Ikona. Szczególny sposób modlitwy

Ikona zmieniła moje postrzeganie świata. Dzięki niej uświadomiłam sobie, że przez codzienne „zapędzenie”, mamy nieczytelny obraz rzeczywistości, nie umiemy zdecydować co w życiu jest ważne, a czym nie warto zaprzątać swojej uwagi.

Urszula Żakowska
Urszula
Żakowska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Ikona. Szczególny sposób modlitwy
Ikona zmieniła moje postrzeganie świata. Dzięki niej uświadomiłam sobie, że przez codzienne „zapędzenie”, mamy nieczytelny obraz rzeczywistości, nie umiemy zdecydować co w życiu jest ważne, a czym nie warto zaprzątać swojej uwagi.

Wiara rodzi się ze słuchania

Już od kilkunastu lat obserwujemy ożywione zainteresowania ikoną. Do niedawna ikona była kojarzona jedynie z Prawosławiem, skąd więc ikona w Kościele Katolickim? Jeśli zajrzymy do historii, okaże się, że Ikona jest wspólnym dziedzictwem Kościoła, że jej korzenie są dużo starsze niż data rozłamu na Kościół Wschodni i Zachodni. Od wieków Kościół Katolicki głosi, że „Święty obraz, ikona liturgiczna, przedstawia przede wszystkim Chrystusa. Nie może ona przedstawiać niewidzialnego i niepojętego Boga; dopiero Wcielenie Syna Bożego zapoczątkowało ową «ekonomię» obrazów: Niegdyś Bóg, który nie ma ani ciała, ani twarzy, nie mógł absolutnie być przedstawiany na obrazie. Ale teraz, gdy ukazał się nam w ciele i żył wśród ludzi, mogę przedstawić na obrazie to, co zobaczyłem z Boga… Z odsłoniętym obliczem kontemplujemy chwałę Pana (Św. Jan Damasceński, De sacris imaginibus orationes, 1, 16: PG 96, 1245 A). Ikonografia chrześcijańska za pośrednictwem obrazu wyraża orędzie ewangeliczne, które Pismo święte opisuje za pośrednictwem słów. Obraz i słowo wyjaśniają się wzajemnie. Mówiąc krótko, pragniemy strzec zazdrośnie wszystkich nienaruszonych tradycji Kościoła, tak pisanych jak ustnych. Jedną z nich jest przedstawianie wzoru za pośrednictwem obrazu, jeśli zgadza się z literą orędzia ewangelicznego i służy potwierdzeniu prawdziwego, a nie nierzeczywistego Wcielenia Słowa Bożego, oraz przynosi nam korzyść, ponieważ przedmioty przekazują jeden drugiemu to, co wyobrażają, przez to, co bez dwuznaczności oznaczają (Sobór Nicejski II (787): COD 111)” KKK 1159-1160. W powyższym tekście znajdziemy też funkcję i zadanie ikony. To porównanie i jej bliskość z Pismem Świętym pokazuje nam, że ikona ma głosić Dobrą Nowinę jak robi to Pismo Święte. Wiara rodzi się ze słuchania (por. Rz 10,17).

Ale wróćmy do naszego pytania: dlaczego dziś ikona wraca do Kościoła Katolickiego? Dlaczego jest dziś tak pożądanym prezentem na chrzest, ślub czy bierzmowanie? Co takiego dzieje się w dzisiejszym świecie, że ikona nas pociąga, że warsztaty ikonograficzne znajdują tak wielu chętnych? Czy to tylko przedmiot, który ładnie wygląda? Który w dzisiejszym świecie pełnym reklamy, migających bilbordów, kusi swoim ascetyzmem? Czy to tylko forma sztuki? A może tylko moda? Czy jednak coś więcej? Wielu teologów poszukuje odpowiedzi na te pytania.

Dla mnie ikona jest niezwykłym pomostem łączącym Wschód z Zachodem, drogą do jedności Kościoła. Ikona przenika całe moje życie, moją modlitwę, moją codzienność. Ikona zmieniła moje postrzeganie świata. Jest dla mnie oknem na świat nadprzyrodzony, który wcześniej był dla mnie zakryty, jakby za mgłą, ale kiedy to okno otworzyłam, zobaczyłam inny, piękny obraz, spokojny i bez pośpiechu. Przemieniony Boskim światłem. Wtedy uświadomiłam sobie, że przez to „zapędzenie”, mamy nieczytelny obraz rzeczywistości, nie umiemy zdecydować co w życiu jest ważne, a czym nie warto zaprzątać swojej uwagi.

 

 

Ikona. Sztuka dla każdego?

Czy każdy może malować ikony? A może ikony się pisze, a nie maluje? Z języka greckiego czasownik γράφω (grapho) oznacza zarówno czynność pisania, jak i malowania, podobnie w języku rosyjskim czasownik писать (pisat’). W języku polskim posługiwanie się pędzlem nazywamy malowaniem, a nie pisaniem, tak więc nazywając czynność powstawania ikony malowaniem, a jej twórcę malarzem ikon, nie popełnimy błędu. Ale czy chodzi tu tylko o nazwanie czynności? W świetle teologii i zgodnie z orzeczeniami Soboru Nicejskiego II, który w swych dokumentach użył słowa περιγράφω (perigrapho), mówiąc, że Jezus Chrystus jest możliwy „do opisania” w formie plastycznej (np. w ikonie, mozaice itp.) powinno się jednak używać określeń pisać ikonę i ikonopisarz lub ikonograf. Mamy tu przecież do czynienia ze Słowem Bożym wyrażonym kolorami (por. KKK 1160).

Osobiście uważam, że ikonę może pisać każdy, kto odczuwa takie pragnienie, nie stawiam tu żadnych wymagań, ani dotyczących zdolności artystycznych, bądź ich kompletnego braku, ani gorliwości religijnej. Cudownie jest, jeśli osoba, która siada do pisania ikony ma przygotowanie teologiczne, na pewno jest łatwiej. Jednak takiej granicy też nie stawiam. Przyjmuję na warsztaty osoby, które mają pragnienie napisania ikony, i choć czasem nie potrafią określić dlaczego, to na końcu zawsze objawia się cudowność ikony. Bóg objawia Swoją wolę, Swój zamysł. Ja do tej pory mam ogromny respekt, gdy widzę już przygotowaną, jeszcze czystą deskę, czuję dreszcz emocji – jakby to był mój pierwszy raz. Pragnę jednak tak malować ikony, żeby zachować tę pierwotną czystość, a z drugiej strony – jakby to miała być moja ostatnia ikona tzn. namalowana z taką precyzją, dokładnością, namaszczeniem, jakbym już nigdy nic nie miała namalować.

 

Modlitwa i post

Cudownym doświadczeniem są warsztaty pisania ikon podczas dziesięciodniowych rekolekcji z postem Daniela. Modlitwa i post są tym środowiskiem, w którym rodzą się najpiękniejsze ikony. Czas, kiedy toczy się walka z ciałem, Bóg daje wzmocnienie na modlitwie. Pisanie ikon jest szczególnym sposobem modlitwy. Przed osobą, która posiądzie umiejętności techniczne (zapanuje nad materią: pędzlem i farbą) otwiera się niezwykły świat modlitwy kontemplacyjnej. Rozmowy twarzą w twarz z Chrystusem i Świętymi.

“Piękno i kolor obrazów pobudzają moją modlitwę. Jest to święto dla moich oczu, podobnie jak widok natury pobudza me serce do oddawania chwały Bogu” (Św. Jan Damasceński, De sacris imaginibus orationes, 1, 27: PG 94, 1268 B) KKK 1162.

 


Zobacz więcej: Post Daniela z warsztatami Pisania Ikon >>>

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Urszula Żakowska

Urszula Żakowska

Artysta Plastyk, członek ZPARP, absolwentka Żeńskiej Szkoły Architektury w Warszawie, od 2001 roku mieszkanka Truskawia (gmina Izabelin), gdzie prowadzi własną pracownię ikon; związana z Fundacją im. Księdza Aleksandra Fedorowicza "Przyjaciele Alego", z warszawskim środowiskiem „Droga Ikony” działającym w ramach duszpasterstwa promocji twórczości przy parafii Świętego Szczepana w Warszawie oraz Pallotyńskim Centrum Animacji Misyjnej w Konstancinie-Jeziornie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Urszula Żakowska
Urszula
Żakowska
zobacz artykuly tego autora >

Samotni w tłumie. Jak budować relacje?

Nie zawsze odejście drugiej osoby wiąże się z jej fizyczną śmiercią. Często z ludźmi, z którymi jeszcze niedawno łączyły nas bliskie relacje, coraz mniej nam po drodze. Mimo, że chcielibyśmy, żeby było tak jak dawniej, to czujemy się osamotnieni. Jak możemy zadbać o nasze więzi i pokonać trudności w ich budowaniu?

Maria Górczyńska
Maria
Górczyńska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Samotni w tłumie. Jak budować relacje?
Nie zawsze odejście drugiej osoby wiąże się z jej fizyczną śmiercią. Często z ludźmi, z którymi jeszcze niedawno łączyły nas bliskie relacje, coraz mniej nam po drodze. Mimo, że chcielibyśmy, żeby było tak jak dawniej, to czujemy się osamotnieni. Jak możemy zadbać o nasze więzi i pokonać trudności w ich budowaniu?

Niektórzy ludzie na naszej drodze pojawiają się tylko na chwilę. Mijamy ich w autobusie oraz w osiedlowym sklepie. Innych poznajemy na uczelni, rekolekcjach czy w pracy. Najczęściej są naszymi znajomymi. Mamy też przyjaciół. Z takimi osobami łączy nas głębsza więź. Jednak ona również nie zawsze przetrwa próbę czasu. Często z relacjami rodzinnymi nie jest lepiej. Mówi się, że z bliskimi to dobrze wychodzi się jedynie na zdjęciu. Dawne wspomnienia wspólnych wakacji w dzieciństwie to za mało, by budować bliskość. Niepielęgnowany związek też  staje się coraz słabszy, aż w końcu okazuje się, że dwie osoby łączy już coraz mniej i mniej… Ale nie musi tak być. Zamień problem na wyzwanie!

 

1. Bo mnie nie wspierasz

Mimo, że masz bliskie osoby, to nie czujesz ich wsparcia w trudnych chwilach.

Zdarza się, że przyjaciele nie wiedzą, jak mogą okazać swoją troskę. Wydaje im się, że nie potrafią wesprzeć drugiej osoby. Może warto im podpowiadać, czego oczekujesz, jakie słowa i zachowania podnoszą Cię na duchu? Ty również możesz o to pytać bliskich w ich sytuacjach kryzysowych. Nie ma głupich pytań, odpowiedzi również. 

Często nie trzeba nawet wiele mówić, pocieszać, ale po prostu być przy drugiej osobie, towarzyszyć jej i wysłuchać. Czasami bliscy nie zdają sobie sprawy, że ich pomoc i obecność jest dla Ciebie ważna, dlatego nie zapominaj o wdzięczności – ona ma wielką moc w relacjach międzyludzkich.

 

2. Bo mnie krytykujesz

Bliska osoba krytykuje Cię i to jeszcze najczęściej przy świadkach.  

Krytykowanie tworzy między ludźmi niewidzialny mur, który bardzo trudno potem rozbić. Co więcej, negatywnie wpływa nie tylko na stronę krytykowaną, ale również na osobę atakującą. A może lepiej zamiast robić wymówki szczerze porozmawiać w cztery oczy o tym, co boli (i dlaczego) w zachowaniu przyjaciela? Już Leonardo da Vinci radził, by takie sprawy poruszać na osobności, ale za to chwalić przy świadkach – to naprawdę ma znaczenie.

 

3. Bo zakiełkowała zazdrość

Zazdrościsz innym powodzenia, wymarzonych wakacji, atrakcyjnego wyglądu, pieniędzy, dobrych relacji w rodzinie, nie cieszysz się z ich sukcesów.

Zazdrość niepostrzeżenie niszczy relacje. Masz coraz mniejszą sympatię do bliskich, czekasz na ich potknięcia, a jednocześnie to uczucie niszczy Cię wewnętrznie. Jak z nim walczyć? Warto wiedzieć, że zazdrość daje informację, czego brakuje „do szczęścia”, ukazuje deficyty, ukryte pragnienia. Często też sygnalizuje kłopoty z poczuciem własnej wartości. Idąc głębiej, zazdrość przypomina o kłopotach w relacji z Bogiem i zaufaniu Jego miłości. Może potrzeba nad tym popracować?

 

4. Bo nie rozmawiamy ze sobą

Coraz mniej rozmawiacie o wzajemnych przeżyciach i przemyśleniach. Zauważasz, że wcześniej nie było czasu na spokojną rozmowę, a potem już tracisz ochotę, by opowiedzieć o wydarzeniach z Twojego życia… Tematy te wydają się już i tak nieistotne, a poza tym myślisz, że chyba nie zainteresują drugiej osoby… Z upływem miesięcy niegdyś bliska relacja staje się już tylko „świąteczno-urodzinowa” albo zachowujecie się jakbyście byli dla siebie obcymi ludźmi, mimo że razem mieszkacie.

O czym marzy Twoja druga połówka, a czego najbardziej się obawia? Co wydarzyło się ostatnio u bliskiej Ci osoby? Nie chodzi o „small talk” czy dyskusję o najnowszym serialu na Netflixie (chociaż sprawy przyziemne też są ważne), ale o szczerą rozmowę, w której jesteś ciekawa/y drugiego człowieka, jego spojrzenia na świat. Wspólne spędzanie czasu, pielęgnowanie relacji sprawia, że zauważasz, jak wiele Was łączy. Łatwiej też  zrozumieć pozornie zastanawiający sposób myślenia drugiej osoby. Jednak, aby było to możliwe, potrzeba jeszcze wzajemnego zaufania.

 

5. Bo Ci nie ufam

Boisz się „otworzyć”, obawiasz się, że druga osoba Cię wyśmieje, zacznie obgadywać za plecami.

Być może Wasza relacja miała swoje wzloty i upadki, więc stąd pojawia się brak zaufania. Nikt nie jest idealny, każdy popełnia błędy. Jednak takim problemom warto stawiać czoła, rozmawiać o nich i przebaczać sobie nawzajem – często potrzeba czasu i wspólnej pracy, by ponownie obdarzyć kogoś zaufaniem. Obgadywanie oraz wyśmiewanie innych nigdy nie jest wyjściem. Gdy tak postępujemy, to oddalamy się od drugiej osoby, a także sprawiamy jej dużą przykrość.

Trudności w zaufaniu może też powodować m.in. niskie poczucie wartości, z którym często wiąże się brak dystansu do siebie. A jeśli Ty obgadujesz innych? Choć nieraz język aż swędzi, aby o kimś coś niemiłego powiedzieć, to dla wspólnego dobra, warto przypomnieć sobie, że milczenie w wielu sytuacjach jest złotem.

A wyrozumiałość w pielęgnowaniu relacji – diamentem. Aktorka Marylin Monroe śpiewała, że „diamenty są najlepszym przyjacielem kobiety”. Jednak my jesteśmy pewni, że życzliwość i świadomość niedoskonałości człowieka, to sprzymierzeńcy w budowaniu każdej relacji zarówno przez kobiety, jak i mężczyzn.    

 

 


WSPOMÓŻ BUDOWĘ HOSPICJUM PROROKA ELIASZA

W Fundacji Hospicjum Proroka Eliasza lekarze, pielęgniarki, fizjoterapeuci i psycholog dojeżdżają tam, gdzie „nikt inny nie dojeżdża”. Działają w ramach Hospicjum Domowego. Od samego początku marzą o zbudowaniu pierwszego na terenach wiejskich Podlasia hospicjum stacjonarnego, świadczącego całodobową opiekę.

Hospicjum Proroka Eliasza będzie zapewniało całodobową opiekę nieuleczalnie chorym u kresu życia. Będzie także przestrzeń edukacyjna, gdzie odbywać się będą szkolenia i warsztaty dla dzieci, młodzieży, osób dorosłych a także dla profesjonalistów.

Więcej o idei hospicjum oraz zbiórce można przeczytać TUTAJ.


 

Dziadek Franek
dr Paweł Grabowski

Antek ma 7 lat. Mieszka w bloku z rodzicami i siostrą. Ma też ukochanego dziadka, Frania, który mieszka za miastem w drewnianym domu. Któregoś dnia okazuje się, że dziadek jest chory i musi przejść operację. Rodzina krok po kroku towarzyszy mu w chorobie i odchodzeniu z tego świata. Historia dziadka Franka to ciepła, mądra i refleksyjna opowieść o relacjach rodzinnych, o potrzebie szczerej rozmowy nawet na najtrudniejsze tematy, o tym, jak wspólnie z dziećmi dzielić radości życia i jego smutki. Pokazuje, że przemijanie i spotkanie ze śmiercią są wpisane w ludzkie życie, że to nie temat tabu, przed którym należałoby chronić dzieci. Do przeczytania zarówno przez dzieci, jak i dorosłych, będzie szczególnie pomocna rodzinom z małymi dziećmi, doświadczającym bólu rozstania z bliską osobą.

KSIĄŻKA DOSTĘPNA NA DOBROCI.PL>>>
ORAZ W SKLEPIE WYDAWNICTWA EDYCJI ŚW. PAWŁA>>>

Dochód z książki przeznaczony jest na budowę Hospicjum Proroka Eliasza.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Maria Górczyńska

Maria Górczyńska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Maria Górczyńska
Maria
Górczyńska
zobacz artykuly tego autora >