video-jav.net

Od nagłej i niespodziewanej śmierci…

Miesiąc temu umarła moja siostra. Miałam ogromne szczęście i zaszczyt towarzyszenia jej w ostatnich tygodniach, razem z innymi ważnymi dla niej osobami, które zaprosiła.

Marcelina Metera
Marcelina
Metera
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Jej łóżko stało w salonie, w sercu domu. Odbyliśmy przy nim regularną słowiańską imprezę pożegnalną z winem i sushi, oglądaliśmy albumy ze zdjęciami, śmialiśmy się z dawnych przygód i płakaliśmy na przemian. Potem, kiedy zrobiło się trudno, po prostu leżałyśmy sobie we dwie pod jednym kocem. Było tak, jakbyśmy szły powolutku przez zamglony las. Nie widać nic za nami – bo to, co było wczoraj, traciło znaczenie – ani nic przed nami, ponieważ przyszłość była całkowicie nieprzewidywalna. Stawiałyśmy malutkie kroczki, idąc ręka w rękę. W którymś momencie musiałam ją puścić, ona poszła w światło, a ja zostałam sama w tym lesie – ale to inna historia, o żałobie. Dzisiaj rozmyślam i próbuję napisać coś na temat przygotowania do śmierci – dlaczego tak wielki sens ma ta prośba „od nagłej i niespodziewanej… zachowaj nas, Panie”.

Świadomość, że koniec ziemskiego życia nadejdzie wkrótce, niesie może strach, ale daje też niepowtarzalną szansę na właściwe przygotowanie – w sensie nadprzyrodzonym, jak i zupełnie praktycznym. Moja siostra wezwała wybrane przez siebie osoby, wydała jasne dyspozycje co do pogrzebu, formalności i innych spraw, które dzięki temu dało się załatwić z minimalnym stresem i względnie bezkonfliktowo.

Przyjęła też sakramenty. Spokojnie, świadomie, przytomnie. Miała czas, bezcenny czas na wyprostowanie relacji z Panem Bogiem. Kiedy przyszła pora, zebrała całą swoją wielką odwagę i poszła na spotkanie z Nim, nieco nieśmiało, ale z nadzieją. Bez paniki. Przygotowana na ile się da – bo przecież pełnej gotowości na to, co zobaczymy, nie ma nikt z nas.

Miała ogromny komfort spędzania ostatnich dni we własnym domu, wśród codziennych dźwięków, kochanych ludzi, przyjaznych i znajomych pielęgniarek. Ich dyskretna obecność dawała nam wszystkim poczucie bezpieczeństwa, ale nie narzucały się: siedziały cicho z boku, podchodziły od czasu do czasu – były pożądanymi gośćmi. Respektowały reguły ustalone przez domowników.

Kiedy opowiadam to wszystko, w oczach niektórych słuchaczy widzę rzetelną panikę i słyszę: „o nie nie, ja wolę nie wiedzieć, że umieram, ja wolę we śnie albo się rozbić o drzewo i z głowy”. Nie neguję emocji, ale zastanawiam się nad przyczynami – dlaczego śmierć jako część rzeczywistości budzi taki lęk, że wolimy o niej nie wiedzieć? Nie znam odpowiedzi, nie chcę gdybać, próbuję tylko opowiedzieć o powodach, dla których uważam świadome umieranie za bardzo cenne. Z całym bagażem obaw, cierpienia fizycznego i psychicznego – bo ono było obecne, podnosiło łeb i do dziś pamiętam, jak ciężko było w nim towarzyszyć, a co dopiero przeżywać – chciałabym dla siebie takiego finiszu ziemskiej egzystencji. I z pełnym przekonaniem modlę się: „Od nagłej i niespodziewanej śmierci zachowaj nas, Panie”.

 

Marcelina Metera

Marcelina Metera

Żona, matka pięciorga, po godzinach tłumaczka i redaktorka. Nieuleczalna entuzjastka pracy społecznej, dużo gada i szybko czyta

Zobacz inne artykuły tego autora >
Marcelina Metera
Marcelina
Metera
zobacz artykuly tego autora >
STYL ŻYCIA

W Kościele jak u siebie

Jak sprawić by młodzi poczuli się w Kościele jak u siebie? Kilka ciekawych pomysłów mają Siostry Apostolinki ze Skierniewic.

Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Odwiedzają ludzi starszych, organizują zbiórki pomagające potrzebującym, jeżdżą wspólnie na rekolekcje, koncerty rockowe czy na kręgle. Poznajcie niezwykle dynamiczne duszpasterstwo młodych prowadzone przez Siostry Apostolinki w Skierniewicach.

Dobrym duchem i główną koordynatorką działającej tu wspólnoty młodzieżowej jest s. Alicja Świerczek. Co wyróżnia akurat to duszpasterstwo młodzieży spośród setek innych, działających w Polsce?

– Stawiamy przede wszystkim na towarzyszenie młodzieży i pomagamy im w podejmowaniu ważnych życiowych decyzji dotyczących ich powołania – mówi s. Alicja.
Podstawowym sposobem na to towarzyszenie jest organizowany już od kilku lat cykl spotkań formacyjnych dla młodzieży licealnej i z pierwszych lat studiów. W tym roku tytuł spotkań to „Ja, moje życie i… Bóg?”. Na spotkaniach siostry poruszają tematy, które interesują młodzież w tym wieku: miłość, prawda, wolność, czystość, powołanie, wybór itp. Zwykle jest krótka katecheza, potem praca w małych grupach lub film na dany temat. Młodzież ma też możliwość osobistego spotkania z siostrami i bycia wysłuchanymi. Dla sióstr ważne jest nie tylko być z młodymi, ale mieć dla nich czas. Spotkanie kończy się w kaplicy młodzieżową adoracją.

– Adoracja zawsze jest związana z tematem spotkania. Czytamy wspólnie Słowo Boże a potem w ciszy zastanawiamy się, co Bóg chce każdemu z nas powiedzieć. Natomiast na końcu zawsze nasza adoracja jest dynamiczna, ponieważ śpiewamy i czynimy jakiś „gest” np. piszemy list do Jezusa, zabieramy zapaloną świecę, by być „światłem świata”, zapisujemy i składamy przed Jezusem nasze marzenia, zabieramy karteczkę ze Słowem Bożym itp. Te „gesty” nadają wymiar osobisty każdej adoracji. Ku naszemu zdziwieniu właśnie czas spędzony z Jezusem jest przez młodych najbardziej wyczekiwany” – zauważa s. Alicja.

Spotkania modlitewne i formacyjne to jednak nie wszystko. – Na różne sposoby staramy się sprawić, by młodzi poczuli się w Kościele jak u siebie, by czuli się potrzebni, by sami odkrywali potrzebę angażowania się w Kościół służebny. Dlatego każdego miesiąca staramy się włączać przychodzącą do nas młodzież w różne praktyczne akcje, takie jak zbiórki zabawek dla dzieci z Domu Dziecka lub potrzebnych rzeczy dla Domu Samotnej Matki, czy też odwiedzając osoby starsze w Domu Pomocy Społecznej – opowiada s. Alicja.

Apostolinki wykorzystują również każdą dostępną okazję, by pokazać młodym “Kościół młody”: zabierają ich na Lednicę, na duże uwielbienia typu “Stadion Młodych”, na Łowicką Pieszą Pielgrzymkę Młodzieżową na Jasną Górę czy inne duże modlitewne spotkania dla młodzieży w diecezji i poza jej obrębem.

W bardzo ciekawym kierunku przekształciły się też zagraniczne kontakty nawiązane przez Apostolinki podczas ostatnich Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Wspólnie z zaprzyjaźnionymi wówczas Włochami z duszpasterstwa młodych z diecezji Foligno organizują międzynarodowe rekolekcje (Campo scuola), na które zapraszają właśnie młodych ze swojego duszpasterstwa, jak i młodzież włoską. Po ŚDM, wspólne rekolekcje odbyły się w 2017r. w okolicach Asyżu, podczas których młodzi poznawali historię życia i powołania św. Franciszka. W najbliższe wakacje, czyli w 2019 r. znów odbędą się we Włoszech – tym razem w malowniczej okolicy Dolomitów.

Jak Siostry docierają do tych młodych, którzy nie są związani z Kościołem lub są obojętni?

– Pierwszy kontakt jest najczęściej ten zwyczajny, międzyludzki. Zauważyłyśmy, że ci młodzi, którym spodobały się nasze spotkania, przyprowadzają potem innych młodych. Często pierwszym spotkaniem, na które docierają jest jakiś wyjazd, albo spotkanie przy grillu, budowanie szopki betlejemskiej na Boże Narodzenie czy wspólne kolędowanie. Kiedy poczują się u siebie, przychodzą potem też na spotkania formacyjne – mówi s. Alicja.

Drugą okazją, przez którą udaje się Apostolinkom dotrzeć do oddalonej od Kościoła młodzieży jest przygotowanie do bierzmowania prowadzone regularnie w dwóch skierniewickich parafiach. W trakcie spotkań dla bierzmowanych często spotykają w tych grupach młodych, którym zależy wyłącznie na “papierku”, a nie dobrym przeżyciu sakramentu. – W trakcie katechez przygotowujących do Bierzmowania mówimy im przede wszystkim podstawowe rzeczy: kim są w oczach Boga, że ich życie ma sens, że Pan Bóg ich kocha, a Jezus jest ich najlepszym Przyjacielem, o tym, że Duch Św. wraz ze swoimi darami jest dla nich umocnieniem na dorosłe życie. Młodzi dzielą się, że nie często słyszą te treści na lekcjach religii, co tym bardziej motywuje mnie do działania – mówi s. Alicja
Również tę młodzież siostry zapraszają do udziału w różnych akcjach, takich jak wolontariat czy udział w koncertach ewangelizacyjnych. – To pozwala im doświadczyć w inny sposób wspólnoty kościoła niż tej, z którą mają do czynienia wyłącznie przy okazji niedzielnej Mszy św. – tłumaczy siostra.

W odpowiedzi na Synod o młodzieży siostry mają w planach propozycję lekcji religii pt. „Słowo, które wzywa”, by wytłumaczyć młodzieży jak rozeznać powołanie, wsłuchując się w siebie i w Słowo Boże. Mają one zamiar zrealizować ten program w szkołach średnich diecezji łowickiej, a może także i poza nią.

Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >