Nasze projekty
Fot. Freepik

Jesteś niezadowolony z życia? Abp Fulton J. Sheen wskazuje 4 najczęstsze przyczyny i pokazuje jak je pokonać

Człowiek zadowolony nigdy nie jest biedny, choćby miał niewiele. Człowiek niezadowolony nigdy nie jest bogaty, choćby i wiele miał.

Reklama

Zadowolenie nie jest cnotą wrodzoną. Osiąga się je dzięki ogromnej determinacji oraz skrupulatności w zwalczaniu nieuporządkowanych pragnień. Jest to zatem sztuka, którą zgłębia niewielu. Ponieważ we współczesnym świecie znajdziemy wiele niezadowolonych dusz, pomocne dla nich może okazać się przeanalizowanie czterech głównych przyczyn niezadowolenia oraz zaproponowanie sposobów, jak to zadowolenie osiągnąć.

Główną przyczyną niezadowolenia jest egoizm, czy też egocentryzm, który czyni z naszego ego centralny punkt, wokół którego mają krążyć inni. Drugą przyczyną niezadowolenia jest zawiść, która każe nam postrzegać dobra materialne lub zdolności innych ludzi jako coś, co zostało skradzione nam samym. Trzecią przyczyną jest chciwość, czyli nieuporządkowane pragnienie posiadania coraz więcej, aby w ten sposób zrekompensować sobie pustkę własnego serca. Czwartą przyczyną niezadowolenia jest zazdrość, która niekiedy jest następstwem melancholii i smutku, a kiedy indziej nienawiści wobec tych, którzy mają to, czego pragniemy sami.

Jednym z największych błędów jest przekonanie, że zadowolenie osiąga się dzięki czemuś, co jest na zewnątrz nas, a nie dzięki przymiotom własnej duszy

Reklama
Reklama

Jednym z największych błędów jest przekonanie, że zadowolenie osiąga się dzięki czemuś, co jest na zewnątrz nas, a nie dzięki przymiotom własnej duszy. Był sobie raz chłopiec, który pragnął mieć jedynie szklaną kulkę. Gdy miał już kulkę, chciał mieć jeszcze tylko piłkę. Gdy miał już piłkę, zapragnął mieć raptem bączka do kręcenia. Gdy miał już bączka, chciał mieć jedynie latawiec. Ale nawet gdy miał już szklaną kulkę, piłkę, bączka i latawiec, nadal był nieszczęśliwy. Próby uszczęśliwienia niezadowolonej osoby przypominają próby napełnienia sita wodą. Ile by do niego nie wlać, przecieka zbyt szybko, by można było je napełnić.

Zadowolenia nie przynosi również zamiana miejsc. Są tacy, którzy wierzą, że gdyby żyli w innej części świata, osiągnęliby większy spokój duszy. Pewnego upalnego dnia złota rybka pływająca w szklanym akwarium i kanarek zamknięty w klatce zaczęli ze sobą rozmawiać. Rybka powiedziała: „Pragnęłabym móc się bujać tak jak ten kanarek; chciałabym być tam, na górze, w tej klatce”. A kanarek odrzekł: „Jak miło musi być tam, na dole, w chłodnej wodzie, w której jest ta rybka”. Nagle rozległ się głos: „Kanarku, zejdź na dół, do wody! Rybko, wskocz do góry, do klatki!”. W jednej chwili zwierzęta zamieniły się miejscami, ale żadne z nich nie było szczęśliwe, ponieważ Bóg pierwotnie wyznaczył każdemu z nich inne miejsce, zgodne z jego predyspozycjami – takie, które najlepiej pasuje do jego własnej natury.

Warunkiem naszego zadowolenia jest opanowanie, uznanie istniejących ograniczeń

Reklama
Reklama

Warunkiem naszego zadowolenia jest opanowanie, uznanie istniejących ograniczeń. Coś, co mieści się w wyznaczonych granicach, będzie przypuszczalnie emanować spokojem. Otoczony murem ogród jest jednym z najspokojniejszych miejsc na świecie. Jest odcięty od świata, a przez jego bramę można patrzeć na niego z dystansem, czerpiąc ze spowijającego go uroku. Zatem jeśli ludzka dusza przestrzega pewnych granic (to znaczy nie jest zawistna, chciwa, samolubna i nie wybiega zbyt daleko w swych pragnieniach), to i ona potrafi ograniczyć się do swojego spokojnego cichego i słonecznego wnętrza. Człowiek zadowolony, będąc ograniczony i zdefiniowany przez okoliczności życia, czyni z tych granic lekarstwo na swój niepokój. Nie ma tu znaczenia, czy ogród ma jeden, czy trzy akry albo czy jest ogrodzony murem, czy nie. Liczy się to, że zgadzamy się żyć pośród tych ograniczeń, większych bądź mniejszych, aby osiągnąć duchowy spokój i radość serca.

Zadowolenie rodzi się zatem po części z wiary – to znaczy z poznania celu swojego życia oraz pewności, że wszelkie próby pochodzą z ręki kochającego Ojca. Po drugie, aby osiągnąć zadowolenie, człowiek musi także mieć dobrze ukształtowane sumienie. Jeśli nasze wewnętrzne „ja” jest nieszczęśliwe z powodu moralnych niepowodzeń oraz nieodpokutowanej winy, to wówczas nic, co pochodzi z zewnątrz, nie jest w stanie przynieść pokoju naszemu duchowi. Trzecim i ostatnim warunkiem jest zabicie pożądliwości. Chodzi o to, aby ograniczyć przyjemność. To, co nazbyt kochamy, często i nazbyt opłakujemy. Zadowolenie wzmacnia naszą radość i łagodzi nasze poczucie nieszczęścia. Wszelkie złe doświadczenia stają się lżejsze, jeśli znosimy je z cierpliwością, podczas gdy nawet największe dobrodziejstwa mogą zostać zatrute przez niezadowolenie. Trudy życia są wystarczająco przytłaczające i wszechogarniające i bez naszego niepotrzebnego ich podsycania.

Zadowolenie z naszego ziemskiego położenia nie wyklucza jednak pragnienia poprawy swojego losu. Do najuboższego człowieka chrześcijaństwo kieruje bowiem przesłanie, aby nie poprzestawał jedynie na zadowoleniu, ale by był biegły w swym zawodzie (por. Prz 22, 29). Zalecana postawa zadowolenia odnosi się jedynie do „tu i teraz”. Człowiek ten jest ubogi dzisiaj i to z dzisiejszego dnia wiara nakazuje mu być zadowolonym, ale wyjście z ubóstwa może być najlepsze dla jego jutra i dlatego człowiek ubogi pracuje, aby żyć bardziej dostatnio. Może mu się to nie udać, jeśli kolejny dzień jego życia będzie również naznaczony niedostatkiem, zaakceptuje to jednak, ale nie będzie ustawał w wysiłkach, aż nie zazna wytchnienia. A zatem zadowolenie odnosi się do naszej bieżącej sytuacji i nie jest czymś nadrzędnym
wobec ogółu potrzeb wpisanych w naszą naturę
. Człowiek zadowolony nigdy nie jest biedny, choćby miał niewiele. Człowiek niezadowolony nigdy nie jest bogaty, choćby i wiele miał.

Reklama

Fragment pochodzi z książki abp. Fultona J. Sheena „Droga do szczęścia”


Abp Fulton J. Sheen
Droga do szczęścia

Książka ta to antidotum na współczesne czasy. Arcybiskup Fulton J. Sheen, niezrównany mistrz duchowy i głosiciel prawd Kościoła katolickiego, przypomina nam, że „żyjemy w czasach, kiedy ludzie są raczej kontrolowani, niż sami sprawują kontrolę. Tak bardzo skupiliśmy się na rządzeniu tym, co poza nami, że zupełnie przestaliśmy zarządzać sobą”.
Dzięki tej książce możemy to zmienić. Jest ona inspirującym przewodnikiem, ukazującym drogę do pokoju, nadziei i zadowolenia z życia. Przekazuje Ewangelię miłości w prosty i praktyczny sposób. Pomaga uporządkować swoje życie, przywrócić godność, szacunek, wskazuje najlepszą drogę do osiągnięcia celu życia, które kończy się zbawieniem.
Każdego człowieka tworzą jego myśli, decyzje i wybory.

KUP KSIĄŻKĘ>>>

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę