Nasze projekty
ks. Krzysztof Wieczorek

Ojciec nie z westernu

Mężczyzna ma w życiu cztery role do odkrycia i opanowania: Mędrca, Wojownika, Dawcy miłości i Króla. Żeby być Królem, a nie Uzurpatorem, trzeba opanować pierwsze trzy role. Gdy zdobędzie mądrość, będzie gotów do walki za swoich i nauczy się kochać, nikt nie będzie się bał zależności od niego. Ojciec będzie mógł być głową rodziny.

Reklama

Zawsze zastanawiała mnie bezpardonowa, pierwotna wręcz agresja, z jaką większość kobiet odnosi się do westernów. I tak jak my, Prawdziwi Mężczyźni, potrafimy dostrzec tę walkę Dobra i Zła, one przede wszystkim widzą świat bez zobowiązań. My dostrzegamy swobodę stepowego wilka, a one – niemożność ustalenia bezpiecznych reguł. My identyfikujemy się z wodzem Apaczów, a one z losem żony osadnika zarąbanego siekierą przez pijanego kowboja.

 

W tym konflikcie postrzegania filmów o Dzikim Zachodzie nie chodzi o filmy, lecz o priorytety. Kobieta oczekuje od mężczyzny, że stanie się gwarantem bezpieczeństwa dla niej i ich wspólnych dzieci, a mężczyzna postrzega tę rzeczywistość jako kierat przykrych obowiązków.

Reklama
Reklama

 

Do czasu.

 

Reklama
Reklama

Chłopak spotyka dziewczynę, poznają się nawzajem. Postanawiają być razem. Zawierają małżeństwo. Poznają się coraz lepiej. I gdzieś na którymś z tych etapów, w pewnym momencie zwycięża dojrzałość – chłopiec staje się mężczyzną, kochanek – ojcem. (I często wtedy przestają się mężczyźnie podobać westerny). Rodzą się dzieci.

 

Ponoć dla dziecka wartość ojca stanowi 10% wartości matki (tak twierdzą fachowcy). Ale bez ojca, sama matka traci połowę możliwości bycia użyteczną dla dziecka. Tak więc – uwaga – obecność ojca podwaja w dziecku poczucie wartości własnej, poczucie bezpieczeństwa, poczucie przynależności i kilka innych rzeczy, z których brakiem ludzie często nie potrafią sobie poradzić nawet w dorosłym życiu.

Reklama

 

Ojciec nie z westernu

Tata po prostu musi być.

 

Jest w moim otoczeniu taka rodzina „czytaczy”. Oboje rodzice pracują naukowo. Dużo czytają. Ich córki nauczyły się czytać płynnie jeszcze zanim poszły do zerówki. I w tej rodzinie funkcjonuje pewien zwyczaj. Codziennie wieczorem ojciec czyta dzieciom: jedna córka leży przy nim z prawej, druga z lewej strony, a on czyta im różne mądrości, często z objaśnieniem. I ważniejsze jest nie to, że czyta (to mogą robić same), tylko to, że jest z nimi, jest dostępny.

 

Paradoksalnie, lepsze efekty wychowawcze osiąga ojciec – strażak, który zginął ratując ludzi z pożaru, a teraz spogląda na swych synów z Nieba (o czym nieustannie przypomina mama), niż ojciec niby obecny, a nie dostrzegający dziecka. Powody tej „niby-obecności” są rozmaite: wraca z pracy po 14 godzinach i nie ma siły słuchać o problemach syna; w weekend potrzebuje odpocząć i ukrywa się za ekranem komputera; lubi „zabawić się z przyjaciółmi”, a córka ze strachem wysłuchuje odgłosów awantury (żona „nie rozumie jego potrzeb”).

 

To codzienne czytanie, o którym wspomnieliśmy wcześniej, odpowiada także na dziecięcą potrzebę stałych rytuałów – świat, choć wydaje się być niebezpieczny, czy nieodgadniony, to jednak ma pewne elementy, które się nie zmieniają. Coś, co się regularnie powtarza, oswaja świat.

 

Ojciec nie z westernu

Ale tata jest potrzebny równocześnie do czegoś odwrotnego.

 

Tata musi być przewidywalny. Zwykle. Lecz od czasu do czasu musi zrobić coś szalonego – i wciągać w to dzieci.

 

To, że możemy żyć na powierzchni naszej planety i w miarę dobrze tu funkcjonować, zawdzięczamy między innymi dwóm siłom – sile grawitacji, dzięki której nie polecieliśmy w kosmos, i sile odśrodkowej, dzięki której nie zostaliśmy wgnieceni w glebę. Równowaga tych dwóch sił sprawia, że nie tkwimy w jednym miejscu, że możemy czynić postępy – w wybranym przez siebie kierunku.

 

Mama zapewnia stałość i poczucie bezpieczeństwa – ilekroć tylko sprawy źle się układają, dziecko biegnie do mamy. Mama uczy bycia w relacji.

 

Tata stawia przed dziećmi wyzwania,  namawia do robienia rzeczy niemożliwych.

 

Ojciec nie z westernu

Rower sam z siebie się przewraca, a tata pokazuje, jak zrobić, by jechał, i to tam, dokąd chce dziecko. Tata więc wprowadza swe dzieci w „świat zabawek mechanicznych”. Tata uczy reguł rządzących światem zewnętrznym.

 

Tata nie pozwoli zrobić z dziecka ciamajdy. Mama, dbając o zapewnienie bezpieczeństwa, z ostrożności woła za dzieckiem: „Uważaj, bo się przewrócisz”. A tata pokazuje, jak robić fikołki i razem z dzieckiem przeskakuje rowy.

 

Oboje są konieczni. Kobieta i mężczyzna. Ta, która umie być żoną, i ten, który umie być mężem. A potem oboje – razem – uczą się być rodzicami szczęśliwych dzieci.

 

Mężczyzna ma w życiu cztery role do odkrycia i opanowania: Mędrca, Wojownika, Dawcy miłości i Króla. Żeby być Królem, a nie Uzurpatorem, trzeba opanować pierwsze trzy role. Gdy zdobędzie mądrość, będzie gotów do walki za swoich i nauczy się kochać, nikt nie będzie się bał zależności od niego. Ojciec będzie mógł być głową rodziny.

 

Wszystkim więc życzę mądrych, dzielnych i kochających ojców.

 

 

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite