Nasze projekty
Fot. EpiskopatNews

To wielki zaszczyt urodzić się Polakiem

Nie potrafię pojąć, jak można gardzić swoim dziedzictwem – to przecież tak jak pogarda dla własnej matki. Tak, do matki. Święta Urszula Ledóchowska pisała, że kolejne pokolenia narodu wychowują się na kolanach świętych matek. To od nich zaczyna się ten elementarz, ABC patriotyzmu.

Reklama

Wydaje mi się, że jestem polską patriotką. Z pewnością nie wzorową i nie wypróbowaną w sytuacjach ekstremalnych, takich jak powstania czy wojny. Dziękuję Bogu, że w ciągu trwającego już kilka dziesięcioleci życia nie znalazłam się w skrajnych sytuacjach. W zwykłych warunkach starałam się i staram zachowywać jak trzeba, bo zawsze to zachowanie jest konieczne i nic nas z niego nie zwalnia. Po tej autopromocji spieszę dodać, że moja postawa życiowa jest tylko częściowo moją zasługą.

Ogromną, fundamentalną bowiem zasługę w kształtowaniu mojego patriotyzmu miał dom, moja mama, babcia i ciotka – trzy Polki osiadłe po wojennych wichrach na Bałkanach, a konkretnie w Sofii. I te niezłomne kobiety zrobiły wszystko, aby respektując i szanując dziedzictwo bułgarskich ojców, ukształtować w kolejnym pokoleniu polską świadomość oraz patriotyzm. Jak to zrobiły?

Po pierwsze: język

Po pierwsze, zadbały, z pietyzmem i wielką pieczołowitością, o język. W domu mówiliśmy po polsku. Nie pamiętam, by kiedykolwiek było inaczej. Od dziecka mówiliśmy z bratem i kuzynami dwoma językami – po polsku i po bułgarsku, byliśmy więc dwujęzyczni. Dorośli zaś, a szczególnie babcia Stasia, która pracowała i pomagała w domach dwóch córek, czuwała nad czystością języka. Poprawiała błędy, tłumaczyła reguły lub wyjątki, a gdy z bratem za długo mówiliśmy po bułgarsku, strofowała: „Mówcie po polsku, wy całkiem zapomnicie języka”.

Reklama
Reklama

Kiedy podrośliśmy, mama zorganizowała w Ośrodku Kultury Polskiej kursy dla dzieci z mieszanych małżeństw i tam z elementarza Falskiego nauczyłam się czytać i pisać. Ponadto dowozili nas na odbywające się w ośrodku projekcje filmów dla dzieci i młodzieży, i była to wielka radość i święto.

Drugi etap: kultura i literatura

Kultura i literatura – to kolejny etap uczenia patriotyzmu. Starsi czytali nam wiersze i książki, tak więc poczynając od Jachowicza, Konopnickiej, poprzez Tuwima i Brzechwę zaliczyliśmy kurs literatury dziecięcej. Z upływem lat lektury stawały się trudniejsze: przyszła kolej na W pustyni i w puszczy, Pana Tadeusza i Trylogię.

Kiedy mama wyjeżdżała służbowo do Polski, wracała obładowana książkami, kupowanymi z myślą o wspólnym czytaniu. I wieczorami, a także w wakacje czytaliśmy i rozmawialiśmy o tym, co przydarzyło się naszym bohaterom. Jednak ten przekaz miał duszę.

Reklama
Reklama

„Człowiek niewierzący jest jak pusty dzban”

W ateistycznej Bułgarii, w której za praktykowanie wiary groziły szykany i utrata pracy, w naszych domach zawsze były obchodzone święta: Boże Narodzenie, poprzedzone kolacją wigilijną, dzieleniem się opłatkiem i śpiewem kolęd, i Wielkanoc, gdy przy okazji robienia pisanek babcia opowiadała o zmartwychwstaniu Pana Jezusa. Trzeba tu zaznaczyć, że była to trochę działalność konspiracyjna mojej babci, gdyż tata był ateistą i my też byliśmy wychowywani w tym duchu, a właściwie braku duchowości.

„Człowiek niewierzący jest jak pusty dzban” – wzdychała babcia i brała do ręki różaniec. Po latach, gdy odkryłam wiarę, przyznała, że całe życie się o to modliła – żeby wnuki nie były bezbożnikami.

Polskość jest wspaniała!

Oprócz tego były też wspomnienia. Ukochanej Warszawy, pięknej, radosnej, później zbombardowanej i zamordowanej, na zawsze zniszczonej przez Niemców i odbudowanej w sposób, który potęgował smutek. Były opowiadania o historii, uczenie piosenek o Pierwszej Brygadzie i rozmarynie, śpiewanie zabawnych i smutnych kupletów.

Reklama

W tym codziennym i świątecznym wysiłku budowania polskości było coś jeszcze – podskórne, ale wyczuwalne przekazanie komunikatu, że polskość jest wspaniała, fascynująca, że to wielki zaszczyt urodzić się Polakiem, powszechne szlachectwo. Łączyły to – moja matka, ciotka i babka – z szacunkiem do bułgarskiej ojczyzny, tata obwoził nas po kraju i opowiadał historię. „Każdy naród zasługuje na szacunek” – mówiła mama.

Niech wrócą matki

Chyba jestem polską patriotką. Na fundamencie, który położyły najbliższe mi osoby w domu rodzinnym, budowałam dalej. Kolejny etap to były studia, systematyczne poznawanie polskiej literatury, historii, filmu, teatru, malarstwa. Chłonęłam wszystko w sposób możliwy tylko dla młodych ludzi i ich nieskończonego entuzjazmu.

Dlatego dziś odczuwam niemal fizyczny ból, gdy w przestrzeni społecznej ujawnia się tyle nienawiści i pogardy dla Polski. Nie potrafię pojąć, jak można gardzić swoim dziedzictwem – to przecież tak jak pogarda dla własnej matki. Tak, do matki. Wracamy do matek. Święta Urszula Ledóchowska pisała, że kolejne pokolenia narodu wychowują się na kolanach świętych matek. To od nich zaczyna się ten elementarz, ABC patriotyzmu. Niech wrócą matki.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę