ŚWIĘCI

Leon I. Prawdziwie “wielki” pasterz

Z 265 papieży tylko trzech nosi oficjalnie przydomek „Wielki”. Jako pierwszy zyskał go papież Leon. Wprowadził zasadę liturgicznej, kanonicznej i pastoralnej jedności Kościoła.

Sławomir Rusin
Sławomir
Rusin
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

św. Leon I Wielki urodził się około 400 r. w Toskanii. Już jako zwykły akolita wysyłany był przez papieża do ważnych misji. Jego pontyfikat przypadł na czasy licznych sporów teologicznych i zamieszania pośród hierarchii kościelnej. Jako pierwszy papież zyskał przydomek “Wielki”.

Papież Leon wprowadził zasadę liturgicznej, kanonicznej i pastoralnej jedności Kościoła. Za jego czasów powstały pierwsze redakcje zbiorów oficjalnych modlitw liturgicznych w języku łacińskim.

Zatwierdził on także m.in. sobór w Chalcedonie w 451 r., który uchwalił dogmat mówiący o tym, że Jezus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem zarazem.

Pewnego dnia musiał stanąć jednak przed zadaniem, które – jak mu się wydawało – przerastało jego zdolności. Na tereny cesarstwa rzymskiego wkroczył prawdziwie wojenny żywioł: dzicy Hunowie pod wodzą Attyli. Na Rzym padł blady strach. Cesarz Walentynian III, zbyt słaby, żeby poradzić sobie z najazdem, poprosił o pomoc właśnie papieża Leona I. Papież, choć nie był ani politykiem, ani mediatorem, nie odmówił słabemu cesarzowi. Wyruszył na spotkanie z człowiekiem, przed którym drżał cały świat. Odbyli krótką rozmowę, po której… Attyla zarządził odwrót. Rzym został ocalony. Co powiedział papież wodzowi Hunów? Nie wiemy. Trzy lata później (455 r.) Leon znów negocjował w podobnych okolicznościach, tym razem z królem Wandali, Genzerykiem. Wieczne Miasto zostało co prawda splądrowane, ale Leonowi udało się wyprosić, by oszczędzono jego mieszkańców od rzezi.

Wspominamy go 10 listopada, jest patronem muzyków i śpiewaków.

CZYTAJ TEŻ: Nie tylko Cecylia czyli muzyczni patroni, o których nie wiedziałeś!

 

Sławomir Rusin

Sławomir Rusin

Pochodzi z Podkarpacia, a mentalnie to nawet nadal w nim tkwi (choć bywa, że temu zaprzecza). Mąż, ojciec, redaktor, z wykształcenia historyk. Uważa, że o wszystkim da się mówić/pisać “po ludzku”. Lubi pracować z ludźmi, ale najlepiej odpoczywa w dzikich, leśnych ostępach. Interesuje się Wschodem (szeroko pojętym), ale z tym nazwiskiem to chyba zrozumiałe.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Sławomir Rusin
Sławomir
Rusin
zobacz artykuly tego autora >

Zachariasz i Elżbieta: rodzice Jana Chrzciciela

Tę niezwykłą parę małżonków znamy dzięki relacjom ewangelisty św. Łukasza. Małżonkowie przez wiele lat niepłodni, dotknięci pod koniec życia wielką łaską Boga. Dziś w liturgii wspominamy Zachariasza i Elżbietę, rodziców św. Jana Chrzciciela.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

To, co wiemy o nich dzięki relacjom Ewangelii według św. Łukasza to fakt, że przez większą część swojego małżeństwa bezskutecznie starali się o dziecko. Wiemy, że Elżbieta była spokrewniona z Maryją, zaś Zachariasz pochodził z rodu kapłańskiego Abdiasza i mógł służyć w świątyni w Jerozolimie. Mieszkali według tradycji blisko świętego miasta, w Ain Karem. Tradycja kościołów wschodnich mówi również, że to on miał być kapłanem wprowadzającym kilkuletnią Maryję do świątyni.

Boża ingerencja w ich życie i los ma miejsce wówczas, gdy Zachariasz wchodzi do świątyni aby złożyć tam ofiarę kadzenia. Wówczas ukazuje mu się archanioł Gabriel – ten sam, który kilka miesięcy później ukaże się Maryi. Anioł zapowiada, że Zachariasz wkrótce zostanie ojcem. Zachariasz nie dowierza: czekał przecież na ten moment tyle lat aż całkiem uwierzył w to, że to się już nigdy nie stanie. Ewangelia wyjaśnia, że właśnie za owo niedowiarstwo Zachariasz zostaje “ukarany” odebraniem mowy na kilka miesięcy, aż do narodzin syna. Anioł mówi mu również, że niezwykłe dziecko ma nosić imię Jan. Niemota ustępuje w momencie ofiarowania kilkudniowego chłopca w świątyni, zaś pierwszymi słowami, jakie Zachariasz wypowiada są słowa uwielbienia Boga, którymi dziś Kościół modli się codziennie rano w Liturgii Godzin: 

Błogosławiony Pan Bóg Izraela, bo lud swój nawiedził i wyzwolił! I wzbudził dla nas moc zbawcza w domu swego sługi Dawida

zaczyna się ta pieśń >>.

Ewangelia nie podaje, co z Zachariaszem i Elżbietą działo się później. Czy zmarli gdy Jan był dorosły, czy jeszcze gdy był dzieckiem? Czy poznali małego Jezusa? 

Więcej o tym mówi przekazywana ustnie w Kościołach wschodnich Tradycja pierwszych chrześcijan. Według niej Zachariasz został zamordowany podczas tzw. rzezi niewiniątek: dekretu króla Heroda skazującego na śmierć wszystkich małych chłopców. Tradycja mówi, że Zachariasz odmówił żołnierzom wskazania miejsca ukrycia jego żony z małym Janem i dlatego został ścięty między świątynią a ołtarzem. Elżbieta zaś miała umrzeć kilkadziesiąt dni później. Jan miał wówczas pozostać sam na pustyni pod wyłączną opieką Pana Boga aż do dnia rozpoczęcia publicznej działalności. 

Kościół oddawał cześć rodzicom św. Jana Chrzciciela od samego początku. W 415 r. na wschodzie miało w cudowny sposób zostać odnalezione i przewiezione ciało Zachariasza, gdzie ku jego czci wystawiono bazylikę. W Rzymie, w bazylice laterańskiej, ma się znajdować relikwia głowy św. Zachariasza. Tradycja nie wspomina natomiast o relikwiach św. Elżbiety.

 

ad/Stacja7

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap