Archanioł Michał. Pogromca Szatana

W sensie ścisłym Biblia tylko Michała określa mianem Archanioła. Niektórzy uważają, że przedrostek „arch” (znaczący „główny” lub „zwierzchni”) wskazuje na istnienie jedynego zwierzchnika wszystkich bytów anielskich, noszącego takie miano.

Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Jego imię (po hebrajsku Mi-ka-El) można przetłumaczyć jako „Któż jak Bóg?”. Pochodzenie imienia wiąże się z rozpowszechnioną chrześcijańską legendą o buncie Lucyfera (najpotężniejszego z aniołów) i jego zwolenników. To właśnie wtedy jeden z pomniejszych aniołów miał wystąpił przeciwko buntownikom z okrzykiem: „Któż jak Bóg!”. Pod tym właśnie hasłem skupili się wokół niego pozostali aniołowie wierni Bogu. Zawołanie, stało się odtąd nowym imieniem anioła, który je wypowiedział, wzywając do walki z niebiańskimi rebeliantami, a on sam, już jako jako Mika’el, wyniesiony został potem do godności wodza zastępów.

Jakie nosił imię wcześniej, nie jest nam wiadome, aczkolwiek niektórzy spekulują na ten temat przywołując różne anielskie imiona zwane z apokryfów (takie jak np. Sandalfon). W zgodzie z powyższą wersją przebiegu wojny aniołów św. Alojzy Gonzaga pisał o Michale: „dla zasług wielkiego zapału w swej wierności Bogu został przez Niego naznaczony na księcia tych wszystkich aniołów, którzy są posyłani na ziemię. Św. Michał otrzymał tak zaszczytne imię (…), ponieważ jako możny Archanioł – podczas buntu pysznego Lucyfera (…) – nie mógł ścierpieć tak strasznej obrazy swego Pana i zapalony najgorętszą żarliwością, wykrzyknął «Któż jak Bóg? Któż jak Bóg?» (…). Chciał jakby orzec, że w całym niebie i wszechświecie nie ma nikogo, kto mógłby równać się z Bogiem” (A. Gonzaga, Świat aniołów, Kalwaria Zebrzydowska 2001, s. 19). Podobne opisy pojawiają się w różnych traktatach kaznodziejów i pismach mistyków.

Wszystko byłoby bardzo pięknie, tyle że takiej wersji buntu aniołów i historii nagłego awansu Michała nie znajdziemy nigdzie w Biblii. Ba! Nie znajdziemy jej nawet w apokryfach. Według apokryficznego utworu „Życie Adama i Ewy” Michał, wypełniając polecenie Boga, zwołał aniołów i nakazał im oddać pokłon człowiekowi, przeciwko czemu zbuntował się Szatan, wszczynając rebelię, którą Michał stłumił razem z wiernymi aniołami (VitAdEv 14, 1-3). W tym utworze od początku nazywa się on Michałem i wygląda na to, że pełnił rolę zwierzchnika aniołów jeszcze przed buntem Szatana.

Wszystko to jednak są ludzkie fantazje i lepiej poprzestać na stwierdzeniu, że nic pewnego na temat tego buntu aniołów nie wiemy.

Vladimir Borovikovsky “Michał Archanioł” / Wikipedia

W sensie ścisłym Biblia tylko Michała określa mianem Archanioła. Niektórzy uważają, że przedrostek „arch” (znaczący „główny” lub „zwierzchni”) wskazuje na istnienie jedynego zwierzchnika wszystkich bytów anielskich, noszącego takie miano. Żydowski filozof z I wieku – Filon Aleksandryjski trzykrotnie użył słowa „archanioł”. Na przykład, komentując sen Jakuba i wizję Boga na szczycie drabiny sięgającej do nieba (Rdz 28, 12-13), napisał: „Wizja ukazała stojącego na szczycie drabiny archanioła Pana: trzeba bowiem traktować go jako stojącego wysoko niczym woźnica rydwanu lub sternik na okręcie, tego który jest (…) ponad wszystkimi rzeczami widzialnymi i niewidzialnymi” (De somniis 1, 57). Być może dla Filona archaniołem był właściwie sam Bóg, a raczej Logos.

W Nowym Testamencie archaniołem jest nazwany jedynie Michał, ale w tradycji chrześcijańskiej przyjmuje się, że tytuł ten przysługuje również siedmiu aniołom, które „stoją w pogotowiu i wchodzą przed majestat Pański” (Tb 12, 15).

Pismo Święte wspomina imiennie o tym potężnym duchowym bycie pięć razy (trzykrotnie w proroctwie Daniela, raz w Liście Judy i raz w Apokalipsie św. Jana), ale jego obecność incognito możemy wydedukować także w innych tekstach Starego Testamentu. Na przykład w Księdze Jozuego, opisującej podbój Kanaanu, czytamy: „Gdy Jozue przebywał blisko Jerycha, podniósł oczy i ujrzał przed sobą męża z mieczem dobytym w ręku. Jozue podszedł do niego i rzekł: «Czy jesteś po naszej stronie, czy też po stronie naszych wrogów?» A on odpowiedział: «Nie, gdyż jestem wodzem zastępów Pańskich (sar ceba JHWH ) i właśnie przybyłem». Wtedy Jozue upadł twarzą na ziemię, oddał mu pokłon i rzekł do niego: «Co rozkazuje mój pan swemu słudze?» Na to rzekł wódz zastępów Pańskich do Jozuego: «Zdejm obuwie z nóg twoich, albowiem miejsce, na którym stoisz, jest święte». I Jozue tak uczynił” (Joz 5, 13-15). 

Jozue nie poznał imienia tajemniczego wojownika, będącego wodzem zastępów (czyli dowódcą wojsk niebiańskich), ale my – w świetle informacji z Apokalipsy św. Jana, gdzie Michał pełni taką właśnie rolę – możemy przypuszczać z dużą dozą prawdopodobieństwa, że to właśnie on ukazał się Jozuemu.

Z Listu Judy wiemy, że nieco wcześniej toczył on spór z Diabłem o ciało Mojżesza: „Gdy zaś archanioł Michał, tocząc rozprawę z diabłem spierał się o ciało Mojżesza, nie odważył się rzucić wyroku bluźnierczego, ale powiedział: «Pan niech cię skarci!»” (Jud 9). Autor Listu wspomina o tym jakby mimochodem, a ponieważ nie podaje bliższych wyjaśnień, należy uznać, że nawiązuje do epizodu znanego adresatom, choć Stary Testament Biblia w żadnym innym miejscu nie wzmiankuje o takim sporze. Fragment z Listu Judy doczekał się kilku interpretacji.

Księga Powtórzonego Prawa, kończąca Pięcioksiąg, zawiera informację, że nikt nie zna miejsca, gdzie Mojżesz został pogrzebany (Pwt 34, 5-6). Pojawiła się hipoteza, że Szatan chciał ujawnić Żydom miejsce pochowania ciała Mojżesza, a archanioł Michał sprzeciwił się temu, aby nie doszło do bałwochwalczego kultu. Według innej interpretacji Szatan rościł sobie prawa do ciała Mojżesza po jego śmierci, sprzeciwiając się wzięciu go do Nieba. Być może istniała jakaś ludowa opowieść, według której po śmierci Mojżesza zstąpił z Nieba Michał i przywrócił mu życie, zanim jego ciało doznało skażenia, natomiast Szatan usiłował powstrzymać Michała, wysuwając roszczenia, iż ciało Mojżesza należy do niego, ponieważ zabił kiedyś Egipcjanina, a więc był mordercą. Roszczenia Szatana mogły też wynikać z faktu, że uważał siebie za właściciela materialnego świata. Michał mimo protestów Szatana wzbudził jednak Mojżesza z umarłych i wziął go do Nieba.

W ostatnim (242!) odcinku brazylijskiego serialu biblijnego pt. „Dziesięć przykazań” (Os Dez Mandamentos, 2015) „spór” między Michałem i Szatanem pokazany został bardzo dosłownie i obrazowo. Nieopodal martwego ciała Mojżesza ląduje (dosłownie) postać w jaśniejącej złotymi refleksami szacie z twarzą okutaną chustą lub szalem. Kiedy chce zabrać zwłoki, kłęby czarnego dymu materializują się jako postać ubrana w purpurowo-filetową szatę i z podobnie zasłoniętą twarzą. Potem dochodzi do spektakularnej walki przypominającej trochę aikido. W końcu Michał odwołuje się do Boga, a jego adwersarz staje w płomieniach i rozwiewa się jak dym. Fragment ten można obejrzeć na YouTube. Wystarczy wpisać „A luta pelo corpo dê Moisés (Miguel vs satanás!)”.

 

 

W Księdze Daniela Michał jest przedstawiony jako „jeden z pierwszych książąt” (ahad hassarim hariszonim – Dn 10, 13) oraz „wielki książę” (Dz 12, 1 – hassar haggadol). Tytuł książę (sar) wskazuje na kogoś o wysokiej godności i władzy. Biblia wyraża przekonanie, że każdy naród posiada swego niebiańskiego opiekuna, takiego – mówiąc współczesnym językiem – anioła stróża, ale nie jednostki, tylko całej społeczności. W języku hebrajskim nazywano ich właśnie książętami (sarim). W Księdze Powtórzonego Prawa czytamy: „Kiedy Najwyższy rozgraniczał narody, rozdzielał synów człowieczych, wtedy ludom granice wytyczał według liczby synów Bożych” (Pwt 32,8). W apokryficznej Księdze Jubileuszów wyrażona jest podobna myśl: „Wiele jest narodów… A ponad wszystkimi Pan ustanowił duchy” (Jub 15,31). Naród wybrany był szczególną własnością Boga, a zaszczyt opieki nad nim przypadł Michałowi, o czym Izraelici dowiedzieli się dopiero dzięki proroczym wizjom Daniela.

Anioł, posłany do proroka Daniela w czasie niewoli babilońskiej, wyjaśnił mu, że przybyłby wcześniej ze słowami nadziei i otuchy, ale napotkał na sprzeciw aniołów opiekujących się narodami uciskającymi Izraela, którzy nie chcieli, aby naród wybrany zakończył niewolę babilońską (Dn 4,10-5,1). Na szczęście – jak relacjonował anioł – zjawił się Michał, obrońca narodu żydowskiego (Dn 10,13). Tylko on mógł skutecznie pomóc w konflikcie z księciem Persów, a więc przeciwstawić się, symbolizującej zło, potędze perskiej. Opór duchowych opiekunów Persji i Jawanu świadczy nie tyle o ich przynależności do zbuntowanych aniołów, co o pewnej autonomiczności książąt narodów, którzy podejmują decyzje według własnego rozeznania. Aniołowie Persów i Greków po prostu pragnęli dla nich dobra i o to dobro prosili Boga. Uwolnienie z niewoli było dobrodziejstwem dla Żydów, ale dla Persów było niekorzystne. Pozorny konflikt aniołów nie dowodzi jednak tego, że sprzeciwiają się woli Bożej, ale tego, że nie znają jeszcze Boskich zamiarów wobec narodów, którymi się opiekują. Ostatecznie jednak to Bóg jest Panem historii i aniołowie, którzy są opiekunami poszczególnych narodów, muszą się liczyć z Jego planami. Ponieważ ich wiedza odnośnie przyszłości jest ograniczona, mogą popełniać błędy.

Michał, dzięki nadprzyrodzonej zwycięskiej mocy, którą posiada od Boga, miał przynieść ocalenie dla ludu świętego oraz dla sprawiedliwych i świętych zapisanych w księdze życia: „W owych czasach wystąpi Michał, wielki książę, który jest opiekunem dzieci twojego narodu. Wtedy nastąpi okres ucisku, jakiego nie było, odkąd narody powstały, aż do chwili obecnej. W tym czasie naród twój dostąpi zbawienia: ci wszyscy, którzy zapisani są w księdze” (Dn 12, 1).

O tym, że w świecie nadprzyrodzonym pojawił się sprzeciw wobec powrotu narodu wybranego z niewoli babilońskiej, czytamy również w Księdze Zachariasza. Prorok ten otrzymał od Boga wizję, dzięki której był świadkiem symbolicznego przewodu sadowego w Niebie: „Potem Pan ukazał mi arcykapłana Jozuego, który stał przed aniołem Pańskim, a po jego prawicy stał Szatan, oskarżając go” (Za 3, 1). Arcykapłan Jozue był postacią historyczną, współczesną Zachariaszowi – synem Josadaka (Ag 1,1; Ezd 3, 2 i in.) z linii Sadoka, urodzonym prawdopodobnie już na wygnaniu, który po powrocie do Palestyny razem z innymi repatriantami, objął kierownictwo nad sprawami duchowymi, pełniąc urząd arcykapłana. W wizji Zachariasza był on reprezentantem narodu wybranego, a w jego osobie sądzony był cały naród żydowski. Szatan miał powód, aby wysnuć oskarżenia, na co wskazują brudne szaty najwyższego arcykapłana (symbol grzechów obciążających Izraela). Oskarżyciel narodu wybranego został jednak surowo upomniany: „Anioł Pański tak przemówił do Szatana: Pan zakazuje ci tego, Szatanie, zakazuje ci tego Pan, który wybrał Jeruzalem. Czyż nie jest on niby głownia wyciągnięta z pożogi?” (Za 3,2). Anioł stanął w obronie arcykapłana i oddalił oskarżenie, aczkolwiek nie dlatego, że Szatan nie miał racji w sprawie grzechów Izraela, ale dlatego, że Bóg postanowił okazać miłosierdzie. Jahwe wybrał Jeruzalem, a lud który ocalał z niewoli babilońskiej był jak głownia, która ocalała z pożaru. Zachariasz nie podaje imienia Anioła Pańskiego, który wstawił się za narodem wybranym, ale wszystko wskazuje, że był nim właśnie archanioł Michał.

Teraz nowym ludem Bożym jest Kościół, dlatego uważamy Michała za jego rzeczywistego opiekuna i obrońcę, bo choć „bramy piekielne go nie przemogą” (Mt 16,18) nie jesteśmy wolni od ataków i zasadzek złego ducha. Wierzymy, że tej walce Archanioł towarzyszy Kościołowi, broniąc go i umacniając chrześcijan.

Najbardziej fundamentalny fragment z Apokalipsy św. Jana ukazuje archanioła Michała jako zwycięzcę w eschatologicznej bitwie z siłami zła: „I nastąpiła walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem. I wystąpił do walki Smok i jego aniołowie, ale nie przemógł, i już się miejsce dla nich w niebie nie znalazło. I został strącony wielki Smok, Wąż starodawny, który zwie się diabeł i Szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię, został strącony na ziemię, a z nim strąceni zostali jego aniołowie” (Ap 12,7-9). Fragment ten kiedyś powszechnie odnoszono do prehistorycznego buntu aniołów u zarania dziejów świata, choć kontekst w sposób oczywisty wskazuje, że chodzi o pokonanie Szatana jako oskarżyciela, gdy po śmierci Jezusa na krzyżu utracił możliwość dalszego oskarżania ludzi i nie miał już wstępu przed Boży Trybunał. Fragment ten być może jest również swoistą symboliczną syntezę zmagań dobra i zła na przestrzeni wieków.

Na wielu obrazach widzimy Michała w zbroi rycerskiej, spuszczającego łomot Szatanowi. Zazwyczaj depcze mu głowę stopą. Bruce Lee, Jean-Claude Van Damme i Chuck Norris razem wzięci mogliby pobierać nauki u Michała Archanioła.

Papież Leon XIII, po wizji demonów, które gromadziły się nad Wiecznym Miastem, aby je osaczyć i przeczuwając straszliwe ataki, jakich doświadczy Kościół w nadchodzącym XX wieku ze strony złych mocy, napisał specjalną inwokację do św. Michała: „Święty Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwościom Złego Ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy. A Ty, wodzu niebieskich zastępów, Szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen”.

Aż do reformy liturgicznej, którą przyniósł II Sobór Watykański, modlitwę tę odmawiano po każdej tzw. Mszy cichej. Potem zwyczaj ten zanikł, aby powrócić w ostatnim czasie.

W „Potopie” Henryka Sienkiewicza Pan Wołodyjowski wyjaśniał Kmicicowi: „Właściwie, to ja jestem Jerzy Michał, ale że święty Jerzy smoka tylko roztratował, a święty Michał całemu komunikowi niebieskiemu przewodzi i tyle już nad piekielnymi chorągwiami odniósł wiktoryj, przeto jego wolę mieć za patrona” (Henryk Sienkiewicz, Potop – T. I, rozdz. IX). Nie tylko Pan Wołodyjowski upodobał sobie Michała Archanioła. Trudno zliczyć wszystkie instytucje, które podobnie jak Mały Rycerz obierały sobie za patrona św. Michała, pogromcę Szatana i wodza zastępów anielskich.

Z racji wykonywanej profesji był on powszechnie uważany za patrona rycerzy, później różnych służb mundurowych, czyli żołnierzy i policjantów, a także (co można zrozumieć) szermierzy oraz (co jest już mniej zrozumiałe) mierniczych, radiologów, rytowników, szlifierzy i złotników.

W kulturze popularnej najbardziej znana jest kreacja archanioła Michała z filmu „Michael” (1996), w reżyserii przez Nory Ephron, gdzie w jego postać wcielił się John Travolta. Filmowy Michael nie ma za grosz niebiańskiego majestatu i dostojeństwa. Jawi się nam raczej jako nieco głupkowaty pyszałek i abnegat, uzależniony od papierosów, cukru i adrenaliny. Co więcej, kultywuje materialność i cielesne doznania, jakby były one największym skarbem, przewyższającym wszelkie cuda Nieba. Świetnie tańczy (w końcu to Travolta) i beztrosko wykorzystuje swój niezwykły wpływ na kobiety, wydzielając przy okazji zapach świątecznych ciasteczek, który działa jak feromony. Na dodatek jego obsesja na punkcie walki, zmusza go do ciągłego prowokowania bezsensownych bijatyk (np. na widok pasącego się spokojnie byka, od razu przeskakuje ogrodzenie i zaczyna udawać torreadora, aby sprowokować go do czołowego zderzenia).

Nie wiem, czy archanioł Michał ma poczucie humoru, ale dla Johna Travolty lepiej byłoby, gdyby okazało się, że ma… Z drugiej strony jest raczej mało prawdopodobne, aby naczelny wódz niebiańskich sił zbrojnych miał czas na oglądanie filmów. Myślę, że na brak roboty nie narzeka.

 


MODLITWY DO MICHAŁA ARCHANIOŁA


 

Roman Zając

Roman Zając

Biblista i demonolog, absolwent Instytutu Nauk Biblijnych KUL, autor książki „Szatan w Starym Testamencie”, publikuje głównie w pismach „Któż jak Bóg”, „Egzorcysta”, „List”, „Biblia krok po kroku”

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >

Św. Wacław. Męczennik, opiekun ubogich, oddany władca

Jako książę uprawiał zboże i winną latorośl, by później ofiarować je na hostie i wino. Noce lubił spędzać na modlitwie w zamkowej kaplicy. Wspomagał ubogich i chorych. Kim był św. Wacław, którego wspomnienie obchodzimy 28 września?

Renata
Czerwińska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Cofnijmy się o 1000 lat. Chrześcijaństwo w Europie zdobywa nowe tereny. W 845 r. czternastu książąt czeskich przyjmuje chrzest w Ratyzbonie. Rok później pod władzą Mojmira I powstaje państwo wielkomorawskie – on sam przyjął chrzest jeszcze w 822 r., a jego następca, Rościsław, sprowadza na Morawy słynnych misjonarzy – Cyryla i Metodego, późniejszych świętych. Na przełomie IX i X w. Wielkie Morawy podbija czeski książę Bożywoj i przyjmuje chrzest w obrządku słowiańskim.

Funduje on kościół pw. św. Klemensa na Lewym Hradcu oraz kościół pw. Najświętszej Maryi Panny (dziś mieszczący się w Pradze, ale starszy niż samo miasto), jednak śmierć zastaje go w zaledwie 36 roku życia. Pozostawia po sobie synów – Spitygniewa i Wtarysława – oraz żonę Ludmiłę.

Po śmierci brata Wratysław zostaje księciem Czech. Poślubia księżniczkę Drahomirę, mają 7 dzieci: Wacława, Bolesława, Spitygniewa (zmarł młodo) oraz 4 córki (jedna z nich będzie matką św. Wojciecha).

 

Dwie rewolucje

Wacław i Bolesław początkowo są wychowywani przez swoją babcię, św. Ludmiłę, jednak Drahomirze jest to nie w smak. Po śmierci męża postanawia dokonać w kraju rewolucji pogańskiej i wciąga w to młodszego syna. Czy chodzi tylko o uniezależnienie się od Bawarii, skąd Czechy przyjęły chrześcijaństwo, czy też sama, jako poganka, chce wprowadzić własne obyczaje? Historycy nazywają te wydarzenia „rebelią pogańską”. Na rozkaz księżnej burzone są kościoły, prześladowani księża. Ludmiła zostaje uduszona przez siepaczy. Na obrazach przedstawiających jej męczeństwo widzimy, że w komnacie znajduje się świadek morderstwa, kilkuletnie dziecko. To dziecko jednak wkrótce dorasta. Zaledwie kilkunastoletni Wacław wypędza matkę wraz z bratem i przejmuje władzę w kraju, wprowadzając na powrót chrześcijaństwo.

Podwładni są pod wrażeniem – młodego księcia można zastać, jak uprawia zboże i winną latorośl (pamiętajmy, że wczesne średniowiecze było bardzo ciepłe), by ofiarować je na hostie i wino. Noce lubi spędzać na modlitwie w zamkowej kaplicy. Wspomaga ubogich i chorych, mówi się, że sam ich odwiedza, by ich pielęgnować. Nic dziwnego, że podczas jednej z bitew wojowie widzą, jak u boku Wacława staje zastęp aniołów.

Wbrew temu, co rozpowiadali zwolennicy matki, że na dwór przybył mnich, a nie książę, Wacław łączył umiłowanie modlitwy z wypełnianiem obowiązków władcy i dowodzeniem armią. Jak mówi legenda, „pod spodem nosił szorstką włosienicę, z wierzchu jednak ubrany był w królewskie szaty, zaś drużynę swą nie tylko najlepszą zbroją, ale i wytwornym odzieniem ozdabiał”.

 

Męczennik

Od cesarza Henryka I czeski książę otrzymuje relikwie św. Wita i św. Zygmunta. Wacław umieszcza je w małej, romańskiej świątyni. Szczególnie bliski jest mu pierwszy z męczenników. Czy mógł się spodziewać, że już wkrótce podzieli jego los? Ówczesne Czechy są podzielone na wiele małych księstw, ich namiestnicy ścierają się ze sobą. Także Drahomira wraz z Bolesławem chcą odzyskać władzę. Podstępem zwabiają Wacława na konsekrację świątyni pw. Kosmy i Damiana w Starym Bolesławcu. Kiedy po wieczerzy wybiera się na modlitwę, zostaje zamordowany u progu kościoła. „Stało się to 28 września roku Pańskiego 935”.

Choć jego ciało pochowano w miejscu śmierci, krew rozlana na podłodze nie dawała się zatrzeć. Wobec tego trzy lata później Bolesław, który w historii zapisał się z przydomkiem Okrutny, otworzył grób brata. Okazało się, że ciało Wacława nie uległo rozkładowi, przeniósł je więc cichcem do kościoła św. Wita. Na nic się jednak zdało ukrywanie – na grobie brata zaczęły dziać się cuda.

 

Wacław jest pierwszym słowiańskim świętym. Patronem wielu znanych budowli – monumentalnej katedry na Wawelu; najstarszego w Radomiu gotyckiego kościoła; drewnianego kościółka w Twardej nad Zalewem Sulejowskim; niezwykłej katedry w Świdnicy. A także bajkowej Pragi, pełnej mostów i urokliwych kamienic, oraz Czech i Moraw.

Czesi do dziś czczą świętego księcia. W centrum Pragi wznosi się monumentalny pomnik Wacława jadącego na koniu, a w kraju znajduje się około 180 kościołów i 100 kaplic pod jego wezwaniem. Mała, romańska świątynia, w której Wacław umieścił relikwie bliskiego sobie męczennika, to dziś monumentalna archikatedra praska, nosząca wezwanie św. Wita, św. Wacława i św. Wojciecha. Tam też jest przechowywana jego korona, którą koronowano królów od 1347 do 1836 r. Jest to narodowa relikwia, symbol jedności i suwerenności Czech.

Według legendy św. Wacław śpi ze swymi rycerzami na górze Blanik. Gdy nad Czechami zawisną czarne chmury, zbudzi się i przyjdzie im z pomocą.

 

Renata Czerwińska

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Renata
Czerwińska
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap