video-jav.net

7 powodów, dla których chodzenie w góry to dla mnie duchowe przeżycie

Z czasem zaczęłam dostrzegać, jak wiele z wartości duchowych można głęboko doświadczyć wędrując po górskich szczytach tudzież połoninach.

Agata Burghardt
Agata
Burghardt
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Góry to jedno z licznych skojarzeń które od razu nasuwają się, gdy myślimy o kierunkach wakacyjnych wojaży. Należą jednak do kategorii ,,aktywny wypoczynek”, więc liczni, którzy marzą tylko o całkowitym relaksie i leżeniu na piasku, na pewno się na tą opcję nie zdecydują. Ci, którzy podzielają zamiłowanie do gór wiedzą, że na to ich ,,tajemnicze przyciąganie” składa się wiele czynników, które niejednokrotnie ciężko nawet nazwać. Z czasem zaczęłam dostrzegać, jak wiele z wartości duchowych można głęboko doświadczyć wędrując po górskich szczytach, tudzież połoninach. Dla wszystkich, którym kojarzą się one tylko z ,,męczeniem się”, chciałabym rzucić trochę nowego światła na tą, może dla nich wątpliwą, przyjemność.

 

1. Im wyżej wchodzisz, tym więcej widzisz

Zmierzamy do wyznaczonego celu, który gdy z entuzjazmem wyruszamy, mamy jeszcze przed oczami. Zazwyczaj na początku wydaje się odległy, ale i pociągający zarazem. Oczekujemy, że stanąwszy na nim zobaczymy i doświadczymy czegoś niesamowitego. Niby zdajemy sobie sprawę, że będzie nas to kosztowało wiele wysiłku, ale już w drodze i tak dopada nas zniechęcenie. Zanim nasz horyzont się poszerzy musimy przejść przez piętra roślinności, które raz po raz przysłaniają nam widoki, razem z tym najważniejszym – celem wędrówki. Jednak las w którymś momencie się kończy. A my widzimy pierwsze efekty naszego wysiłku i coraz rozleglejszy krajobraz. Nabieramy nowego entuzjazmu, by piąć się jeszcze wyżej. Metafora jest oczywista: gdy ciemności i wątpliwości, przysłonią nam cel, nie poddawajmy się, bo on wciąż tam jest, a my możemy się do niego zbliżać nie odczuwając nawet, że wcale nie stoimy w miejscu. Przyjdzie czas, gdy perspektywa się rozjaśni.

 

 

2. Regularnie dbanie o kondycje procentuje

Zdrowe, silne ciało w czasie wędrówki to większy komfort chodzenia. Mniej zadyszek, bólu, zmęczenia, a więcej radości i skupienia się na tym co nas otacza. Jakże przypomina to, że dbałość o regularną modlitwę, sakramenty czy lekturę Pisma Świętego wzmacnia naszego ducha i przygotowuje na przekuwanie codziennych trudności w dobro.

 

3. Dać się poprowadzić

O ile łatwiej idzie się nam wytyczonym szlakiem. Niewielu turystom przychodzi do głowy, by samemu przedzierać się przez lasy czy trawy na przełaj. Gdy znajdziemy dobry szlak wytyczony przez górskich przewodników, podążamy z ufnością, że dojdziemy o celu, słuchając drogowskazów. Ile trudności unikniemy, błądzenia, czy dodatkowych przeszkód, gdy nie będziemy uważali, że jesteśmy najmądrzejsi i pójdziemy “na czuja”, ignorując wszelkie wskazówki. W ten sposób być może nigdy nie dojdziemy, a przecież każda droga, nawet ta wytyczona, sama w sobie i tak nie jest łatwa, więc po co sobie utrudniać?

 

 

4. Uważność

Można patrzeć i nie widzieć, można też dostrzegać dużo więcej. To umiejętność, która pomaga nam skupić się na tu i teraz i w pełni doświadczać świata wokół i nas samych. Jak stawiać kroki, by się nie poślizgnąć i nie skręcić kostki, jak zmienia się pogoda, czy nie zbiera się na deszcz, czy się nie przeciążyłem, nie przegrzałem, może się odwodniłem i powinienem dłużej odpocząć. Trzeba być uważnym na emocje, które się we mnie rodzą i na drugiego człowieka, jeśli nie idziemy sami. Tak samo jest w przeżywaniu wiary – mamy przestrzeń, by wsłuchać się w siebie i w to, co chce nam przekazać drugi człowiek.

 

5. Wdzięczność – jestem częścią zachwycającego świata

Ten punkt mocno wiąże się z poprzednim. Wykształcenie takiej umiejętności bardzo nam tu pomoże. Gdy tylko odrywamy swoją uwagę od siebie i naszych elektronicznych towarzyszy, mamy okazję po prostu poprzyglądać się temu, co nas otacza i pozwolić sobie na dziecięcy zachwyt. Trudno zapomnieć, jak pachnie las czy szumi strumyk. Przecież pamiętamy, oczywiste. A jednak, od momentu kolejnego z nimi spotkania widzimy, jak bardzo nam się już to w głowie zatarło. W górskim wysiłku budzą się intensywniej nasze zmysły. Dopiero gdy na szczycie legniemy na trawie, czujemy, jak wiele znaczy to że w ogóle mogliśmy się tu znaleźć i doświadczyć wszystkimi zmysłami to, co jest wokół nas, słońce na twarzy, powiew wiatru. Rodzi się wdzięczność, a życie wdzięczne to sama radość. Kiedy patrzymy z góry na potęgę krajobrazu nagle dociera do nas jak mali przy tym jesteśmy i jak to wszystko jest fantastycznie “zaprojektowane”, że człowiek może tylko czerpać inspiracje.

 

 

6. Pokora: przygotuj się jak umiesz najlepiej, ale wiedz, że nie wszystko zależy od Ciebie

Obowiązkiem turysty jest przygotować się i na deszcz, i na wiatr, i na upał, i na głód i wszelki inny wypadek. Możemy dużo zrobić, zaopatrzyć się w najlepszej jakości sprzęty, odzież i pożywienie. Ale pogoda i sytuacje w drodze to coś poza naszą kontrolą. Nasza zapobiegawczość może być kluczem do sukcesu, ale i najlepsi muszą ukorzyć się przed nagłą burzą i zawrócić. Takie sytuacje przynoszą rozgoryczenie, ale uczą świadomości naszych ludzkich ograniczeń. Aż chce się przytoczyć złotą zasadę “Pracuj tak, jakby wszystko zależało od ciebie, ale ufaj tak, jakby wszystko zależało od Boga.”

 

7. Mniej mieć, bardziej być

Jeśli się rozważnie nie spakujemy i nie weźmiemy tylko tego co nie zbędne, będziemy sobie to wyrzucać z każdym krokiem. Gdy nie mamy się czym przysłonić, odwrócić swojej uwagi, zostaje nam bycie. Mamy szanse uświadomienia sobie, z kim tak naprawdę na co dzień żyjemy i co o tej osobie wiemy. To pierwsze kroki, by złapać dobry kontakt z samym sobą. Gdy już zaczniemy ze sobą naprawdę rozmawiać, może będzie łatwiej porozmawiać nam też z Bogiem.

Jestem ciekawa czy patrzyliście tak na to do tej pory. Może przy najbliższej górskiej wędrówce spróbujecie dostrzec jeszcze coś więcej. Pewnie jest jeszcze wiele do odkrycia.

Agata Burghardt

Agata Burghardt

Dziennikarka, w trakcie zdobywania wykształcenia. Pociągnięta do pisania, ponieważ uwielbia kontakt z drugim człowiekiem i płynące z niego różnorodne doświadczenia, a także bogactwo i piękno języka polskiego. Wrażliwa na świat, piękno i wiarę. Chce się tym wszystkim dzielić przy pomocy swoich talentów.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Agata Burghardt
Agata
Burghardt
zobacz artykuly tego autora >

Dwie rzeczy, o których nie można zapomnieć na urlopie

Luz i zdrowy rozsądek - to dwie rzeczy, o których nie można zapomnieć w czasie urlopu. A od czego zacząć dobre wypoczywanie?

Leon Knabit OSB
Leon
Knabit OSB
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Spokojna, swobodna modlitwa, nie pospieszna, nie zaszeregowana. To radziłbym na początek urlopu. Poza tym ważne też jest wykończenie pewnych rzeczy, na które nie było czasu, kiedy byliśmy zabiegani. I koniecznie spacer, zmiana miejsca pobytu. Żeby dobrze odpocząć, trzeba pobyć trochę na luzie, przy zachowaniu zdrowego rozsądku. W odpoczynku muszę mieć czas, by robić to, co lubię.  

Dawny opat tyniecki, ojciec Placyd mówił tak: “gdyby ode mnie zależało, ile miałbym dać wolnego mnichom, to dałbym im dwa miesiące. Pierwszy miesiąc na ścisłą kontemplację, a drugi, by pobyć na luzie, robić to co chce, z zachowaniem podstawowych przykazań i reguły.   Wtedy miałbym pewność, że przez 10 kolejnych miesięcy mnich będzie dobrze pracował”.

Rekolekcje a potem luz – to taki jest mój sposób na udany odpoczynek.

Leon Knabit OSB

Leon Knabit OSB

Zobacz inne artykuły tego autora >
Leon Knabit OSB
Leon
Knabit OSB
zobacz artykuly tego autora >