją i krzyżyk na drogę do Rzymu.

 

Po długiej drodze dotarł tam i znalazł się w nowicjacie. Był przeszczęśliwy, czego nie da się powiedzieć o jego ojcu, który ostro pojechał po nim w liście. Jednak Stanisław zripostował tacie, że to wielka łaska, że Bóg raczył przyjąć na służbę jego syna.

 

Dokonał życia w święto Wniebowzięcia, tak jak o to prosił w modlitwach do św. Wawrzyńca. Tego dnia krew popłynęła z jego ust a czoło pokrył zimny pot. Jego oblicze zmieniło się tuż przed śmiercią, kiedy ujrzał Matkę Boską w otoczeniu dziewic. Miał wtedy osiemnaście lat. Kiedy otworzono trumnę, by pobrać relikwie, ciało wyglądało jak w dniu śmierci.

 

Czemu święty: Nie mógł się porozumieć z kolegami w szkole, za to wśród jezuitów doczekał się wielkiego szacunku. Wyrażało się to w niespotykanej ceremonii pogrzebowej, w której m. in. całowano jego ciało. Patron młodzieży polskiej. Żył krótko, ale za to jak! Uciekinier i mistyk, który szczerym przylgnięciem do Chrystusa przeobrażał życie innych. Jego wspaniała, ale tak krótka obecność na tym świecie skłania do refleksji nad tym, jak wykorzystujemy czas dany nam na ziemi.

 

 


Święty Jan z Kęt. Mózgowiec o głębokim sercu



Święty Rafał Kalinowski. Wojak, sybirak i przeor



Benedykt z Nursji. Święty z reguły



Święty Jan Bosko. Bajarz i akrobata



Święta Katarzyna ze Sieny. Piękna w prostocie



Święty Jan de Salle. Miłośnik światłej oświaty



Mikołaj z Miry. Święty z gestem



Święty Stanisław Kostka. Najmłodszy patron Polski



Józef z Kupertynu. Święty wysokich lotów



Maria Magdalena. Wytrwała uczennica Chrystusa


Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap